Nie chce przesądzać już teraz bo oczywiście jak wyjdzie to się dowiemy, jednak historia to nie wszystko, a upraszczanie mechanik do tych z gier mobilnych (bo jak inaczej nazwać 4 skille na krzyż w formacie 3+ult w pelnocenowej grze RPG), raczej nie działa na plus.
Na pewno można ze sobą pogodzić dobry i rozbudowany gameplay z ciekawą fabułą, i nie sądzę żeby ktokolwiek z fanów DA czekał jedynie na zawiązania fabularne, to nie serial netflixa.
Niestety ale wygląda mi to na skok na kasę fanów który regularnie ma miejsce przy okazji wychodzących po latach sequeli dużych IP
Ani dla fanów dragon age, ani dla fanów rpg, ale ważne ze na końcu dla każdego coś rpgowego
The Veilguard NIE JEST dla osób, które oczekują czegoś w stylu pierwszej części serii. (…) Nie jest to również pozycja dla fanów Baldur’s Gate 3, które pozamiatało w świecie RPG.
To przepraszam, dla kogo to jest? Kto jest targetem tego tytułu?
A ja jestem pewny że gra się sprzeda. Niechęć do gier ubisoftu wynika z tego że są bardzo płytkie i bezpieczne. Każda pojedyncza produkcja jest okej, ale mając wymagania większe niż niedzielny gracz (lub też nie kręci nas robienie 3 aktywności w kółko), tak stajemy się po prostu znużeni. Gier na rynku jest tak dużo że po prostu szkoda czasu na takie produkcje. Złość graczy też wynika z faktu że Ubi ma duże IP oraz budżet i każdy chciałby żeby było zrealizowane na odpowiednim poziomie. A zazwyczaj jest co najwyżej poprawnie. A szkoda.
Przeczytałem tytuł, złapałem się za głowę i od razu czułem kto jest autorem.
To co, 7/10, dla każdego coś open-world’owego? ;)
Chyba nigdy w życiu nie spotkałem nikogo z kim mam tak odmienne zdanie jak Michał Mańka. Człowiek, który stara się odczarować nawet najgorsze prezentacje i gameplaye, przy okazji będąc fanem tytułów od EA i Ubisoftu. Tytaniczna (i przy okazji syzyfowa) praca, Panie Michale, ale chyba warto jednak zdjąć różowe okulary. Szczególnie pisząc artykuły na jednej z największych stron dotyczących giereczkowa.
W grach multiplayer zawsze był problem z akceptacją porażki. Obecnie jest to jeszcze bardziej podbite przez rankingi - kiedyś przegrana meczu w tekkenie nie znaczyła nic (albo tyle samo co przegrana na posiadówce u znajomego). Teraz każda przegrana to utrata punktów/rankingu/potencjalnych nagród. Sam pamiętam jak grałem w LoLa i bałem się grać rankedow bo spadnę z rangi i już nie dostanę na koniec sezonu swoich fantów.
Ja osobiście online w bijatyki i inne tego typu gry nie gram bo bardzo często dobiera mnie ze znacznie lepszymi ludźmi i dostaje tęgie baty, a na dłuższą metę to zabija radość z grania. Szczególnie gdy czasy na te rozrywkę nie mamy już tak dużo i nie widzi mi się grindowanie jednej gry tylko po to żeby być lepszym.
Gracze: „zdobycie najlepszych przedmiotów jest zbyt czasochłonne”
Developer: *ułatwia zdobycie przedmiotow*
Również gracze: „w tej grze nie ma co robić i wszystko można zdobyć w 2 tygodnie”
Cytując klasyka: gracze są ***** najgorsi
Przyznam szczerze że nie widzę potencjału na PVP w tej grze. Same mecze 4vs4 to za mało żeby zatrzymać graczy, a nawet implementacja czegoś takiego spowoduje spowolnienie rozwoju PVE na którym tytuł stoi. No i fabularnie średnio pasuje, jak uzasadnić czemu strzelamy do innych helldiversow?
Z mojej perspektywy bardzo dobra decyzja.
To oznacza że jednak nie wszyscy. Dobre gry single mają swoje miejsce na rynku, ale nie będą nigdy tak mocne jak multiplayerowe grindowniki z niskim progiem wejścia. Ludzie wolą wydać 150 zł i mieć coop survival (Enshrouded, Palworld, Helldivers) który daje szybki fun out of the box, niż singla który kosztuje 200+ i da rozrywkę na 10-20h. Sam się na tym łapie bo w te pierwsze gry łatwiej wejść po ciężkim dniu w pracy, niż w fabularne tytuły wymagające skupienia
Kupiłem w weekend na PS5, serwerowo jest tak sobie, matchmaking znajduje sesje od strzała, ale 4/5 razy wyrzuca błąd z połączeniem do sesji. Czasami wrzuci nas do misji która właśnie się kończy, po której host się rozłącza więc nawet nie pogramy za dużo. Nie mniej sam gameplay jest super miodny, strzelanie, movement, to topka obecnie na rynku (moim zdaniem). Losowo generowane poziomy też robią robotę, nie mniej faktycznie możliwe że na dluzsza metę może wkraść się powtarzalność. Nie mniej tytuł jest na tyle wymagający (nawet na niższych poziomach) że ciężko o nudę, więc nie ma przypadku samoprzechodzacych się misji.
Ale wiecie że CP to zupełnie inny klimat? Deus ex od zawsze był ponury, dystopijny i oscylujący wokół teorii spiskowych. Cyberpunk jest dużo bardziej krzykliwy. Same gry też są różne bo Deus Ex to liniówka, CP oferuje dużo więcej możliwości. I jasne, może się to podobać lub nie, ale gadanie ze CP miał być trzecim Deus Exem jest jakimś niepoprawnym marzeniem osoby która nie ma pojęcia o różnicach między uniwersami.
Powiedz po prostu że Ci nie siadł świat/fabula/gameplay a nie że tytuł nie ma duszy i klimatu, bo to kolejna bzdura
To ja mam w drugą stronę, bo mnie po kilku meczach tytuł mocno znudził. Bardzo podoba mi się setting i klimat „turnieju sportowego transmitowanego w telewizji, super są drużyny i możliwości customizacji loadoutu czy wyglądu postaci. Cieszy fakt że nie jest to battle royale gdzie musimy zbierać bronie i cały ekwipunek, a raczej musimy dobrze zarządzać i współpracować z innymi. No ale właśnie, mecze są mocno niezbalansowane, czuć różnicę gdy do gry dołączy kogoś kto ma wyższy level (nawet nie chodzi o skill a o ilość dostępnych przedmiotów, ciężko się połapać co taki jegomość może zrobić). Do tego bardzo dziwny matchmaking (co drugi mecz mam niepełne składy, hitem była sesja 3vs1vs1). No i ten jeden tryb dosyć szybko się nudzi. Zakładam że content wejdzie z czasem ale całość na ten moment, jakoś mi się nie zgrywa na dłuższą metę.
Zazdroszczę wszystkim którzy potrafią czekać na promocję. Osobiście uważam że gry AAA są na premierę w większości w stanie bardzo akceptowalnym. A zazdrość wynika z tego że czekając na promocję i wersję goty, moje zainteresowanie tytułem już tak spadnie że go po prostu nie kupię. Kiedyś kupowałem dużo tytułów na promocjach, ale kończyło się na tym że w nic nie grałem. Ot takie „kupię bo jest tanio a kiedyś chciałem zagrać”. Teraz kupuje gry jak mam na nie ochotę (niezależnie czy kosztują 30 czy 300zl) i jestem szczęśliwszym człowiekiem. Promocję wszelakie omijam, a lista gier które chciałbym ograć maleje (przy czym większości nawet nie mam w bibliotece).
