Nigdy nie grałem w żadne Talesy - więc byłem do tej gry nastawiony z pewnym dystansem, który jednak szybko zaczął topnieć.
Fabuła to absolutny majstersztyk, mnogość wątków, bardzo głęboko zarysowane postacie z indywidualną historią, ilość nagranych dialogów przewyższająca nawet Mass Effecta, przecudowna muzyka, absolutnie potrafi pochłonąć. Minusy to słaby design poziomów, niezbyt interesująca walka, chociaż na wyższych poziomach trudności bywa trudna( jednak od elementów RPG bardziej cenię sobie fabułę , więc się z tym nie męczyłem), no i czasem czeka nas backtracking.
Mimo wszystko są to elementy niewielkie, jeśli komuś zależy na fabule, historii, to będzie tą grą zachwycony i wszystkim takim osobom gorąco ją polecam( są oczywiście naleciałości z japońskiej kultury i powtarzające się aspekty z typowych mang i anime, więc ostrzegam hejterów wszystkiego co japońskie). Gracze, których bardziej jara levelowanie postaci i zbieranie ekwipunku raczej nie mają tu czego szukać, to tytuł zdecydowanie bardziej stawiający na fabułę.
Nie napisałem, że całe podium jest zajęte przez tego typu gry, tylko ogólnie o tendencji. A co gorsza, wystarczy, że takiego pochłaniacza czasu wydaje znana marka np. Blizzard i sprzedane kopie można liczyć w milionach. Mam nadzieje, że w tym roku powstanie więcej ambitnych produkcji.
Dramatycznie kiepski rok, gry fabularne w totalnym odwrocie, a miejsca na podium zajmują sieciowe młócki. Najlepszą grą przygodową - Firewatch, który był co najwyżej przeciętny, to pokazuje, jaką mieliśmy posuchę. Mam nadzieję, że w 2017r. poza Andromedą, która powinna wymieść konkurencje, dostaniemy też kilka konkretnych niespodzianek.
Wydaje mi się, że z tymi lotniskowcami to jednak bug. Może dlatego, że III Rzesza w wojnie ich nie używała, ale mimo wszystko trochę szkoda, bo chciałem sobie sprawdzić, jak sobie poradzi taki wariant zamiast łodzi podwodnych. Mimo, że ustawiłem początkową wartość skrzydeł, to lotniskowiec wchodzi do slużby z zerowym hangarem, nie da się dodać też żadnego skrzydła z rezerw , ani z żadnych, nawet pobliskich lotnisk.
Tak, odznaczyłem. Mam tez pewien problem z przebazowaniem samolotów do lotniskowców, nie mogę dołączyć żadnego skrzydła, przez co stają się one praktycznie bezużyteczne. Trzeba wynaleźć jakąś technologię czy produkować odpowiednie samoloty ?
Grałem sobie III Rzeszą i mój plan był taki, żeby możliwie szybko przyjąć Polskę do Państw Osi i wspólnie ruszyć na ZSRR. Toteż wsparłem partię faszystowską, Polska dość szybko przeistoczyła się w Falangistyczną Polskę, ale niestety gdy zrealizowałem cel narodowy - poprawa stosunków z Polską, to od razu zakładają frakcję - Międzymorze i przyjęcie ich staje się niemożliwe. Co gorsza nie można przez to zawiązać sojuszu ani namówić kraju do wojny. Ponadto mimo udzielonego dostępu wojskowego nie można atakować wroga z terytorium państwa, które się na to zgodziło. Czy da się w ogóle przyjąć Polskę do Osi czy gra w jakiś sposób tę opcję wyklucza ?
Jedna z najlepszych gier w stylu retro, jakie do tej pory powstały. Fenomenalne postacie, niczego sobie fabuła, ścieżka dźwiękowa, zwłaszcza przy walkach z bossami to istny majstersztyk. Jednak co najważniejsze gra daje niezliczone możliwości wyborów, przy czym w przeciwieństwie do większości gier AAA mają one ogromne znaczenie na przebieg historii i zakończenie. Wystarczy wspomnieć, że możemy być totalnie bezlitosnym terminatorem, albo wręcz przeciwnie, nawiązywać przyjaźnie z potworami i nie zabić absolutnie nikogo. W grze poukrywano też mnóstwo easter eggów, smaczków, tajemnic. Wciąż nie odkryto wszystkiego.
Polecam ten tytuł wszelkim fanom gier retro oraz moje ukłony dla twórców. To, że grę tworzyła w większości jedna osoba zasługuje na niesamowite uznanie. Zdecydowanie jedna z najlepszych gier indie wszech czasów.
Warto kupić Fallouta 4 ?
Pytanie kieruje do osób, które już trochę pograły. Najbardziej w grach PC interesuje mnie fabuła, ciekawa, wciągająca, momentami zaskakująca. Rozwój postaci i eksploracja świata są dla mnie na dłuższą metę nużące. Nie ukrywam, że Wiedźmin 3 to dla mnie ideał fabularnego RPG - każde zadanie poboczne miało własną historię, było niesamowicie interesujące, nie mówiąc już o wątku głównym.
Czy Fallout 4 ma do zaoferowania równie dobrą linię fabularną ? Czy też zadania poboczne są typu - przynieś mi 10 skór, zabij 6 potworów na farmie itp. ? Pozostałe aspekty gry mnie raczej nie interesują, dostosuje się do tego co gra ma do zaoferowania, jeśli tylko fabuła będzie wciągająca. Gdyby jednak wiało nudą, to nie ma szczególnie sensu, żebym tę grę kupował. Domek mogę sobie wybudować w Minecrafcie.
Po raz kolejny Deadalic Entertainment odwaliło kawał dobrej roboty. Fabuła, postacie, lokacje na bardzo wysokim poziomie. Anna jest sama w sobie niesamowicie urocza, no i ten jej dziecięcy głosik. Na szczęście nie przesadzili też z poziomem trudności, większość zagadek bardzo intuicyjna. Sama gra jest też dosyć długa, spokojnie starczyło mi na 10h rozgrywki, z tym, że cenie sobie dokładne eksplorowanie. Gorąco polecam każdemu fanowi przygodówek.
Gra bardzo mi się podobała, ciekawa, interesująca fabuła, niezbyt skomplikowane i wyimaginowane zagadki(choć niektórych rzeczy w chatce było mi ciężko znaleźć). Grafika na niezłym poziomie(choć to akurat w przygodówkach nie ma większego znaczenia). Niestety, żeby się nią w pełni nacieszyć trzeba znać angielski co najmniej na poziomie zaawansowanym. Osobiście nie podobał mi się voice acting głównego bohatera( mówił jakby bezuczuciowo, smętnie wyczytywał tekst z kartki), ale to chyba jedyna poważniejsza wada, całkowicie zrekompensowana przez fabułę. Polecam z czystym sercem każdemu fanowi dobrej i niebanalnej historii.
Serię Carnivores traktuję z ogromną nostalgią, jedna z pierwszych konkretniejszych gier, w jakie w ogóle zagrałem na PC. Grywało się w to miesiącami, a jak się znudziła, to powracało po dłuższej przerwie. Oczywiście po wersji odświeżonej nie spodziewam się wodotrysków, ale jeśli schemat będzie ten sam, to i samej zabawy powinno być co niemiara. Liczę na więcej gatunków dinozaurów, niż w 2-ce, no i żeby ich zachowania nie były może aż tak bezmyślne, jak w starszych częściach czyt. ucieczka u roślinożerców czy atak na oślep u mięsożerców. Fajnym smaczkiem byłoby też, gdyby dinozaury polowały na siebie nawzajem, jednak nie daję na to większych szans.
Całkiem przyjemnie się grało, nie byla to może najwyższa półka gier przygodowych, ale w pełni zasługuje na te 6,5/10. Dość ciekawa historia, w miarę trudne zagadki, jedynie poruszanie wydawało mi się dość toporne i mało płynne. Jednak miło spędziłem przy niej czas.
Omijać szerokim łukiem, nieestetyczna rozmazana grafika(niby celowo, ale mi się nie podobała), bardzo krótka(zajmuje maksymalnie 1h), ale co najgorsze fabuła to totalne dno, płytka i banalna historyjka, bez konkretnego zakończenia.
Gra niestety slaba, mocno niedopracowana jesli chodzi o mechanike - czestotliwosc bitew poraza, poza tym sa one niesamowicie nudne i powtarzalne. W poukrywanych skrzynkach mozemy natknac sie jedynie na kamienie badz eliksiry. to pierwsze daje jakis tam bonus, eliksiry sa praktycznie nieprzydatne, bo energie i mane latwo znalezc w pobocznych kwiatkach. Widac, ze tworcom po prostu nie chcialo sie projektowac ekwipunku, wiec poszli na totalna latwizne. Sama fabula jest w zasadzie szczatkowa, po prostu jakas tam historyjka, ktora ma byc zaslona dla niekonczacych sie bitew. Gre ratuje bardzo dobra muzyka i oprawa graficzna. Co ciekawe w gierce indie - Aquarii jest ona na porownywalnym poziomie, a przy tym sama gra dostarcza o niebo wiecej frajdy, widac, ze byla robiona z pomyslem, a nie na odwal sie, jak to wlasnie sklecil Ubisoft.
Bardzo się cieszę z zapowiedzi wydania 4-tej części. II-ka była absolutnie genialna i niesamowicie grywalna, jedynym małym minusem była taktyka obronna, w której świeże jednostki stawiało się w prowincjach na tyłach linii frontu i po ewentualnej przegranej bitwie, atakowało wrogie oddziały, które po zajęciu nowej prowincji natychmiast się poddawały z powodu niskiej organizacji. Właściwie samo "organizowanie się" oddziałów trwało za długo. Niekiedy nawet miesiąc bezczynności, by były zdolne do pojedynczej walki. W przypadku nowocześniejszych armii trwało to oczywiście znacznie krócej, ale i tak nie miało wiele związku z historycznymi realiami.
