Moim wyobrażeniem fotelu gamingowego przyszłości jest fotel unoszący się w powietrzu (chociażby dzięki magnesom lub nadprzewodnikom), z wentylacją, nawiewami (np. system air scarf). Do siedzącej na takim fotelu osoby przyczepione były by mikroelektrody, które niejako przedłużały by sygnał nerwowy z naszego układu nerwowego i wysyłały go bezpośrednio do „drugiego mózgu”, który znajdowałby się w samym fotelu. Sygnały przekazywane były by taką samą metodą jak w ciele człowieka, tyle że wszystko było by zbudowane elektronicznie. Taki fotel rozpoznawałby sygnały z naszego mózgu (to, co chcemy zrobić) i realizowałby to za nas. Bez zbędnych myszek czy klawiatur. Moglibyśmy robić dokładnie to na co mamy ochotę a „mózg” w fotelu pokazywał by nam to na ekranie. Całość była by połączona bezprzewodowo z ogromnymi ekranami/monitorami na których byśmy widzieli naszą grę. Grę taką jaką sobie tylko wyobrazimy. Otwarty świat, mnóstwo (ogrom!) możliwości, bezpośrednia synchronizacja z naszym ciałem. Fotel reagowałby również na zmęczenie osoby, która by grała – zalecałby ruch, nawodnienie organizmu czy zjedzenie czegoś, tak aby uniknąć niezdrowego trybu życia i wciągnięcia się w wirtualny świat a także wyłączałby się gdyby osoba grająca była zbyt zdenerwowana rozgrywką. Taki fotel monitorowałby funkcje serca, skurcze mięśni dzięki czemu mógłby się wyłączyć w sytuacjach zagrażających życiu (kołatanie serca czy drgawki przy ataku epilepsji), telefonowałby na 112, w razie potrzeby mógłby wstrzyknąć substancję ratującą życie (po telefonie na 112 i zgodzie operatora). Fotel oczywiście tak jak wcześniej wspomniałem dbałby aby nie spędzać w wirtualnym świecie zbyt dużo czasu i zalecał przerwę oraz jakąkolwiek aktywność fizyczną, np. na dołączonej do fotela i również połączonej z nią macie interaktywnej, na której gracz musiał by zrobić kilka pajacyków albo brzuszków czy pompek :D