Kolega wyżej ma racje, gra w tej samej lub mniejszej skali byłaby po prostu klonem jedynki. Ale tez rozumiem wątpliwości - Frostpunk był bardzo miłym połączeniem city buildera i gry fabularnej, gdzie swoje miejsce znaleźli ludzie, którzy nie sa fanami "typowego" budowania miast. Dwójka natomiast wygląda jakby własnie była bardziej przesunięta w citybuilderowe obszary, a nie fabularne. Nie mniej zobaczymy na premierę, ja osobiście czekam, mimo że nie jestem fanem gatunku, bo jedynka (szczególnie dodatki) jest fenomenalna,
I też się z Tobą zgodzę w tym przypadku. Nie mniej dalej jesteśmy w sytuacji gdzie teść mimo wieku kupuje, gra i mu się podoba.
W ogóle jest taki ruch w giereczkowie gdzie wiele osób chce żeby każda gra była dla każdego. Pewnie przez fomo, nie mniej gdy zdamy sobie sprawę ze tytuł X, mimo popularności, nie jest dla nas z jakiegoś powodu, wtedy zaczynamy lepiej funkcjonować. Jak wcześniej, szkoda zdrowia na dywagacje czemu mimo niskich ocen popularna seria dobrze się sprzedaje, bo dopóki nie zostaniemy fanami, dopóty nic sie nie dowiemy.
Plus jeszcze jedno - ludzie którzy kupują coda tylko dla singla to dosyć nieduża nisza, która ewidentnie nie jest targetem actiblizz. I sami zainteresowani też powinni zdawać sobie z tego sprawę, a nie udawać greka że jak to tak nas traktują.
W końcu ktoś z dystansem i chłodnym podejściem do tematu. Szkoda zdrowia żeby spinać się o każdą grę, call of duty od lat ma swój specyficzny target + jest to najpopularniejsza seria strzelanek. Wiadomo że przyciągnie ogrom graczy niedzielnych którzy grają tylko w to.
Samo MW3 Może i nie jest najlepsze, ale słyszałem że multik bardzo daje radę (grałem w betę, było git). A to już wystarczy dla wielu osób żeby zainwestować te 300 zł i grać przez rok do kolejnej części. To samo dzieje się z fifami i innymi sportowkami. C’est la vie I żyjemy dalej, gier jest ogrom i nie ma co się pocić ze ktoś kupuje coś co nam nie pasuje.
A bo tu pojawia się wewnętrzny konflikt, gra za 340 zł i do platyny wystarczy luźne 30 godzin. Nie jestem fanem rozciągniętych gier, ale też nie lubię nowego standardu cenowego, szczególnie w przypadku mocno fabularnych, krótkich tytułów. Grałem w Moralesa w ramach ps plusa i jak mi się całkiem podobał, tak pełnej ceny bym nie dał za tak krótki gameplay.
Na jakość nikt nie narzeka, ale wtórność to już realny problem dla wielu osób. Wiadomo że będzie się sprzedawać, bo konkurencji trochę brak (plus taki spider man to mocna marka), ale ja po poprzedniej generacji jestem trochę wymęczony tytułami typu TPP cinematic experience, i nawet nowy gow czy horizon mnie nie porwały jak poprzedniczki. Brakuje różnorodności gatunkowej.
Nie mniej jednak wynik godny podziwu i na pewno zasłużony :) a dopóki gracze są zadowoleni to swoje uwagi mogę schować do kieszeni i sięgnąć po inne tytuły, których (szczęśliwie) jest masa
Jako osoba pracująca od 7 lat w branży:
Poradnik bardzo uniwersalny, warto przede wszystkim robić własne projekty i mieć dużo pasji do robienia gier. Jeżeli tylko w gry gramy to ciężko będzie wejść do branży. Jednak w takich sytuacjach polecam odpalić jakikolwiek tutorial z którym zrobimy pierwszą grę, żeby zrobić rekonesans czy to w ogóle nas jara.
Duże firmy potrafią mocno wypalić człowieka, raz przez ogrom pracy, a dwa przez wąski zakres obowiązków (stajemy się inżynierem od jednej śrubki). Małe studia natomiast to dużo pasji i fajnej energii ale często też crunchu i różnorakich obowiązków wykraczających poza ramy jednej specjalizacji (sam pracowałem z designero-programistami albo artystami robiącymi w QA po godzinach).