III-ka natomiast podobała mi się nieco mniej. Podział na "teatry" jakość przełknąłem, ale gigantyczna ilość prowincji skutecznie utrudnia osobiste dowodzenie armią, a SI w postaci generałów radzi sobie co najwyżej przeciętnie w porównaniu do tego ile możemy osiągnąć samemu wydając rozkazy. Natomiast powstało do niej mnóstwo modów, w tym te od Black Ice, naprawdę grywalne, które jeszcze mocniej podnoszą poziom trudności i realizm.
Największą wadą serii( i z tym zgodzi się chyba każdy) jest to, że gra zaczyna być grywalna dopiero po jakimś półroczu, po wydaniu kilkunastu patchów lub modów. Trochę to nie fair dla graczy, którzy chcą kupić grę tuż po premierze. No ale cóż, tak działa Paradox.
Bardzo dobra i ujmująca gra. Przede wszystkim bardzo ciekawa fabuła, którą odkrywamy krok po kroku, dowiadujemy się o sprawach prywatnych perypetiach naszej siostry - Samanthy i reszty domowników. Nie ma tutaj żadnego strachu i ta produkcja w ogóle nie powinna być nazwana "horrorem"(opis na gry-online to ogromna pomyłka!). Zamiast uciekania przed monstrami, ze spokojem eksplorujemy każdy zakątek domu, by wydobyć choćby szczątek dodatkowych informacji, zwłaszcza, gdy opowiadana historia zaczyna być coraz bardziej wciągająca.
Gra z całą pewnością nie jest arcydziełem(do poziomu To The Moon brakuje bardzo dużo), diabelnie krótka, raptem kilka godzin i koniec, nawet gdy będziemy bardzo dokładnie badać otoczenie. Oprawa graficzna i muzyka są ciekawe, jednak nie zapadają w pamięć. Przede wszystkim jest to jednak najlepsza gra fabularna tego roku(wobec straszliwej fabularnej mielizny gier wysokobudżetowych i gier indie stawiających raczej na innowacyjne rozwiązania) i ze szczerym sercem mogę ją polecić każdemu, dla którego historia ma w grach zdecydowanie największe znaczenie.
Bardzo dobra gra przygodowa, jednak jako wielkie zwieńczenie trylogii pozostawia ogromny niedosyt. Nie podobał mi się rozwój fabuły od pewnego momentu(ci którzy grę przeszli wiedzą o czym piszę), ale przede wszystkim dość drastyczna zmiana charakteru Rufusa. W poprzednich dwóch częściach był jedynie fajtłapą z wielkim ego, a w ostatniej stał się 100% egoistą, który idzie wręcz po trupach do celu, nie zwracając w ogóle uwagi na krzywdę innych. Gra faktycznie stała się bardziej brutalna i wulgarna, jednak to aż takim wielkim minusem nie jest, bo lubię czarny humor. Dziwi jednak, że twórcy dopiero teraz zdecydowali się na zmianę konwencji, co nie do końca komponuje się z poprzednimi odsłonami gry.
Coś czego nie mogę wybaczyć, to zakończenie, którego tak naprawdę nie było, bowiem pozostawia ogromną ilość zapytań, przede wszystkim o dalsze losy głównego bohatera i większości postaci pobocznych. Mam nadzieje, że to tylko furtka do kolejnej części, bo Deponia ma wciąż ogromny potencjał i byłoby wielką szkoda, gdyby tak miało wyglądać jej zwieńczenie. Grę oceniam mimo wszystko pozytywnie(mnóstwo ciekawych zagadek, ilustrowana grafika, wielokrotne zwroty akcji- to akurat bardzo lubię, ale nie każdemu musi się podobać aż taka złożoność fabuły), jednak zdecydowanie gorzej, niż dwie poprzednie części.
Jeśli nie miałem na Originie poprzedniej części gry, to nie będę mógł wejść dzisiaj na WEB APP Ultimate Team ? Bo kiedy próbuję, to wychodzi mi informacja, że nie znaleziono plików i muszę kupić grę(FIFE 14 mam już dodaną w Origin, razem z kodem na 4 zlote paczki).
Gra dość mocno mnie rozczarowała. Tzn. nie jest tragiczna, jednak bardzo niedopracowana.
Fatalna optymalizacja(bitwy na wysokich chodzą bez zająknięcia, a na mapie świata haczy się, gdy wybiorę bohatera), zresztą sporo ludzi ma ten problem, stąd pospiesznie wydawane patche, które jednak nic jeszcze nie naprawiły(przynajmniej nie zauważyłem). Muzyka może być, ale nie porywa.
Sama rozgrywka z początku wydaje się nawet fajna, ale dość szybko popadamy w rutynę. Tzn budujemy kolejne budynki z kilku dostępnych kategorii tak, by do siebie pasowały, np. handlarz bydłem i hodowla, kupujemy więcej wojska, wysłanników, podbijamy kolejne prowincje. No jest trochę nudno, tym bardziej, że sąsiedzi nie są szczególnie ekspansywni, a walki między nimi ciągną się przez dziesięciolecia(być może przez spore niezadowolenie ludności, nad którym trzeba się napracować przez kilka tur, co znacząco spowalnia poszerzanie terytoriów). Jeśli wybierzemy opcję "grabieży" to mieszkańcy będą się buntować co chwilę, nawet mimo tego, że regularnie ich pacyfikujemy, więc zupełnie się to nie opłaca.
No ale największą porażką gry są niestety bitwy. Tak, bitwy, które były ogromnym atutem chyba każdej części Total Wara. Powiedzieć, że komputer gra idiotycznie, to zdecydowanie za mało. On wręcz sabotuje własne oddziały! Wspomnę tutaj o bitwie - oblężeniu, w której Rzymem walczyłem przeciwko Syrakuzom. Wybierając "automatyczne rozstrzygniecie" ponosiłem zdecydowaną porażkę, no więc przyszło mi rozegrać ją samemu. W bitwie mając do dyspozycji 600 woja przeciwko 1200 obrońców straciłem....6 ludzi, z czego komputer zabił mi tylko 2-ch, dosłownie dwóch chędożonych żołnierzyków, samemu tracąc przeszło 1000!( 4 zostało zapewne stratowanych). No przecież to jakiś nieśmieszny żart! Jednak, żeby być szczerym, nadmienię, że była to tylko jedna taka bitwa. Zazwyczaj ponoszę straty w wysokości 50-200 żołdaków przy jego dwukrotnej przewadze liczebnej i stratach liczonych w ok. 1000-1500 chłopa, co i tak jest delikatnie mówiąc żałosne( oczywiście cały czas piszę o bitwach, w których automatyczne rozegranie nie daje rady, bo za inne się w ogóle nie zabieram).
No niestety jest to milowy krok w tył w porównaniu do pierwowzoru, a szkoda, bo Rome Total War I to jedna z moich ulubionych strategii.
Gra według mnie przeciętna. Z jednej strony mamy tą samą dobrze sprawującą się mechanikę z Hearts of Iron 2, a z drugiej kilka zmian, które w zamyśle miały rozgrywkę uatrakcyjnić, a w praktyce działają na jej szkodę. Choćby system wydarzeń historycznych. By je uzyskać musimy wypełnić szereg warunków. Na przykład do zawiązania paktu Ribbentrop- Mołotow musimy mieć pozytywne stosunki z ZSRR, co jest niebywale trudne ze względu na nikłą możliwość wpływania na Rusków(kosztowałoby to nas mnóstwo pieniędzy). Do tego dochodzi momentami kompletna ahistoryczność. Jeśli nie napadniesz Niemcami na Polskę , ZSRR samo bierze sprawy w swoje ręce. Problem w tym, że po dołączeniu do sojuszu Włoch, automatycznie wypowiadają Ruskom wojnę, bo wcześniej dali jej gwarancję niepodległości(no absurd). Albo beztroskie dołączenie Państwa Hiszpańskiego(z Franco na czele) do aliantów i atakowanie naszych pozycji we Francji. Takich debilizmów jest więcej i niestety nie wpływają one pozytywnie na rozgrywkę.
Świetna gra, która porusza bardzo trudne tematy: samobójstwa, samotności, depresji i cierpienia. Bardzo intrygująca fabuła, która wielokrotnie zmusza nas do podejmowania wyborów. Grafika z początku trochę odstrasza, ale jako, że ma to dla mnie marginalne znaczenie w grach, po kilku minutach już się przyzwyczaiłem, a później zacząłem doceniać niezwykłe, fantasmagoryczne pejzaże w ciemnych stonowanych barwach, jakże pasujące do ogólnego charakteru gry. Zwłaszcza, że w eksploracji ponurego świata towarzyszy nam rewelacyjna oprawa muzyczna. Produkcja była dla mnie świetna odskocznią od radosnych, magicznych przygód oraz ratowania świata. Gorąco polecam jako zagorzały fan przygodówek i innych tytułów stawiających na fabułę.
Gra jest bardzo słaba i nie mówię tu tylko o grafice, która ma dla mnie w grach marginalne znacznie. Praktycznie każdy element tego "epickiego dzieła" stoi na druzgocząco niskim poziomie. Od czego by tu zacząć?
-Fatalna ścieżka dźwiękowa- kompletny brak budowania napięcia i poczucia zagrożenia, nasze giwery brzmią jak dziecinne pukawki(zresztą podobnie wyglądają), aktorzy swoje kwestie chyba czytają, wybuchy, odgłosy obcych to parodia
-sztuczna inteligencja- jaka inteligencja ? Obcy lecą na nas na oślep, a ludzcy przeciwnicy owszem, czasem schowają się za przeszkodą, ale w większości przypadków stoją i prują do nas z karabinków. Nasi towarzysze to bezmózgie zombi, czasem biegną przed siebie, by po chwili do nas wrócić, nie pomagają nam nawet, gdy ksenomorf rzuca nam się do twarzy, bywa, że młócą do schowanego za przeszkodą przeciwnika aż do wyczerpania magazynku. Plus jest taki, że nie możemy ich zranić, nie mogą zginąć oraz, że możemy przez nich przenikać(blokowania się w ciasnych uliczkach już bym nie zdzierżył)
-lokacje- brzydkie, obskurne, fatalnie oskryptowane. Czasem wyjścia poza arenę rozgrywki broni taśma ostrzegawcza, czasem nic i po prostu odbijamy się od powietrza.
-uzbrojenie- niby mamy kilka giwerek, ale i tak korzystamy głównie z karabinu pulsacyjnego, "polowe" ulepszenia sprzętu to jakiś chory żart( i tak kompletnie nic nie dają), także to, że w każdej chwili możemy zmienić 3 rodzaje broni, jakie nosimy, na inne.
-grywalność- niestety gra jest totalnie kiczowata. Zamiast solidnego survival horroru dostaliśmy namiatankę w stylu Serious Sama, ale bez oprawy muzycznej, z tylko kilkoma rodzajami przeciwników. Fabuła jest szczątkowa i nieciekawa, a postaci niczym się nie wyróżniają, są nudne jak flaki z olejem. Po rozwaleniu kolejnej chmary obcych, chcemy już tylko jak najszybciej ukończyć tego crapa. Do tego upierdliwe bugi(misja, w której musimy przeczekać królową obcych, zabiła mnie, a ja zaczynałem od następnego checkpointu..., do tego klinowanie się na przeszkodach itp.). No i w końcu dochodzimy do ostatniej misji, "epicka walka" z królową i długo oczekiwane zakończenie... po prostu brak słów, najgorszy ending w historii gier.
Ghost2P
Mówiąc o trybie single player, jako niewiele znaczącym dodatku chodziło mi właśnie o takie gry, jak "Call of Duty" czy "Medal of Honor". Z produkcji, które wymieniłeś miałem przyjemność zagrać w "Bioshock" i "Bioshock II"( ciekawa rozgrywka, moralne wybory, dość niezwykłe miejsce akcji - podwodna baza stylizowana na amerykańskie lata 60-te, fabuła niczego sobie), serie F.E.A.R.(historia i rozgrywka niezbyt wymagające, co jednak rekompensuje świetny klimat - w kolejnych częściach było już z tym jednak nieco gorzej), Prey( fabuła prosta jak drut, ale grę bardzo umilały częste zagadki logiczne), Crysis( tutaj z zaletami miałbym już spory problem). Natomiast Half- Life to, jak już wcześniej mówiłem, najlepszy (moim zdaniem) FPS w historii. Właściwie to każda z tych gier(poza Crysisem) miała coś ciekawego do zaoferowania, czego nie można niestety powiedzieć o "Far Cry 3", gdzie rozgrywka jest bardzo sztampowa, a fabuła zwyczajnie słaba. O pozostałych mankamentach dzieła Ubisoft wspominałem już w poprzednich postach.
Odnoszę też wrażenie(zwłaszcza po słowach, jakoby "Crysis" miał względnie dobrą fabułę), że jesteś w swoich wyborach ograniczony jedynie do FPS-ów. Dla mnie gatunek nie ma aż takiego znaczenia, gdy zetknę się z naprawdę wciągającą - a niekiedy nawet poruszającą - historią, jak choćby w "Mafii: The City of Lost Heaven", "The Walking Dead" czy przygodówkach typu: "The Longest Journey", "Syberia I & II". Nawet strategie niekiedy potrafią zachwycić("Warcraft III", "Starcraft"). Oczywiście nie dla samej fabuły człowiek gra. Niektóre gry oddziałują na nas swoimi walorami artystycznymi np. "Limbo" czy "To the Moon", a innymi warto się zainteresować dla niekonwencjonalnej rozgrywki( "Portal"). Nie uważam się też za "wytrawnego komentatora". Bardzo mi miło, że portal nadał mi taką rangę, ale korzystam po prostu z prawa do własnego zdania, które niekoniecznie musi się pokrywać z opinią mas.
Faktem jest, że FPSy zazwyczaj nie olśniewają, jeśli chodzi o fabułę. Głównie stawia się na rozwałkę w multiplayer, jak w Call of Duty i Medal of Honor, a kampania jest tylko niewiele znaczącym dodatkiem. Zgadzam się też, że takie gry jak Crysis to dno i 100 metrów mułu, bo nie mają nic do zaoferowania poza ładną grafiką. Jednak nawet wśród tego gatunku zdarzają się perełki albo chociaż bardzo dobre gry np. Bioshock. Niedoścignionym wzorem FPSów wciąż jednak pozostaje dla mnie Half-Life 2 + epizody, ciekawy świat, barwne postaci, dynamiczna ale świetnie prowadzona akcja, a także zróżnicowane zadania no i przede wszystkim fabuła w którą można się wgłębić i zastanawiać z wypiekami na twarzy co się stanie za chwilę.
