Był 16 grudnia 1922 roku.
O 11:30 przybyłem na miejsce wraz z resztą zaproszonych. W Zachęcie było już sporo osób lecz brakowało tej jednej. W tym momencie była ona na spotkaniu.
Wszystko szło zgodnie z planem i chociaż mój mistrz i mentor Roman Dmowski zakazał mi tego przedsięwzięcia nie mogłem stać z boku i przyglądać sie wydarzeniom. Zakon Templariuszy rośnie w siłę. Ich wpływy rosną z dnia na dzień. 11 grudnia gdy jeden z popleczników Wielkiego Mistrza objął najwyższą władze w kraju postanowiłem działać.
Narutowicz brał udział w spotkaniu z Aleksandrem Kakowskim, Wielkim Mistrzem.
Wiem, że to jedyne wyjście by ich osłabić poza tym nie mam już nic do stracenia. Jakis czas temu zostałem otruty. Nasz zakon niestety nie był w stanie wynaleźć lekarstwa. Zostało mi jeszcze jakieś pół roku stąd też moja decyzja by nie uciekać .
O godzinie 12:00 zgodnie z planem przybył na miejsce. W wejściu przywitał go prezes Zachęty Karol Kozłowski i zaczął oprowadzać go po wystawie. Poszedłem za nimi. Gdy stanęli przed obrazem Teodora Ziomka "Krajobraz zimowy" postanowiłem że nadszedł już czas. Stanąłem za prezydentem, wyciągnąłem rewolwer. Strzeliłem 3 razy w jego plecy. Upadł na podłogę. W jego oczach zobaczyłem pustke.
Był 16 grudnia 1922 roku.
O 11:30 przybyłem na miejsce wraz z resztą zaproszonych. W Zachęcie było już sporo osób lecz brakowało tej jednej. W tym momencie była ona na spotkaniu.
Wszystko szło zgodnie z planem i chociaż mój mistrz i mentor Roman Dmowski zakazał mi tego przedsięwzięcia nie mogłem stać z boku i przyglądać sie wydarzeniom. Zakon Templariuszy rośnie w siłę. Ich wpływy rosną z dnia na dzień. 11 grudnia gdy jeden z popleczników Wielkiego Mistrza objął najwyższą władze w kraju postanowiłem działać.
Narutowicz brał udział w spotkaniu z Aleksandrem Kakowskim, Wielkim Mistrzem.
Wiem, że to jedyne wyjście by ich osłabić poza tym nie mam już nic do stracenia. Jakis czas temu zostałem otruty. Nasz zakon niestety nie był w stanie wynaleźć lekarstwa. Zostało mi jeszcze jakieś pół roku stąd też moja decyzja by nie uciekać .
O godzinie 12:00 zgodnie z planem przybył na miejsce. W wejściu przywitał go prezes Zachęty Karol Kozłowski i zaczął oprowadzać go po wystawie. Poszedłem za nimi. Gdy stanęli przed obrazem Teodora Ziomka "Krajobraz zimowy" postanowiłem że nadszedł już czas. Stanąłem za prezydentem, wyciągnąłem rewolwer. Strzeliłem 3 razy w jego plecy. Upadł na podłogę. W jego oczach zobaczyłem pustke.