Na pewno jest to wymagająca i często szalona, chaotyczna i momentami męcząca praca. Ale jest też mega satysfakcjonująca i przyciąga ogrom super ludzi. A w ogólnym świecie IT próżno tego szukać.
A co do pieniędzy, to zaczyna się powoli wyrównywać. Fakt że nie zarabia się tyle co w IT, ale w grach już się nie bieduje i pieniądze potrafią być fajne nawet na mid stanowiskach. Plus osobiście uważam że wysokie pieniądze w IT to wynagrodzenie za bardzo nudna i ustandaryzowaną pracę nad (bardzo często) nudnymi projektami z korpo ludźmi.
Troche nie widzę sensu w tym projekcie, etui do airpodsów leży głównie w kieszeni i wyciąganie go żeby przełączyć utwór albo zrobić cokolwiek innego mija się z celem :P a zapewne ta opcja będzie obarczona wielkością akumulatora w samym casie, więc częściej będzie trzeba je ładować. Powinni zamiast tego rozpatrzeć opcję chowania AirPodsów w Apple Watchu.
W przypadku gier AAA można mówić o pewnych wykluczeniach i antykonsumenckich zagrywkach, szczególnie przy wspomnianym Sony. Mnie tylko zastanawia skąd się bierze ta pokrętna logika, gdzie kolega JaQb wytyka zagrywki Bethesdy, a zaraz pojawia się argument "a bo Sony to robi lepiej?". Co ma piernik do wiatraka, oceniamy obecną sytuacje, a nie co robi konkurencja.
A co do radzenia sobie z wykluczeniem poprzed kupowanie kolejnego pudełka za 2k - gratuluje logiki, idąc tym tropem powinniśmy przychylnym okiem patrzeć na każdy exclusive, bo przecież tak łatwo można zyskać do nich dostęp :P Ja osobiście sprzedałem PS5, bo posiadanie tylu konsol mija się z celem, nie mniej jednak chciałbym zagrać w takiego god of wara, ale przecież pod jedną czy dwie gry nie będę znowu kupował konsoli, i to już mogę nazwać antykonsumenckim zagraniem, tak samo gdy do wersji na konsole niebieskich dołączane są specjalne dodatki.
"W mniejszych zespołach atmosfera ma klimat" i "większe pole do wyciskania tej pasji" to słowa klucze ;) Obecnie mniejsze studia często wprowadzają często gęsto większe patologie niż te molochy, bo oczekują że będziesz miał nastawienie "pracy dla idei i wiekszego celu". Jasną rzeczą jest fakt że małe zespoły mają mniej funduszy, a co za tym idzie mniej możliwości, ale ostatecznie prowadzi to do gigantycznego wypalenia developerów. Wiele ludzi przechodzi do dużych firm bo tam jest po prostu struktura i określone obowiązki, co wprowadza ład i jest dużo bardziej przyjazne ludziom chcącym robić w życiu coś poza tworzeniem gry.
Gry AAA są miałkie bo są obecnie robione przez astronomiczne zespoły, taki Ubisoft robi jedną grę za pomocą kilku studiów z całego świata. Wyobraźcie sobie jak wygląda dogadywanie designu w takim rozmiarze, atmosferze i róznicach kulturowych. Pojedyńcza wizja już nie ma w tej skali znaczenia, bo musisz robić razem z innymi. Praca w małym studiu to bycie takim full stack developerem, gdzie w dużych studiach robimy za specjaliste od jednej, bardzo konkretnej rzeczy. I warto o tym pamiętać, błędy designu czy mechanik nie wynikają nigdy z winy jednej osoby, to są ogromne zespoły wykonujące tytaniczną ilość pracy.
Z perspektywy ex-pracownika jednego z outsourców zajmujących się testowaniem gier - to absolutnie nic szczególnego. Takie firmy często zbierają bardzo dużo projektów, przez co trzeba szukać ogromnej ilości osób w wyjątkowo krótkim czasie. Prowadzi to do tego że zespół wspierający taki projekt ma np 30 ludzi, z czego jakiekolwiek doświadczenie mają tylko seniorzy i lead (ergo 5 osób), prowadząc zespół jak stado owiec. A wiadomo - różni ludzie się trafiają. Generalnie takie firmy to doskonały punkt startowy żeby wejść w branże, ale trzeba szybko z nich uciekać.