Grając w Far Cry 3 od razu widać, że to produkcja z niższej półki, bo poza wielką ilością sprzętu i sporą, choć niestety bardzo powtarzalną i nieciekawą wyspą, daje nam niewiele. Fabuła prosta jak drut, bez problemu możemy przewidzieć co się za chwilę stanie. Mało wyraziste postaci(z drobnymi wyjątkami). Misje poboczne to tylko zapychacze, nieciekawe i nudne jak flaki z olejem, że już nie wspomnę o szeregu jednakowych zadań: wyzwania łowcy i zabijanie nożem. Nie mówię oczywiście, że Far Cry 3 to kompletne dno, bo takie opinie rezerwuje dla prawdziwych gniotów typu Ardennes Offensive. To typowy średniak, jednak, co trzeba przyznać - wyróżniający się - w miałkim obecnie świecie FPS-ów.
Gra to typowy średniak. Ładna grafika, duża wyspa z masą znajdek, ale co z tego skoro fabuła ssie ? Cała gra skupia się na ratowaniu grupki przygłupich przyjaciół z rąk bezwzględnych piratów i najemników( latając nad wyspą pewnie w ogóle nie wiedzieli o zagrożeniu? ), postaci poboczne z którymi przyjdzie nam współpracować są kompletnie bez wyrazu(może poza Citrą i Vaasem, którzy nieco ratują tytuł), ale co najgorsze wszystko jest niesamowicie przewidywalne. Niby dostajemy możliwość wyboru na koniec, ale obydwa zakończenia są wręcz tragiczne.
A co z resztą ? Niby możemy łazić po wyspie, szukać skrzynek i obiektów kultu pochowanych zazwyczaj w jaskiniach, ale na dłuższą metę szybko się to nudzi. Odbijanie obozów i wykonywanie identycznych misji pobocznych też nie daje wiele satysfakcji. A co z samą walką ? Duży arsenał broni, możliwość zakradania się i eliminowania przeciwników to plusy. Z drugiej strony ze sztuczna inteligencją przeciwników jest coś nie tak. Gdy strzelamy ze snajperki z tłumikiem, schowani w krzakach w dużej odległości od obozu i zabijemy kogoś na oczach innego najemnika, to w naszą stronę już zlatuje się cały tabun rozjuszonych przeciwników, mimo, że przecież nie widzieli nas przed strzałem. Inna dziwna sytuacja - gdy infiltrujemy obozy w misjach, w przebraniu najemnika i ktoś znajdzie zwłoki jednego z nich, to od razu zostajemy zaatakowani, chociaż nikt nie przyłapał nas na zabójstwie. W ogólnych starciach widać za to, że wróg próbuje nas okrążać, jednak gdy cały czas zmieniamy pozycje przeciwnicy kompletnie się gubią i wbiegają nam często pod lufę.
Podsumowując, system walki jest ok, ale mogło być lepiej, eksploracja wyspy dostarcza rozrywki na krótką chwilę, ładna grafika i dobre efekty dźwiękowe, niestety fabuła cienka jak siki pająka całkowicie rujnuje tę grę.
Mówienie, że gracze mają jakieś ogromne wymagania to głupota. Osobiście od gier wymagam dwóch rzeczy : dobrej fabuły i przystępnej rozgrywki( czyli wygodne sterowanie, strzelanie, klikanie bez żadnych głupich udziwnień i idiotycznych trybów: jak np. "wzbudzający zainteresowanie przechodniów" i "cichy" w Assassin's Creed I). Problem w tym, że jakieś 90% gier nie jest w stanie zrealizować punktu pierwszego. Gry fabularnie są robione na odwal się, opowiadana historia jest zazwyczaj prosta jak drut, krótka, naiwna i bardzo często przesadnie patetyczna. Dostajemy za to piękną grafikę, ale co z tego ? Na co komu wspaniałe opakowanie, jeśli w środku jest puste ? Dlatego bardzo cieszy mnie sukces genialnego fabularnie The Walking Dead(uznana za grę roku), co moim zdaniem pokazuje przesyt grami nastawionymi na grafikę, jak choćby Crysis. Coraz większe sukcesy odnoszą gry Indie, które są wg mnie powiewem świeżości w zabetonowanym przez gigantyczne marki, rynku gier komputerowych. Być może następuje przełom i skończymy być w końcu karmieni ciężkostrawną papką z ładną polewą. Oczywiście nie twierdze, że takich gier w ogóle zabraknie(jakby nie patrzeć istnieje spore grono graczy z zapotrzebowaniem na potężną grafikę), ale liczę, że my - gracze o bardziej wyszukanym smaku dostaniemy w końcu możliwość wyboru.
Rok oceniam pozytywnie. Efekt lawiny zapewne nie nastąpi za rok lub za dwa, ale już pojawiają się prekursorzy nowego( a raczej odnowionego z przełomu wieków XX/XXI) nurtu w grach. Tym bardziej, że możliwości graficzne twórców powoli się wyczerpują, co łatwo można zauważyć. Jeszcze kilka lat temu nowe produkcje oszałamiały nas grafiką, obecnie mówimy o brzydkiej, ładnej bądź bardzo ładnej oprawie. Tak więc nawet gracze wychowani na papce w końcu zaczną szukać czegoś nowego. Pozostaje trzymać kciuki.
Śmiało mogę powiedzieć, że jest to najlepsza gra, w jaką grałem w tym roku. W końcu fabuła na wysokim poziomie, a nie siekanki typu Rage czy Call of Duty. Wracając jednak do samej rozgrywki, zastanawia mnie budowanie relacji z Clementine. /SPOILER/
Jako, że poznajemy się już w pierwszym epizodzie jest mnóstwo czasu, by się ze sobą zżyć. Ja oczywiście postawiłem na pokrzepianie jej, wspieranie na każdym kroku, bronienie itp. Ciekawi mnie, czy gdyby ktoś przez całe 5 epizodów tylko ją ganił to czy inaczej zareagowałaby pod koniec gry ? Opcje dialogowe były w tym wypadku niestety dość ograniczone, ale można było na przykład nie dać jej jedzenia, kazać jej się zamknąć podczas kłótni, namawiać ją do obrabowania samochodu z zapasów, odmówić prawa głosu, gdy grupa decydowała, co zrobić z Benem czy ogólnie być bardziej opryskliwym, mówić, że nie mamy szans na przeżycie itp. Orientujecie się czy wówczas również opuściłaby/zabiła Lee ze łzami w oczach ? Przypuszczam, że tak, bo gra mimo pozornych wyborów jest dość liniowa i o ile z pozostałymi bohaterami mogliśmy mieć kosę lub sztamę( co i tak nie miało później wielkiego znaczenia), to Clementine zawsze traktowała nas jak ojca i wielokrotnie wspominała, że jesteśmy dla niej najważniejszą osobą. Przypuszczam, że nie dało się tego zmienić jakimikolwiek decyzjami, lecz to tylko moje domysły. Dlatego chciałbym się dowiedzieć jak reagowała, gdy traktowaliście ją źle ? O ile znaleźli się tacy gracze ; ?
/SPOILER/
Są może jakieś przecieki dotyczące sezonu drugiego ? Chodzi mi przede wszystkim o główną postać i czy bohaterowie z pierwszego sezonu również wystąpią w przyszłorocznym?
Gra bardzo słaba. Przyznam , że fabuła dość niekonwencjonalna i z dużym potencjałem(choć oczywiście nie jest to tak genialna i wciągająca historia, jak choćby w "To the Moon", serii "Half- Life", czy "Warcraft III"), natomiast sama rozgrywka jest ze wszech miar schrzaniona. W kółko robimy to samo, idź gdzieś, wykonaj zadanie(które są zresztą powtarzalne), obejrzyj cutscenke itd. Fatalny system walki, poruszanie się i tryb "zauważalny" i "nie wzbudzający zainteresowania otoczenia" to czysty debilizm. No i do tego zepsuta optymalizacja. Stanowczo nie polecam.
Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów przygodówek. Niebagatelny humor, barwne postaci, piękne, rysowane tła. Fabuła jest dość prosta, ale za to obfituje w liczne zwroty akcji. Zagadki w większości bardzo logiczne i dość proste ( poza jednym przypadkiem, na który straciłem zresztą sporo czasu, zanim się poddałem, choć trzeba przyznać - rozwiązanie bardzo nietypowe), dzięki czemu grę przechodzi się łatwo i przyjemnie. Szkoda tylko, że taka krótka, dwie pierwsze części mogłyby być z powodzeniem jedną grą, za którą płaci się tylko raz. No cóż, wydanie pieniędzy nie boli aż tak bardzo, co czekanie na kontynuacje
Gra jest przepiekna, tak niesamowita fabula z pewnoscia zasluguje na film, ale poki co pewnie sie go nie doczekamy. Niby prosta grafika, ale gdy wczujemy sie w ta niezwykla opowiesc, to zupelnie przestaje przeszkadzac. Jedyna jej wada - jest strasznie krotka, ok 5 godzin gry, ale wciaga jak dobra ksiazka i przechodzi sie ja przy jednym posiedzeniu.
kęsik
Kiwki i triki domyslnie sa poustawiane na numpadzie(klawisze 2,4,6,8), a przeciez jedna reke musisz trzymac na kursorach, a druga na awsd, wiec ciezko w trakcie meczow popisywac sie technicznymi zagraniami. W starych FIFAch mozna bylo kiwac trzymajac jeden klawisz i do tego kursory. W najnowszej mozna w ten sposob uzywac jedynie dummy move, co nie jest specjalnie efektywne.
Emil Kuroń
Niestety ale sie mylisz, w starsze edycje FIFy mozna bylo z powodzeniem grac na klawiaturze, dopiero ta zrobili typowo pod konsole(nawet interfejs konsolowy). FIFA online byla na przyklad zrobiona calkowicie pod klawiature i gralo sie swietnie, wszystkie opcje w zasiegu palcow. Mozna bylo podlaczyc jouystick, ale wiekszosc graczy grala na klawiaturze, a kolejnym wielkim plusem byla mozliwosc pisania w trakcie meczu. Niestety po roku EA ja wylaczylo, bo mogla byc zagrozeniem dla Ultimate Teamu. Mimo wszystko gram w UT 12 na klawie i pomimo, ze nie moge wykonac wszystkich zagran, to i tak radze sobie calkiem dobrze, wygrywam 7/10 meczow, chociaz moi przeciwnicy pykaja na padach.
Orientuje sie ktos, czy w FIFie 13 bedzie tryb Ultimate Team ? Moim cichym zyczeniem jest, zeby w wersje na PC dalo sie grac swobodnie na klawiaturze(bo w 12 jest bardzo ciezko, brak mozliwosci kiwania itp.) i zeby zniknal ten paskudny konsolowy interfejs, jakies paskudne kolka i krzyzyki, ble :(
Dostałem poboczne zadanie Irune: Books of Plenix. Zdobyłem te książkę, ale postać, której mam oddać questa jest nieaktywna, czy to jest to bug, czy też uaktywni się ona później? W którym momencie wykonaliście te zadanie ?
Metro 2033 - grałem, Aleins vs Predator 1 i 2 - grałem, Warhammer - być może spróbuje, Age of Empires I-III też grałem, ale raczej fabuła nie olśniewała, Commandos troche trudny, ale grałem w pierwszą i drugą część, Gothic wszystkie części ukończone. Dead Space 1 i 2 też grałem , całkiem fajne. Skyrim natomiast troche mnie rozczarowal, fabuła płytka, a gra strasznie wtórna. Amnesia - grałem.
Fahrenheit może być natomiast ciekawy, ale patrząć po gameplayach troche dziwny system sterowania, chociaż pewnie da się przyzwyczaić, dzięki za wszystkie propozycje, mam nadzieje, że będzie ich jeszcze więcej.
Witam, od dłuższego czasu nie mogę znaleźć tytułu wciągającego, pasjonującego, który pochłonie mnie niczym dobra książka. Najważniejsza w grach nie jest dla mnie oprawa graficzna(chociaż posiadam sprzęt zdolny do uciągnięcia nawet najnowocześniejszych tytułów), ale fabuła. Ciekawa, wciągająca, nie pozwalająca odejść od komputera. Nie mam zbyt wygórowanych wymagań jeśli chodzi o gatunek. Może być to strzelanka, RPG, strategia, przygodówka point & click czy cokolwiek innego. Nie toleruje jedynie skradanek i RPG, w których dowodzimy grupą bohaterów, tocząc walki w trybie rzeczywistym. Turówki, typu Final Fantasy mogą być, ale gry typu Baldur's Gate juz nie. Strasznie mnie bowiem irytuje zatrzymywanie gry, by wydać rozkazy członkom drużyny, to zbyt czasochłonne i nie pozwala mi się wczuć w świat gry.
Podam kilka tytułów, które mi się podobały:
-RPG:
- To the Moon - mala niepozorna gierka, bardziej jak film, ale która kończy się przy jednym posiedzeniu, a później o niej rozmyśla. Szkoda tylko, że taka krótka.
- Saga Mass Effect - epicka kosmiczna epopeja ze zwrotami akcji, dobrym systemem walki, i dobraną charakterystyką postaci
- Wiedźmin 1 i 2 - produkcja, w której stawia się nacisk właśnie na fabułę, a nie rozwój postaci czy zbieranie sprzętu
-FPP:
-Half Life 1 & 2 - niesamowita historia, połączenie wymiarów, najazd kosmitów, ale przede wszystkim niesamowicie ciekawa postać głównego bohatera
- trylogia FEAR - dosc upiorna historia, momentami zaskakujaca, ale jednak przykuwa do komputera na długie godziny
strategie:
- Warcraft III - Chyba jedyna strategia z tak dużym z naciskiem na fabułę
przygodówki:
- The Longest Journey - Gra legenda, swiat nauki i magii, podróże między nimi, barwne postacie i genialna historia, bez happy endu
- Trylogia The Black Mirror - historia morderstw powodowanych klątwą nawiedzającą potomków staroangielskiego rodu. Rozwikływanie tej tajemnicy sprawia jednak mnóstwo frajdy.
Liczę na waszą pomoc w doborze najciekawszych tytułów. Jak już wcześniej wspomniałem, data produkcji nie ma dla mnie znaczenia, liczy się tylko fabuła i ogólnie rozumiana "miodność" gry. Będę wdzięczny za wszystkie propozycje.