Matko! Wygląda jakby ktoś próbował Beverly Hills 90210 przenieść do Gotham. Może 15 latki będą piszczeć, ale wygląda dramatycznie. Gdzie klimat poprzednich Batmanów?
Wiedźmin 3 to gra genialna, z wielu powodów jedna z najlepszych w jakie w życiu grałem. A pykam na blaszaku już z kilkanaście wiosen, a może i więcej... Ale jak to zwykle bywa, nie ma róży bez kolców. "Pacze" - masakra. Nie rozumiem tej idei: poprawiamy jedno, psujemy drugie, a i trzecie też. Przez to musiałem na dłuższy czas "Wiesława" odstawić, bo nie dałem rady znieść pojawiających się tu i ówdzie niespodzianek. Relacja z Triss - jasne, do pewnego momentu ok, potem kompletnie ostawiona. Uwierał mi poziom trudności, a raczej jego brak. Grałem na przedostatnim, czyli teoretycznie mającym podnieść trochę ciśnienie i podnosił: przez kilka godzin. Po kilkunastu mało co stanowiło wyzwanie, a po kilkudziesięciu, z nielicznymi wyjątkami, Gerald kroczył jak burza, niszcząc wszystko wokół. Z "dwójki" Kejrana pamiętam do dziś, a tu dopiero w dodatku poczułem jakieś wyzwanie. Ze spraw błahych - zabrakło mi zbroi z kapturem:-).
A ja nie mogę "zaliczyć" romansu ze Shani. Gdy tylko oboje wypływają łodką na jezioro, gra wywala się do pulpitu i nie ma możliwości jakiejkolwiek kontynuacji. Może to "cenzura"? A tak na poważnie, próbowałem z 10 razy i za każdym razem było dokładnie to samo. Gdy wybrałem drugą opcję, wszystko potoczyło się jak należy.
Gram na PC. Do tej pory byłem pod wielkim wrażeniem optymalizacji "Wieśka", bo choć mam sprzęt ze średniej półki, bez najmniejszych problemów śmigał na wysokich detalach. Patch 1.07 trochę w tej kwestii nabruździł, gra po raz pierwszy zaczęła się przycinać, zarówno w akcji, jak i filmowych przerywnikach. Poza tym przytrafiają się małe, ale uciążliwe problemy: Geralt nie ma ochoty nurkować (wcześniej niespotykane), pływa tylko wybranymi łódkami, nie jestem w stanie kończyć niektórych zadań. Jest gorzej, niż było.
Oczywiście mogłem go nie instalować, ale okazuje się, że najnowsze dlc już nie działają ze starszymi wersjami. Zaryzykowałem i mam wkur...
Wiesław to fantastyczna gra, myślę, że jedna z najlepszych w historii (serio:-). Ale też boryka się z przeróżnymi problemami, które mocno psują radochę z gry. Dla mnie to absurd: łatać grę, by poprawić błędy, a konsekwencji psując to, co do tej pory działało. Do d... panowie Redzi, do d...
Cóż... A ja do momentu zainstalowania tego patcha mogłem sobie grać spokojnie na wysokich detalach, płynnie i całkowicie bezproblemowo. Została mi sama końcówka gry, no i już jej nie skończę, bo się grać nie da. Wszystko mieli się niemiłosiernie, przycina, liczba klatek spadła tak, że mam ochotę badziewie odinstalować i nigdy do niego nie wrócić. Dziękuję Bioware za spartolenie mi przyjemności z gry!
Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracała się w popiół. Wiedziałem, że to moja wina, a po tygodniach wędrówki już niemal nie wierzyłem, że mój los może się odmienić. - Za chwilę ją zobaczysz – usłyszałem głos Solasa, który obudził mnie z letargu. Wyciągnąłem nóż, ten nóż. I znowu to wróciło – martwy król, jego żona, dzieci, koniec pokoju, wojna, śmierć. I ten śmiech w oddali. - Jesteś tego pewien? – zapytała Morrigan. Nie, nie byłem, ale nie mogłem inaczej. Musiałem dowiedzieć się, co się naprawdę stało. Czy to ja zatrząsłem bryłami świata, zmieniłem bieg historii, zniszczyłem to, co było dla mnie ważne. - Ona zawsze chce coś w zamian – powiedziała czarodziejka. Leliana chwyciła się za brzuch. Moja ukochana przyjaciółka nienawidziła mnie za to, że jej dziecko nie będzie miało ojca, ale chciała pojąć dlaczego. Wypalone znamię przygniatało mnie do ziemi i nie pozwalało zapomnieć. Byłem przeklęty, wszyscy, z którymi kiedyś walczyłem ramię w ramię albo zostali straceni, albo zaszyli się w norach tak głębokich, że słuch o nich zaginął. Nagle poczułem dreszcz. - Wiem, po co przyszedłeś. Ale nie wiem, co chciałbyś usłyszeć – powiedziała. To była ona. Ona. Moja ostatnia deska ratunku, albo mój koniec. Nasz koniec.