Wszyscy płaczą, że globalne ocieplenie właśnie pobiło historyczny rekord 40,2°C z Prószkowa, więc postanowiłem zhakować własną psychikę. Odpaliłem w pokoju trzy farelki na pełną moc, nagrzałem do 55 stopni i posiedziałem w tym piekle przez godzinę. Kiedy w końcu wyszedłem na zewnątrz, ten rekordowy skwar wydał mi się niesamowicie rześki, wręcz przyjemnie chłodny!