Nie mniej jednak nie uwierzę że CDP polegał nawet w 80% na Quantic Labs w kwestii testowania, a jedynie ukrywa niekompetencje w prowadzeniu własnego projektu :P
Jakby zrobili to w formie Halo Master Chief Collection, gdzie mamy dostęp do wszystkich części (w tym zremasterowanej trylogii) + multiplayer z każdą odsłoną i trybem do wyboru, to byłby hit. Swego czasu pogrywałem troche w multi, ale mam wrażenie że z każdą odsłoną ilość chętnych spadała.
A co do strzelania na padzie, to kwestia przyzwyczajenia, ja już tak długo gram w "strzelanki" na kontrolerze że powrót do myszki i klawiatury jest dla mnie wyjątkowo nienaturalny i bolesny. A w grach nie wyłączam crossplaya i nie widzę większych problemów gdy gram z PCiarzami ^^
Myślę że recenzja jest dobrze napisana, jedynie nie zgodzę się z wynikiem cyferkowym. Na pewno tytuł zadowoli graczy którzy odpalają NBA raz na jakiś czas zeby zagrać mecz ulubioną drużyną lub ze znajomymi na kanapie, ale już bardziej zaangażowanych graczy karci paskudną monetyzacją. I to jest już niestety standard wszystkich gier sportowych, do piwa i kanapy jak znalazł, nic ponad to.
Co do problemów z performancem, to tam kolega wyżej troszkę wyjął fragment z kontekstu, bo ten niski framerate jest odczuwalny tylko w jednym trybie i to w hubie. Zakładam że w samej rozgrywce jest okej (choć tutaj sobie gdybam).
Rozumiem że ciężko wydać ocenę przy takich rozbieżnościach (bo dla fana/gracza kompetetywnego będzie to 4/10, a dla casuala juz 8), nie mniej jednak upośledzanie trybów przez agresywne mikropłatności powinno być piętnowane i odpowiednia ilość oczek odejmowana od oceny końcowej.
Obrońcy biorą się ze zmęczenia starą generacją. Niestety posiadaczy konsol past-genowych jest nadal ogrom (pandemia i brak sprzętu pogorszyły sytuacje) i rozumiem że żadna firma nie chce wydać gry tylko na nowe sprzęty bo to po prostu rezygnacja z dużych pieniędzy. Niestety jednak ps4 i xone to juz tak leciwe maszyny, ze po prostu trzeba siłą się ich pozbyć i aprobowac takie sytuacje jaka ma miejsce z DLC do Cyberpunka. Oczywiście, zgrzyt jest (szczególnie dla posiadaczy limitowanego xonex), ale obecnie od starej generacji po prostu TRZEBA sie odciac. Nazwij mnie wariatem, ale już wolę sytuacje gdzie gra wychodzi na wszystkie platformy, ale dodatki juz tylko na current geny, niż ciągnąć te trupy za sobą i rzutować na poziom zaawansowania samego tytułu.
Nie wiem czy dokładnie o to pytasz, ale obecnie Classic to TBC, a zaraz WOTLK. Nie ma i nie będzie możliwości grania na serwerach Vanilla i TBC only. Oczywiscie w samym WOTLKU bedzie dostep do contentu z vanilli i tbc.
Sony zachowuje się wyjątkowo chaotycznie na początku nadchodzącej generacji. Szczerze sądziłem, że to ich milczenie i powolne odkrywanie kart ostatecznie się opłaci. Natomiast z perspektywy czasu widzę, że dość niewiele się zmienia. MS bardzo odważnie reklamuje swój sprzęt i ciężko przejść obok niego obojętnie, nawet jeżeli nie jesteśmy fanami ich gier, czy samego ekosystemu. A Sony z drugiej strony sprawia wrażenie znudzonej firmy, która od niechcenia wypuszcza kolejny sprzęt. Bardzo to wszystko dziwne.