A turówka ma tę przewagę, że nie dzieje się wszystko naraz. Co w takiej grze, jak Cywilizacja, ma ogromne znaczenie, bo gdybyś w czasie rzeczywistym musiał jednocześnie prowadzić wojnę z Zulusami na zachodzie i flotą Austrii na południu, rozwiązać problem głodu w Kyoto, odbierać raporty szpiegów z Budapesztu i Jerozolimy, a przy okazji budować drogę do Manili, zastanawiać się nad rozdzieleniem swoich głosów na następnym zgromadzeniu Kongresu Światowego i rozwijać swój zoroastryzm w pogańskiej, szintoistycznej Francji, to byś chyba się odwodnił.
Warto też wspomnieć o tym, że nasi przeciwnicy mieli jako takie osobowości, które prezentowali podczas wyścigów - jeden unikał raczej kraks i zazwyczaj znajdował się w czołówce, ktoś inny wręcz przeciwnie - co chwila się w kogoś wbijał, jeszcze inny chętniej korzystał ze skrótów, itd.
Zgodzę się z Gambrim. Pierwsze Modern Warfare było efektowne, drugie już niestety efekciarskie. Strzelanie z dwóch broni, bullet time, absurdalny scenariusz. Nadal się grało przyjemnie, bo strzelanie w Call of Duty zawsze było dobrze zrobione, ale czuło się już ten spadek jakości, który do dziś chyba tylko narasta (BO2 już mnie momentami męczyło).
Jeśli kupujesz gry zaraz po premierze, to faktycznie może być taki problem. Ja natomiast już dawno pogodziłem się z tym, że nie gram w nowości od razu po premierze (Wiedźmin to wyjątek, ale jest też wyjątkiem pod względem ceny). Dzięki temu gram nie płacąc setek złotych za jeden tytuł. Niedawno kupiłem Batmana AK, który miał premierę pół roku temu, za niecałe 60 złotych. Ogólne zaopatruję się głównie na przecenach, kluczobraniach czy innych bundlach, dzięki czemu nadal mam w co grać, a wcale nie wydaję dużych pieniędzy.
Rayman 3 był mroczny? Kilka miejscówek było trochę ciemniejszych, ale ogólnie to barwna, przezabawna gra. I jednak wolę Raymana w 3D niż Origins.
To wcale nie jest zastanawiające, że mało kto proponuje powrót do Liberty City. To miasto już widzieliśmy w wersji HD, więc nie ma sensu do niego tak szybko wracać. Ja jak większość liczę na Vice City, chociaż po cichu mam też nadzieję na coś nowego - może rockstarowska wersja Bostonu, Chicago, albo coś w mroźnej Minnesocie (w stylu Fargo)?
A co do GTA IV, to bardzo miło wspominam tę grę, skończyłem dwukrotnie. Cieszę się, że GTA V ulepszyło wiele elementów (ciekawszy świat, ubrania, lepsze strzelanie, barwniejsze misje), ale niektórych mi brakuje (otwarte budynki, przysługi na telefon, kupowanie jedzenia).