Miki131196

Miki131196 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

14.12.2019 20:17
odpowiedz
Miki131196
5

Do walki z armią bałwanów wykorzystałbym szambiarkę z serii Saints Row. Nie jest to oczywiście broń konwencjonalna, ale w tej sytuacji byłaby zadziwiająco skuteczna pod względem taktycznym. Ogromna pojemność zbiornika pozwala na długie prowadzenie ognia, co znacznie ułatwia walkę z dużą ilością przeciwników. Pod uwagę trzeba wziąć również mobilność takiej broni - zamontowana na podwoziu ciężarówki będzie zapewne znacznie szybsza od zwykłego śniegowego bałwana. Ponad to przez niesamowicie silny aspekt zniechęcający, „zawartość” zbiornika znacznie obniży mobilność wrogiej armii, a przez (zazwyczaj) wysoką jej temperaturę bałwany zaczną się najzwyczajniej w świecie roztapiać. Jestem przekonany, że wykorzystanie takiej broni pozwoliło by na bardzo szybkie „oczyszczenie” okolicy z armii wroga.

29.11.2015 23:11
odpowiedz
Miki131196
5

Mam na imię Michael, chociaż w drużynie zazwyczaj nazywają mnie "Mike". Jestem byłym żołnierzem U.S. Marine Corps, a całkiem niedawno zostałem wcielony do specjalnego oddziału "Tęcza Sześć" Nowojorskiego wydziału policji. Ze względu na moje zasługi na polu bitwy nadano mi funkcję dowódcy tzw. "Nocnej zmiany". Głównie polega ona na tym, że zajmujemy się nagłymi przypadkami - jak dzisiejszy. O godzinie 19:00 została uprowadzona córka sekretarza ONZ [zdj.7], który w tym momencie prowadzi posiedzenie pokojowe w ich głównej siedzibie w Turtle Bay. Porywacze w przesłanej wiadomości zażądali zaprzestania wszelkich operacji wojskowych na terenie wschodniej europy. Oczywiście oznaczałoby to oddanie "wolnej ręki" wszystkim organizacjom anty- rządowym co z kolei zakończyłoby się jedynie wielkim rozlewem krwi.

To był czas na szybkie działanie. Komendant NYPD wiedział, że nie trzeba czekać na zespół FBI aby uratować dziewczynę. Dlatego, kiedy o godzinie 19:34 namierzono lokalizację jej telefonu, od razu wsiedliśmy do policyjnego SUV-a i ruszyliśmy do akcji. Na "nocnej zmianie" jest nas troje. Za kierownicą znajdowała się najmłodsza z "tęczowego trio" - Caroline "Saber"[zdj.24]. Dziewczyna o blond włosach, która podążając za rodzinnymi ambicjami dość szybko awansowała po ukończeniu szkoły policyjnej. Służąc w drużynie saperskiej przykuła moją uwagę pobijając najwyższy rekord na strzelnicy o prawie 90%. Po takim wyczynie wiedziałem, że będzie idealnym uzupełnieniem do formującej się wtedy drużyny. Z tyłu samochodu usadowiła się Claire "Tracer"[zdj.26]. Do "Tęczy" została przeniesiona z FBI, a po krótkiej batalii o objęcie dowództwa nad "nocną zmianą" zdążyła mnie już znienawidzić pięć razy. Od niedawna szczęśliwa matka, a w czasie wolnym specjalistka od wszelkiej maści materiałów wybuchowych.

Ślad prowadził nas do dzielnicy Arverne w południowej części miasta. Była to idealna kryjówka - wiele dróg ucieczki oraz dogodna lokalizacja. Po drodze przeglądałem akta zidentyfikowanych porywaczy. Wiadomo, że było ich trzech lecz udało się rozpoznać jedynie dwójkę. Jednym z nich był niesławny w naszej branży "Kat"[zdj.9]. Prawdziwe imię było nieznane lecz jego brutalne metody oraz rozgłos jaki zyskał trenując w różnych obozach szkoleniowych dla "bojowników o wolność" nadały mu światową sławę. Drugim porywaczem był jego brat[zdj.16], lecz w tym przypadku dostałem tylko imię "Ali" oraz informację, że specjalizuje się w porywaniu osób.

Cele znajdowały się w szopie za jednym z domostw. Odgradzały nas jedynie proste, drewniane drzwi. Na nagraniu z żądaniami widać było bombę przytwierdzoną do zakładnika [zdj.12]. Wcześniej, zgodnie z sugestią Tracer załadowaliśmy do broni tzw. "Fasolki" - gumowe kule, które miały roztrzaskać detonator bomby bez ryzyka wywoływania eksplozji oraz nie zadać śmiertelnych obrażeń porywaczom.

"Drzwi można również wykorzystać jako efektywną broń". Jest to jedna z rzeczy, które zapamiętałem jeszcze z czasów służby w Marines. Skradając się, Tracer przytwierdziła do drzwi bombę kierunkową[zdj.30]. Po ostatnim, porozumiewawczym spojrzeniu zdetonowałem ładunek, który wyrzucił drzwi z zawiasów posyłając je prosto na jednego z terrorystów. Saber wykonała swój "popisowy numer" i jednym strzałem zneutralizowała detonator. Dwa, kolejne strzały i 3 minuty później prowadziliśmy półprzytomnych porywaczy do radiowozu[zdj.28], a ja w duchu dziękowałem Bogu za tak świetnie zgraną drużynę.

Pozdrawiam!

30.11.2014 16:17
odpowiedz
Miki131196
5
Image

Witam. Oto moja praca konkursowa. Scena przedstawia rewolucjonistę rabującego obraz z pałacu. Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia!

21.11.2014 20:49
odpowiedz
Miki131196
5

Czy tło również jest brane pod uwagę? Jeśli tak, to czy można je cyfrowo zmienić (nie ingerując w samą postać na zdjęciu), jeśli ktoś nie ma innej możliwości niż zrobienie fotografii w domu?

12.11.2014 20:40
odpowiedz
Miki131196
5

Każdy gracz miał taki okres w życiu, kiedy wyczekiwał na jakąś grę. Od pierwszej zapowiedzi wiedział, że już w dniu premiery będzie dzierżył ją w swoich rękach choćby za cenę życia. Osobiście zdarzyło mi się to gdy po raz pierwszy zobaczyłem Mass Effect 3. Jeśli można się zakochać w grze komputerowej to właśnie to zrobiłem. Od dnia, w którym opublikowano wymagania oraz datę premiery na mojej ścianie zawisł własnoręcznie wykonany kalendarz z liczbą pozostałych dni. Tym razem „zauroczyło” mnie kolejne dzieło studia BioWare. Dragon Age Inkwizycja – zwieńczenie następnej, świetnej trylogii tego studia dla której warto przeżyć każdy kolejny, męczący dzień pełen udręk świata codziennego, aby wieczorem oderwać kolejną kartkę z kalendarza, którego widok dodaje mi otuchy, lecz jednocześnie wzmaga zniecierpliwienie. Niestety tym razem nie mogłem sobie pozwolić na komfort otrzymania upragnionego egzemplarza w dniu premiery, lecz mój kalendarz zostanie na ścianie dopóki, dopóty na moim monitorze nie pojawi się logo gry. Wtedy będę wiedział, że mogę już szczęśliwie umrzeć (Po ukończeniu gry oczywiście) ;) .

06.11.2014 20:18
odpowiedz
Miki131196
5

Jak już takie pytania padają, to ja też -jeśli można- chciałbym się dowiedzieć czy moja praca została wysłana.

03.11.2014 21:58
odpowiedz
Miki131196
5

Oghren po raz pierwszy zupełnie nie wiedział co ma robić. Z zadumy wyrwał go dopiero krzyk Gedy.
-Na co czekacie?! Pomóżcie mu!
Tym razem cała trójka zdębiała. Krasnolud poczuł, że zaistniała sytuacja przewyższa jego zdolności logicznego myślenia. Jednak zanim doszedł do wniosku, że całkiem zwariował, za wielkim stworem zauważył poruszające się cienie. Oghren rozpoznał dość niskiego, jasnowłosego krasnoluda posługującego się kuszą oraz elfkę z tatuażami na twarzy, która była magiem. W głębi pomieszczenia leżały jeszcze dwa ciała.
Było jasne, że tamta grupa podjęła walkę z potworem, lecz wyglądało na to, iż zbytnio im się nie powodziło.
-Więc te przeraźliwe ryki to były odgłosy walki…-Szepnął pod wąsem Szary Strażnik.
Stwór widząc krasnoludkę na noszach nieco się uspokoił i przyglądał się obu grupom. Rozmowę rozpoczął łotr z kuszą.
-Jestem Varric Tethras!-wykrzyczał z drugiej strony pomieszczenia- Przybyliśmy tu tylko po tę kobietę, nie szukamy kłopotów. Mamy bezpośredni rozkaz od lorda Harrowmonta!
-To ludzie, o których wspominałam na początku- powiedziała Geda- przyszli mnie zabić, a gdyby nie mój mąż...
-Mąż! Ten olbrzym jest twoim mężem?!-Wrzasnęła nie kryjąc zdumienia Bella.
-On jest...był krasnoludem. Kazał mi stąd uciekać. Przebijałam się przez pomioty dopóki nie spotkaliśmy się w tamtym korytarzu.
-Przecież to Harrowmont wraz z królową Anorą nas wynajęli aby Cię wyciągnąć!-Przerwał jej Maren.
Varric zainteresował się rozmową. Wraz ze swoją elfią towarzyszką zaczęli zbliżać się do grupy bohaterów.
-Nie chciałbym przerywać waszej konwersacji, ale bylibyście łaskawi wyjaśnić co tu się właściwie dzieje? – zapytał krasnolud dzierżąc w rękach swoją ukochaną Biankę. -Nasza czwórka została tu zesłana przez Lorda aby pozbyć się Panny Helmi, w czym przeszkodził nam ten wielkolud. W odróżnieniu od was nie mieliśmy tej zacnej-tu Varric ledwo powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem- przyjemności współpracy z samą królową.
Nikt z obecnych na sali nie wiedział co odpowiedzieć. Narastająca cisza budziła niepokój u Oghrena. Niespodziewanie głos zabrał „wielki potwór”.
-Zanim się nawzajem pozabijacie przydadzą się wyjaśnienia.- Rzekł donośnym głosem.- Jeśli można, zacząłbym od samego początku. Odkąd patron Caridin zaczął tworzyć wielką armię golemów za pomocą swojego kowadła pustki zaczęto prowadzić eksperymenty. Zastanawiano się czy można wzmocnić samego krasnoluda bez poświęcania jego życia. Gdy okazało się, że duża ilość osób ginęła w wyniku badań, zaniechano ich kontynuację. Aż do czasu, gdy Harrowmont zaczął się tym interesować, chcąc zbudować sobie prywatną armię. Oczywiście wszystko było trzymane w tajemnicy, gdyż zaszkodziłoby to jego opinii publicznej. Ja jestem jednym z nich - Pobudzonych. Niestety, zabrali mnie siłą od małżonki i przyszłego dziecka. Wtedy razem postanowiliśmy uciec. Nic dziwnego, że Lord chce nas widzieć martwych. Ja jestem żywym dowodem jego zbrodni. Wymyślił historyjkę o porwaniu Gedy przeze mnie i poprosił królową o wsparcie. Wiedział, że tylko wojownik pokroju szarego strażnika może stawić czoło takiemu „monstrum”. Oczywiście nie mógł was poprosić o zlikwidowanie naszej pary na oczach Anory, więc w tajemnicy wysłał drugi oddział. Dla pewności.
-Na Kamień! To by wyjaśniało czemu nie wysłali z nami uzdrowiciela. Chciał żebyśmy tu zginęli zacierając po nim ślady. No i jeszcze ta zabójczyni Alara.– podsumował Oghren.
Przerwał mu gwałtownie Varric.
-Niestety, ale do mnie przemawia tylko moja zapłata, a ona mówi – zabić…

27.05.2014 17:12
odpowiedz
Miki131196
5

Husarz - "Pod naszymi skrzydłami będziesz bezpieczny"

15.03.2014 16:53
odpowiedz
Miki131196
5

Garrett wstał parę chwil po uderzeniu. Było ono zbyt lekkie aby pozbawić go przytomności, lecz wystarczająco mocne aby dać tajemniczej osobie kilka chwil na wykradzenie mu formuły. W powietrzu wciąż dało się wyczuć zapach delikatnych perfum. „A więc to była kobieta.”- stwierdził złodziej. Kątem oka zauważył ruch w ciemnej uliczce. To był Basso, który widział z daleka całe zajście i biegł mu na pomoc, jednocześnie wskazując ręką na przeciwległy kraniec placu. Garrett od razu rzucił się w pogoń za tajemniczą złodziejką. Pomimo tego, iż miała ona kilka chwil przewagi Mistrz Złodziei nie dawał za wygraną. Korzystając ze swoich niezwykłych umiejętności wdrapał się na gzyms jednego z budynków aby mieć lepsze rozeznanie w tak niedogodnej dla niego sytuacji. „Szczyt bezczelności – okraść złodzieja.” - mruknął pod nosem jednocześnie bacznie obserwując całą ulicę. Wciąż znajdował się w bogatej dzielnicy Miasta pełnej sklepów. Po drugiej stronie alei dostrzegł w cieniu delikatnie zarysowany, nieregularny kształt. „Nie schowasz się w cieniu, kiedy przed nim uciekasz!”- krzyknął, aby wypłoszyć zakapturzonego rabusia z ukrycia. Te słowa wyraźnie zaskoczyły obecnego posiadacza Formuły ponieważ rzucił się on do panicznej ucieczki wzdłuż drogi. Po krótkiej gonitwie ścigany wpadł do jednego z budynków ryglując za sobą drzwi. Mistrz Złodziei już wdrapywał się do środka przez otwarte okno nad wrotami. Garrett znajdował się na piętrze owej kamienicy. Przez balustradę koło schodów miał wgląd na niższą kondygnację budynku. Cała izba była oświetlona jedynie przez podwieszony na suficie świecznik w kształcie koła a przy drzwiach złodziej dostrzegł swojego konkurenta. Chciał dokładnie zablokować zamek, lecz nie był świadomy zagrożenia czyhającego na niego w środku. Garrett sprawnie przeskoczył przez barierkę wprost na środek izby, zagradzając drugiemu złodziejowi dalszą drogę ucieczki.
- „Po prostu oddaj mi mój łup, a rozejdziemy się w pokoju”- syknął Mistrz Złodziei.
- „To nic osobistego – przyznał rabuś – Po prostu twoi klienci nie są jedynymi, którzy chcą mieć Formułę na własność.” - powiedział odkrywając kaptur.
Przynajmniej w jednym Garrett miał rację. To była kobieta. „ Ach ta konkurencja...” -stwierdził w myślach. Nagle złodziejka uczyniła ruch ręką jakby odpędzała osę z jej ramienia. W tym samym momencie pojawiło się czterech uzbrojonych ludzi, gotowych zabić Mistrza za choćby mrugnięcie okiem. - „Chyba nie sądziłeś, że się nie przygotuję Panie Mistrzu ?”. Wtedy stało się coś, czego nawet Garrett się nie spodziewał. Przez drzwi wpadł Basso, który przez cały czas podążał jego śladami. Na taką okazję czekał złodziej. Korzystając z rozproszonej uwagi przeciwników chwycił za swój łuk i strzałą strącił świecznik wprost pod nogi strażników. W pokoju zapanowała ciemność. Kilka chwil później było już po wszystkim. Po zapaleniu pochodni najemnicy nie znaleźli Bassa, Garretta, Formuły ani swoich sakiewek ze złotem. Kilka przecznic dalej Mistrz Złodziei przekazywał swemu paserowi kartkę. Wiedział, że nie może zapytać o jej zawartość, gdyż byłoby to niezgodne z jego zasadami, lecz rozchmurzył się natychmiast, gry Basso rzucił mu sakiewkę ze złotem. „Zasłużyłeś” - przyznał z uznaniem, po czym poszedł w stronę swego biura. Garrett spojrzał na sklep zegarmistrza znajdujący się obok niego. Na zegarze znajdującym się na wystawie widniała dopiero godzina druga. „A więc noc dopiero się zaczęła” powiedział cicho Garrett i oddalił się ciemną aleją w stronę bogatej dzielnicy.

2989 znaków - Pozdrawiam.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl