Czternastą ze wzgórza ;) Ale to tylko mój chory wiedźminski pedantyzm; poza tym zgadzam się po całości. Starałam się szukać plusów w tym serialu, ale tam nie ma jednego dobrego odcinka, wątku czy nawet, przykro mi, postaci. Wszyscy są albo całkowicie spłyceni, albo zidiociali. Duet Geralt-Jaskier do złudzenia przypomina, a joke tu nie z klasą, duet Shrek-Osioł.
Yennefer ma w sobie z Yennefer okrągłe zero, że spojrzeniem nieskalanym myślą na czele.
Wątek Ciri i Geralta pozbawiony prawdziwych emocji... Ja płaczę i wzruszam się przy lepszych reklamach, na bajkach wyję, o książkach nie wspominając. A spotkanie Gwralta z Ciri nie wywołało u mnie nawet mglistej myśli, by się wzruszyć.
Tak naprawdę to paskudna szmira. Nawet kostiumy wyglądają jak z poślednich cosplayów.