Dialogi nie były przeciętne, tylko słabe i dziecinne. Cała reszta była bardzo przeciętna z gameplayem na czele. Grafikę i kreator postaci można wziąć za plus, jeśli lubiło się ten styl, ale mi nie siadł.
Ekranizacja to szczególna forma adaptacji, która przenosi książkę, grę, itd. na ekran filmowy. Natomiast adaptacja to dostosowanie jakiegoś dzieła do nowej formy lub warunków. Od paru lat widzę, jak ludzie powielają bzdurę, że ekranizacja ma być wierna, a adaptacja nie, co jest kompletną głupotą. W języku angielskim nawet nie masz rozgraniczenia na dwa różne słowa, używają po prostu "(movie) adaptation".
Ciężko się dziwić, że gra o nazwie "Inkwizytor" ma motywy religijne, jednak te tutaj pewnie zostałyby uznane za herezję i obrazę uczuć religijnych przez znaczną część chrześcijan. To podobny przypadek, co Kod Leonarda da Vinci, więc z rzeczywistą wiarą ma tyle wspólnego, co książki o Wielkiej Lechii z historią.
"Po drugie, będą zarabiać tak samo jak wszyscy, którzy rozdają gry – na mikropłatnościach i reklamach." - To zdanie na pewno odnosi się do rozdawania gier PCowych/konsolowych, a nie mobilnych? Przed rozdawnictwem Epica za darmo mogliśmy mieć gry, które miały promować nowe części/tytuły od wydawcy albo te, które już swoje zarobiły i pojawiały się nieraz w promocjach, bundlach czy game passach. EGS wprowadził tu spore zmiany przez swoją dość agresywną politykę marketingową, ale wydaje na do wiele milionów i deweloperzy czy wydawcy nie są zmuszani do oddawania swojej pracy za darmo. Warto też zauważyć, że growe rozdawnictwo w pozostałych sklepach nie zwiększyło się szczególnie przez ostatnie lata. Na Steamie od czasu do czasu wpada jakiś lepszy indyk albo dobra, ale niezbyt świeża gra, Ubisoft rzuca starego Assassina, bo trzeba podbić hype na najnowszą część, a GoG daje grę, w którą 95% graczy nigdy nie zagra.
Jest za to inny powód, który może wpłynąć na niechęć do zakupów w tej branży - game passy i granie w chmurze. Polecam skupić się na tym, a narzekanie na rozdawnictwo zostawić na dyskusje polityczne.
GOG sam dostosowuje stare gry pod nowe systemy, a produktem finalnym mogą nie chcieć się dzielić i/lub Epic nie widzi w tym zysku.
Biorąc pod uwagę sposób pisania takich dyrektyw, nie jest to jasno ustalone i wszystko zależy od implementacji w państwowych prawach lub decyzji sądów.
Oczywiście żadnym sklepom ani mniejszym portalom nie będzie się opłacało żądać opłaty od Googli, ale za tą dyrektywą lobbowały przede wszystkim firmy posiadające prawa autorskie różnych artystów i stare media, czyli prasa i telewizja, a oni z pewnością będą walczyć o każdy grosz.
Niestety to nie jest takie proste. Po pierwsze wielkie serwisy jak YouTube nie będą dostosowywać się bezpośrednio do polskich nowelizacji, tylko do dyrektywy jako takiej na terenie całej Unii. Oznacza to, że zapewne profilaktycznie zastosują najbardziej restrykcyjne rozwiązania by nie narażać się na ewentualne straty finansowe. Strach przed cenzurą bierze się właśnie z tego, że skoro to właściciel portalu odpowiada za zamieszczone przez użytkowników treści, to bardziej opłaca mu się np wyłączyć komentowanie niż sprawdzać, czy ktoś przypadkiem nie wrzucił czegoś łamiącego prawa autorskie.
Algorytmy już decydują, czy coś jest plagiatem czy nie, teraz zapewne będą działać dużo ostrzej, skoro muszą prewencyjnie sprawdzać każdy przesłany film, co w praktyce oznacza, że nawet taki gigant jak YouTube nie będzie miał dość dużej mocy obliczeniowej. Słyszałem nawet plotki, że YT zwyczajnie nie będzie dawał możliwości publikowania swoich filmów zwykłym użytkownikom.