Mmmmm... Archeologia internetowa...
Teraz tylko patrzeć, aż pojawią się propozycje mniej lub bardziej lokalnych zjazdów weteranów (i nie tylko) GOLa.

Jeden z rzadkich przypadków, kiedy gra dostarcza świetnej rozrywki, jeżeli się w nią nie gra.
W Londynie się podobnoć skrekki pojawiły. NIc, tylko wziąć sprzęt i zapolować...
http://londynek.net/wiadomosci/Szczury+wielkosci+kotow+znalezione+w+Londynie+wiadomosci+news,/wiadomosci/article?jdnews_id=35934
Tja... Pocieszam się, że za trzy tygodnie przyjeżdżam do Miasta na niemal trzy tygodnie.
Może znowu trfi się okazja i na ryby ruszymy?
Prawda? Nic, tylko czekać, aż IV Rzesza zacznie tworzyć filmy o bohaterskich (czy raczej bochaterskich) niemcach, którzy walczyli z tym plemieniem.

Spoko. Jest nas czwórka, a i bywamy w miejscach, gdzie tego typu humanoidy raczej nie bywają.
Na zdjęciu - tajemniczy, okrągły ołtarz zbudowany przez tajemnicze plemię, które zawojowało w zeszłym wieku ponad pół europy i tajemniczo zanikło w okolicy roku 1945.
A Bóg jest z nami. Zaiste.
Viti -> a Ty wiesz, że un może przestaje być koszerny... ;-)
Nie wiem, kto spłodził, a kto zatwierdził te nowe emotikony, ale są tak koszmarne, że aż wstyd używać.
Aż będę musiał sprawdzić Twoje twierdzenie w praktyce. "Dwójka" do tej pory jest świetna, więc ciekaw jestem, co zrobili, że - jak twierdzisz - "Piątka" jej dorównuje.

Wiesz, najgłośniej kwiczą świnie odrywane od koryta...
Z zupełnie innej beczki - urwał nać, co za beznadziejne emotikony zaimplementowali...
A na zdjęciu obok zamek Castle jakiśtam na szkockim wybrzeżu.
Nno wiesz, gdybyś się czymś takim jak na zdjęciu pojawił we francji, to ogłosili by bezwarunkową kapitulację ;-)
Tjaaa... To jakoś w okolicy pierwszej wojny w Zatoce było.
Tu na mieście można w niektórych miejscach Unimogi wojskowe zobaczyć.
Stary, wczoraj po wylądowaniu - lotnisko obstawione zielonymi, chyba spadochroniarze, każdy z klamką na udzie i FNC na klacie, po ulicach ponoć sprzęt kołowy ciężki, władze radzą ludziom siedzieć w domach, total po prostu...
Zdziwiłbym się, gdyby to była pierwsza rzecz, zrobiona w wolnym czasie. Znając Ciebie obstawiałbym bardziej jakiś rower czy focenie...
A wynajmu mieszkania tylko pogratulować. Będzie co opijać, jak się objawię w Mieście.
Viti -> chyba korepetycje u Małego brałeś ;-)
Przenosisz się do (jak wieść gminna niesie) całkiem sympatycznego miasta, nikt Ci nie każe płacić łapówek na granicy i wiosłować wiosłem wielkości łyżeczki od herbaty, co byś jakąś dinghy przedostał się do cywilizacji. Dodatkowo jesteś w miarę (relatywnie patrząc) niedaleko od rodzinnego Miasta.
Zamiast dostrzegać plusy, takie jak choćby lokacje do nowych zdjęć (chyba, że jest tam nudno i nic się nie dzieje), nowe trasy do rowerowania, nowe łowiska, czy nowi ludzie, to Ty jojczysz.
Zgryz jest ten, że my ogólnie rzecz biorąc jesteśmy lewobrzeżni.
Kwestia ile chcesz zabecelować za jeden dzień pobytu. Na Stegnach są trzy hotele obok siebie - Atos, Portos i Aramis, komunikacyjnie dojazd do centrum nie jest najgorszy, a i przebicie się na azjatycki brzeg rzeki jest proste, bo rzut beretem są autobusy, które przewiozą Cię Mostem Siekierkowskim.
Ależ ja Ci nie imputuję kłamstwa, ja tylko przypominam, do czego są przeznaczone statki...
MaLLy(R) --> nie mam pojęcia do kogo pijesz tym demotem... ;-)
A'propos napraw komputerów, to będę dopiero w październiku, ale zmówilibyśmy się wtedy, to może rozmontowałbyś moją Toshibę celem przeczyszczenia (procesora czyścić na wysoki połysk nie będziemy), bo mam wrażenie, że może jej to pomoże.
No, chyba, że wcześniej będziesz miał okazję przylecieć do Bru, to zapraszam.
Zamek w Ujeździe zamiata pod dywan, spędziłem tam swojego czasu półtorej godziny, poganiany przez czas i współpracownika, ale byłem zachwycony. Aż strach pomyśleć, że raz na jakiś czas wraca temat odbudowy tej ruiny.
Podobno równie duże wrażenie robi Ogrodzieniec, ale nie miałem jeszcze okazji go zobaczyć.

Tja. Wylewają a później wyławiają tych co przeżyli. A ci, którzy zostali w łódce (które to łódki toną na potęgę) są obiektami w konkursie nurków pt. "Kto więcej wyłowi".
Czyli może to zamek Castle Doun Guy de Lombard. W każdym razie można było posłuchać komentarzy co do zamku w wykonaniu jednego z komików grupy, która ten film tam kręciła.
A tu - widok gór - aż się chciało powłóczyć po okolicy.

Ten "wiadukt" to swojego rodzaju winda dla statków. Dopływasz do końca, zamykają się wrota śluzy a potem całość wykonuje obrót o 180 stopni (w pionie) i statek jest na dole. Śluza się otwiera i płyniesz dalej. Całość podobno jest wyliczona w taki sposób, że do puszczenia ustrojstwa w ruch jest potrzebna naprawdę niewielka energia.
Przyznaję, że mostu Stirling Bridge nie zarejestrowałem...
A tu zdjęcie zamku Castle Doune, w którym jakaś grupa brytyjskich komików kręciła film o poszukiwaniu świętego grila czy czegoś w tym stylu.

Nie widzieliśmy, bo jezioro Loch Ness ominęliśmy.
Za to w okolicy startowej było koło Falkirk Wheel.

Jeśli o mnie chodzi może być nawet, że się loszy.
A tu zamek Castle Czyjśtam, na jeziorze Loch Cośtam, pod górą Mount Jakjejtam.

(...) fioletowe szaty biskupa (...) - Aniołek będzie zachwycona :-)
A tu, zdjęcie widoku z przyczepy (Małemu by się spodobała), w której nocowaliśmy.

