Bohaterka o wyglądzie czterdziestoletniej sekretarki? Seksapil? GDZIE?!
Kupiłem PS3, z wiarą, że będzie to kolejny etap PS2 - jak na razie spore rozczarowanie.
Nie wydaje mi się, aby Bayonetta była grą, która przełamie złą passę.
Pamiętam jak pierwszy Wolfenstein rzucił mnie na kolana, a dźwięki PCspeakera nie tylko nie irytowały ale wręcz zdawały się uzupełniac bajeczną grafikę. W takich chwilach zaczynam sobie zdawać sprawę jaki stary jestem ;)
Kolejne odsłony już mi się tak bardzo nie podobały..., za to podoba mi się tak Helga ze screenu z concept artami (z tego mam nadzieję nigdy nie wyrosnę).
Jak widać zapał Uwe, aby wszystkie gry przerobić na filmy jest zaraźliwy....
Czekam na Packmana, Tetris, albo dramat wojenny Minesweeper.
Scorpinor, jak powiedział jeden z Jem'Hadar o Worfie - Mogę zabić tego Klingona, ale nigdy go nie pokonam!
Słowem jeśli już ktoś drżącą ręką odpali na federacyjnym okręcie torpedy - to jakoś sobie z nimi poradzimy ;)
Co do seraili, wybacz ale po macho Kirku, filozofie-poecie Picard'zie (najlepszy kapitan Enterprise), poprawność polityczna nakazała zrobić kapitanem murzyna (Sisco), a później o zgrozo kobietę (Janeway), próba powrotu do korzeni - Archer (Enterprise) niestety się nie udała.
Mam nadzieję, że kolejny "kinowy" Star Trek będzię lepszy - ostatnich kilka prób przeniesienia serialu na duży ekran należy uznać za raczej nieudane.
Co do Star Wars - zgadzam się, że ma większy potencjał, choć za majstrowanie przy mocy Lucas powinien dostać po łapach.
Mam nadzieję, że nowy Terminator (film) będzie utrzymany w mrocznym klimacie jedynki, a Bale nie zawiedzie i nada postaci Connora odpowiednią głębię (nie to co ten chłystek z serialu). Nadzieja matką głupich powiadają, dlatego nie będe przeciągał struny i powiem wprost, że z tą grą (jak każdą adaptacją filmu) nie wiążę żadnych nadziei. I nie ma to nic wspólnego z tą cukierkową i mocno niedopracowaną grafiką jaką widać na screenach.
Azazell3 napisał:
Arnold to aktor, który może nie jest wybitnym aktorem jak na przykład Mel Gibson czy powiedzmy Nicholson.
Z tym Melem to przesadziłeś nieziemsko...
Nie jestem, może prawdziwym trekkies, ale skoro obejrzałem wszystkie serie włącznie z nieszczęsnym Voyagerem - chyba lubie ten serial. Mimo to nigdy nie pograłem w grę sygnowaną logo Star Trek niż kilka godzin i to niezależnie od platformy i typu gry.
Federacyjnym ludkom zaś powiem, że może i macie lepsza technologię, ale nie macie duszy wojownika - duszy Klingona!