Nemo94

Nemo94 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

08.01.2025 01:48
1
Nemo94
1

A ja chętnie.

Zacznę od tego, że jak słyszę że ktoś używa 'woke' nieironicznie to przyznam że mnie trochę skręca. Ale uważam też, że te osoby nie rozumieją że walczą ze sztucznym wrogiem. 'Woke' stało się synonimem wszystkiego co nielubiane w świecie popkultury (tak jak 'komunizm' w świecie polityki). Najczęściej widzę 3-4 powtarzające się motywy: a) osoby nie-białe; b) kobiety (a czasami szczegółowo: kobiety, przy których bywalcy piwnic nie mogą sobie zrobić dobrze); c) osoby nie-hetero. I zawsze ta sama, słaba linia obrony: wpychanie na siłę, podczas gdy przykłady gdzie jest to naprawdę problem to niewielkie wyjątki (jedyny jaki mogę sobie teraz przypomnieć to jarl Haakon z Wikingów).

> Poza aktywistami, to ani osoby czarnoskóre, ani mniejszości seksualne, ani osoby po zmianie płci, oni nie czują żadnej potrzeby bycia reprezentowanymi w grach.

I to jest drugi argument, który też niestety wypada słabo. Wszyscy "przeciwnicy woke" nie potrafią zrozumieć jednej rzeczy: my (w domyśle, mniejszości i osoby bardziej lewicowe) owszem, chcemy mieć postacie z którymi możemy się utożsamiać, na których chce nam zależeć, które mogą przedstawić nasze problemy (bo umówmy się, czy nam się to podoba czy nie - wytwory popkultury były, są i będą narzędziem politcznym i ideologicznym), z tym że my też chcemy by były one napisane dobrze. Prawdziwym "woke" nie są aktywiści czy mniejszości, które chcą być zaakceptowane (co nie znaczy, że takie elementy się nie zdarzają), ale korporacje i odklejeni od rzeczywistości ważniaki w garniturkach, które myślą że jak wrzucą w produkt coś niestarannie progresywnego, to zaraz z desperacji rzucimy się by to kupić. Co do przykładu z Geraltem, nie dziwię się dlaczego rezonował z ludźmi z którymi rozmawiałeś: odepchniętny od społeczeństwa, ogólnie znienawidzony przez fałszywe zabobony wyrzutek? Nie trzeba robić go czarnym by osoby narażone na dyskryminacje widziały w nim siebie.

Ale teraz wracając do AC: Shadows, z perspektywy umiarkowanego lewaka i fana serii:

Pomysł na dwóch protagonistów - oklepany, ale od biedy niech już będzie. Wiem, że sam będe grał Naoe bo chcę skupić się na historii ninja i ich powiązaniem z zakonem skrytobójców na którym opiera się cała marka. To jeden z powodów, dla którego nie pasowały mi Odyssey i Valhalla - Kassandra i Eivor nastawione były za bardzo na otwartą walkę, a sam Zakon Asasynów albo jeszcze nie istniał, albo grał rolę drugoplanową. Rozumiem wyjaśnienie Ubi - poznanie historii ery Sengoku z perspektywy zarówno kogoś należącego do kultury jak i obcego. Osobiście, wolałbym mieć Yasuke jako NPCa - łącznika Naoe z klanem Oda, albo jeśli już muszą zrobić z niego opozycjonistę to szpiega przekazującego jej zadania (Nobunaga jest zbyt często demonizowany w mediach, przypuszczam że i tu będzie final bossem).

Co do staranności Ubi - tak, tutaj skopali na wielu płaszczyznach (co tak naprawdę jest ich standardem w tych grach) ale też i zrobili dużo dobrych szczegółów (widziałem np. Naoe używającą medytacji kuji-in, mamy dobrze odwzorowane stroje i architekturę (słowicza podłoga!)). Muszę niestety też wytrącić Ci ulubiony przykład, bo gdy Yasuke przejeżdża przez wioskę, owszem komentuje prace na polu ryżowym... ale mówi o zbiorach, które dopiero się odbędą; chłopi, których widzimy teraz ten ryż sadzą ;D

No i najbardziej kontrowersyjny temat - Yasuke. Wiedziałem, że się pojawi, bo jego przykład w historii jest bardzo unikalny, zdziwiłbym się gdyby Ubi nie wykorzystał go do, jak już wcześniej wspomniałem, marketingu sztucznym progresywizmem. Co to tego, czy był samurajem czy nie są już osobne kwestie sporne, ale najbardziej bezpieczną odpowiedzią jest - nie wiemy. Mamy dowody za, mamy dowody przeciw, wszystkie szczątkowe bo pisano o nim niewiele. Wiemy na pewno, że nie był zwykłym niewolnikiem i Nobunaga miał go w wystarczającym poważaniu by dać mu pozwolenie na noszenie broni i wypłacać wynagrodzenie. A co do Twojej obawy:

> Boje się, że samurajem będzie tylko dlatego, że ma zbroję i katanę, ale poza tym w ogóle nie będzie ogarniał ani Bushido ani prawa panującego w ówczesnej Japonii

Gdyby tak było, to byłby najbardziej wierny historii przykład. Yasuke pojawia się w zapiskach przez okres 2 lat. To trochę za mało, żeby znał zasady Bushido (które formalnie były dopiero spisane i wytworzone już po jego czasach), czy styl walki i kulturę japońską na tyle dobrze; tu w sumie żałuję, że Ubi dał mu styl walki samuraja, a nie jakiś bardziej unikalny/niedopasowany do miejsca. Po drugie, Sengoku to czasy wojny - zaciągano do armii kogo się dało, robiono z nich wojowników a jak się wykazywali to mianowano ich samurajami. Tak było np. z późniejszym szogunem Hideyoshim, zaczynał jako nosiciel butów Nobunagi. A co do niego samego, to Nobunaga słynął z łamania zasad i konwenansów. Nie byłoby to niczym dziwnym, gdyby rozdawał tytuły na lewo i prawo tylko po to by pokazać innym władcom, że takowe nie mają żadnej wartości.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl