Jestem dziś bardzo zrozpaczona,
bo nawet nie jestem Nathana ta trzecia, albo i żona.
Latam za nim po całym świecie:
niestraszne Borneo, Shambhala, czy inne ... teraz go nie widzę, zlokalizujecie?
Na myśl o nim - teraz bardziej przystojnym, wyraźnym, z włosami na klacie,
mam zaraz mokro w stringowe gacie.
Przeżywać przygody u jego boku,
to nie tylko, drodzy Panowie, wibrujący pad w moim kroku.
Na widok dużego haka Nathana,
dygoczę i jestem też rozłechtana.
Takie są najwyraźniej w większości w obyciu z Drejkiem skutki,
że gałki kontrolera są często mniejsze, niż twardniejące me sutki …
Oj chłopcy! Jestem dziś mocno napalona,
dawać mi tu Nathana, bom wyposzczona ;)