Ostatnio ukończyłem najnowszą grę o przygodach Indiany Jonesa i jedna rzecz nie daje mi spokoju. Dlatego uznałem, że podzielę się swoimi przemyśleniami i może dzięki temu ktoś rzuci nowe światło na tę sprawę.
Mianowicie grając w Indianę nie sposób nie zauważyć wielu elementów zaczerpniętych z serii Assassin's Creed. Najbardziej w oczy rzucają się lokacje które odwiedzamy w tej grze, czyli Watykan i Giza, obie przecież zostały stworzone przez Ubisoft na potrzeby odpowiednio Assassin's Creed: Brotherhood i Assassin's Creed: Origins, do tego w jednym dialogu wspomniany jest też Konstantynopol, czyli kolejne miejsce stworzone przez Ubi do serii o zakapturzonych skrytobójcach. Co więcej, będąc w Watykanie w notatkach wspomniana jest rodzina Borgiów, w tym z imienia sam Cesare, a do tego, co mnie bardzo zdziwiło Leonardo da Vinci czyli słynny w uniwersum AC wynalazca i przyjaciel Ezio Auditore pojawiający się w części drugiej i Brotherhood. A w jednych katakumbach jest posąg krzyżowca, który ma bardzo podobną zbroję do tych z pierwszej części Assassin's Creed.
Wydaje mi się, że to nie jest zwykły easter egg i wszystko wskazuje na to że Indiana dzieje się w uniwersum Assassin's Creed, tylko jest to gra pozbawiona wątku Abstergo i samych asasynów. Chociaż dziwi fakt, że nigdzie nie pojawia się logo Ubisoftu. Nawet w napisach końcowych kompletnie żadnej wzmianki, a sprawdzałem dwa razy.
Zatem rodzi się pytanie, czy Disney z Bethesdą tak się dogadali z Ubisoftem, żeby głośno nie mówić, że to jest to samo uniwersum, czy postacie i lokacje w Indianie zostały użyte bez zgody Ubisoftu? Jeśli tak, to myślicie, że Ubi może pozwać Disney i Microsoft za taki ruch? Ogólnie co o tym myślicie, bo strasznie dziwne się to wszystko wydaje, a szkoda by było, żeby coś się mogło stać z Indianą, bo to bardzo fajna gra.