Pomimo nieprzychylnych opinii, które słyszałem o tej odsłonie serii byłem dość pozytywnie nastawiony. Niestety czar prysł bardzo szybko, a z każdą kolejną godziną rozgrywki miałem coraz bardziej dość. Główny bohater jest totalnie nijaki, żeby nie powiedzieć że jest pi***ną c***pą, a jego młodszy brat to rozwydrzony bachor, którego osobiście porzucił bym przy pierwszej możliwej okazji lub sprzedał za paczkę Lays'ów fromage. Starałem się jak mogłem przechodzić przez kolejne epizody bez narzekania, ale
spoiler start
w "Faith" przelała się czara goryczy. Po tym co bracia przeszli razem i co główny bohater zrobił dla młodszego jest dla mnie nie pojętym jak ten mały gnojek mógł odwrócić się od swojej rodziny na rzecz jakiejś nawiedzonej baby. Pomijam już fakt, że przez poprzednie epizody mały nie słucha się swojego starszego brata, przez co wplątują się w coraz większe kłopoty, gdy nagle stwierdza że znalazł autorytet w Szarlatance z zadupia po środku pustyni. Mam dość. Nie polecam
spoiler stop