Gra jest bardzo słaba, do tego ze względu na lenistwo i nieudolność programistów po prostu strasznie zabugowana i w ogóle niechętna do współpracy. Wszystko w tej grze zrobiono albo marnie, albo tak poprawnie do bólu, że zbiera na mdłości. Ok, ja rozumiem, że gierka niskobudżetowa i tak dalej, ale z całym szacunkiem większość produkcji k-Tech wydawanych przez Play ma więcej smaku i nawet wygląda lepiej, mimo że to już w ogóle było jedno kopiuj-wklej.
Grafika w tym czymś jest tak nierówna, że aż zęby bolą. O ile samochody jeszcze wyglądają jak cię mogę, tak postaci wymodelowano okropnie, miasto też miejscami woła o pomstę do nieba. Do tego na moim Win 8.1 z GTX 1050Ti bez dgVoodoo i ustawienia w nim karty GeForce FX 5700 Ultra zwyczajnie nie da się grać tak, żeby ze wszystkimi teksturami wszystko było w porządku. Zmusić tę grę do odpalenia bez dgVoodoo też jest bardzo trudno, a jeśli już się uda, to albo wywiesi się na filmikach początkowych, albo odpali tak, że tekstury i obiekty w mieście są przezroczyste i w ogóle nie da się grać - rzekomo dlatego, że z jakichś powodów gra "nie lubi się" z kartami nVidia, ale nie wiem ile w tym prawdy, a ile internetowych mądrości. O tym, że przy rozdzielczości wyższej niż 1024x768 filmiki gry są ucięte w połowie, bo nie mieszczą się na ekranie już litościwie nie wspominam - może to jedynie problem mojego sprzętu.
Dubbing postaci bardzo słaby, przedstawiona historia zamiast jakkolwiek wciągać to tylko nudzi i męczy, do tego złożone z kilku wyścigów misje trzeba powtarzać w całości, jeśli przegra się na samym końcu. Polonizacja gry też wypada średnio - "Przygoda" i "Kontynuuj historyjkę" w pierwszej chwili rozłożyły mnie na łopatki. Klimatu zero, większość wyścigów i zadań banalnie prosta, więc jakiejkolwiek namiastki adrenaliny też nie stwierdzono. Tuning całkiem fajnie zrobiony i nieźle rozbudowany, ale właściwie mogłoby go w ogóle nie być, bo z wyścigami spokojnie można sobie poradzić bez grzebania pod maską. A przynajmniej z większością. Muzykę lepiej przemilczeć - nie dość, że jest jej mało, to jeszcze to co jest, może z wyjątkiem jednego utworu, jest po prostu co najmniej słabe.
Od żadnej gry jeszcze nigdy tak mnie nie odrzucało jak od tej. Nie mam pojęcia skąd biorą się tak skrajnie różne opinie na jej temat, bo podszedłem do niej bez żadnych uprzedzeń, a i tak mnie odrzuciło. Robiony na kolanie NFS Undercover, który też miał swoje bolączki, a po premierze długo zbierał srogie bęcki, jest od niej sto razy lepszy.
Grę odradzam, chyba że ktoś ma stalowe nerwy i ma ochotę pobawić się w zmuszanie takiego czegoś do poprawnego działania na nowszych Windowsach (choć u mnie nawet na XP zaraz po premierze gra miała problemy). Satysfakcja pewnie będzie, tylko i tak nie wiem, czy warto, bo gra po prostu dobija swoją bylejakością. Dla mnie nawet jak na niski budżet to już lekka przesada, lepiej odpalić jakiegokolwiek starego NFS (każdy jest bardzo dobry), a z niskobudżetówek cokolwiek choćby od k-Techa, bo przynajmniej można się pośmiać. Ode mnie ocena 4.5, najwyżej 5, tylko dlatego, że z braku lepszego pomysłu można zagrać i powiedzmy, że jakoś spędzić przy tym czas.
Powiem szczerze, że nie miałem co do tej gry zbyt wygórowanych wymagań, ot choćby dlatego, że zwyczajnie jestem przyzwyczajony do nowszych tytułów, a ten to jeszcze 1996 rok i system DOS. Ale po odpaleniu gry i pograniu w nią przez chwilę skończyło się tylko opadnięciem szczęki z zachwytu. To świetna, absolutnie porywająca gra, w którą powinien zagrać każdy miłośnik rajdów i wyścigów w ogóle. Oprawa audiowizualna jak na tamte czasy po prostu powala. Nigdy nie widziałem tak świetnie wyglądającej DOS-owej produkcji, a trzeba pamiętać, że przecież nie ma tu mowy o żadnej sprzętowej akceleracji. Grafika wygląda fantastycznie, a jej przekształcenia dające złudzenie akcelerowanego efektu 3D naprawdę zrobiono z ogromnym pietyzmem - wszystko cały czas jest proporcjonalne, nie ma żadnych gliczy, znikających tekstur i innych bugów. Deszcz, zmienne warunki pogodowe i oświetlenie tras w nocy również zachwycają. Naprawdę trzeba się było napocić dla osiągnięcia takich efektów w 1996 roku. Menu ładne, czytelne, dodatkowo wyposażone w historię rajdu i opisy samych tras oraz samochodów, z lektorem i mapami etapów włącznie - doskonały dowód na to, że późniejsze o trzy lata i również świetne Rally Championship 2000 nie wzięło się znikąd. Bez żadnego wstydu i przesady gra doskonale daje radę nawet dzisiaj - wciągnęła mnie na długie godziny i uważam, że była warta każdej złotówki, którą na nią wydałem. Zamierzam też rozejrzeć się za oficjalnym dodatkiem X-Miles, bo na pewno warto. Dziejowa niesprawiedliwość, że Magnetic Fields nie ma już na rynku, bo ci ludzie naprawdę umieli robić świetne gry. Z drugiej strony, jeśli bankructwo było im niestety pisane, to dobrze, że karierę zakończyli innym, nie mniej świetnym tytułem, jakim jest wspomniane wcześniej Rally Championship 2000. W skrócie - kupować i grać, z oczywistym tylko założeniem, że to nie nowy DIRT i zwyczajnie wygląda jak na drugą połowę lat 90. przystało. Żal, że dzisiaj nie robi się już tak dobrych i prostych zarazem gier. Ode mnie mocne 8.5, na pewno zagram jeszcze nie raz.
Podobno można już zagrać w wersję alfa, strona internetowa projektu też jest w trakcie kolejnej większej przebudowy - zaglądam na nią w nieregularnych odstępach co kilka miesięcy. Ilość pracy, którą tych kilka osób wzięło na siebie jest imponująca, szczerze wątpię, że jakiemukolwiek deweloperowi w tej branży w ogóle chciałoby się zrobić nawet połowę. Przypominam, że Titanic jako statek w rzeczywistości istniał i pływał bardzo krótko, więc samo dotarcie do wiarygodnej historycznej dokumentacji z pewnością zajęło masę czasu, nie wspominając już o tym, że zapewne sporo było takich elementów, które trzeba było na koniec zmieniać i przerabiać, bo akurat udało się dokopać do nowego źródła historycznego. Do tej pory zagrałem we wszystkie wersje demo, które panowie udostępnili i muszę szczerze przyznać, że należy im się ogromny szacunek za włożony w projekt trud i zaangażowanie. Mnie osobiście wystarczy, jeśli będę mógł chociaż wirtualnie obejrzeć w całości ten piękny statek, choć oczywiście mam nadzieję, że zapowiadany wątek fabularny będzie dobry i ciekawy, bo bardzo byłoby szkoda, gdyby finalny produkt jednak nie zdobył należytego uznania. Smutna historia tego statku i jego pasażerów powinna być pamiętana i przekazywana następnym pokoleniom i dlatego bardzo dobrze, że tym kilku- kilkunastu osobom chciało się wprowadzić w życie nierealne wręcz marzenie stworzenia rozbudowanej aż do tego stopnia gry. Mam nadzieję, że ktoś zdecyduje się grę spolszczyć, ale nawet jeśli nie, to i tak zamierzam ją kupić.
Moim zdaniem gra spokojnie daje radę. Wiadomo, do poziomu Colina czy Dirta bardzo daleko, ale da się w to grać i nawet przyjemnie spędzić czas, pod warunkiem, że nie oczekuje się Bóg wie jakich wodotrysków. Samochody wymodelowano dobrze i stosunkowo szczegółowo, trudno się tu do czegoś przyczepić. Trasy też zrobiono dobrze, ale... całościowo grafika jest trochę nierówna. Pomijam już fakt, że jak na 2010 rok to spóźniona tak co najmniej ze trzy lata. Niektóre tekstury, zwłaszcza budynków, są bardzo słabe, o cieniach, zwłaszcza samochodów, lepiej nie mówić, bo są paskudnie poszarpane (podobnie jak w NFS Undercover), niektóre widoki w dalszym planie też nie zachwycają, a tekstury koron drzew miejscami przenikają przez siebie, nieprzyjemnie mrugając. Całość sprawia wrażenie jakby lekkiego "przepalenia", bloom i rozmycie momentami nieco przesadzone, jakby ich celem było głównie ukrycie niedociągnięć graficznych (rezultat raczej mierny). Muzyka generalnie ok, zwłaszcza w menu. Mogłaby być lepsza, ale przynajmniej jednoznacznie nie irytuje (choć to oczywiście kwestia gustu). Samo menu bardzo proste, ale generalnie intuicyjne, jedynie opcje ustawień sterowania trochę dziwne, bo według instrukcji można zmienić klawisze przy graniu na klawiaturze, a w samej grze dokopać się do tego nie mogłem. Miło ze strony twórców, że w Dodatkach zamieścili krótki rys historyczny PZM i samego Rajdu, jak też opisy załóg (tutaj jedynie szkoda, że nie pokuszono się o dodanie zdjęć kierowców i pilotów). Ekrany w menu dla poszczególnych etapów zrealizowano ciekawie, dodając prawdziwą mapę z zaznaczoną trasą odcinka, podobnie jak w Rally Championship 2000. Natomiast kwestia samej jazdy samochodem... Trudno powiedzieć. Gra to typowa zręcznościówka i pod tym względem nawet wspomniane chwilę temu Rally Championship wypada jednak lepiej, o drugim Colinie nawet nie wspominając. Samochód jedzie trochę jak tekturowe pudło, miejscami jak kostka mydła. Waga auta nijak nie jest odczuwalna. Ale być może to kwestia "wjeżdżenia" się i znalezienia odpowiedniej techniki jazdy. Jakichkolwiek uszkodzeń samochodu brak, co jak na tego typu grę jest wadą, ale przyznam szczerze, że mnie to nie przeszkadzało, bo nie lubię porozbijanych aut.
Podsumowując - gra całościowo przeciętna, jednak moim skromnym zdaniem sporo powyżej ocen z dolnej części skali. Naprawdę istnieją tytuły dużo gorsze, zwłaszcza jeśli mówimy niestety o polskim podwórku. Zgadzam się jednak, że jednocześnie jest to gra, którą powinno się było sprzedawać za kwotę rzędu maksymalnie 15-20zł. Wtedy być może jej przyjęcie byłoby jakkolwiek lepsze. Ja daję lekko naciągane 6.5. Można zagrać i dobrze się bawić, ale pod warunkiem, że nie oczekuje się cudów. Ot taki letni przeciętniak, którego można teraz kupić za grosze.
Jak na niskobudżetową grę naprawdę daje radę, podobała mi się znacznie bardziej niż Maluch Racer 2. Podszedłem do tej gry bez żadnych wygórowanych wymagań i bawiłem się całkiem przyjemnie. Daję 5.5/10, bo naprawdę są dużo gorsze gry od tej.
Przy okazji - zetknął się ktoś z Was z problemem znikającego save'a w tej serii gier? Zarówno w pierwszym NFR, jak i w 2 i 3, po jakimś czasie na moim Windows 8.1 plik save po prostu w magiczny sposób ginął - najpierw cofało mi całkowicie przejechaną karierę do powiedzmy 15 wyścigu, a na koniec znikało wszystko, jakbym dopiero co zainstalował grę. Tak, ja wiem, że to crap napisany na kolanie, ale nic nie poradzę, że czasem lubię w niego zagrać i chciałbym, żeby save nigdzie nie uciekał :-) PS. Grę mam na oryginalnej płycie od PLAY.
Gra banalna, jednak dająca masę frajdy z obcowania z nią. Zdecydowanie najlepszy przedstawiciel tego typu polskich niskobudżetowych tytułów.
Bardzo dobra zręcznościówka. Co prawda może trochę męczyć swoją monotonnością, a wszystkie tory i samochody są dostępne jedynie w trybie kariery, ale jednocześnie oferuje przyjemną i całkiem dobrą jak na tamte czasy grafikę, nieinwazyjną muzykę i nie najgorszy model jazdy, który nie powinien nikomu sprawiać szczególnych trudności. Mimo iż grałem również w Ford Racing 2, to po latach właśnie Ford Racing 2001 uważam za najlepszą część tej serii. Warto zagrać.
Fantastyczna gra, w którą można zagrywać się nawet dziś, mimo że jej oprawa może już śmieszyć.
Moim zdaniem gra bardzo niedoceniona. Owszem, miała swoje bolączki i nie oferowała zbyt wiele, ale była za darmo i dawała możliwość jednoczesnego zwiedzania Rockport i Palmont. Model jazdy nie był skomplikowany, dzięki czemu mógł w tą grę zagrać właściwie każdy. Faktycznie szkoda, że twórcy (jeśli w ogóle mieli to w planach) już nie zdążyli dodać do gry Tri-City Bay z Undercover. Obecnie istnieją sposoby na ponowne zagranie w tą grę, dlatego tym, którzy chcieliby spróbować, szczerze polecam.
Chyba najlepszy klon Mario, jaki ukazał się na PC i w jakiego miałem przyjemność zagrać. W świetny sposób odwołuje się do klasyka od Nintendo, jest niesamowicie grywalny i kolorowy, a do tego ma bardzo przyjemną oprawę dźwiękową. Grywam w nią do dzisiaj. Polecam.
Choć gra w tym roku skończyła już 21 lat, to jednak pozostaje chyba moim ulubionym tytułem, przy którym mogę siedzieć całymi godzinami. To produkt zrodzony z pasji, a nie dla pieniędzy, do tego pokazujący Wyspy Brytyjskie od ich najpiękniejszych stron - w wiele z tych miejsc po prostu chciałoby się naprawdę pojechać. Choć samochody wydają się jeździć dziwnie, to jednak można powiedzieć, że twórcy zaproponowali dobry kompromis pomiędzy jazdą zręcznościową, a symulacją rajdu. Po chwili przyzwyczajenia jeździ się bardzo przyjemnie. Polecam.
Świetny tytuł, w który zdecydowanie warto zagrać. Mało która gra daje tyle radości z prowadzenia samochodu. Ładna grafika, bardzo dobra grywalność, ogromna liczba samochodów i motocykli plus możliwość dokupienia Megapacka z dodatkowymi modelami. Do tego ogromny wręcz teren wyspy Oahu, którą odtworzono bardzo starannie. Samych trybów rozgrywki nie ma zbyt dużo i nie są zanadto wymagające, ale trudno postrzegać to jako wadę - ta gra miała służyć przyjemności z jeżdżenia wspaniałymi samochodami, a nie frustracji. Polecam.
Prosty, ale bardzo udany tytuł, pod względem rozwiązań menu oraz mechaniki rozgrywki nieco podobny do Test Drive 6. Na owe czasy chyba najlepszy model zniszczeń, jaki widziałem, do tego wbrew pozorom świetna grywalność, kilka zróżnicowanych trybów rozgrywki (demolka, zwykły wyścig, gra w cykora oraz areny zniszczenia) i niezła muzyka, która nie każdemu musi się podobać, ale doskonale pasuje do charakteru gry. Zdecydowanie warto zagrać.
Z biegiem lat ta gra już całkiem odchodzi w zapomnienie. A wielka szkoda, bo to dobry tytuł, mimo że dość prosty pod każdym względem. Jednocześnie to bardzo udany spin-off serii Test Drive, powiedziałbym nawet, że ta konkretnie gra podobała mi się znacznie bardziej niż Test Drive 6, z którym dzieli pewne rozwiązania mechaniki rozgrywki oraz menu.
Niestety, ale zdobycie dzisiaj oryginalnej kopii tej gry jest prawie niemożliwe - może ktoś z Was posiada ją w swojej kolekcji i zechciałby odstąpić w niewygórowanej cenie? Może być w komplecie Premier Racing razem z Test Drive 6.