Absolutnie UWSTECZNIENIE względem Monster Hunter World + Iceborn. Praktycznie pod każdym względem! Bezczelny skok na kasę. Powiem jedno - No NIEDOWIEŹLI! Masakra to mało powiedziane. Optymalizacyjny potworek nie dający nic w zamian!
Jedynka znacznie lepsza. Dwójka - masa rzeczy na siłę, eksploracja to tragedia. Fabuła strasznie miałka. Technicznie - pomyłka. Wymagania niebotyczne a wygląda strasznie przeciętnie i do tego na najmocniejszym dostępnym sprzęcie mikro-przycięcia, spadki animacji. W ogóle nie czyje się że jest się Jedi.
Dobra Giera. Liniowa co prawda ale daje radę. Na 1 raz. Nie dla każdego. Widać wpływ "The Thing", tak mi się wydaje. Bardziej na przemyślenie pewnych spraw, zależy jakie kto ma doświadczenia i życie. I jaką ma faktycznie znajomość realiów UK, gas and oil oraz nativ.
Od siebie wyjątkowo duże 9, chociaż wymagania ma znaczące, mogli lepiej zoptymalizować.
Tragiczna optymalizacja.
W tej grze nie ma nic, co by usprawiedliwiało takie wymagania.
Nawet na ultra to wygląda mocno średnio a bez upłynniaczy nie da rady w to grać.
Absurd.
Tekstury na max wyglądają w wielu miejscach średnio i rozmyte. I to bez upłynniaczy!
Autentycznie CP2077 chodzi !!! znacznie lepiej i wygląda też znacznie lepiej. Tam przynajmniej wiemy, co zarzyna maszynę.
Wiele dziwacznych bugów. Przeciwnicy zawieszają się na ścianach czy stoją i kręcą się w kółko.
Ukrywanie się w szafkach na oczach goniącego cię przeciwnika.
Nierówny poziom trudności.
Brak możliwości cofnięcia się do wcześniejszego pomieszczenia chociaż fabularnie tkwimy w miejscu.
Przeciwnicy przechodzący często przez ściany przez które ty nie przejdziesz/nie prześlizgniesz się pod nimi.
Graficznie maszkara - po prostu słabo i bardzo słaba optymalizacja - dropy fps bez widocznej przyczyny z 170 na 40 po czym obrócisz ciut łeba i skok na 170...
Zmiana masek jest idiotyczna - gdy chcesz użyć procy to postać wyłącza latarkę i ściąga maskę...
Bugi graficzne - czyli przedmioty nad ziemią lub np. rury w mieszkaniu Ojca nie dochodzą do ściany tylko kończą się przed...
Bardzo średnio - klimat budowany jest niewykorzystywany do np. przestraszenia - po prostu nagle się rozmywa napięcie na jakiejś cutscence lup przejściu do lokacji.
Wygląd postaci -bardzo słaby jak na dzisiejsze czasy a mamy w sumie 2!!! postacie 80% czasu gry, czyli Staruchę i Matkę...
Jedyne dwa plusy tej gry:
1. Uniwersum.
2. Aktorka z Expanse (Cara Gee) podkładająca głos.
Tragedia to mało powiedziane.
Graficznie słabo wręcz z okrutnie fatalną implementacją różnych technik. DLSS defaultowo ON? Wow... A z tym ON mamy mydło. Bez ciut lepiej ale klatkarz spada nieprawdopodobnie.
LIPA tego roku!
Menu ubogie jeżeli chodzi o możliwość aplikowania ustawień.
Możliwość kustomizacji postaci już lepsza była w Morrowindzie...
To jest Alfa chyba ?
Stareńki Crysis wygląda o niebo lepiej i chodzi o niebo lepiej... To tylko podkreśla jak słaby technicznie jest to tytuł.
Tragedia. Rżną kasę na sentymencie dzieci do durnej bajki. Ani jedno ani drugie wysokich lotów nie jest. Humor prostacki. Ba, powiedzieć rynsztokowy to znaczyłoby pochwalić. Ani głębi ani myśli przewodniej. Strata czasu i pieniędzy.
Zamiast tego badziewia lepiej wydać 5 euro na gogu i kupić Ori and the Blind Forest: Definitive Edition jak ktoś nie grał.
https://www.gog.com/game/ori_and_the_blind_forest_definitive_edition
Polecam. Jedna z ciekawszych. Widać średni budżet ale giera daje radę i przykuwa przed monitorem na długie godziny.
Czemu to "pseudo retro" ?
Czemu to takie brzydkie?
W czasach w których na integrze odpali perełki takie jak Ori and the Blind Forest??
Od czegoś takiego oczy krwawią. Tłumaczenie że to retro jest chyba dla wyznawców tylko.
Sterowanie też pewnie kurna retro?
I przyjemność jako całokształt to też wobec tego bardziej RETRO / TRUCHŁO, niż świeże...
Jeżeli gra jest/chce być czymś więcej niż tekstową, to robienie z części wizualnej pikselowej kupy jest nie do przyjęcia na dzień dzisiejszy. Mało grafików i utalentowanych artystów? Całe pokolenia z ASP i nie tylko które chętnie zarobiłyby gdzieś indziej niż na zmywaku w ynglii...
Przy optymalizacji / performance która leży i kwiczy - to ta gra jest tylko bezczelnym skokiem na kasę!
Ocena 1.0 to i tak za dużo.
Albo Dev-si / Studio wezmą się za robotę, albo zniesmaczone komentarze to jedyne co otrzymają!
Słaba gra o chorej patologii...
Słaba graficznie - nierówna - część lokacji wygląda lepiej na tle tragicznej miejscami po prostu brzydkiej reszty.
Wrzucenie RT i HDR niczemu nie pomogło zbytnio poza spadkiem klatkarzu...
Sterowanie drewniane, konsolowe, niewidzialne ściany, ograniczone możliwości ruchu.
Ciężko przez to czasami z QTE zdążyć żeby się znaleźć we właściwym miejscu we właściwej pozycji patrząc się we właściwą stronę i przyciskając/trzymając dany klawisz. Niby proste ale poprzez to drewniane sterowanie często niemalże niemożliwe do wykonania prawidłowo i na czas, a przechodzenie całych scenek/mini rozdziałów z tego powodu jest absurdalne.
Nadaje się do GamePass. Nic poza tym.
Mocno średnie. Sterowanie utrudnione. Wprowadzona fizyka która w sumie bardziej męczy niż pomaga w czymkolwiek.
Graficznie rewelacji nie ma. Ciężko to nawet nazwać "artystycznym designem..."
Gra przycina - chrupie - co jest bynajmniej absurdalne w takim tytule...
Strasznie wg mnie niedopracowana i czasami nawet frustrująca.
Nie do końca jest po prostu za co szczerze pochwalić tą gierkę... I ciężko polecić...
Mało. Gra mogła by być naprawdę fajna, ale jest mało. Wszystkiego. Fabuły. Dialogów. Questów pobocznych.
Muzyka/podkład dźwiękowy hipnotyzująca.
Sterowanie nawet na padzie jest średnie.
Walka bywa upierdliwa i trochę dziwna. Wraz z levelem postaci powinno być znacznie łatwiej a nie jest.
Nieco podobne do Hollow Knight (moduły) i do Ori and Blind Forrest. Przy czym nie dorasta do kolan żadnemu z tych tytułów.
Coś jak młoda Chihuahua przy Wilczarzu Irlandzkim.
"Naszym zadaniem jest przetrwać oraz zniszczyć dowody zbrodni."
Czyli - zatuszować chore praktyki Ministerstwa?
A co ja - urzędnik / polityk / prokurator / sędzia jestem?
Perełka.
Nie dla każdego. Fanom SF polecam z całym sercem.
Szkoda że nie dali rady zrobić kontynuacji. Lub spinoff-u / bocznej serii ale wykorzystujących w dalszym ciągu uniwersum z ECHO.
Gra jest naprawdę przyzwoita. Fabuła niedoszlifowana i trochę niespójna, bez pewnych wątków wyjaśnionych część spłyconych ale daję radę. Zagadki logiczne dosyć proste, walki czasami frustrujące chociaż w większości da się radę. Dziewucha nie Rambo - trzeba pamiętać. Masę niedoróbek w mechanice ale również graficznych. Pomimo tego - gra jest naprawdę dziwnie satysfakcjonująca chociaż też trochę smutna momentami.
POLECAM.
Gra miała być kontynuacją / następcą Subnautiki - ale jest tylko gorzej.
1. Grafika jak kulała tak kuleje, rozmazane tekstury niskiej jakości w wielu miejscach, co najbardziej widać np. w bazie patrząc na drzwi /śluzy. Optymalizacja też bardzo słaba. Na 3080/5950x nie ma opcji stabilnych 170 fps. 144 już raczej choć ze spadkami. Wywalanie gry bo ma problem z więcej niż 4 rdzeniami. Trzeba zmieniać za każdym razem affinity żeby pograć dłużej.
Brak mapy (WTF?) - chyba po to by ludzie nie ogarneli za szybko że powierzchnia Below Zero jest wg mnie mniejsza i mniej ciekawa do eksploracji niż Jedynka.
2. Fizyka i mechanika w grze też koszmar jak na 2021 r. Samo wysiadanie z robota często skutkuje otrzymaniem dmg - postać wysiada zanim robot przyjmie końcową pozycję. Zakładając że skopiowali co mogli z pierwszej części - to mieli naprawdę duużo czasu (i długie testy na klientach poprzez gwniany early access - powinno to być zakazane przez EU - albo gra jest pełnoprawnym produktem, albo nie. I ci co robią za testerów wykonując taką "pracę" powinni mieć płacone przez twórców a nie odwrotnie - płacić i robić za kogoś).
3. Fabuła - kolejny koszmar - niedorobiona, częściowo bezsensowna i idiotyczna. Bez spójności. Samo nawet zbieractwo nie ma wytłumaczenia - z jednej strony już na wstępie praktycznie możesz konstruować pojazdy o ile znajdziesz blueprinty - zeskanujesz części w odpowiedniej ilości i przyniesiesz "matsy" - z drugiej - składa ci ten pojazd do kupy chmara dronów w stylu SF czyli unosząc się w powietrzu bez widocznego systemu silników łopatkowych czy odrzutowych - zakładam więc że wyposażone w(?) mikro-grawitacyjne silniczki (niby działko grawitacyjne mamy więc pod względem inżynierii to tylko już kwestia zasilania/mocy. Mając takie drony - jednak NI HU JA nie wyślesz ich żeby powyciągały złom i "matsy" z dna czy z powierzchni lądu (z takim poziomem technologii prosta autonomiczna SI nie powinna być wyzwaniem). Ale nie - musisz samemu naginać.
Wracając do fabuły - czasami naprawdę cholera wie co niby powinieneś zrobić - są dzienniki co prawda ale gdzie jest kurna napisane że masz zrobić szczepionkę? I po Hja jak virus carrier był w lodzie/ jest w lodzie i nic jakoś nie infekuje. Rozumiem żeby przypadkiem ktoś nie zaczął znowu przy nim grzebać i nie uwolnił do środowiska. Tylko jak przyjrzymy się lokalizacji zamarzniętego potworka, to za dużo środków kwarantanny tam nie ma. Czyli latamy sobie z planety na planetę po galaktyce (ludzkość) ale nie znamy podstaw kwarantanny/izolacji czynników szczególnego bio zagrożenia które już zmiotło super zaawansowaną cywilizację...
A największy idiotyzm to jest to, że jakaś niedorobiona małpka z ziemi połączyła 2 składniki występujące często gęsto naturalnie (przypominam że supercywilizacja manipulująca DNA/mRNA i co tam jeszcze chcieli nie udźwignęła ciężaru tego zadania i pomimo swoich nieprawdopodobnych możliwości wyginęła) - i zamiast użyć tej szczepionki na potworku w lodzie co zrobiła? Ukryła szczepionkę/przepis w jakiejś dziurze. I próbowała w dziecięcy sposób wysadzić zabezpieczonego lodem potworka co powinno skutkować przedostaniem się tego super virusa/bakterii do środowiska... Błysk geniuszu po prostu. Błysk który ją (i słusznie) wyeliminował z przekazania dalej swojego materiału biologicznego i uchronił Universe przed kolejną generacją takich geniuszy...
Sam pomysł z wgraniem zdigitalizowanego umysłu przedstawiciela tej cywilizacji do mózgu małpki z ziemi zakrawa na kpinę. Przypominam - Al-AN miał dostęp do robotów (określanych po zeskanowaniu jako nieprawdopodobnie zaawansowanych i wytrzymałych samoreplikujących semiautonomicznych dronów) ale potrzebował małpki z ziemi i jej ułomnej technologii aby wydobyć schematy i matsy do stworzenia sobie ciała...
Również motyw z "wyczerpaniem" zasilania Al-ANa - umysłu jednego z przedstawicieli supercywilizacji. Żadnego zapasowego systemu zasilania, nic. Bateryjka się wyczerpała... Samo skonstruowanie urządzenia do zdigitalizowania i przechowywania umysłu przez millenia bez uszkodzenia to dali radę zrobić... Ciekawe że reszta budowli/urządzeń jakoś dała radę funkcjonować. Wykorzystując np. energię geotermalną w kilku przypadkach.
Sam AL-AN - okazuje się że może funkcjonować ( w ograniczonym może zakresie ale jednak) jako Ghost in the Machine. To jakim cudem bio virus nagle rozkłada całą cywilizację? Mogli się przenieść na platformę "mechaniczną" - i dronami opracować/przetestować szczepionki albo poczekać na zmutowanie i adaptację organizmów lub pożarcie przez bakterię/virusa całego środowiska bio i wyginięcie czynnika zakaźnego w wyniku braku żywych organizmów jako carrierów, następnie zdezynfekowania planety i termicznie i poprzez promieniowanie np. za pomocą sztucznego zmuszenia słońca do silnego "solar flare" w kierunku planety. Mieli możliwość przeczekać eony na platformie mechanicznej zamiast biologicznej, mieli teleportację czyli mogli sobie przeczekać na jednym z księżyców czy sztucznych bazach kosmicznych... Czy też porzucić całkowicie biologiczną formę egzystencji... Co więcej - AL-AN przedstawia swoją cywilizację jako hive mind...
Wszystko to jest tak niespójne że aż oczy krwawią jak się czyta te dzienniki...
Below Zero nie dorasta do podstawki. Jak dla mnie to jest bezczelny skok na kasę pod każdym względem. Mogli dokonać naprawdę czegoś, zapisać się w pamięci graczy, nawet pokusić się o trylogię w przyszłości.
Moja ocena 4.5 jest dość wysoka wg mnie - tylko ze względu na sentyment do Pierwszej Subnautiki.
I to jest GRA, na remaster której naprawdę czekam... Jedna z takich perełek, które naprawdę powodują, że akurat cenimy przez lata czas spędzony przy/w grze.
Po ponad 500h (196h/134M) stwierdzam, że gra wciąga cholernie.
Jednocześnie powoduje niezdrowy wzrost stresu przy zabawie po endgame. Iceborn wg mnie zniszczył tą grę. Dla grających - porównajcie sobie wzrost - a raczej jego brak - DEF dla poszczególnych elemental atrybutów. Endgame gear a ICE def lub Fire jak z podstawki... Nawet z charm-em lvl3 dla Ice lub Fire to żart...
Do samego końca najważniejszy jest...Niespodzianka - Poziom HP - który można podwyższyć z bazowego stałego 100 (i to nie ważne czy masz lvl 159M czy 1 - masz 100 i h...) do max 200... Def względem top High wzrasta ok 3x - i daje to...prawie nic zwłaszcza przy atakach arch temepered - czasami na 2-3 hity człowiek... Def dla obrażeń fiz jest inaczej liczony niż elemental lub subelemental. A drop rate niektórych części to jakiś koszmar - zły chamski dowcip żeby przytrzymać dłużej przy tytule.
Do tego złamali system dmg gry poprzez ten blast dmg. Różne skille też nie wszystkie działają tak jak powinny. Masę bugów. Lub sens działania dziwacznie wypaczony. Przy podstawce mamy wprowadzony defender z blastem. Do endgame i po - blast jest jedynym subelementem który się tak naprawdę liczy. Build-up jest bardzo szybki i total dmg / time (nie dps - damage per second - chodzi o cały dmg jaki zadasz w czasie od początku starcia do ubicia) w sumie najwyższy - mimo że monster ma 3star podatność dla np. ICE. Można sobie usiłować grać pod daną podatność - ale to zwykła strata czasu. Gear z blast dmg jest łatwy do dorwania/wydropienia w stosunku do innych.
Sety - zbroja - też nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Bez kierowania się meta custom setami... A i tak poza wzmocnieniem ataku(affinity/crit dmg) to h.. warte.
Największy joke to że (SOLO) taki tempered Ruiner Niergigante z lvl7 Guiding Lands to jest pestka w stosunku do - teoretycznie znacznie słabszego i teoretycznie łatwiejszego do uje.b.ani.a tempered Black Diablos z lvl 7 Guiding Lands. O tempered złotej małpie z 7lvl to nie wspomnę bo to jakieś nieporozumienie... Zwłaszcza gdy startujesz do niej z long sword...
Graficznie rewelacji też nie ma. Lokacje są wbrew pozorom małe i nudne. Muzyka tak samo.
Podsumowując - TOTALNA STRATA CZASU. A zwłaszcza NERWÓW. Lepiej byłoby odpalić przykładowo np. Lineage (https://www.lineage2.com/freetoplay) Też trzeba grind-ować- ale stosunek zadowolenia z gry do stresu oraz contentu to przepaść.
"bieda Zeldą z lootboxami" - dokładnie tak.
Na ciut wyższym poziomie początkowym (21+ adventures) wszystkie mobki dostają -niespodzianka - wzmocnienie - żeby nie było za łatwo. Niby ma być lepszy drop ale h.. a prawda. Za to zaczyna być naprawdę ciężko. Tam gdzie dostawałeś wpier..ol - dostaniesz jeszcze większy. Tak samo z instancjami/dungeonami. Żarcia do leczenia ubywa expresowo. Zaczyna być mordęga.
Na ~31+ (Adventures - nie mylić z lvlem postaci) już jest lipa. I tu wkraczają ich mikrotransakcje. Koniec końców kolejna Pay to Win. Do tego chinski szpieg zaszyty w grze - można poczytać o ich "anticheating security solution" i z jakimi uprawnieniami to to działa - masakra. Prawdopodobnie też wbudowany keylogger z remote desktop itd. chociaż z tymi uprawnieniami to to tego nawet nie potrzebuje - wyciąga dane jakie chce kiedy chce. W końcu przy instalacji i uruchomieniu "WYRAŻASZ NA TO ZGODĘ"...
ps. Dlaczego nikt nie zrobi 4k Remastera / Remake-a Schizm i Schizm 2 ?
Rozumiem, że w dzisiejszych czasach wysiłek intelektualny nie jest tym, co kręci ludzi, ale można zaimplementować opcję USS - dla Umysłowo Super-Specjalnych, upraszczającą grę do poziomu "kliknij dalej" lub "kliknij jeszcze 3 razy a pokaże się solucja do tej zagadki".
Ktoś ma "wiedzę" jak odpalić Schizm na W10, aby wszystko się wyświetlało prawidłowo? Czy jest jakaś opcja zmiany rozdzielczości lub gry w oknie?
Ktoś ma "wiedzę" jak odpalić Schizm na W10, aby wszystko się wyświetlało prawidłowo? Czy jest jakaś opcja zmiany rozdzielczości lub gry w oknie?
Gra mogła by być wybitna ale...Nie jest. Co jest smutne. Zakończenie miałkie.
Cała zabawa sprowadza się do latania po dostępnych lokacjach i szukania gdzie się cos zaświeci. Skrypty i tyle. Myślenia jest w sumie nie za wiele. Męcząca i denerwująca gra. Graficznie też szału nie ma. A także dźwiękowo słabo.
Postacie bez charakteru. Poochi w kółko to samo pierd... Żeby chociaż się udzielała na zasadzie - "coś tam chyba jest". Jakakolwiek pomoc. Gdzie tam. Chodzi i czasami jakiś koment że "ktoś tu lał przed chwilą". Masakra.
Szacunek za wysiłek.
Jednak znacznie - znacznie więcej zabawy (i mniej nerwów) byłoby przejść starego Tourment-a ponownie...
HALO to nie tylko GRA.
HALO TO UNIVERSUM
Polecam stronę halo.fandom.com/wiki/Halo_Alpha
między innymi - Halo to:
Filmy:
Halo
Halo 4: Forward Unto Dawn
Category:Halo Legends
Halo: Combat
Halo: Faith
Halo: Last One Standing
Halo: The Fall of Reach Animated Series
Halo: Landfall
Operation Chastity
The Babysitter
The Life
Książki (Nowele, Opowiadania, Antologie...)
Halo: The Fall of Reach
Halo: The Flood
Halo: First Strike
Halo: Ghosts of Onyx
Kilo-Five trilogy
Halo: Glasslands
Halo: The Thursday War
Halo: Mortal Dictata
The Forerunner Saga
Halo: Cryptum
Halo: Primordium
Halo: Silentium
Grey Team Series
Halo: The Cole Protocol
Halo: Envoy
Veta Lopis Series
Halo: Last Light
Halo: Retribution
Alpha-Nine Series
Halo: New Blood
Halo: Bad Blood
Anthologies
Halo: Evolutions - Essential Tales of the Halo Universe
Halo: Fractures - Extraordinary Tales from the Halo Canon
Standalone Novels
Halo: Broken Circle
Halo: Hunters in the Dark
Halo: Saint's Testimony
Halo: Shadow of Intent
Halo: Smoke and Shadow
Halo: Contact Harvest
Halo: Legacy of Onyx
Halo: Silent Storm - A Master Chief Story
Halo: Battle Born
Comic Books
Halo Graphic Novel
Halo: Uprising
Halo: Helljumper
Halo: Blood Line
Halo Wars: Genesis
Halo: The Fall of Reach
Halo: Initiation
Halo: Escalation
Halo: Tales from Slipspace
Halo: Rise of Atriox
Halo: Collateral Damage
Oraz GRY.