No cóż, nie da się zaprzeczyć, że na terenie Najjaśniejszej na pewno często spotykany towar to to nie jest.
A na razie - tradycyjne już zdjęcie z łapkami. Ze szkockiej knajpy.
LOL. bardziej zwróciłem uwagę na same rysunki.
Ja swoje obydwa wypasione metalowe, płaskie walkmany z pilotami trzymam w barku...
Pozdrowienia z Edynburga. Za jakąś godzinę ruszamy na północ Szkocji.
Książki z drugiego zdjęcia jakoś bardziej do mnie przemawiają...
http://deser.pl/deser/13,143462,5476,Rozpoznasz--ktore-to-kultowe-auto-PRL-u-po-jego-ks.html?i=11&fb_ref=share_quiz
11/11, ma się tę pamięć,a co...
Może niech wprowadzą parytet zatrudniania 98% ludzi używających mózgów...
A nie, ało kto wtedy by się do roboty nadawał... :>
Dziś mijałem Birię. Chciałem poszukać na googlach nawet jaka mniej więcej była (a wyglądała na dość wiekową), ale trafiłem na stronę firmową, gdzie znalazłem coś, co mnie cały czas się podoba:
http://www.biria.com/bicycle/mini-20/20-road-bike
Jak mówi stare powiedzenie: jak dają - brać, jak biją - spierdalać, ale w tym wypadku może lepiej nie wiedzieć co dają i profilaktycznie wziąć nogi za pas...
Cube tutaj jakoś szczególnie popularny to nie jest. Poza swoim widziałem może ze dwie sztuki "w trasie". Co zabawniejsze, oba na ramie, jaką zostawiłem Słoniowi w zamian za obecną.
Żadnej Birii tam za to nie widziałem, a bywam dosyć często...
Jak to mawiali w liceum za moich :D czasów - Bardzo dobrze, trzy z dwoma na zachętę, siadaj.
A gdzież to taka ładna okolica? ;-)
A miało być tak pięknie... Wizyty w zakładach pracy... Autografy...
A tu - chuj, dupa i kamieni kupa.
Viti -> poczekaj z wyprawą. Jak będę w lipcu, to się do Czerska machniemy.
Viti -> czyli jak będzie opcja, to oglądamy WP, tradycyjnie już? :D
MaLLy(R) -> stary, mam wrażenie, że ty rozeznanie polityczne to masz niczym średnio rozgarnięty licealista. Duda był kandydatem partii z kościołem związanej, więc reklamowano go tam, gdzie środowiska powiązane z partią miały możliwości. W sposób zresztą - jak widać - całkiem przaśny. Nie wiem gdzie tu miejsce na zdziwienie.
Bardziej byłoby ciekawe, gdyby w kościelnej gazetce Bronka reklamowali albo Dudę na tablicy ogłoszeń w siedzibie tvnu.
Tak czy owak wolę - jako niewierzący - żeby był katolikiem, niż miałby być muslimem na przykład. Poza tym, jako że deklarujesz się jako wierzący, brałeś w ramach deklarowanego wyznania ślub i chrzciłeś dziecko powinieneś się cieszyć i być dumny...
Po obejrzeniu pierwszej części Hobbita odpuściłem sobie resztę. To powinno być znane jako "Hobbit według Petera Jacksona". Przy "Władcy Pierścieni" mamrotałem przekleństwa, teraz bluznąłem sobie pełnym głosem. Nie wiem, czy doszedł do wniosku, że widzowie nie zrozumieją o co chodzi bez jego przeróbek, czy też chodziło o to, by to jakoś sprzedać - whatever.
Cytując klasyka - spuśćmy zasłonę miłosierdzia na koniec tej sceny.
Poczekam - bez wielkiej nadzieji ;-) - na nowe Gwiezdne Wojny, aczkolwiek patrząc na zwiastuny, to fajnych i widowiskowych będzie kilka scen, co do reszty, to, w przeciwieństwie do Epizodu I, którego dzieje w miarę możliwości śledziłem, w tym wypadku odpuściłem sobie, żeby nie zawieść się jak w w/w przypadku.
Aż strach pomyśleć co dalej - nowy Indiana Jones? Nowy Blade Runner? Może nowy Highlander?
Skok na kasę uskuteczniany przy pomocy grania na sentymentach do - na ten przykład - filmów.
MaLLy(R) -> no wiesz, a legrooch namawiał mnie do zobejrzenia...
Fakt, sceptyczny co do takich projektów jestem z difoltu, odkąd zobaczyłem pierwszy epizod Gwiezdnych Wojen. Dla mnie to już tylko skok na kasę - fani klasycznego "Szalonego Mad Maxa" pójdą, obejrzą i będą pomstować, ale większość widowni będzie się nakręcała efektami.
Czegoś, co rzuci i przeczołga się nie spodziewam, zresztą Mad Max bez Gibsona, to jak Terminator bez Arniego - ot, jakiś ersatz. Jeżeli pójdę, to pewnie tyko po to, żeby zobaczyć efekty.
Tak czy owak - dzięki za ocenę.
Viti -> spinning, spławik, sieć, harpun (byle nie "telefon") - to są już szczegóły, które Ty ogarniasz :-)
Jedyny znany mi osobiście człowiek, który ma lunetę na 3setce to kolega M. Fakt, z tejże maszyny oberwała ta, jakjejtam. I był to, zaiste, niezły wyczyn.
Viti -> oglądanie facjat tych wszystkich lizodupów, które wyrażały zdumienie i niedowierzanie dało frajdę, trzeba przyznać. A straszenie katolandem jaki zaprowadzi w Najjaśniejszej Duda wywołuje u mnie śmiech.
Ciekawe, czy fakt, że Duda jest (relatywnie) niewiele starszy od nas będzie miał jakieś przełożenie na styl uprawianej polityki.
Co do łowienia - za miesiąc z hakiem prawdopodobnie będę w Mieście, może byś zorganizował jakiś wypad na ryby?
Nie będzie w tym wielkiej przesady jeśli stwierdzę, że ostatni raz na rybach byłem jakieś trzydzieści lat temu...
Wiesz, jak się towarzystwu wzajemnej adoracji wydawało, że oni to te wybory to z palcem w d... wygrają, to teraz mają za swoje. Kampania mierna, pełna wpadek, niezbyt przemyślanych wypowiedzi członków komitetu poparcia - długo można by wyliczać.
Z drugiej strony - cisza ze strony Jarka, Antka i innych "sprawdzonych działaczy", jakoś bardziej profesjonalnie zrobiona kampania.
Dla części wyborców (w tym i dla mnie) to nie było głosowanie na kogoś, a przeciw komuś. A że partia Bronka zdążyła sobie nagrabić (o tym, że sam sobie też nagrabił nie wspomnę), to on właśnie stał się pierwszą ofiarą wkurzonego elektoratu.
Jakiejś wielkiej wiary w Dudę nie mam - czas pokaże na ile je z ręki Prezesa a na ile jest samodzielny - ale w mojej opinii gorszy od Bronka nie będzie. Zresztą, było by to naprawdę duże osiągnięcie.
Jak to " trzeba zabrać się do ciężkiej pracy"? To znaczy, że do tej pory praca była lekka, łatwa i przyjemna?
Viti -> to samiec, samica jakaś ostrożniejsza jest i nerwowo reaguje na trzask migawki.
Co do wyborów - wolałbym zapodać jednemu z kandydatów: https://www.youtube.com/watch?v=fvdnD-q_78M
MaLLy(R) -> Ty to byś tylko o pierdołach rozmawiał. Tu papugi gniazdo z młodymi mają, za dwa, najdalej trzy tygodnie towarzystwo z gniazda zacznie wylatywać, a ty wylatujesz z polityką... :-)
Tak czy owak wybór żałosny, ale iść zagłosować trzeba, choćby i po to, by móc się później wyzłośliwiać w każdy możliwy sposób na temat zwycięzcy. O konieczności krytykowania czego się tylko da nawet nie wspomnę, bo to oczywiste...
Black hope... No to żeś Pan pojechał po bandzie... Da się to pić, czy raczej powinniśmy pisać Black hopelessness?
Opisał, opisał... Dobre pijam, co chcesz więcej? Że z goryczką, chmiel czuć i dobrze wchodzi?
Viti -> ja tam głosowałem u siebie, w Mieście, na Mokotowie. Jak zawsze konsekwentnie na tego samego kandydata...
Na razie PKW nie podała danych z Warszawy, może w przyszłym roku im się uda :>
Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na koniec tej - Boże miej litość - prezydentury...
Dialog z udziałem poprzedniego ich prezydenta wciąż mnie śmieszy:
President: "Secretary! Nice to see you. What's happening?"
Secretary: "Sir, I have the report here about the new leader of China."
President: "Great. Lay it on me."
Secretary: "'Hu' is the new leader of China."
President: "That's what I want to know."
Secretary: "That's what I'm telling you."
President: "That's what I'm asking you. Who is the new leader of China?"
Secretary: "Yes."
President: "I mean the fellow's name."
Secretary: "Hu."
President: "The guy in China."
Secretary: "Hu."
President: "The new leader of China."
Secretary: "Hu."
President: "The Chinaman!"
Secretary: "Hu is leading China."
President: "Now whaddya' asking me for?"
Secretary: "I'm telling you Hu is leading China."
President: "Well, I'm asking you. Who is leading China?"
Secretary: "That's the man's name."
President: "That's who's name?"
Secretary: "Yes."
President: "Will you or will you not tell me the name of the new leader of China?"
Secretary: "Yes, sir."
President: "Yassir? Yassir Arafat is in China? I thought he was in the Middle East."
Secretary: "That's correct."
President: "Then who is in China?"
Secretary: "Yes, sir."
President: "Yassir is in China?"
Secretary: "No, sir."
President: "Then who is?"
Secretary: "Yes, sir."
President: "Yassir?"
Secretary: "No, sir."
President: "Look, Secretary. I need to know the name of the new leader of China. Get me the Secretary General of the U.N. on the phone."
Secretary: "Kofi?"
President: "No, thanks."
Secretary: "You want Kofi?"
President: "No."
Secretary: "You don't want Kofi."
President: "No. But now that you mention it, I could use a glass of milk. And then get me the U.N."
Secretary: "Yes, sir."
President: "Not Yassir! The guy at the U.N."
Secretary: "Kofi?"
President: "Milk! Will you please make the call?"
Secretary: "And call who?"
President: "Who is the guy at the U.N?"
Secretary: "Hu is the guy in China."
President: "Will you stay out of China?!"
Secretary: "Yes, sir."
President: "And stay out of the Middle East! Just get me the guy at the U.N."
Secretary: "Kofi."
President: "All right! With cream and two sugars. Now get on the phone."
Secretary (picks up the phone): "Rice, here."
President: "Rice? Good idea. And a couple of egg rolls, too. Maybe we should send some to the guy in China. And the Middle East. Can you get Chinese food in the Middle East?"
A to Ci się źle wydawało :-)
Przylatuję w środę przed południem. Myślę, że wtedy będę wiedział, na kiedy zwołać Ekipę.
Różnice słyszę, aż tak źle to jeszcze z moim słuchem nie jest...
Też miałem 8 na 10. Nie masz lepszego źródła testów niż zapodany?
Poczekaj jeszcze ze dwa-trzy tygodnie, to wtedy dopiero będą drzewka wyglądały. A wtedy też podjadę i pstryknę, żebyś zobaczył jak wygląda skwer przy muzeum instrumentów.

Pozostaje mi się cieszyć, żem drewnianouchy... :-)
Wskoczyłem dziś na maszynę i prawie udało mi się trafić w przerwę między opadami. Nakręciłem tyle, co nic, ale pstryknąłem jak wiosna ruszyła w Bru.

O ipach zapomniałeś :-)
Chociaż dzisiaj, to spokojnie, bez jakichś udzinień i kombinacji.
Co do słoik-słoika, to kiedy obejrzę cały film, wtedy będę mógł powiedzieć, czy jest gorzej, czy nie.
A na zdjęciu - towarzystwo dla Sqrwiela. Zyskuje przy bliższym oglądzie.
Wiesz, w temacie piwa, to ja ewoluowałem raczej.
Co do ucinania łbów etc. - zawsze, w każdym kraju znajdą się tacy, którym te metody należałoby zaaplikować w trosce o dobro kraju i obywateli...
W kwestii Epizodu VII myślę, że znasz moją opinię jeśli chodzi o niektóre politycznie poprawne wyjątki z obsady :D
No i http://9gag.com/gag/aWWD3Ed
Przede wszystkim słowo "rewolucja" ma dla mnie negatywne konotacje. Czy przypadkiem Legii nie sponsorowały browary tworzące napój o nazwie "Królewskie"? Który to napój produkuje się w Warce (bo browary w Warszawie zostały zamknięte, zlikwidowane a teren sprzedano deweloperowi).
Co do mnogości piw, nie da się zaprzeczyć.
Tjaaa...
W kolejnym odcinku odczytanych rozmów z kokpitu:
- kto zabił Kennedy'ego,
- czym był meteoryt tunguski,
- gdzie jest ukryta Bursztynowa Komnata.
Chodziło mi o 222 czyli 236...
Silniczek jak silniczek - gdybyś tego batyskafu nie zasłaniał, byłoby fajnie :-)
Bardziej od żaglowca interesują mnie te mury za nim... :D
A'propos diesla - który z polskich żaglowców ma silnik od u-boota?

Boskie :D Jak by co poproszę oryginał.
A obok - część "łupów" przywiezionych z Kitaju. O jasne piwo - nie pytaj. Ciemne - w "tym kraju" jeszcze by uszło w tłoku, tutaj - no bez żartów.

Viti -> może nie chciałeś, aby byle lewacki szmondak wyrzucał Ci zaściankowość i niewychylanie nosa poza własny ogródek :D
A czemu nie - będzie moim pancerzem, będzie moim puklerzem, będzie moją pawężą - z nią me słowa wszystko zwyciężą...
Jakoś mimo wszystko wolę Hamiltona.
Co do szczurów - jasne, nie trzymaj ich za długo w domu, jeszcze się przeterminują...

Viti -> pfff... Quiz... O "Swiecie Dysku"...
Fakt, w tym od "Misia" omskłem się dwa razy...
Dodatkowym plusem Bemowa jest mniej ludzi.
Viti -> pażiwiom, uwidim - na Bemowie można na spokojnie ognisko zrobić. Na Siekierkach już mniej, bo za blisko mostu.
A i w razie średniej pogody można się w boksach schronu zadekować.
Byś linka do testu zapodał, a nie sie tylko bezczelnie chwalisz.
Viti -> zatem pozostaje zacząć się zmawiać na jakiś event - myślałem o sobocie na Bemowie, jeśli ekipa samochodowo da radę. A po świętach, możesz jechać gdzie Ci się tylko podoba :-)
legrooch -> tu jest podobnoć ponad 500 marek piwa. Jest co testować. Te najpopularniejsze zostawiają smakowo daleko z tyłu te nasze najpopularniejsze.
Co jest zabawne - większość moich znajomych, których miałem okazję tu gościć, teraz poszukuje po okolicy Leiffe Blond.
W ramach dowcipu - wieść gminna niesie, że (bodajże) w latach 60tych, jeśli dziecko było w szkole niegrzeczne, na uspokojenie pojono je ciemnym piwem.
Urwał nać. Zrobiłeś mi dzień tym tekstem.
Mam nadzieję, że jesteś w święta w Mieście? Pytam, bo wspomniane wstępniakowe piwo (wstyd przyznać) wycyganiłem od Ostrego...
Wiesz, to brzoskwiniowe coś ma 8,5% - przy tym Królewskie, tyskacze czy inne Lechy to zwykłe siki (którymi w mojej opinii są tak czy owak). Zwłaszcza, że mało piw tutaj jest poniżej 6%. A przetestować trzeba...
O browarze, który jest na zdjęciu we wstępniaku to już nawet nie wspomnę, bo mam w Mieście jedną butelkę dla jednego z kumpli...
Zresztą, Mały może powiedzieć coś o piwach (i to standardowych), jakie tu się pije.

A my dzisiaj skromnie, tak dla uczczenia pierwszego wtorku tygodnia. Poza tym, trzeba testować różne rzeczy, żeby być w temacie, kiedy goście przyjadą.
Ja tam za winnego się nie uważam. Piwnego - a i owszem... Zresztą - niejedno widziałeś, niejedno słyszałeś - wiesz jak jest.
Ty masz taką formę, co by na maszynie terenem od siebie do Modlina dojechać? Zazdroszczę :-)
Gees... Tak zwane "stare, dobre czasy".
A na marginesie - dziś się nie wyrobiłem ze spotkaniem z Tobą, ale wczoraj, będąc na Mokotowie wynalazłem obie książki, jakie jestem Ci winien :-D
Wczoraj to cały dzień spędziłem w samochodzie, nie miałem możliwości zobejrzeć. Za to dziś pozostaje nam wypić za pamięć Mistrza Pratchetta.
Ładne. Na "Garbatej" taryfie mój Dziadek jeździł, coś mi się kołacze po czerepie, że wspominał, że miała opcję sygnału, czy oświetlenia na wypadek, gdyby blacharnia potrzebowała samochodu.
Viti -> znaczy się przedni? Ubawiłem się czytając kiedyś, że bielik to jeden z mniejszych orłów i żywi się głównie padliną...
Widziałem z rana. Podobno maszyna miała problemy z silnikiem. Tak czy owak - koleś w takim wieku latający samolotem...
Pozostaje mieć nadzieję, że nic poważniejszego mu się nie stało.
A i kupić sobie miejsce rozgrywania mundialu łatwiej. Nic, tylko idzie ku gorszemu.
Wiesz, jako wielkomiejski koleś nie widziałem wcześniej skrzeku w fazie produkcji na żywo...

Sam nie wiem - czy ten futbol był wtedy jakiś inny, czy może to ja inaczej to odbierałem...
Chyba idzie coraz bardziej ku wiośnie, bo w parkowym bajorku żabska się kotłowały.
Co do Bullita - czarno-biały nie był, mogliby co najwyżej podkręcić zieleń do takiego stanu, że nawet tacy daltoniści jak Wy dwaj dostrzegliby ogrom swojej pomyłki :D
Z drugiej strony Legia zalicza właśnie trzybramkowy łomot, na własnym boisku, tyle, że od lepszego przeciwnika. Fakt - mecz się jeszcze nie skończył...
A może Ajax się rozkręci, i zrobią z nimi to, co niemcy z Brazylią.
Mówisz, że Rasialdo wypadł na murawę?
Dać sobie władować 3 bramki, na własnym boisku, od nisko rozstawionego przeciwnika - będą mieli pod górkę w następnym meczu...
Lubię jak pojawiają się takie niespodzianki, rozgrywki dostarczają lepszej rozrywki.
Tak czy owak, lepiej oglądać jak Messi nie strzela karnego, niż jakichś naszych lokalnych kopaczy, którzy powinni kopać ziemniaki, nie piłkę.

A tu powoli, bo powoli, ale zawsze - wiosna się powoli zbliża - wszystko się zieleni i z ziemi wyłazi...
Wiesz, jest tyle fajniejszych, sensowniejszych i lepiej zrobionych/redagowanych stron w necie, a Ty ten badziew przeglądasz...
Wiesz, mam wrażenie, że to jedna z nielicznych służb mundurowych, która zasługuje na szacunek za swoją pracę.
Swoją drogą, prezydentura hgw to jakieś pasmo wtop, wpadek i katastrof - a to przy budowie metra stacja zalana wodą, a to tunel trzeba zamknąć bo zalewany, a to gaz pierdyknie w centrum, a to most się pali - jakaś ona pechowa - a przecież to początek kadencji...

Tu:
http://www.mpolska24.pl/post/8040/cyborgi-z-mostu-lazienkowskiego
masz takie małe heheszki z całej sytuacji - fakt, gdybym był w Mieście też nie było by mi specjalnie do śmiechu.
A obok - wczoraj nakręciłem żałosne dwie i pół dyszki, trafiłem na brukselski zlot posiadaczy garbusa. Ten obok - acz nie garbus był chyba najładniejszy. A i tak najlepszy był koleś, który koło całego cyrku zaparkował ewidentnie trollerskie Ferrari.
Słyszałem, że na wyspach jeszcze łabędzie łapali. Psiamać, miałbym problem, żeby takiego ptaszora odstrzelić, oskubać i wypatroszyć Musiałbym być głodny jak cholera.
A'propos mostu - poszedł z dymem kawał światłowodu należącego do MONu. Jak nic - przygotowania do wojny, osłabianie potęgi obronnej Najjaśniejszej.
A może to jakiś szantaż wyborczy - jak Bronek nie wygra w Warszawie, to takiego wała, jak szybko po moście pojedziecie...
Tjaaaa... Ile "wspaniałych" obietnic bufetowej (i nie tylko) byśmy mogli usłyszeć... Ciekawe od czego chcą odwrócić uwagę płonącym mostem ;-)
I tak w końcu podadzą, że to Kaczyński podpala mosty łączące Polaków.
Dzięki za info, teraz już wiem, jakich przepisów kulinarnych szukać w sieci ;-)

Viti -> Ty jesteś bardziej w temacie - na zdjęciu to bardziej kaczka, czy bardziej gęś? Bo - niech mnie gęś kopnie - nie mam pojęcia...
Viti -> ciastka były jeszcze z czyli.
Co do protestu rolników - może ludność miejska powinna zacząć blokować wsie - na znak protestu przeciwko nierówności w płaceniu składek na ubezpieczenie społeczne. Niektóre z ciągników ze zdjęć zamiatają pod dywan...
Viti -> jak będę przyjeżdżał, zanabądź jedno więcej, jak się będziemy zmawiać na jakoweś spotkanie :-)
Viti -> Rabat? Od 1956 jest stolicą Maroka, a od 2012 jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO...
Fakt, słowem-kluczem jest jeszcze "upust".
Viti -> ekonomia czasu. I nie tylko, bo dochodzą jeszcze koszty np. biletów czy benzyny. Ale wiesz, "promocja", to magiczne słowo, na które ludzie łapią się jak muchy na lep.
Viti -> ludzie nie są przyzwyczajeni do pociągów jeżdżących z tak niesamowitymi prędkościami, ostatnio takie tempo pociągi miały przed wojną - widzi taki humanoid jadący pociąg i myśli, że zdąży przejść przez tory, a tu - jebut, niespodzianka.
A transport lampy czyli przesyłka była ubezpieczona? Bo wychodzi na to, ze przed wysłaniem trzeba robić zdjęcia wysyłanemu przedmiotowi...
Nie mam zielonego pojęcia. Odlotu z nimi jeszcze nie miałem. I raczej nie zamierzam...
Zgadamy się zatem na privie. Pod sam koniec kwietnia najeżdża nas moja siostra z koleżanką a na początku kwietnia dochodzą jeszcze święta i inne szopki.
Viti -> zapodaj interesującą Cię datę, to będziemy szukać jakiegoś sympatycznego cenowo lotu.

MaLLy(R) -> gdybyś pogadał z WW i trochę dołożył, miałbyś kilkakrotnie lepszą maszynę.
A obok mała składanka, tak pokrótce.
MaLLy(R) -> ten złom na szprychach jest więcej wart od tego, co nazywasz swoim rowerem. Otworzyli halę ze sprzętem z czasów Wielkiej Wojny - pod powałą zawieszony jest czerwony, trójpłatowy samolot. Jak obrobię zdjęcia, to wrzucę.

MaLLy(R) -> tego jeszcze na pewno nie widziałeś - zdjęcie Maszyny w Brukseli.
Viti -> mówiłem Ci, że nie ma po co z kraju wyjeżdżać, bo Miasto jest tylko jedno, a w porównaniu z Miastem reszta to jakieś tam lepianki i budowle z glinianej cegły wypalanej na słońcu... ;-)
Viti -> poczekaj, nie wrzuciłem jeszcze zdjęć z ekspozycji dotyczącej Wielkiej Wojny...
Wiesz, nie zwykłem się zbytnio napinać - nie mam ambicji zostania pierwszym fotografem Józefosławia, czy trzecim Piaseczna :D
Czy zamiast prawa jazdy może być karta rowerowa? Bo ja tropiki akurat lubię.
Co do siodełek - dziękuję, czemu miałbym się czuć "prawie jak na super maszynie", skoro super maszynę tu sobie ściągnąłem, co by nad formą popracować - a przyznaję, jest nad czym.
Viti - wiesz, ja potrzebuję obiektywu pro, z prawdziwego zdarzenia (do sprzętu z prawdziwego zdarzenia).
Na kolearke poczekam, nie śpieszy mi się.
Co do roboty - Ty zapytaj Małego, u niego robota się powoli kończy ;-) . Bo jak znam życie to prawo jazdy potrzebne...
Niektórzy z tych nieszczęsnych ludków wypowiadają się w takim tonie, jak by ich do podpisania umowy kredytowej we frankach zmuszano. A smutna w sumie prawda jest taka - jak przycinali na ratach kredytu, to było fajnie, teraz się spieprzyło - to trzeba wrzeszczeć, że ich banki okradają i rząd musi coś z tym zrobić. Ciekawe, co we środę zapodadzą za propozycje - mamy rok wyborczy i trzeba się podlizywać plebsowi...
Viti -> już ja widzę, jak Ty na jakąkolwiek lewicę głosujesz... Przeca to się trzeba z własnym (...) na łby pomieniać, by na nich głosować ;>
Fakt, z drugiej strony nie jest lepiej. Znowu człowiek popatrzy na kartę do głosowania i bedzie kombinował, kogo tu skreślić, wybierając mniejsze zło.
Viti -> ale jako człowiek, który umie robić zdjęcia i jest obeznany z tematem możesz - albo i nie - się ze mną zgodzić.
legrooch -> totalne minimum programowe to Canon EOS 1200 - do półtoraka ze spokojem się wyrobisz.
Osobiście jednak radziłbym się jednak albo porządnie rozejrzeć, albo dołożyć i kupić Canona EOSa 600. Myślę, że i Viti się ze mną zgodzi - fajna maszyna, na początek sam bym taką chciał :-)
Viti -> Gdyby tamtędy prowadziła jedyna droga co by spierdalać w podskokach, to by się jeszcze pozabijali usiłując wleźć...
Viti -> Wiesz, to nie tyle francuskie, co lewacko-francuskie poczucie humoru, Poza tym wieść gminna niesie, że gazecinie ostatnio spadała sprzedaż, więc jatka podkręci im sprzedawalność do poziomu o jakim mogli marzyć.
Naprawdę zabawnie za to brzmiał ichni prezydent, twierdzący, że za tę jatkę nie odpowiadają muzułmanie. Ciekawe zatem kto opowiada - marsjanie, krwiożerczy (jak wiadomo) katolicy, starozakonni czy też może wyznawcy Pikkiwoki?
Równie zabawne jest przekonanie, że z terrorystami najlepiej walczyć machając długopisami i ołówkami na wiecach.
Ku dodatkowej uciesze - filmik pokazujący sprawność działania francuskiego oddziału "specjalnego":
http://www.liveleak.com/view?i=313_1420809005
Viti -> każdemu może się zdarzyć pomyłka - powiedział jeż, złażąc ze szczotki klozetowej.
Viti -> Jak wrócą tak dobre czasy, to kto wie. Fakt, prezent był mało trafiony - nie dość, że nie gra, to i zachował się, tak jak się zachował (żeby nie powiedzieć, że się wypiął - fakt, nie on jeden). No ale przecież trudno mieć do kogoś pretensje o dokonywanie wyborów.
legrooch -> Nówka? Używany? Daj mi chwilę czasu acz 1,5k plnów... Szkoda, bo Viti niedawno zbywał foremnego Canona.
Viti -> wymaksować postać to dasz radę w dwa tygodnie bez napinki. Potem, to już tylko pozostaje farmienie.
Viti -> wiesz, rzecz w tym, by grać póki ludzie są i grają, bo inaczej całość po prostu nudzi, a i sensu większego nie ma.
Viti -> wszystko z czasem i po(d)stępem. I dalej będę Cię na Guildwarsy namawiał - wymyśliłem nawet tak trollerskie imię postaci, że będą mówić "Płakał jak nazywał" ;-D
Viti -> Na - co najwyżej - średnich ustawieniach powinno u mnie ruszyć. Sprzęt co prawda ponad trzyletni, ale (wishful thinking) może do tego czasu coś się na plus zmieni.
Viti -> muszę Cię zasmucić, do bani konfident jesteś - MaLLy sam się do tego przyznał :D
A tarczówki hydrauliczne, a kto ja jestem, żeby na linkowych jeździć...
MaLLy(R) -> Próbuj być tu raz do roku miłym. Racja, słowny nie byłeś. Miałeś się zjawić o 15tej, a której się pojawiłeś, litościwie zmilczę. I tak będziesz tłumaczył, że to przez Vitiego.
W ramach wiadomości dobrych - przywieźli rower. nawet udało mi się go w miarę możliwości poskładać. Teraz czeka mnie kilka radosnych chwil poświęconych regulacji tarczówek. Nie miał L@wyer kłopotu, tarczówki sobie sprawił. Porrosty...
Dolecieliśmy. Lot był czystą przyjemnością, wyzwaniem było tachanie ...onej walizki przez Brukselę.
Jeszcze raz dzięki za transport na lotnisko i dotrzymywanie towarzystwa.
Dobrze, że są jeszcze ludzie, na których słowność można liczyć.
MaLLy(R) -> wesz, zegar jako taki - zwłaszcza tak wyglądający - całkowicie i wystarczy.
MaLLy(R) -> powiedz mi tylko, po uja mi radio? Ja chciałem tylko mieć fajny zegar...
MaLLy(R) -> wiesz, ja uważam, że powinny być organizowane specjalne loty tylko dla ludzi ze zwierzętami - jak całe to tałtajstwo zaczęłoby drzeć ryje, rodzice mieliby za swoje.
Co do radia - pamiętas, że jakiś cas temu były jakoweś machloje z częstotliwościami?
MaLLy(R) -> w temacie napraw - nie chodziło o radio, tylko wyciągnięcie z całości zegara i wymyślenie do niego jakowejś obudowy. Zaś co do słuchawek - jak je zrobisz, dostaniesz prześliczną szklaną kulkę do kolekcji.
MaLLy(R) -> żebyś tak robił wszystko co L@wyer każe...
Viti -> zamiast "egzystencja" powinno chyba być "wegetacja"...
Wiesz, być może w innej stolicy są zainteresowani sprzedażą nie dwóch paczek, a (co najmniej) kontenera...
Żałosne i żenujące. Toż to zwykły seans zawiści i nienawiści euroludków wobec człowieka sukcesu mającego chęć uprościć tyle spraw. ;-)
A może po prostu Angela nie miała czasu mu powiedzieć, czym ma się zająć.
Wiesz, ja zwykłem czytać we względnej ciszy, jakoś łatwiej mi się rozkoszować lekturą.
Fakt, do fragmentów niektórych książek mógłbym dopasować jakoweś kawałki muzyczne, ale jakoś nie odczuwałem potrzeby, by je przy czytaniu włączać.
Tradycyjnie już, każde kolejne wybory, to wybór mniejszego zła albo głosowanie przeciw temu, kogo się nie lubi.
Zresztą - "nie lubi" - w tym przypadku, to mało powiedziane...
A czy ja coś mówię czy raczej piszę?
Różne rzeczy się przydarzają - na ten przykład słyszałem anegdotę sprzed wielu lat, że towarzysz Gierek miał popełnić samobójstwo, ale za wcześnie z domu wyszedł.
O samobójstwie towarzysza poety Majakowskiego nie wspomnę nawet...
Ale to komedia była. Tu masz realnych "myślących inaczej". Nie są zabawni są raczej żałośni.
To pytanie jest prowokacyjne, i obliczone na tanią sensację, więc na nie nie odpowiem.
Bo gdybym był złośliwy, to powiedziałbym, że przynajmniej mam z czego strzelać.
Viti -> byle by był z antenką :D
Co do kibicowania - wolę już iść na rower, albo ruszyć postrzelać, niźli siedzieć i oglądać telewizję. No, chyba, że jest coś, co uznam za naprawdę wartego uwagi, ale - na moje szczęście - rzadko coś za takowe uznaję.
Wiesz jak wielkim jestem fanem polskich drużyn kopiących piłkę...
Równie dobrze mógłbym być kibicem zawodów w pluciu pestkami wiśni czy rzutu beretem.
Chyba chciałeś napisać "były klub wojskowy", bo to już nie jest CWKS tylko Legia Warszawa S.A.
Że niby co? Bo jeśli chodzi o tzw. "polski futbol", to poczekam na interesowanie się nim do czasu, kiedy przejście polskiego zespołu/reprezentacji do jakiejkolwiek sensownej fazy rozgrywek - obojętnie, czy będzie to Liga Mistrzów, Mistrzostwa Europy czy inny Mundial - stanie się czymś zupełnie normalnym, a nie świętem na miarę zdobycia pucharu.
To się wstępnie na sobotę zmówmy.
A masz szansę na to, co by w tygodniu jakowegoś szczura załatwić:-) ?
To, to akurat też zauważyłem.
W sobotę z wieczora pewnie coś się zorganizuje, a co. Kwestia "gdzie" będzie jeszcze dyskutowana i omawiana.
Ty - niczym Woydzio - lubisz się drobnych nieścisłości czepiać...
Co w takim razie - i jak - planujemy? Skontaktuję się jeszcze z Mastahem, w sumie teraz czas na jego parapetówę :D
Kurde, sto lat nie widziałem, przydało by się odświeżyć.
Jak z czasem jesteś w przyszły piątek i resztę łikendu?
Wiesz, wstępniak jak wstępniak - przeredagowany. Żeby jeszcze za takowe przeredagowanie płacili połowęe tego co fryzjer rzeczonego Ronaldo płacili :D
Co innego stworzenie nowego, sensownego wstępniaka - dla niektórych to wyzwanie ponad ich możliwości :-)
Co do Twojego pytania będę strzelał - Szczęki?
To tak a'propos?
Viti -> w sumie, też racja. Jak zacznę oglądać całość z dubbingiem, to przyjdzie się pochlastać.
Poniżej kolejna część:
https://www.gry-online.pl/forum/warszawska-wyspa-wzajemnej-adoracji-i-samouwielbienia-november-ra/zacd84c4?N=1

...czyli ciąg dalszy ambitnych dyskursów i rozważań o życiu i śmierci, Munchkinie, aferach, cyckach, wędkarstwie, strzelaniu, fotografii, pracy, dupie Maryni oraz innych ważnych problemach współczesnego życia, wszechświata i całej reszty, toczonych za pośrednictwem czatów, grafików i sekretutek przy whisky/Martini/browarze/cygarach/przypalonych frytkach tudzież co tam akurat kto ma pod ręką.
Ostatnio zajmowała Nas dyskusja “L@wyer – pozytywista, czy raczej Młoda Polska”, więc tym razem nadeszła pora na rozważenie tematu “Viti – cynik z przyzwyczajenia, konieczności czy też z natury”.
Dzisiejszy odcinek sponsoruje litera C jak “Cisza jak ta” i chłód (na dworze).
W tej części zwyczajowo się nawzajem NIE opluwamy, NIE gryziemy, NIE strzelamy fochów (w sumie i tak nie ma kto), NIE kradniemy sobie mieszków złota i talizmanów, NIE zmieniamy się w ropuchy (chyba że ktoś zasłuży, już jest ropuchą bądź takowe trzyma w akwarium), NIE zadajemy sobie krytycznych obrażeń, NIE trzymamy na ręce więcej niż 5 kart (chyba, że jest się krasnoludem, wtedy możemy mieć kart 6) i NIE pozwalamy Żydom, masonom i cyklistom na przejęcie świata, albowiem i tak nim rządzimy (głównie jako cykliści, acz zdarzają się wyjątkowe wyjątki). Co więcej, NIE urządzamy pojedynków na czerstwe dowcipy (z wyjątkiem kawałów o Rżewskim i Stirlitzu, gdyż te są pierwszej świeżości z definicji), NIE podrzucamy sobie wrednych kart w Munchkinie, staramy się także NIE kantować bardziej, niż ustawa przewiduje, a na pomoc wzywamy tylko elfy (a nie wozaków). Dodatkowo - NIE atakujemy Afganistanu, bo wszyscy wiedzą, jak to się kończy. Poza tym w dużej części przypadków bywamy nastawieni na TAK.
W końcu - bycie klasycznym, hermetycznie zamkniętym towarzystwem wzajemnej adoracji i samouwielbienia oraz wszechwarszawską hołotą znienawidzoną przez resztę kraju zobowiązuje!
Inna sprawa, że dla siebie jesteśmy przemili i przeuroczy, a także często i z uczuciem się przytulamy (może z moim wyjątkiem, ale w tej kwestii zeznania świadków są sprzeczne) i w ogóle słodzimy i kadzimy sobie tak, że aż dech w piersiach zapiera. Zachwycamy się – obowiązkowo - każdym własnym słowem, gestem, zdjęciem i oddechem. Dorzucamy też masy zdjęć, które tylko NAS interesują i zachwycają. A co!
Wszystkich innych możemy (i będziemy) traktować jako niegodnych profanów i intruzów, którzy próbują Nam wmówić, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
Pogłoski, jakoby było inaczej i trafiały się jakiekolwiek wyjątki należy traktować jako oczywiste kalumnie, rzucane przez wiadomych wrogów i plugawe podziemne karzełki pragnące skłócić ekipę, którą łączą wszak nierozerwalne więzy wieczystej przyjaźni plus dziesięć, gdyż jesteśmy z jednej bryły, której ugryźć nie sposób!
Wszyscy nie stosujący się do zasad zostaną surowo ukarani z zastosowaniem Zestawu Małego Kata i prasy do jaszczurek, w przypadkach cięższych możemy użyć sarkazmu a nawet ironii. Opornym Viti pokaże, gdzie raki zimują (jest doświadczonym wędkarzem, wie takie rzeczy), a potem – potem się zobaczy...
Wszelkiej maści odwiedzających witamy subtelnym i staropolskim "Ale urrwał" na przemian z mniej subtelnym i całkiem nie staropolskim "Sława i Chwała" oraz wyjątkowej urody “Siemka, kto pl?”.
Na zdjęciu – dwie kraty najlepszego piwa na świecie. Nie żadne “prawdopodobnie najlepsze piwo na świecie”, tylko najlepsze piwo na świecie.
Poprzednia część - dla ciekawych, masochistów, tudzież naiwnych:
https://www.gry-online.pl/forum/warszawska-wyspa-wzajemnej-adoracji-i-samouwielbienia-nu-pagadi-z/zbc97e21?N=1
Link do piosenki:
https://www.youtube.com/watch?v=8SbUC-UaAxE
Ale było popiersie Geralta. Do pomalowania zapewne. Z moimi umiejętnościami wyglądałby tak, że na jego widok potwory same padały by martwe. Ze śmiechu...
Kurcze, pamiętam jak się przesiadłem na lepsiejszą grafikę i bagna momentalnie nabrały takiego wyglądu, że przysiadłem...
A w kwestii trójki - jesli nawet będzie średnia, to figurka wygląda świetnie. Co przypomina mi anegdotę, kiedy dwie osoby (których nie będę pogrążał i litościwie nie wymienię) namówiły mnie na kolekcjonerską edycję Drakensanga. Po jakiejś 1/6tej gry odpadłem, tak banalny (by nie powiedzieć prostacki) był storyline. W komplecie - figurka krasnoludzkiego króla do pomalowania. O powalającej wysokości - żeby nie przesadzać - 2,5 cm. Chociaż z drugiej strony patrząc - to krasnolud, a ja się na Bóg wie co nastawiłem...
No cóż, kwestia na ile będzie się w realu prezentowała tak, jak na reklamie. Nie wiem czemu, ale jestem (w miarę) dobrej myśli.
Fakt, teksty z Wiedźmina potrafiły zamieść pod dywan. %0 godzin grania, jak na obecne warunki to poważna sprawa. Co do dwójki, to się nie wypowiem - odpadłem w którymś z początkowych momentów, zirytowany quicktime iwentami - urwał nać, gdybym chciał grać w gry konsolowe - kupiłbym konsolę. Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na koniec tej sceny.
Co do trójki - cóż, zaszalałem i zamówiłem kolekcjonekę (podziękowania dla legroocha za info), pozostaje mi więc nadzieja, że będzie już tylko lepiej. No i myślenie, o dodatkowych ośmiu giga ramu...
Viti -> wiesz, Ty to w Skyrimie miałeś już niezgorszą postać, o ile mnie pamięć nie myli. Poza tym Wiedźmin pod względem objetości - i czasu, i mapy, a i grafiki Skyrimowi nieco ustępował.
No cóż, de gustibus i cała reszta. Niektóre z czarodziejek były ukazane lepiej inne gorzej. W sumie nachodzi mnie myśł, żeby sobie pograć w pierwszego Wiedźmina.
Masz jakoweś niemiłe doświadczenia z takowymi fatalami, że za nią nie przepadasz ;-) ?
Intro ładne, tylko tak się zastanawiam, Ty będziesz wiedział lepiej - czy to czarne ptaszysko bardziej wrony nie przypomina?
Szczerze - nie mam zielonego pojęcia. Tak czy owak - spróbuj. Tam czas edycji wypowiedzi masz nieograniczony.

Najlepsze zdjęcie Małego, jakie udało mi się zrobić w czasie jego dziewięciodniowego pobytu w Brukseli:-)
Wiesz tu ogólnie rzecz ujmując są dwa. Co do pośpiechu - wczoraj trochę popiliśmy i jesteśmy średnio przytomni, więc trochę to potrwa...
Czy ja wiem... Jakoś wydaje mi się , że ilość spamu na koncie rejestrowanym na gronie jest taka sama. No, chyba, że filtry działają.
To jest kurka na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tą kurką? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest kurka społeczna, w oparciu o sześć instytucji (...)

MaLLy(R) -> spokojnie, masz dobre półtora miesiąca na to.
Viti -> wiem, że zdjęcie nieco nieostre, ale wiesz może co to za ptaszydło?
I - na bogów - nie pisz "To jest kura, panie generale!".
Za dobrych czasów to nie dość, że grilla, to się i jeszcze strzelania w zimie na działce odstawiało. No, chyba, że znajdzie się ktoś chętny z czterokołowcem, to i na bemowską jednostkę można by się ze sprzętem wybrać.
Co do terminu - spokojnie, umiem korzystać z takich wynalazków jak kalendarz, dam znać z wystarczającym wyprzedzeniem, żebyście mogli sobie zarezerwować czas.
Viti -> żyć, albo nie rzyć, oto jest pytanie...
Co do grilla - jak tylko będę w Mieście, to z chęcią na wiadomej działce coś odstawię. Zresztą - będę głośno informował o fakcie mojego objawienia się, wychodząc z nieco staroświeckiego założenia, że skoro informuję że w danym czasie i w danym miejscu będę, to będę. Srał pies pogodę i inne zdarzenia losowe:-)
Nawet jakieś cygaretki się skręci, coby "na bogato" było.
Viti -> fakt, całość bardziej powinna opierać się o atrybuty umysłowe, bo przeca ludzie są w większości a załatwienie zombiaka do najtrudniejszych nie należy. To nie Wampir, gdzie się epickie rozpierduchy robiło, nie zważając na konsekwencje.
W sumie na co zombiakowi na przykład "Wiejska mądrość"...
A w linku cosik a'propos wędkarstwa. Kilka fajnych okazów by wybrał :-)
http://fishki.net/1309738-neplohoj-ulov.html
Viti -> wiesz, on ma długoletnią praktykę w byciu zombie w świecie ludzi. Chociaż pomysł na sesję niezgorszy...
MaLLy(R) -> wiesz, chodzi raczej o przeżycie w świecie opanowanym przez zombie, nie o bycie zombie (fakt, na żywo widać, że masz w tym temacie dużo doświadczenia).
Iiiiii tam... Orczyk przydatna rzecz. Na apokalipsę zombie jak znalazł.
W sumie, to byś może jakąś małą sesję sklecił dla mnie i dla Małego, jak przyjadę - tyle, że Warszawę postapokaliptyczną zamienimy na Warszawę po apokalipsie zombie...
A'propos Twojego awatara:
http://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2014/09/eb0caf67-26af-4e08-ba1d-ddd682197352_original.jpg
Viti -> dorzuć do kompletu widły. Fakt, całość łatwo dostępna, (w miarę) tania, legalna a i skuteczności nie da się odmówić.
Viti -> Wy się, towarzyszu czepiacie, bo u was w kraju czarnych biją ;-)
Fakt, Ty i tolerancja, to niemal tak, jak ja i tolerancja.
Przypomniała mi się dawna dyskusja z Woydziem, który twierdził, że tolerancja ma kaliber 7,62 mm. Ja osobiście uważam, że 9 mm.
MaLLy(R) -> bo tylko na focha starczyło pary. Na stworzenie czegoś własnego i (choć w części) tak niepowtarzalnego :D - już nie. Poza tym, my nie kontemplujemy. My plujemy prosto.
MaLLy(R) -> wiesz, to dłuższa historia. Związana z tolerancją Vitiego (a raczej jej brakiem), brakiem fantazji w dogryzaniu (a nawet lekkim prymitywizmie) u kogo innego, fochami i tak dalej, i tak dalej. Opowiem Ci jak się spotkamy, przy piwie :-)
Gdyby chodziło o Magię i Miecz, myślę, że problemu by nie było, ale bardziej chodziło o "będziemy pisać jak będzie\było fajnie, bo było fajnie, prawda? No napiszcie chociaż, że sympatycznie było, żeby inni w to uwierzyli...". Zaklinanie rzeczywistości, level: noob - "Wydaje mi się, że wszyscy uwierzą w każdą bzdurę, jaką zapodam".
Co do abcdaty - nie powiem, bym czuł się zawiedziony, jako że nie mogę powiedzieć, bym w nich wielce wierzył.
Viti -> mówisz, że wzięli "wzajemną adorację i samouwielbienie" na serio? Najwidoczniej dla niektórych (cytując Klasyka) ironia to owoc podobny do aronii, a sarkazm, to słowo na siedem liter... Porrosty...
Viti -> http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,gigantyczny-sum-w-wisle-mial-90-kg-i-50-lat,129925.html
Już myślałem, że to Tobie się udało, a tu taki zawód...
Viti -> Ja to ostatnio cygaretki jedynie...
Co do klubów, to my akurat najczęściej do Knajpy pod wzniosłym L@wyerem zaglądamy. Ostatnio zresztą z rzadka, bo gospodarz na wygnaniu.
Cóż, mogę Ci odpowiedzieć tylko:
The path of the righteous man is beset on all sides by the inequities of the selfish and the tyranny of evil men. Blessed is he who, in the name of charity and good will, shepherds the weak through the valley of the darkness, for he is truly his brother's keeper and the finder of lost children. And I will strike down upon thee with great vengeance and furious anger those who attempt to poison and destroy My brothers. And you will know I am the Lord when I lay My vengeance upon you.
Jak mówi jedno z wojskowych praw Murphy'ego - w okopach nie ma niewierzących.
Kwestia na ile adresat modłów skłonny jest tychże modłów wysłuchać...
Ano dokładnie tam będę się udawał.
Na dodatek nie widziałem, by ktokolwiek rzucał jakieś jedzenie zwierzętom, a okazji do tego było dużo - niektóre zwierzaki były na wyciągnięcie ręki.
Btw - w niedzielę, od okolic 18tej odstawiamy z Mastahem Ice Bucket Challenge w wersji ludzi cywilizowanych:
https://www.youtube.com/watch?v=wkO4NIqAMss - jeżeli masz opcję, czuj się zaproszony.
Dziękuję tym bardziej... Wuju ;-) Na razie pozostała mi alfa, a że dziś przylatuje Ostry, to pewnie powleczemy się do muzeum motoryzacji.
Mangusty świetne były. W całym zoo zresztą było kilka fajnych patentów, jak na przykład quasi-małpie gaje, tratwa, na której można się było przedostać przez kilkumetrowe bajorko, podobna "dłubanka". Dla niektórych niewątpliwą frajdą była możliwość pogłaskania kozy.

Ty zając czapki dalej nie nosisz... :P
Używałem zastępczego obiektywu - mój własny powoduje wyświetlanie erroru krzyczącego o konieczności przeczyszczenia styków obiektywu. W sumie, to i tak pół biedy, bo Drexowi padła jego alfa i musiał używać mojej siedemsetki. Kiedy będę miał swój obiektyw zrobiony, przetestuję Twoje dobre rady, Wujku Dobra Rado :-)
A obok zdjęcie z wybiegu stworzeń, przy których mógłbym spędzić dobre pół dnia. Są fotogenialne.
Pogoda ani chybi na nią źle wpływa :-)
Wątpię, by wytrzymała jeszcze półtora tygodnia na głodniaka.
Jakoś przyznam się szczerze - olałem tę sprawę jak i tamto grono. Myślałem przez chwilę, że skoro unieśli się horrorem, to stworzą jakiś własny byt, ale energii najwidoczniej tylko na focha starczyło...
Co do planszówek będę z lekka polemizował - niektóre sesje Ryzyka na ten przykład były wręcz epickie. O innych sesjach - Magii i Miecza nawet nie wspomnę.
BTW - są jakieś szanse na karmienie Kasi w pierwszy tydzień września?
Cóż zrobić, ot, taka mała kryptoreklama. A jak się bardziej wypasie i wyczesze, to pewnego dnia może i czołg jakowyś z niego wyrośnie...
Przypomniał mi się dowcip z pytaniem do Radia Erewań:
- Czy będzie trzecia wojna światowa?
- Nie będzie. Ale będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.
Co do środowisk lewackich - cóż, może kiedyś do nich dotrze, że nawoływanie do tolerancji homoseksualizmu i islamu jest o tyle śmieszne, że islam nie jest specjalnie tolerancyjny w kwestii homoseksualizmu. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że wobec środowisk lewackich także... ;-)
Cała ta formacja to się nadaje... Ten, kto obieca rozgonić ich na cztery wiatry i zrobi to, zasłuży na to, bym opijał jego urodziny.
Pozostaje jednak pytanie, czy nie jest tak, że to klauzula sumienia nie pozwoliła im interweniować...
Viti -> ot, można nieco wcześniej zaśpiewać najpopularniejszy hit stadionowy, czyli "Nic się nie staaało...". Okazuje się, że samo kopanie piłki nie wystarcza. Poza tym - wiesz, to inni gracze przy stole, a i karty rozdaje kto inny.
I kto inny je zapewne znaczy.
Co do wiedzy i inteligencji, to był taki dowcip o dwóch studentach, którzy stali przy rozkładzie jazdy autobusów. Jeden pyta drugiego:
- Rozumiesz coś z tego?
- Nie.
- To wkuwamy.
Wiesz, wiedza nie równa się inteligencja.
Poza drewnianym Manekinem Skywalkerem drewniane były i dialogi. Na drugi epizod wyciągnąłem ekipę na północ dnia premiery. Po wyjściu z kina patrzyli na mnie jak bym im coś złego zrobił...
Nie byłoby - nie mam serca strzelać do inteligentnych stworzeń.
Co do Epizodu 1 muszę się zgodzić - mimo drewnianego Manekina Skywalkera i komputerowego oblecha brak żałosnego do bólu harlekina z drugiej części był niczym błogosławieństwo.

Takoż i wielkich nadziei (a nawet nadzieji) z tym tytułem nie łączyłem.
Spotkanie z lokalnymi pierzakami -->
Dlatego też z mieszanymi uczuciami czekam na Epizod VII. A nawet z lekkim lękiem...
Akurat szło dwóch kolesi z papugą, zapytałem, czy mogę ją sfotografować, to zaproponowali, ze posadzą mi ją na ramieniu, co bym miał z nią zdjęcie.
Tutejsze to twardsze są, jak w końcu złapię w obiektyw, to wrzucę.
Co do Kalisza - imo bardziej przypominał go Golgotan z Dogmy.

Sam spójrz w to oko, wypełnione czystą złośliwością.
Co do Kalisza - nie obrażaj człowieka na ekranie. Skąd wiesz, czy jest takim hipokrytą, jak wspomniany?
Co do piwa, to można długo i dużo pić, w poszukiwaniu tego wymarzonego. Trolik był przyjemny, acz dupy nie urywał.

Viti -> Kalisz? Gdzie na bogów - na żadnym ujęciu miasta nie przypomina ono Kalisza ;D
BTW - piwo w sam raz dla Ciebie.
legrooch -> wszytko fajnie, tylko czemu trzeba było tyle czasu czekać?
Zupełnie z innej beczki - papuga dziabła mnie w ucho. Bezczelna.
Nie wiem czego Ty się spodziewałeś. Ot, film Petera Jacksona tu i ówdzie zahaczający o książkę J.R.R. Tolkiena. Wspominając zupełnie inną klasykę książkową chciało by się zakrzyknąć "I tysiąc słoni!".
Fakt, kilka scen może być oczojebnych, acz całość robiona jest (imo) pod gusta gimboidanego motłochu :> .
Osobiście czekam bardziej na:
https://www.youtube.com/watch?v=jDW3r-yIKHU
Viti -> tajemnica handlowa. Ktoś wystarczająco naiwny, bo uwierzyć w cuda/bajki/arbuzy na sośnie.
Co do słowa - będę w pierwszym tygodniu września, coś się zaplanuje i zrealizuje.

Przybędzie. Za czas nie za długi :-)
Najwyżej 30.
A dzisiaj latały Belgi nad okolicą, z radości świętowania. Gdyby to u nas latali i defilowali tłuki by wrzeszczały, że szabelką pobrzękujemy i ile to w ogóle kosztuje. A tu - radość na ulicach. Na razie czekamy na sztuczne ognie...

Viti -> masz ostrzejsze zdjęcie, esteto. Może nie papugi, ale co tam...
Poza tym - gratulacje. Z dwóch zdarzeń, będących tematem żartów i (mniej lub bardziej) złośliwych komentarzy, Ty, jako pierwszy zrealizowałeś swoją zapowiedź - zrobiłeś parapetówę. Dzięki temu wygrałem stówę :D
Jeszcze raz gratulacje.
Btw - film w sam raz dla Ciebie:
https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/10549940_10152563033267629_6738606056336756745_o.jpg