Mannelig

Mannelig ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

15.11.2017 19:15
odpowiedz
Mannelig
1

Książę Asasynów
01.05.1791
Na warszawskiej starówce padał rzęsisty deszcz. Woda strumieniami lała się po dachach, a poły mojego płaszcza rozwiewał wiatr. Kryjąc twarz pod kapturem stanąłem przed mieszkaniem Małachowskiego. To tu prowadziły wszystkie poszlaki.
W eleganckim wnętrzu unosiła się woń spisku. Moi mentorzy na obczyźnie nauczyli mnie bezbłędnie ją rozpoznawać. Już po pierwszych krokach upewniłem się, że zostałem skierowany w dobre miejsce.
Towarzystwo zebrało się już przy rzeźbionym, marmurowym stoliku. Ich twarze, okolone perukami, były mi zupełnie obce. Czekałem, aż się mi przedstawią, ale oni zbyt byli pochłonięci leżącymi na stole dokumentami. Pochylali się nad nimi z takim skupieniem, że dałbym sobie rękę uciąć, że nie usłyszeli mojego wejścia.
- Oto ten, któregośmy tak wyczekiwali – rzucił do mnie jeden z nich, nie podnosząc głowy znad stert papierów. Tej sterty, która miała się zmienić w Konstytucję Rzeczpospolitej.
- Kto wyczekiwał, ten wyczekiwał – najbardziej posępny z towarzystwa, zapewne Hugo Kołłątaj, gderliwym głosem dał mi znać, że Bractwo doskonale poradzi sobie bez mojej pomocy.
Nie pytając gospodarza o pozwolenie, rozsiadłem się wygodnie w głębokim fotelu.
- Mówicie panowie, że mnie nie potrzebujecie. Cóż, nasza współpraca pewno ułoży się w ciągu kilku tygodni...
- Jutro. Jutro, bądź najdalej pojutrze wkraczamy do akcji – rzekł gospodarz, Stanisław Małachowski. Szczerze mówiąc, zatkało mnie.
- Ależ... To szaleństwo!
- Całe nasze przedsięwzięcie jest szaleństwem – roześmiał się Ignacy Potocki. - Szaleństwem szlachetnym. Bractwo z impetem wprowadza świat w nową erę. Stany Zjednoczone, Francja... Tutaj wywiąże się piekło. Caryca otoczona jest doradcami-Templariuszami, być może sama należy do Zakonu. Podburza ociemniałą szlachtę, sącząc jej hasła wolnościowe, by potem zawładnąć naszym słabym krajem. To jest ostatni moment. Musimy uchwalić tę ustawę, póki stronnicy hetmańscy nie wrócili do Warszawy. Templariusze depczą nam po piętach...
- Jeden siedzi tu z nami – mruknął Kołłątaj.
- Dla ciebie książę! - oburzony poderwałem się z fotela, ale Hugo był szybszy. Doskoczył do mnie, przygwoździł do ściany i przystawił sztylet do gardła. W tym momencie zrozumiałem, że studia i nauki Bractwa to czasem za mało, gdy w grę wchodzi porywczy charakter.
W tym momencie rozległ się ledwie słyszalny szept.
- Niech prowadzi nas Ojciec Zrozumienia.
W następnej chwili ogłuszył mnie huk wystrzału. Kula bandoletu utkwiła w ramie obrazu, tuż koło mojej głowy. Hugo Kołłątaj w jednej chwili pojął, że choć jego obawy o szpiegu były słuszne, mylił się co do osoby. Teraz, by naprawić błąd, rzucił się na Templariusza. W powietrzu błysnęło ukryte ostrze, na podłogę chlusnęła wraża krew. Wyrównując przyspieszony oddech patrzyliśmy, jak szpieg osuwa się na ziemię.
- Wybacz mi, Adamie Czartoryski – zwrócił się do mnie Hugo. - Pomyliłem się. Książę.
Następnie pochylił się nad trupem.
- Teraz go poznaję. To ten zdrajca Shay Cormac. Włos mu posędzielał... Moskal blisko. Czas działać.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl