MadGuarang

MadGuarang ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

12.06.2022 11:35
1
MadGuarang
11

MilornDister, XKoweKx

"No ale to wszystko bierze się stąd, że nad grą AAA pracuje rzesza specjalistów, która może sobie pozwolić na siedzenie godzinami nad każdym assetem, teksturą czy odpowiednim dopasowywaniem źródeł światła. Nie mówiąc już o szeregu programistów odpowiedzialnych za wyciśnięcie ostatnich soków z silnika i z aktualnego sprzętu."

No to tak nie jest do konca, a przynajmniej nie powinno byc. I male studio czy budzet nie jest tu wytlumaczeniem. Dla przykladu: Unreal udostepnia mase, doslownie setki jesli nie tysiace assetow za darmo, wiem o tym bo ich subskrybuje. I oprocz masy ich wlasnych modeli 3d, co miesiac wybieraja kilka projektow innych studio i udostepniaja je dla spolecznosci.
Wsrod nich spokojnie mozna znalezc takie rozwiazania, ktore sa gotowe by dzialac na komorkach, a jakosciowo naprawde wciaz daja rade na pc-tach.
Takze mozna znalezc juz od razu swietnie zoptymalizowane 'assety'.

Druga kwestia, ze bardzo rzadko 'asset' jest dokladnie tym, czego sie szuka. Nawet jezeli dajmy na to jest gotowa postac, i jest juz polaczona ze szkieletem do animacji pod unreala, to i tak za kazdym razem trzeba przepuscic 'assta' przez np. Blendera bo trzeba poprawic 'wage' dla animacji, przemodelowac miesnie, zeby pasowaly do innych elelementow w grze itd. I przy tym przesunac suwaczek ilosci vertow w Blenderze, to naprawde nie filozofia, (zeby zoptymalizowac 'asseta').

Oczywiscie, sa takze na rynku dostepne - i to tez niektore za darmo - bardzo, ale to bardzo wymagajace rozwiazania zwiazane czy to z teksturami w 8K czy mega skomplikowanymi animacjami itd. ale zazwyczaj ludzie sie przed tym ostrzegaja w komentarzach, czy zwyczajnie mozna doczytac w opisie. Tekstury oczywiscie takze mozna 'downgradowac' na wiele sposobow, a Unreal daje mase narzedzi do kontroli optymalizacji.

Natomiast tym co zaskakuje jest decyzja studio zeby przeskoczyc na UE5... Nie wiem, na czym oni pracowali wczesniej, ale... Nikt na razie bardzo glosno tego nie mowi, ale ue5 ma na razie bardzo ograniczone wsparcie w assetach, jest potwornie wymagajace sprzetowo i jest bardzo niestabilne. Mowiac wprost ue4 to nie jest jakis demon stabilnosci, a 5-tke to na razie mozna traktowac jako playtest. Taki techland to se moze isc spokojnie w 5-tke jesli oni planuja wydanie gry za 4-5 lat, bo jasne, do tego czasu i silnik bedzie wygladzony, a i normalni ludzie - prawdopodobnie - beda mieli juz kompy, ktore to beda mogly uciagnac.

Podsumowujac, jezeli oni wczesniej pracowali na UE4 - to z calym szacunkiem - to 5 im raczej nie pomoze. Jesli przesiadaja sie z czegos w stylu unity, to UE 4-ka jest znacznie lepszym rozwiazaniem. (Jak ktos ma watpliwosci, niech sobie zajrzy na forum unreala, jest mnostwo zapytan 'jak zrobic xyz bo to nie dziala w ue5, albo dziala inaczej itd.").

Innymi slowy zamiast zrobic graczom Early Access, postanowili zafundowac go sobie samym.

(przepraszam nie mam polskich znakow)

post wyedytowany przez MadGuarang 2022-06-12 11:46:21
28.10.2019 23:26
1
odpowiedz
1 odpowiedź
MadGuarang
11

Nurząca rozgrywka? To chyba od nurkowania?

24.09.2019 22:46
odpowiedz
MadGuarang
11

Kiedys na jakims portalu poradnikowym nastolatka zalila sie na matke, ze nie daje jej zyc ciagle o wszystko wscieka i ze juz ma jej dosc. "Co mam zrobic?" Napisala. Ktos jej odpisal: Kup jej basen i sprzedaj drabinke :)

post wyedytowany przez MadGuarang 2019-09-24 22:47:34
03.03.2019 21:36
MadGuarang
11

@Zdzichu - tez gralem Electrobody czy Tajemnice Statuetki. Zdaje sobie sprawe ze bylo wczesniej troche gier na lepszym poziomie i to znacznie wczesniej. Tyle ze wtedy mozna je bylo zrobic mniejszym nakladem, albo inaczej: nawet jeden autor czy skromne ministudio moglo dac rade napisac prosta gre.

Zaznaczylem bardzo wyraznie ze nie bronie jakos specjalnie wiekszosci z tych gier jako "dziel". Z drugiej strony jak widac jest sporo osob ktore potrafia zobaczyc dobre strony nawet w takich produkcjach, niejeden komentarz chocby pod artykulem broni tego czy innego tytulu.

Zreszta pamietam jak z uwielbieniem takze gol pisal i tworzyl wideo o fenomenie Mortyra jako swoistym 'symulatorze kozy', gry tak slabej ze az ciekawej.

Mozesz wskazac w ktorym miejscu dodaje "jakas ideologie", bo nie potrafie niestety odniesc sie do tego.

@Electro. Jesli za prymitwizmem chcesz ukrywac brak argumentow - twoja sprawa.
"Polscy twórcy startowali z takim samym bagażem pomysłów, umiejętności i wiedzy jak ci za granicą." - ty na powaznie?

Wez sobie zobacz jak stoi w Polsce literatura fachowa, krytyczna, analityczna na temat gier, ich konstrukcji itd. Jeszcze kilka lat temu jak udalo sie na uniwerku czy polibudzie znalezc kogos kto zajmowal sie stricte teoria gier to byl cud, a na Zachodzie masz od lat potezne zaplecze intelektualne gdzie lista ksiazek, opracowan jest dluga jak z Wawy do Krakowa, na czele z bibliami typu First Person, (oraz Second i Third) opracowane przez MIT. Z calym szacunkiem do naszego potencjalu dekade temu moglismy conajwyzej pochwalic sie kilkoma znaczacymi ARTYKULAMI. Mozesz porownac dowolny aspekt przemyslu tworzenia gier w Polsce i na Zachodzie i zobaczysz tylko przepasc.

"Polskie studia wypuszczały crapy bo to im wystarczało. Większość z tej listy pochodzi z lat 2000-2010, wiec jak to się ma do '89?" - jasne, REDZI tez na poczatku zrobili Wiedzmina 1, potem bardziej rozbudowana 2, a potem z czystej zlosliwosci na koncu dopiero wypuscili 3, ktora zawojowala swiat. Nie, zeby nie bylo ich stac finansowo na wypuszczenie "trojki" od razu, ich scenarzysci juz od dawna mieli gotowy plan calej gry, ale oni zlosliwie najpierw chcieli nam wcisnac gorsze/zrobione mniejszym nakladem dwie czesci by na koniec podbic swiat trojka. Ten sam schemat dzialania mozna nalozyc na historie kazdego studio z polski liczacym sie na swiecie, prawda?

Przy ocenianiu punktu startowego zapomniales wspomniec o takim detaliku jak mozliwosci finansowe. Wspomniales o tym, ze sa to gry z okresu 2000-2010, to masz przyklad COD: MW2.
Wymien chocby kilka polskich studio + wydawce, ktorzy potrafiliby np. wylozyc tyle na gre co zagranica na Call of Duty: Modern Warfare 2, dajmy na to 50 mln zielonych plus jakies 200 na marketing. Nie? To moze jedna piata tego? No wlasnie. A gdyby jakies polskie studio nawet mialo taka kase, to co, byliby w stanie ja spozytkowac?

Czy cie nudzi tlumaczenie 89, czy skromnymi poczatkami, to juz twoja sprawa. Ale tak wlasnie wygladaja fakty. 89 wspomnialem jako symbol, koniec pewnego okresu zapoznienia ogolnego.

Chcesz wyzywac tworcow i innych od bezmozgowia i debili - coz... chcesz istniec sobie w takiej swojej prawdzie - wolny kraj.

W ktorym to miejscu mojego komentarza zobaczyles chec odebrania do sarkazmu czy kpiny, nie mam pojecia.

Co najwyzej zasugerowalem lekko w tle, ze odwagi starczylo do smiania sie z polskich tytulow, i to ze stajni, z ktorych nie grozi ze nie wysla zaproszenia na zagraniczny wyjezdzik, nie zaprosza na darmowa wyzerke na prezentacje prasowa nowego tytulu, czy nie bedac malostkowym - nie wysla chocby kilku egzemplarzy prasowych. Te rece natomiast juz mozna kasac.

Przepraszam za brak polsich znakow, taki komputer.

post wyedytowany przez MadGuarang 2019-03-03 21:49:23
03.03.2019 15:57
odpowiedz
6 odpowiedzi
MadGuarang
11

Bardzo zabawny tekst. Nie ma to jak sie posmiac ze skromnych poczatkow. Pokopac lezacego. Jak to mozna wykazac sie elokwencja, ujawnic dziennikarskie zaciecie zeby poopluwac rodzime osuagniecia. Brawo. Szkoda ze redakcji brakuje nieraz odwagi w wypadku recenzji terazniejszych zagranicznych tytulow. No ale to zrozumiale, przeciez nie mozna sie narazic Panom z Zachodu. Ile to razy przeszacowala tu redakcja jakis zagraniczny tytul, czemu nieraz dawali wyraz czytelnicy w komentarzach? Gdzie te podsmiejujki byly wtedy? No ale rozumiem, jak tak rzadko spuszczaja ze smyczy, to trzeba korzystac z okazji.
Czy opisywane tu gry byly zle, miale braki? Oczywiscie! Tylko nie zapominajmy z jakiego pulapu startowali polscy programisci, deweloperzy etc. Tym bardziej powinnismy byc dumni, ze tak szybko Polacy potrafili dogonic swiat, a teraz wyznaczaja sami trendy.
Zreszta mimo widocznych brakow niektore z tych gier wcale nie byly rakie zle i nie trzeba wcale tego tlumaczyc wylacznie nostalgia.
Rozumiem, ze niektore z tych gier ledwo nadawaly sie do grania, inne jakoscia odstawaly od przyzwoitosci. Jeszcze inne gry wcale nie powstaly az tak dawno i brak know-how niekoniecznie je tłumaczy.
Pamietajmy jednak ze nasze poczatki po 89 byly bardzo trudne. Cale nasze zycie w tym okresie bulo wlasnie troche jak te gry, siermiezne, nieporadne. Ale tez i wlasnie dzieki takim pionierom (programistom i 'kapitalistom') ktorzy przecierali szlaki innym nizemy teraz poszczycic sie udanymi produkcjami i przyzwoitym poziomem życia.
Pomysl zeby z tego sie ponasmiewac... i to w taki sposób... baaaardzo slabe. Wstyd.
Prosze sie zrehabilitowac i w kolejnym artykule pokazac nasze najlepsze osiagniecia.

I skromna podpowiedz. Nasmiewanie sie z czegos tylko dlatego ze jest polskie jest juz niemodne.

09.10.2018 22:30
1
odpowiedz
MadGuarang
11

Mam bardzo sporo watpliwosci co do glownej tezy artykulu. Jakoby sukces Rockstar'a odstraszal innych developerow.

Z doswiadczenia otaczajacego nas swiata mozemy obserwowac zjawisko dokladnie odwrotne.

Czyli sukces, czy to ksiazkowy czy filmowy raczej przeklada sie na mase podobnych produkcji, od takich ktore szukaja wlasnej drogi po bezczelne copy-pasty z dwojka czy trojka w tytule.
Idac tokiem rozumowania autora:pepsi et consortes w obliczu wynikow finansowych cocacoli powinni natychmiast zamknac firmy, po ulicach powinny jezdzic wylacznie Fordy itd. Jak nietrudno zauwazyc nic takiego nie ma miejsca, niezaleznie od dziedziny zycia od kultury po ekonomie.
Autor, ktory oglasza ze "ziemia jest plaska" zamiast chowac sie za garda, ze to tylko opinia, powinien choc sprobowac dac kilka argumentow za taka teza. W ramach chocby dziennikarskiej uczciwosci.
Teza ta nie ma zadnego pokrycia w rzeczywistosci. Najlepszym komentarzem do tego artykulu jest coraz glosniejsze pohukiwanie Techlandu, ktory - kto wie - moze zamierza pogrzac sie w ciepelku sukcesu Rockstara.
Ja rozumiem, ze zrobic liste z wikipedii moze zrobic kazdy licealista, ale naczelny przed decyzja o publikacji tekstu moglby zaproponowac kilka poprawek (chocby!).

Przepraszam za personalne wycieczki, ale zwyczajnie inaczej sie nie da. Czy autor rozumie, co to jest za slowo "renesans"? (Moze ponowna wycieczka do wikipedii pomoze?) Czy tych kilka filmow, ktore pojawily sie po "Tanczacym z Wilkami" czy "Unforgiven" Eastwooda faktycznie zasluguje by w ogole nazwac to trendem, to jest pytanie.

Pozwole sobie nie zgodzic sie z teza ze niska atrakcyjnosc tematyki Dziekigo Zachodu wynika z malej ilosci broni dostepnej w tamtym okresie. Jak dowiodl Primal Hunt (ale oczywiscie w miejsce tego tytulu prosze sobie wstawic dowolna gre ktora rozgrywa sie przed XX wiekiem) nawet w okresie jaskiniowcow - jesli jest dobry pomysl - mozna znalezc wystarczajaco wiele sposobow na kreatywne usmiercanie.

Osobiscie, ale wcale sie nie upieram, proponowalbym najpierw przyjrzec sie blizej filmom, ktore w znaczacy sposob opisywaly Dziki Zachod.

O ile Tanczacy z Wilkami jest uwazany za pozegnanie kina z westernem znanym jako lukrowana bajka, czy powazniej mowiac, z mitem Dzikiego Zachodu, to "Unforgiven" zapoczatkowal proces zgola odwrotny - demitologizacje.

Czy po anty-westernie Eastwooda swiat kina przelknalby kolejna bajke a'la Rio Bravo z Johnem Waynem? Bardzo watpliwe.

Filmy, na ktore powolal sie autor maja jedna ceche wspolna, kontynuuja prace, ktora zapoczatkowal Eastwood. Odklamywania, lamania nieprawdziwych bohaterskich zyciorysow kowbojow.

Zwroce uwage jeszcze na westerny Sama Peckinpaha, jego filmy, moim zdaniem wciaz oglada sie swietnie. Dlaczego? Bo western byl tutaj oprawa, a nie glownym daniem. Porzucam filmy i przenosze mysl do swiata gier.

Takze w tym trendzie upatrywalbym zrodel sukcesu Techlandu. Przede wszystkim stworzyli ciekawa historie, bohaterow - a przeciez nie uzyli do tego jakichs nieznanych nam elementow. Dobra, wiarygodna historia (chocby nie wiadomo jak niesamowita) sprzeda film, czy gre.

Takze mamy albo "Rio Bravo" albo "Call of Juarez". Zachod ugrzeczniony, podkolorowany a przez to nieprawdziwy, albo Zachod rozliczeniowy, ktory z kolei jako gatunek filmowy czy growy moze byc dosc ciezkostrawny. Zwlaszcza dla mlodszego pokolenia.

Co do kilku watkow moge sie spierac, chetnie tez dam sie przekonac do innych pomyslow. Co do "tezy" o zabojczym sukcesie (i to jeszcze dodatkowo wytluszczonym przez redakcje na koniec artykulu!) - no coz pozostane przy zdaniu, ze jednak Ziemia jest okragla.

Przepraszam za brak polskich znakow, taki mam komputer.

14.08.2017 15:05
odpowiedz
MadGuarang
11
Image

Ja ze swojej strony zareklamuję PARADIGM WORLDS. -> strona moda -> http://www.moddb.com/mods/paradigm-worlds

Mod prezentuje wizję świata, który odradza się na nowo po wielu tysiącleciach. Cywilizacje - jakie znamy dziś - upadły, ale ich echa przebijają się do "nowych czasów". Nie jest to mod historyczny. Występują tu elementy fantastyczne, można trafić czary, oraz obce rasy.

Oprócz typowych elfów, orków, krasnoludów, można trafić w grze na mutantów, piktów, wampiry, dżiny, pół-gigantów jak i morloki, czy szkielety. Podstawowych ras jest 12, a każda z nich ma swoje wersje.

Wachlarz dostępnej broni jest jeszcze bogatszy - gracz do swojej dyspozycji ma setki różnego rodzaju uzbrojenia poczynając od klasycznych mieczy, maczug, katany, kukri przez poczwórne topory, latające dyski, aż po broń nam współczesną, czyli karabiny, strzelby, granaty. Na tym wybór się nie kończy - ponieważ świat zamieszkały jest także przez obcych - kosmicznych piratów i ich łowców, używających laserowych blasterów, czy broni plazmowej.

Podobnie ma się sprawa ze zbrojami, możemy trafić na zbroje płytowe, kolczugi, ale tez kamizelki kuloodporne czy pancerze kosmiczne. Wśród "fantastycznych" ubiorów zabrać można wszystko co noszą tolkienowskie elfy, orki i uruki, bowiem i one mają swoje miejsce w tym nieco szalonym świecie.

Mapa jest wielka, ale nie sprawia wrażenia pustej. Po świecie wałęsają się hordy i małe grupki przeróżnych frakcji mniejszych - od zwykłych kanibali przez zbuntowanych krasnoludzkich górników, po szalonych kultystów, czy zagubionych legionistów rzymskich.

Żeby udźwignąć cały ten galimatias, mechanika gry została robudowana, z myślą, że wciąż ma pozostać prosta. Także, patrolom oraz niezależnym wojskom naszego państwa możemy wydawać rozkazy taktyczne - broń miejsca, miasta, atakuj albo najeżdżaj terytoria. Możemy też zaprzyjaźnić się z jednym z zakonów (Orders) z których każdy oferuje do rekrutacji kilka typów jednostek, w tym potężne bestie jak ogry, czy żywioły wody, albo demony.

Dzięki balansowi gry - który moim zdaniem jest zaletą tego moda - można wybrać wojska ludzi z epoki renesansu i baroku, morloków znających broń palną, maszynową czy granaty, albo elfy i orki, czy też przystać do Necrocorpu i walczyć plazmowymi lancami i wciąż czuć, że nie jesteśmy na z góry wygranej (bądź przegranej) pozycji.

Co nie znaczy, że każda frakcja jest jednakowo łatwa w grze - jednak każda ma swoje słabe i mocne strony, który dobry strateg będzie potrafił wykorzystać.

Mod polecam dla osób, które a) nie boją się eksperymentów b)są ciekawe jak uruki saurona dałyby radę plazmowym wyrzutniom rakiet c) cenią sobie taktyczną rozgrywkę i strategiczne podejście do MB.

Nie chcę przynudzać także dodam tylko, że każdy aspekt gry został w jakiś sposób usprawniony. To znaczy w miastach są nowe budynki do rozbudowy (np. sądy, teatrzyk uliczny, burdel, ale też baza legionistów rzymskich, świątynie itp.), jest bardzo prosty system craftingu, są nowi bohaterowie - w sumie towarzyszy mamy 30 a każdy ma swoje wyjątkowe umiejętności wygląd a niektórzy zbroje czy bronie. Mod ma swój szalony humor, lecz nie rechot z byle czego. Uważny gracz znajdzie wiele odniesień do postaci historycznych, czy literackich, a ktoś kto po prostu chce sobie pograć będzie miał masę zabawy podczas testowania nowych rodzajów broni, czy wierzchowców (od wielbłądów po grawitacyjne poduszkowce).

Gra jest zróżnicowana, lecz nie chaotyczna. Jeśli autorzy tego artykułu o modach dla MB byliby zainteresowani, to chętnie przedstawię szczegóły. Zamiast ogólnego szkicu. (kontakt: [email protected])

Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej o samym modzie już teraz, zapraszam na stronę moda. Jeśli ktoś nie lubi czytać... Cóż mod doczekał się już kilkunastu letsplejów, uczciwie jednak powiem, że w znikomym stopniu oddają one charakter idei, która przyświecała modowi, czyli głębi strategi połączonej z zabawą z walki różnych światów. Zwłaszcza, że mod nastawiony jest na: imersję i trzeba nieco czasu, by dać się wchłonąć kulturom poszczególnych nacji.

Mod z pewnością spodoba się osobom, które w Warbandzie lubią troskliwie rozwijać i dobierać swoje oddziały, planować potyczki.

Na koniec dodam, że na dniach wypuszczam nową aktualizację, która doda coś wyjątkowego: EDYTOR FRAKCJI. Dzięki niemu każdy będzie mógł zaprojektować swoje własne frakcje, z którymi się sprzymierzy, czy przeciwko którym będzie walczył.

Edytor umożliwił także pisanie scenariuszy, więc w najowszym wydaniu gry będzie nowa wersja całej historii, gdzie będziemy mogli powstać z kolan i walczyć przeciwko Necropcorpi, który włada już niemal całym światem.

post wyedytowany przez MadGuarang 2017-08-14 15:10:31
06.06.2017 17:07
odpowiedz
MadGuarang
11

Mod elegancko hula już początku roku. Nie grałem w Perisno, więc trudno mi powiedzieć. Powiedziałbym, że poza mechaniką gry, która też jest mocno zmodyfikowana, wszystko jest inne.
Co można robić to trzeba looknąć na stronę moda, jest tam masa artykułów dotyczących nowych frakcji oraz jednostek i mechaniki. Filmy, obrazki - generalnie content, który pozwala ocenić wstępnie co się dzieje w modzie.
Jeśli ktoś nie za bardzo angielska języka (mod JEST po angielsku) - to może spojrzeć na stronę polską TW -> http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=18440.0
BTW. przymierzam się właśnie do wydania wersji 1.0.

06.06.2017 12:44
odpowiedz
1 odpowiedź
MadGuarang
11
Image

Jakby ktoś czuł przypływ nostalgii do starego dobrego Warbanda, to zapraszam do zagrania w Paradigm Worlds - mod jest na moddb. Od elfów po cyborgi, od łuków po m16 - wszystko w sosie fantasy sci-fi post-apo. Od nieumarłych agentów współczesnych syndykatów po gildie górnicze krasnoludów. http://www.moddb.com/mods/paradigm-worlds

post wyedytowany przez MadGuarang 2017-06-06 12:45:52
19.04.2017 13:17
3
odpowiedz
1 odpowiedź
MadGuarang
11

Minęło kilka godzin, gdzie miałem chwilę na syntezę artykułu i powiem, że im więcej o nim myślę, tym bardziej się z nim nie zgadzam.

Uderzyła mnie jak szybko przeszedłem do porządku dziennego nad sugestią, którą jednym słowem można by opisać jako "wyrównanie", albo np. ""unormalnienie"".

Już tłumaczę, do czego zmierzam. Według mnie, w artykule zawarta jest pierwszoplanowa teza, że w Polsce ceny gier były za niskie względem reszty rynku europejskiego i nastąpiło swego rodzaju wyrównanie.

Ale w drugim planie, jakby echo, jawi się wniosek, że ceny gier w zachodniej Europie "są normalne" i ceny w Polsce jakoby były za niskie (czyli "nienormalne") i teraz zwyczajnie jest to naprawiane.

To, co budzi moją wątpliwość, to podstawowe założenie, które tym echem wdziera się do naszej świadomości, że "wina" leży po naszej stronie. "Naszej" czyli np. tego, że my gracze w centralnej, czy wschodnio-centralnej Europie, to mieliśmy za dobrze, co gorsza wykorzystywaliśmy biednych wydawców handlując grami "wschodnimi" na zachodzie.

"Pecetowe gry w naszym kraju drożeją wyłącznie dlatego, że zachodni wydawcy chcą dostosować ich ceny do poziomu z innych krajów Unii Europejskiej. Tylko tyle i aż tyle. Nie ma tu mowy o żadnym spisku, taka jest po prostu rzeczywistość." Pisze autor artykułu. I dalej: "Polska to jeden z największych krajów Wspólnoty i producenci oprogramowania rozrywkowego nie widzą powodów, żeby Polak płacił za grę mniej niż jego kolega z Wielkiej Brytanii czy Niemiec. "
I tu warto zadać pytanie choćby nawet nie o źródło informacji, bo skąd autor wie, że tak właśnie uważają wydawcy, ale przede wszystkim od kiedy to kategoria wielkości danego kraju miałaby decydować o cenie produktu, czy usługi. Idąc tym tropem, można by spodziewać się najwyższych cen np. w Rosji, albo w Indiach, nie wspomnę już o Chinach, czy choćby naszym najbliższym sąsiadzie, Ukrainie. Każdy z tych krajów jest wielokrotnie większy od Polski, ale relatywnie cen wyższych nie ma.

"Nawet wtedy, gdy mieszkańcy wspomnianych krajów zarabiają więcej i wydatku rzędu 60 euro nie odczują tak mocno jak my. " - dodaje autor, jakby zbijał argumenty swojej własnej tezy.

"Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, duży kłopot stanowi także migracja polskich gier na Zachód i ogromna popularność platform typu G2A." - wypadałoby chociaż wspomnieć z jakiego kręgu te "nieoficjalne" informacje pochodzą. Cóż takiego jest w tej informacji poufnego, że musi być ona "nieoficjalna"? Dlaczego migracja polskich gier na zachód jest problemem, a po drugie dlaczego miałoby to usprawiedliwiać podniesienie cen gier w Polsce? Czy jakby - cokolwiek autor miał na myśli - Polskie gry przestały migrować na zachód, to możemy się spodziewać z powrotem obniżki cen? (Na marginesie niech ktoś mi wytłumaczy co to jest g2a - serio, nie wiem).

Inni gracze podawali przykład - uwaga - wielokrotnie większego od Polski pod każdym względem kraju - czyli USA, w którym gry, które u nas kosztują 40 euro, tam kosztują 40 dolarów? I co? Polska jest problemem, a USA już nie?

"Wydawcy chcą uniknąć sytuacji, w której dany tytuł dystrybuowany jest u nas w cenie o 30% niższej, a następnie odsprzedawany w krajach zamożniejszych za większe pieniądze." - jeśli faktycznie to jest problem, to chyba czas podnieść ceny w USA, w takim razie, a nie w Polsce. Chyba, że jednak istnieje mechanizm, który sprawia, że Amerykanie nie wykupują masowo gier po 60$ i nie sprzedają ich w Europie po 60 euro? Trochę ciężko mi uwierzyć, że Polska, kraj 40 milionowy jest dla wydawców poważniejszym problemem niż kraj 3. co do wielkości ludności na świecie i 4. pod względem "wielkości" (czyli powierzchni). Poza tym, czy naprawdę w branży wydawców gier nie ma ani jednej osoby, która miałaby odwagę przedstawić taką tezę z imienia i nazwiska, może jakieś źródło tej wiedzy jaką autor z nami się dzieli by podać? Chyba, że ta też jest "nieoficjalna".

Teraz końcowa opinia, autor napisał: "W krajach zachodnich problem podwyżek cen gier nie istnieje. Od wielu lat za tytuł z segmentu AAA trzeba zapłacić 50 lub 60 euro". O ile można zgodzić się z drugim zdaniem, to absolutnie nie ze zdaniem pierwszym. Owszem, cena podstawowej gry nie zmieniła się, ale to chyba jedyna kwestia, która nie uległa zmianie.
Po pierwsze od kiedy pamiętam dyskusje o cenach gier, na pierwszy plan wysuwały się argumenty następujące.
1. Cena gry zależy od koztów dostawy, tłoczenia CD, DVD itd.
2. Cena gry musi być wysoka ze względu na konieczność powetowania sobie strat wydawcy ze względu na piratów.
Co do piractwa można się spierać, choć moim zdaniem łatwość dostępu do gier w dystrybucji cyfrowej, większa skuteczność w gaszeniu stron pirackich, a także jednak zabezpieczenia tę "plagę" mocno ograniczyła. Zdecydowanie natomiast spadły koszty "wytworzenia" gry, ponieważ przeważa się szala w stronę dystrybucji cyfrowej. Także skoro koszty zmalały, to i bez podwyżek zysk wydawców wzrósł.

Ponadto, zakrawa na żart stwierdzenie, że problem podwyżek nie istnieje. W obliczu rozkrawania tego samego produktu i sprzedawania go kilkarotnie (remastery, dlc) a nawet płatnościach w grach singlowych - o których zresztą autor wspomniał - to śmiem twierdzić, realna cena produktu wzrosła i to bardzo. A to, że jest to dużym problemem - przynajmniej dla graczy, ale też i co uczciwszych recenzentów* można się przekonać, jeśli ktoś potrafi czytać, np. komentarze pod własnym artykułem.

*Uwielbiam tyrady Angry Joe na temat @#$ którzy umieszczają mikropłatności w grach pozwalające na osiagnięcie przewagi nad innymi graczami. Ale cenię też jego szczegółowe porównania ceny i zawartości w grze.

"Rozwiązaniem w tym przypadku ma być właśnie wyrównanie bazowej kwoty, jaką płacimy za dany produkt, i dlatego podwyżki są po prostu koniecznością. Ruchy wykonywane przez wydawców tę tezę zresztą potwierdzają."
- I tu także się nie zgodzę. Ruch taki nie jest żadnym "rozwiązaniem", tylko zwykłym pretekstem. "Ruchy wykonywane przez wydawców" nie potwierdzają tezy autora. Jest odwrotnie, to teza usprawiedliwia w tym wypadku działania wydawców. Co więcej teza w dużej mierze oparta na "nieoficjalnych" informacjach, informacjach bez podania źródła, lub błędnych argumentach, (jak argument z "wielkości" państwa), czy różnicy w cenach. Równie dobrze ja mogę napisać, że ruchy wydawców potwierdzają moja tezę, że każdy pretekst jest dobry, by podnieść cenę.

Oczywiście można teraz zapytać o faktyczną przyczynę wzrostu cen, bo z tezą podaną w artykule ani myślę się zgodzić.

Sądzę, że przyczyn jak zwykle, jest kilka, w komentarzach pojawiały się całkiem sensowne propozycje (np. monopolizacja rynku) więc nie będę się powtarzał, ale dodam coś od siebie. Dla mnie kluczem jest dysproporcja cen EU/USA. Tam rynek jest o wiele bardziej konkurencyjny, dostępne są produkcje z całego świata, sklepów z grami, promocji - ogółem wojna o klienta jest bardziej zażarta, i bierze w niej udział więcej stron, dlatego zwyczajnie na takie zagrywki jak u nas wydawcy sobie nie pozwalają.

19.04.2017 09:27
odpowiedz
1 odpowiedź
MadGuarang
11

Ciekawy artykuł, choć moim zdaniem niekompletny.
Po pierwsze, jak we wszystkich skomplikowanych kwestiach - próżna nadzieja, że przyczyna jakiegoś zjawiska jest tylko jedna - a taka, jak rozumiem jest tu przedstawiona idea.
Po drugie - autor tekstu, chyba nie z powodu wrodzonej skromności, pomija bardzo ważną kwestię, to jest rolę reklamy, oraz promocji i marketingu w całym systemie. A tu z kolei chyba pierwsze skrzypce grają media.

Ktoś poniżej napisał, dlaczego wydawcy gier są tacy "głupi" i zamiast sprzedać trzy gry "po stówce" starają się sprzedać jedną za dwie, trzy.

Tak, rzecz jasna nie jest i błąd tkwi w samym założeniu. Wydawcy o wiele bardziej opłaca się zainwestować w reklamę, promocję gry, zaprosić dziennikarza (a raczej ich ich spore grupy), na zamknięte pokazy. Nawet jeśli tego typu akcje są kosztowne, to właśnie świetnie się zwracają przy ustalaniu ceny gry.
Osobiście dodam, że np co do redakcji GOL-a, co do tekstów nie mam głębszych zastrzeżeń. Bywają krytyczne uwagi, nawet z wyjazdów i generalnie nie ma się czego wstydzić.
Warto też pamiętać, że gdzie jest jest marchewka, tam musi być i kijek. Pamiętam jak wydawcy pewnego portalu o grach skarżyli się, że muszą sami kupować sobie gry do recenzji, ponieważ ich wydawca przestał wspołpracować z redakcją portalu ze względu na "tendencyjne opinie". Czytaj: nie dość entuzjastyczne.
Ja także bym się spierał co faktu, że ceny gier regulowane są w stosunku do siły nabywczej w danym kraju. Zestawienia prezentowane przez komentatorów dobitnie to pokazują, ceny producentów mówią często same za siebie. Ostatecznie, pierwsze prawo marketingu mówi, że produkt jest warty tyle, ile ktoś jest gotów za niego zapłacić.
Pytanie więc brzmi, nie czy to jest tyle warte, tylko jak skomplikowany mechanizm, czy sprytny, czy manipulacyjny by sprawić, byśmy godzili się z takimi a nie innymi cenami.
Jak widać jest coraz lepszy, można powiedzieć, coraz bardziej manipulacyjny, skoro rozbijanie sprzedaży gier na części pod hasłem DLC, sprzedawanie wadliwych produktów, nazywanie tychże produktów "usługą" a nie "produktem" z czegoś wyjątkowego w kilka lat stało się chlebem powszednim.

O tekście na temat cen gier w ogóle spodziewałbym się więc nieco więcej. Co nie znaczy, że uważam, że teza zawarta w tekście jest wadliwa. Po prostu dostaliśmy wycinek tortu, albo mówiąc językiem wydawców, dostaliśmy podstawkę, ale bez DLC.

05.01.2017 14:39
odpowiedz
MadGuarang
11

Żeby nie być gołosłownym - tj. narzeka i krytykuje a nic nie proponuje.
Tyranny pokazało jak można wprowadzić nieco świeżości do rozgrywki. Nie mam na myśli mechaniki, lecz fabułę i głównego bohatera rzecz jasna.
Tym razem wolałbym poprowadzić np. pirata, była taka "bandycka" rasa, która się zbójectwem w ME parała. Chciałbym, żeby pilotem statku był jakiś galaretkowaty blob, który porozumiewa się ze mną świeceniem w różnych kolorach!
Zresztą nie trzeba zbyt daleko szukać, wystarczy przypomnieć sobie ile ras spotykaliśmy na stacjach kosmicznych, które odwiedzaliśmy pomiędzy kolejnymi misjami!
Jeśli ME:A ma być tym samym, co ostatnio, tylko z lepszą grafiką, to nie wiem, czy zdołam się zmusić do zagrania. Jest tyle ciekawych i nowatorskich rozwiązań, świat gier się rozwija, a na razie wygląda na to, że ME pozostał w miejscu. Co stwierdzam absolutnie bez żadnej satysfakcji.

05.01.2017 14:26
odpowiedz
MadGuarang
11

Mnie z kolei nie martwi czego nie pokazano - akcji, większej ilości przeciwników, lecz co pokazane zostało. Nie wiem jak wam, ale mi po 3 Mass Effectach już znudziło się oglądanie tych samych ras. A tu znów biega jakiś krogan, asari itd.
Oczywiście można odbić piłkę - w każdym niemal RPGu fantasy, są elfy, krasnoludy, gnomy etc. Jednym słowem rasy powtarzają się. A jednak sądzę, że z literatury, czy filmów, no i oczywiście gier, już wiemy jak wielowymiarowe i skomplikowane mogą być charaktery i wizerunki ras. Archetypy, które można wzbogacać w niezwykły sposób. Co ukazuje choćby podejście Sapkowskiego w Wiedźminie.
Natomiast jak pomyślę, że w Andromedzie znów mam wciągnąć do drużyny porywczego, gruboskórnego, ale w głębi duszy (?) dobrodusznego Krogana (taki sf-krasnolud), szukającą wiedzy Asari (sf-elfkę), wyniosłą, pojętną w sztuce psyche (magii) to już mi się nudzi.
Gdybym miał jednym zdaniem opisać różnicę to powiedziałbym tak: rasy fantasy są dla mnie archetypiczne, czwarty raz te same rasy Mass Effecta zdają się stereotypami.
Taka wielka galaktyka i znów to samo?
A gdzie jest tytułowy "mass effect"?
To zianie ogniem z filmu wyglądało jak skyrimowe Flames, najsłabszy i najbardziej podstawowy czar... To tylko przykład. Jak dla mnie nie pokazali nic nowego, a po tylu latach - jak na taką firmę to dla mnie regres. Nie zobaczyłem jak na razie nic nowego. Ok, kilka nowych modeli 3d i tekstur.
Przywołany w komentarzu casus No man's Sky nakazuje zadać to samo pytanie twórcom ME: co z tego, że może świat edzie bardziej otwarty, czy będzie więcej wolności dla gracza, skoro świat, który będziemy zwiedzać będzie nudny?
I na razie, moim zdaniem, nie pokazali żadnego argumentu, by obalić nasze obawy.

30.12.2016 12:32
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
MadGuarang
11

Swoją drogą - jakiś czas temu na GOLu jeden z autorów napisał tekst o tym, że gry wcale nie drożeją, bo jak się weźmie pod uwagę inflację itp, to okaże się kosztują mniej więcej tyle, co kiedyś. Tyle, że z ceny gry obecnie wydawcy głównie odliczają sobie poważne koszty, które ponosili kiedyś w związku z produkcją dóbr materialnych i ich dystrybucją (tłoczenie cd, projekty okładek, produkcja pudełek, transport do punktów sprzedaży). Oczywiście, niektóre gry wciąż mają pudełkowe wydania, ale najczęściej są one o wiele uboższe. A jeśli dorównują wydaniom takim co kiedyś, to teraz nazywa się to "edycja kolekcjonerska" i wtedy gra kosztuje o wiele, wiele więcej. Jednak najlepszym przykładem na to, jak bardzo ceny gier poszły w górę jest właśnie polityka DLC. Idealny kontrargument dla tezy serwowanej w artykule...

30.12.2016 11:47
odpowiedz
MadGuarang
11

Trzeci DLC cywilizacji to kolejna nowa nacja: cyborg Civ Developers, w skrócie Firaxis. Ich specjalną umiejętnością jest wypuszczanie bomby finansowej o nazwie DLC. Na polu, na którym się to zbuduje zwiększają się zasoby finansowe. Można to budować tylko na wrogich terenach, ale pole zacznie zasilać naszą kiesę. Będą je chronić nowe jednostki - tzw. Patche. Ich atak powoduje automatyczne przejście wrogiej jednostki na naszą stronę. DLC będzie w granicach 200zł, ale podobno będzie można płacić nerką albo kawałkiem wątroby.

02.11.2016 14:37
😜
odpowiedz
1 odpowiedź
MadGuarang
11

W wyrażeniu "wywieŹć nas w pole" autor miał na myśli zapewne "wywieŚć w pole" - niby jedna literka, ale to dwa różne czasowniki.
Ponadto jeżeli autor opatruje słowo „kontrinterakcji” cudzysłowiem ze względu, że takie słowo sobie stworzył na potrzeby artykułu, to prawem konsekwencji to samo należałoby zrobić ze słowem "miniekwipunek", które albo można zapisać rozdzielnie, czyli mini ekwipunek, albo w cudzysłowie jeśli sobie takie słowo stworzył.

Podobno redakcja przyznaje jakieś nagrody za poprawne wykorzystywanie języka polskiego. Świetnie, jeszcze kilka lat i może otrzyma ją któryś z redaktorów? :)

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl