Do massu: Powiedz mi jakim cholernym cudem miałbym nie grać w ER, jeżeli aby się dostać do DLC to trzeba zabić Mogha, którego można spotkać bardzo późno w podstawce?
Tak jestem masochistą i specjalnie przeszedłem DLC aby mieć pełne prawo krytycznie ocenić grę mając pełen obraz. Kupiłem ER + DLC w preorderze w następstwie ogrania DS 3 i Bloodborne wraz z DLC, którymi byłem zachwycony więc oczywiste było dla mnie, że kupie DLC, a było taniej razem. Nic bardziej mylnego, powinienem był tego nie robić. Jak ktoś się zastanawia nad kupnem, bo podstawka go trochę nudziła miejscami to nic nie traci nie robiąc tego. Tutaj jest kilka x gorzej pod tym względem. Podstawka jeszcze jest w miarę spoko, ale tutaj to są flaki z olejem. Polecam jedynie osobom dla których podstawka była ZA ŁATWA i chcą PRAWDZIWEGO wyzwania bez summonów. Dla osób, które Malenie pokonują sami bez problemu. Jak grasz średnio i jednocześnie czujesz się źle z przyzywaniem summonów, albo nie chce ci się co chwile zatrzymywać na kilka godzin ucząc ciosów kolejnego z 78 dodanych bossów, to nie ma sensu kupować DLC. Jak używasz mimica i lubiłeś grać w Shadow of the Collosus,w której chodzisz z punktu A do punktu B, zabijasz bossa i do następnego i poza tym praktycznie nie ma nic ciekawego to kupuj. Jeżeli widzisz w tym jakikolwiek fun to będziesz się dobrze bawić. Dark Souls i Bloodborne miały 10x więcej klimatu i bossy nie był tak przegięte. Nie ma też tej fabuły, która by jakoś bardziej wciągnęła w Lore. Zabijasz bossa i idziesz dalej bo jest kolejna robota do odchaczenia i tak wygląda gra. Grasz dla grania. To nie jest gra do picia winka wieczorem, a raczej mieszania redbulla z kawą i chodzenia wykończonym do pracy po robocie w domu na uczeniu się niekończących się kombosów z milisekundowym oknem na ripostę. Tak bym podsumował DLC.
Komentarze są moderowane. Mój komentarz poprzedni usunięty. Dlc jest nudny jak flaki z olejem. Świat jeszcze bardziej pusty niż w podstawce. Poza kilkoma ładnymi widoczkami gra totalnie juź ogranicza się tylko i wyłącznie do biegania od bossa do bossa. A biorąc pod uwagę to, że w dlc skladają nas na 1-3 strzaly, to srednio co 15 minut jest przystanek na kilka godzin, zeby sie nauczyc ciosow bossa. I tak 80 razy. Szczerze szybko sobie odpuscilem temat uczenia sie poszczegolnych mało zbalansowanych bossów i przyzywalem mimica bo to kompletnie nie mialo sensu. Dużo bossów, mało ich jakości i niezbalansowanie co przekładało się na absolutny brak funu, pusty otwarty swiat niczym w shadow of the collosus i przytlaczajaca myśl „kiedy się ten dodatek w końcu skończy”. Gdzieś biegniemy w zasadzie nie wiadomo do końca po co. Otwarty świat z tak szczątkową i mało atrakcyjną fabuła nie ma szans na dziesiątki. Elden ring pomimo najpiekniejszych lokacji ever miejscami, to kladzie sie cieniem przed poprzednimi grami typu Dark Souls 3 czy Bloodborne.
Do Minas Morgul: Dlatego ja przy buildzie pod STR mam również katanę z ciężkim klejnotem i krwawieniem, która skaluje z siłą. Nie trzeba wtedy nic respecować, a masz 2 buildy w jednym.
Do boy3: Dokładnie. Moim zdaniem jakby zrobili liniówkę i upchali najciekawsze lokacje z gry i bossów to być może przebiliby Bloodborne. Tak chyba znów zagram po raz n-ty w DS3.
Do jacekgruszka: Nie przesadzałbym z tym, że to jest najgorsza gra od FS. Wiele lokacji wywoływało efekt wow i zachwyt nad pracą studia. Epickie to powiedzieć za mało. Natomiast były to lokacje w mniejszości.
Do bukary: No mi nie podszedł za bardzo otwarty świat, ogrywam właśnie Fallout New Vegas po hypie na serial. Wcześniej grałem tylko w 1 i 2 i w Fallout New Vegas co chwile coś się dzieje ciekawego. W ogóle nie chce mi się robić głównego wątku tylko chodzę i eksploruję pustkowia w poszukiwaniu ukrytych questów. Wiem, że to From Software ale przydałoby się więcej smaczków otwartego świata niż plejada dungeonów. Tutaj efekt dla mnie przynajmniej był odwrotny, jak najszybciej przejść grę i mieć ją już z głowy bo mnie męczyła eksploracja.
Wydaje mi się, że jednak otwarty świat wymaga większej ilości zadań kierujących nas w dane miejsca. W większości gier z otwartym światem każde miejsce ma swoją historię i jest związane z jakimś questem. Tutaj tego zabrakło, a być może trzeba było wpakować więce NPC'ów do Eldena i by wyszło lepiej? Nie wiem.
Do CVV000: Zmęczenie było wywołane przede wszystkim powtarzalnością otwartego świata. Ale także tym, że lubię wszystko wyczyścić i wywołać wszystkie questy więc w realu więcej czytałem w necie co jak mam zrobić niż grać, żeby nic mnie nie ominęło.
Do dungeonu z 2 x Crucible Knights trafiłem przypadkiem i nie przygotowany. W panice przyzwałem mimica i zabiłem ich za pierwszym razem. ;/
Do Xandon: Wrażenia z gry są subiektywne, to tylko moja opinia.
To będzie pierwsza gra z gatunku soulslike'ów, której nie ogram drugi raz, ani nie czekam nawet na dodatek (który zakupiłem w preorderze). Grę usunąłem i nie zamierzam do niej wracać. Gra ma dużo plusów jednak minusy jak dla mnie przeważyły. Mimo to polecam zagrać chociażby dla epickich lokacji.
Uważam, że From poszedł w złą stronę robiąc otwarty świat. Gdyby skondensowali wszystkie najbardziej epickie lokacje z gry (gdzie każda zachwyca) w jedną liniówkę jak zawsze to robili, to wyszłoby z tego 10/10.
- wysoki próg wejścia. Pierwszy boss głownej linii gry zabił mnie więcej razy niż następne 150 bossów razem wziętych. Nie jest ogólnie trudny ale mapa nas tam kieruje wprost od razu na starcie kiedy jesteśmy jeszcze słabi zmuszając nas do eksploracji. Nie dziwię się, że na ps4 tylko 60% ubiło pierwszego bossa czyt. 40% odbiło się od gry. Boss wymaga zapamiętania jego wszystkich ciosów, tak ze teraz przez sen dałbym rade go pokonać.
- gra jest przede wszystkim ekstremalnie męcząca fizycznie, jak drugi etat w pracy. Od bossa do bossa. Powtarzające się te same bossy w kółko. Z 200 około bossów w grze tylko ok. 7-10 było challengem (z czego niektórzy byli absurdalnie trudni) i poza bossami z głównej linii, były po prostu nijakie. Wiele rzeczy wepchane na siłe.
- otwarty świat ogranicza się od biegania od bossa do bossa i zbierania przedmiotów do craftingu, który w 90% jest bezużyteczny. Mając już ulepszoną na maksa broń, nie ma motywacji do dalszej eksploracji, no bo po co. No chyba, że jesteś casterem i szukasz spelli.
- bardzo słaba optymalizacja trudności. Próg wejścia bardzo wysoki. Później bardzo długo gra jest bardzo łatwa, żeby na końcu być ekstremalnie trudna, z najtrudniejszymi bossami w serii soulsboornelike'ów. Gael czy Midir z DS3 to są piardy do zrobienia z zamkniętymi oczami w porównaniu do np. Malenii. Mimo wielu prób używając meele build, odpuściłem i przyzwałem mimica i zabiłem ją w pierwszej próbie i tutaj przechodzimy do kolejnego punktu. Tak na marginesie od czasu do czasu zdarza się, że przechodząc przez lokacje natrafiamy na takich jednych rycerzy "Crucible Knight", którzy według mnie są trudniejsi niż Nameless King z DS3, bo mają mniej openerów. Z czasem pojawiają się nawet jako zwykłe moby to sobie możecie tylko wyobrazić jak miejscami wygląda tutaj poziom trudności. Na szczęście nie respawnują się po zabiciu.
- mimic - fajna, ciekawa mechanika ale to tak naprawdę easy mode zmniejszający drastycznie trudność danej walki z bossem. Wolałbym aby spróbowali bardziej zbalansować niektóre walki aniżeli wprowadzać mechaniki wspomagania. Ja wiem, że znajdą się tacy co bez gaci na 1 poziomie ubiją Malenie, ale większość nie ma takich umiejętności
- niejasność progresji lokacji. Na 70 poziomie wyczyściłem Dragonbarrow co było dla mnie naturalną progresją po Caelid. Była to bardzo trudna lokacja, wywołująca wiele frustracji co bardzo mnie zdziwiło, nagle zamiast zwykłych mobów były same bossy, które się jeszcze respawnują :D. Lokacja przegięta ale dałem radę i bam ... nagle się okazało, że jestem overleveled praktycznie do samego końca gry. Później zginąłem dwa razy przez następne 40 godzin gry aż do ostatnich bossów. Co się okazało - ta lokacja była przeznaczona na end game. Tylko, że jest dość szybko i łatwo dostępna i jest to totalnie niezrozumiałe.
- gra męczy fizycznie tak bardzo, że od pewnego momentu już omijałem praktycznie wszystkie ukryte lokacje mając już ulepszoną broń na maksa i leciałem przez główny wątek bo po prostu nie miało to żadnego sensu, żeby po raz N-ty ubijać tego samego bossa w innej wariancji. Jakbym grał casterem to może miałoby to więcej sensu eksplorować
- z plusów to najbardziej epickie lokacje jakie fromsoft kiedykolwiek stworzył. Byłem zachwycony poziomem artystyczności niektórych miejsc jak Siofra River, Farum Azula czy zamek odszczepieńców w Volcano Manor.
- z plusów również ogromny wybór broni i to bardzo fajnych
Ogółem 6.5/10 za artystyczność i duży wybór arsenału oraz buildów. -1 za sztuczną trudność niektórych bossów. -1 za słaby balans trudności lokacji i bossów -1 za powtarzalność bossów i -0,5 za brak większej atrakcyjności otwartego świata
Do A.l.e.X.: Przecież Ty nie masz pojęcia o czym piszesz więc po co się udzielasz. Mój komentarz jest dla ludzi, którzy są w temacie. Co ty w ogóle wiesz o funduszach shortujących spółkę i sytuacje przed premierą, gdzie zarząd poinformował wcześniej że będzie skup akcji własnych (co wpływa na wzrost ceny akcji), a w ostatniej chwili stwierdzili, że jednak nie będzie skupu. Czym dali wodę na młyn banksterom z Londynu i Nowego Yorku. Produkt nie ma żadnego znaczenia na giełdzie, tylko komunikaty giełdowe. Tutaj premiera PL nie miała już żadnego znaczenia, kierunek był już znany, mimo że wszyscy słusznie oczekiwali dobrych wyników finansowych (1 miejsce na Steam sprzedaży). Na giełdzie możesz sobie ustawić stop loss i po otwarciu giełdy od razu moje akcje zostały sprzedane. Jakbym trzymał godzine dłużej to bym stracił kilkadziesiąt koła. A jestem płotką. A co dopiero inny mieli powiedzieć co mieli 10 albo 100x wiecej akcji ode mnie. Zarząd wydymał własnych akcjonariuszy.
0 dla producenta za podejście do swoich wieloletnich akcjonariuszy. Totalnie aberracyjne zachowanie zarządu w obliczu ludzi, którzy byli nie tylko z grami ale również swoimi oszczędnościami z CDR. Mnie uratował ustawiony stop loss i tylko straciłem kilka tysięcy, ale to ile stracili moi znajomi na rzecz zagranicznych funduszy shortujących spółkę, którym zarząd na dodatek jeszcze pomógł swoją kosmiczną decyzją o poinformowaniu opinii publicznej o zaniechaniu skupu akcji własnych to brak słów. Pokazaliście ogromny środkowy palec ludziom, którzy w was wierzyli, wspierali finansowo i finalnie stracili miliony, kiedy wy sobie dobrze zarabiacie i mam nadzieję, że w przyszłości również pokażą wam środkowy palec kiedy przyjdzie do zakupu nowych produktów.
9 w zasadzie daję tylko za całokształt razem z dodatkami (8 za podstawkę). To dopiero dodatki tak naprawdę tworzą piękno tej gry. Cała podstawka ogranicza się do lokacji gdzie wszystko łącznie z mobami i efektami przestrzennymi chce nas zabić na każdym kroku. Nawet skrzynie ze skarbami chcą nas zabić. Strasznie to frustrujące i często sztucznie utrudnione, szczególnie lokacja opcjonalna Smouldering Lake. Ilość mobów, które spadną ci na głowe, będą chciały zepchnąć cie w przepaść albo wyjdą ci zza pleców przerasta wszelkie granice. W Bloodbornie nie było tego tyle i zdecydowanie bardziej mi się to podobało.
Plusy:
- piękne lokacje jak zwykle
- bardzo duży wybór broni
- bardzo duży wybór czarów
- bardzo ładne zbroje, epickie wręcz
- super mechanika
Minusy:
- często sztucznie utrudnione lokacje gdzie po prostu nie potrafię nie zginąć jak np. smouldering lake (niegasnące jezioro)
- mało wymagający bossowie, w zasadzie tylko z Nameless King'iem miałem większe problemy. Dopiero w dodatkach robi się ciekawiej w tej kwestii i tutaj czapki z głów: Friede, Midir i Gael to są super walki.
- bardzo duży wybór broni jednocześnie powoduje, że większość mało się różni od siebie. Często tylko lekko movesetem, czasami prawie w ogóle. W bloodborne mimo mniejszej ilości broni było lepiej z ich unikatowością
- wiele lokacji w podstawce chciałoby się jak najszybciej przejść byle tylko dobiec jak najszybciej do dodatków, które uwalniają artystyczny potencjał Dark Souls 3. Są bardziej creepy i mają ciekawszą historię
Zasłużone 10/10. Gra, która pozostawia pustkę po sobie taką samą jaką zostawił po sobie Wiedźmin 3 (choć to inne gry). Klimat horroru wiktoriańskiego oraz bossów w postaci przerażających bestii lub żywcem wyjętych z lovecrafta czynią tą grę wyjątkową wśród gier od From Software. Absolutny majstersztyk artystyczny. Natomiast co do rozgrywki do wku****ia jak każda inna gra od from software i trzeba mieć to na uwadze kupując tą grę. Tutaj nie ma mapy, czy tutoriali jak sterować postacią. Lecicie od razu na głęboką wodę gdzie startujecie w jedynej lokacji w całej grze gdzie jest nie 1, a 2 bossów. Warto wiedzieć przed kupnem, że wszystkie moby się respawnują po śmierci, a jest to dla nowych graczy ekstremalnie frustrujące. Nie obejdzie się też bez oglądania tutoriali z bossów i dużo czytania w necie na temat szczegółów lokacji czy postaci gdyż gra nie podpowiada nam absolutnie niczego.
Co najbardziej mi utkwiło poza trudnymi bossami w pamięci to jedna z najładniejszych lokacji w grze, czyli zamek Cainhurst. Sam zamek jak zamek ale to co trzeba zrobić, żeby w ogóle dotrzeć do tej lokacji to jest niezłe. Bez czytania w necie w życiu bym tam nie trafił. To samo dotyczy odpalenia dodatku. Tu nic nie może być proste, dodatku nie odpala się od tak tylko trzeba pokonać pewnych przeciwników i zrobić pewne rzeczy i dać się zabić jeszcze innemu ukrytemu przeciwnikowi, żeby ten nas przeniósł magicznie do dodatku. Strasznie poryta klimatycznie jest ta gra. :D
Do Minas Morgul: Bloodborne nie jest łatwy, po prostu ograłeś najpierw Eldena, który ma najtrudniejszych bossów w całej serii m.in. Malenia czy Malaketh.
Rom to dziwne bo to 2gi po wiedźmach z Hemwick najłatwiejszy boss w grze. :D Orphan oj wielu spędzał sen z powiek jak gra wyszła. Natomiat tak jak mówię, jak walczyłeś z Malenią to żaden boss nie będzie trudny poza Walkiriami w God of War. Tylko God dla mnie jest trochę nudny.
Tutaj akurat mamy odmienne zdanie. Bloodborne to arcydzieło artystyczne w stylu horroru lovecrafta gdzie zdobyta wiedza odblokowuje przed nami tajemnice spaczonego miasta. Nie da się tych gier porównać, Elden solidne 8 jak dla mnie tak samo jak DS3. Bloodborne 10/10, nie ma drugiej takiej gry.
Musisz zatem spróbować Bloodborne'a. Jest znacznie lepszy od Elden Ringa. Elden poza tym ma chyba najtrudniejszych bossów w całej serii więc jak poradziłeś sobie z Eldenem to przejdziesz każdą grę od From bez problemu.
Zawsze mnie śmieszą recenzje graczy, którzy się nawk****li i wystawili 1 :D Grałem w Bloodborne i Dark Souls 3 i szczerze Elden ma kilku znacznie trudniejszych bossów, którzy nawet mnie wyprowadzały z równowagi. Co do zwykłych mobów to jest standard w grach od from software, musisz do perfekcji opanować mechanikę gry. To nie jest gra na chilloucik wieczorny tylko na grę w pocie czoła. :D I to jest piękne w tych grach. To nie jest gra przy, której leżysz na kanapie i zagryzasz czipsy tylko siedzisz jak na szpilkach i popijasz podwójnym espresso albo efedryną.
Zarzut do przydzielania punktów - bezsensowny. Przydzielaniem punktów robisz dany build i zdecydowanie wpływają na to czy Twoja postać będzie bardziej magiem, będzie wolna i opancerzona z ciężką bronią dwuręczną, a może szybka i zwinna z bronią zręcznościową.
Co do respawnu przeciwników to samo masz w Diablo tylko tam sa losowi, tutaj masz wszystko w tym samym miejscu i zachowują się tak samo. Ale przyznam jak pierwszy raz grałem w gre od FromSoftware to chciałem napisać to samo. Ale jak opanowałem mechanikę to zmieniłem zdanie. Jest to po prostu dla ludzi szukających wyzwania. Po prostu git gud.
Trochę mnie rozśmieszyłeś tym wk****niem :D Ja raz rzuciłem padem i zrobiłem dziure w RTV'ce z litego dębu. Szczerze nie sądziłem, że te pady są tak mocne bo mebel musiałem przemalować, a Pad przetrwał bez draśnięcia. :D
Tak, miałeś postać overlevel. Jak zadajesz za dużo dmg to bardzo łatwo wtedy bossów wytrącić z równowagi i zadać im vicerala. Z normalną progresją gry idąc do danej lokacji kiedy jest to najwcześniej możliwe to już jest męczarnia. Z Logariusem raczej nie bo łatwo go parować. Bardzo przyjemna jest ta walka, ale z Ebrietas już jest ciężko.
Na Twoim miejscu spróbowałym zagrać Bloodtinge build i zrobić rush do Logariusa po katanę i tak przejść grę. Fajna sprawa, tylko katana w drugiej formie wysysa życie.
Też tak mówiłem po zakupie gry :D Że była to pomyłka. Po co wydałem prawie 200 zł na to wtedy nie wiem. Ale w końcu jak przysiadłem z zamiarem, że nie odpuszczę to poszło. Tyle emocji i klimatu nie zapewniła mi żadna gra w jaką kiedykolwiek grałem. Klimatyczne mistrzostwo. Wszystko jest mega creepy i oby wyszła część 2.
Od samego początku widzimy postać, której poddają transfuzję krwi. Trafiamy do Yharnam w noc łowów. Ciężko ocenić co jest jawą a snem czy koszmarem. Klimat wylewa się z monitora, który można ciąć nożem. Ponura wiktoriańska architektura, przywiązanie do detali otoczenia, super zaprojektowane lokacje i wszystko trzymające sens fabularny, w który dopiero się zagłębiamy w trakcie gry czytając opisy, czy po krótkich cutscenkach. Dużo motywów w późniejszych fazach gry z lovecrafta.
Równe ciarki na plecach miałem grając jedynie w nowego Resident Evil Village. Ale i tak bloodborne to moje n1. Jakbym chciał fabułe to bym odpalił Wiedźmina po raz n-ty.
Miałem dokładnie to samo. Tylko, że wtedy kupiłem grę za prawie 200 zł i byłem wściekły na siebie bo wiedziałem, że mi się nie spodoba. Ale po 3 miesiącach postanowiłem się "wyrobić" i nauczyć sterowania. Dopiero kiedy skumałem się, że wystarczy na początku albo od razu iść zabić Bestię Kleryka lub znaleźć w kanałach "wiedzę tajemną" okazało się, że wtedy dopiero można zacząć dodawać sobie poziomy w śnie i ulepszać broń. Z paroma levelami i ulepszoną bronią o 1 poziom już było dużo łatwiej. Później znowu ściana na drugim bossie, który wprowadza nas nie dość, że bardzo skillowej gry to jeszcze z wysokim tempem. Ale później już było z górki.
Gra ma niesamowity Lore. Fabuła kryję się w opisach przedmiotów, krótkich przerywnikach i zagadkowych notatkach. Gra pozostawie wiele do dopowiedzenia w kwestii fabuły, bardziej zabawa dla humanistów.
Ogólnie gra to jest challenge, a nie relax. Natomiast po poznaniu mechanik to już jest fajnie. Pada się i tak często, ale poziom zaprojektowania poziomów gdzie idziesz na kolejny level i po długim czasie biegania w kółko odblokowujesz windę do lokacji poprzedniej zaraz przy lampionie powoduje, że szczęka opada. Bardzo jest to wszystko ze sobą spójne.
Bloodborne jest koszmarem, snem w którym wszystko jest przesadzone i ma w sobie super creepy klimat. Na początku bardzo irytuje, szczególnie to że wrogowie się odradzają ale odradzają się zawsze w tym samym miejscu i mają ten sam move set więc z czasem nie sprawiają w ogóle problemów.
Ciekawym konceptem poza rozwojem postaci i doborem pokręconego arsenału broni jest "wiedza tajemna". Im mamy więcej tej wiedzy zgromadzone tym bardziej świat się zaczyna zmieniać. Zaczynamy dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie było. A sposób dojścia do dodatku czy do jednej z najpiękniejszych lokacji zamkowych w historii gamingu to jest majstersztyk.
Tendencyjny artykuł napisany pod zbijanie kursu akcji CDR przed premierą dodatku do Cyberpunka. We środę premiera na gamescomie.
Jak mozna tak gowniana gre z rownie gowniana grafika jak Mortal Shell porownywac do tego arcydziela sztuki lovecrafta? :D Polecam wlaczyc glos jak chcesz parować i może założyć okulary.
U mnie bylo to samo. Nie warto sie zrazac. Ta gra jest jak życie. :p Daje w pysk ale podnosisz sie mocniejszy.
Ja jak pierwszy raz wszedlem do Yharnam to nie posadzalem siebie samego o znanie tylu przeklenstw. Ale w koncu sie udalo ogarnac podstawy i przejsc gre. Ale to co sie dzialo w dodatku to juz przegiecie bylo. Udalo sie tez ale poziom frustracji w lokacji rybackiej przeszedl wszelkie normy.
To głownie dodatek robi robotę. Jeżeli pamietasz walke z Darkeater Midirem, Namless Kingiem czy Fride to dopiero w dodatku beda bossowie rownie trudni, a byc moze trudniejsi. Ostatni bos dodatku to byl zdecydowanie najtrudniejszy boss serii dla mnie.
Nie rozumiem tylko tego, ze za malo broni. A jakie miales bronie w ds3? Jedna podobna do drugiej, co z tego ze bylo ich wiecej jak byly nieciekawe i malo sie od siebie roznily. Czesto powtarzalny wyglad, nieco tylko zmieniony moveset. W BB kazda bron jest unikatowa i ma rownie unikatowa przemiane. Dodatek dodaje sporo fajnych opcji i w ogole, zeby sie dostac do dodatku to nie lada wyzwanie samo w sobie. Trzeba poszperac w necie jak to zrobic.
W BB masz praktycznie taki sam system rozwoju postaci jak w ds3. Ale jest urozmaicony. Masz bloodtinge. Najlepsza katana w grze opierajaca sie na bloodtinge wysysa ci zycie. Masz typowy build pod skill, str, hybryde. Spellcaster niestety dopiero w new game+ bo w trakcie gry zbiera sie wszystkie niezbedne spelle, narzedzia i ekwipunek. Masz tez ukryty beast build. Potrzebujesz do tego odpowiednich itemow i zestawu run carylla i twoja postac zmienia wyglad. To samo sie tyczy spellcastera z mackami. No i nie mozna zapomnieć o Moonlight Greatsword, ktory w najbardziej epicki sposob w serii pojawia sie w dodatku. Buildow wiele nie ma to prawda, ale bronie sa naprawde kozackie np. Boom Hammer.
Parodia to jest twoja polszczyzna. Kazda bron jest inna i unikatowa, czego nie ma w zadnej innej grze nawet w DS3. Te gry slyna z tego, ze nie ma mapy i trzeba uzyc mozgu.
Dopiero dodatek robi się trudniejszy, ale i tak dla większości najtrudniejsze jest Yharnam i opanowanie mechaniki.
Niesamowita historia. Jak dla mnie to możesz nawet wrócić do pasjansa. Tylko kogo to interesuje? Z tym dropem - właśnie o o chodzi w tej grze, ze aby zdobyc przedmioty trzeba poglówkować, pohandlować. Kiedyś gry były trudne i ludzie je kochali, teraz najlepiej żeby wszystko było łatwo i przyjemnie. To samo tyczy się podejscia do pracy.
Głupota to jest Twój komentarz, ktory koncept wartościowania przedmiotów zgodnie z ich rzadkością określa jako beznadziejny grind. Nie potrzebujesz end gamemowych itemów aby ukończyć grę np. Necro summonmancerem. Są buildy, ktore nie potrzebują itemów wcale. Więc o hugo Ci właściwie chodzi? Nikt nie każe Ci robić uber tristram, które wymaga end gamoweho ekwipunku.
Co miało się zmienić wg Ciebie w dropie? Coś co jest kwintesencją Diablo 2 określasz jako bezsensowny grind to po co w to grasz? :D Jest to ciezka praca, zeby zdobyc przedmioty i takie bylo pierwotne zalozenie. Z dokładnie odwrotnego powodu, czyli przystępności przedmiotów w D3, D3 bylo hejtowane.
Mam kompa sprzed 5 lat na win 7 i działa. Trochę laguje ale to kwestia raczej karty graficznej bo zaczęło działać płynniej jak dałem na niskie wszystko.
Jak zagrasz Necro Summonerem to nie warto dawac nic w Revive na 30 lvl. Jak nie masz enigmy, ktora daje teleportacje to te miniony Ci uciekaja za ekran i giną. Lepiej wtedy dopakować golema.
Niezle podpowiedzi dla nowego gracza widze. Paladyn Hammerdin potrzebuje bardzo drogich przedmiotów. To jest najtrudniejszy build do zlożenia. Na początek najlepiej Nekromante Summonera. Wybuch zwłok to najlepszy spell w grze po młotkach Paladyna. Na hellu bez problemu sobie poradzisz bez żadnych dobrych itemów. Problem jedyny jest z bossami, bo szkielety łatwo padają od bossów i trzeba sie teleportowac do bazy kilka razy, zeby dorobic szkielety. To jedyna trudnosc. Szkielety i golem sa glownie miesem armatnim, twoj najemnik ma za zadanie zadawac glowny dmg + wybuch zwlok. Wiec tutaj glownie skupiasz sie na tym, zeby dopakowac najemnika. Twoim glownym najemnikiem bedzie najemnik z 2 aktu z koszmaru. Nekromanta jest tez najlepszym charakterem do farmienia baz do slow runicznych poniewaz nie robi się na nim buildu pod magic find tylko glownie pod skille + do przywołań.
Akurat to błądzenie też daje klimat takiego czegoś, że czasem ni hugo nie wiem co się dzieje i co mam robić. Wtedy czuję się jak Ethan. :D Klimat gry jest ale mogłaby być albo dłuższa albo tańsza.
Może za wcześnie do niej poszedłeś. Tancerkę można zabić już na początku gry ale najlepiej poczekać, aż gra sama Cie nakieruje na zabicie tego bossa.
Dota posiada najlepszy system multiplayer jaki kiedykolwiek ktokolwiek wymyślił. Po pierwsze jaki skok na kase? Gra jest darmowa. Po drugie poza punktami rankingowymi jest coś takiego jak punkty zachowania. Jeżeli grasz mega słabo, albo Twoje zachowanie jest toksyczne(oczywiscie ty jestes niewinny) to punktacja Twojego zachowania spada. Jakims cudem ja mam bardzo kulturalne gry, ale dlatego ze sam jestem normalny. Toksyczni ludzie sa zmuszeni grac ze soba nawzajem co jest z jednej strony dla mnie zabawne, a z drugiej strony jest to udreka dla tych toksyków. Oczywiscie, ze beda cie cisnac za zabieranie creepow jak grasz suportem, nalezy najpierw sie douczyc podstaw a pozniej odpowiedziec sobie kto mial racje.
Wcinam popcorn i obserwuję jak początkowe zachwyty zamieniają się w opinie, że to kolejny przeciętniak.
Czasem warto poczekać na rzetelne opinie o tytule przed zakupem.
To prawda. Zebranie ekwipunku do D2 pod PvP wymagało tytanicznej pracy i godzin spędzonych na handlu klejnotami, mniejszymi itemami.
Z używania botów korzystały głównie sklepy internetowe. Jak dla mnie oszustwo psujące całą przyjemność z gry. Wystarczyło zapłacić 200-300 zł i miałeś super ekwipunek dla swojej postaci. Każdy przejaw Pay 2 Win niszczy daną grę pod kątem e-sportu.
Drugim przykładem odwrotnym jest z kolei jedna z najlepszych odsłon Call of Duty czyli Modern Warfare 2. Gra, która mogła osiągnąć większy sukces aniżeli CS:GO została totalnie zrujnowana przez cheaterów.
Valve w swojej Dota 2 poradziło sobie z cheaterami wzorowo. Gra wymaga tak wysokiego poziomu umiejętności, że praktycznie nie ma żadnych cheatów do tej gry.
Popularne są natomiast tutaj tzw. scrypty, ale te łatwo wyłapać i dane konto zaraz jest banowane. Zazwyczaj dany skrypt przejawia się w nieludzko szybkich reakcjach używania przedmiotów, umiejętności lub nagłego bardzo precyzyjnego namierzania myszką. Na szczęście Dota 2 jest taką grą, gdzie nawet cheaty Ci nie pomogą jak nie potrafisz grać. Za to ta MOBA przede wszystkim osiągnęła tak duży sukces.
Gra jest w tej chwili za 79 zł na deals w PS4 Store.
Fajnie jest się cofnąć po tylu latach do tej krainy biorąc pod uwagę, że Skyrima wtedy tylko "liznąłem". Podnieta nie ta jak w przypadku wieśka 3, ale w porównaniu do nowych falloutów - jest to nadal dużo lepsza gra. (tylko, że w świecie fantasy)
Wszystko wygląda bardzo ładnie, szczególnie z modami. A modów jest bardzo dużo - chyba usprawnili ten system z biegiem czasu.
Duży minus za tłumaczenie, które jest niekompletne. Dialogi po polsku natomiast super. Jednak w rodzimym języku wciąga bardziej niż granie w wersję po ang.
Gra za 2gim czy nawet 3cim przejściem jest juz prosta. Nawet Ludwig czy Laurence (którego pierwszą fazę notabene można zupełnie pominąć, aż zgubi nogi). Nie wspominając już o Ebrietas, która przy bossach z dodatku jest spacerkiem.
Jak już ma się rozpracowane wszystkie lokacje, gra od nowa to czysta przyjemność. Ale powiedzmy sobie szczerze. Wioska rybacka to najbardziej przegięta lokacja w tej grze. Powoduje, że odechciewa mi się grać w tą grę. (ostatnia lokacja z dodatku). Rekinoludzie z kotwicami to jest jakieś przegięcie, naprawdę :D Jeden błąd i jestes zjedzony albo wbity w ziemię. Masakra. Chyba tylko z Kos męczyłem się bardziej niż z tymi teoretycznie zwykłymi mobami.
Ze wszystkich minusow, ktore wymieniles wszystkie stanowia najwieksze plusy gier rpg. Skad tacy ludzie sie biora?
O gustach się nie dyskutuje, jednak ogólne oceny działają jednak na znaczną korzyść Bloodborne'a. Natomiast Ty chyba nie grałeś w Bloodborne'a, że opowiadasz takie bzdury więc śpieszę wytłumaczyć.
Ds 3 i BB powstały w podobnym czasie i w obu graficznie jest majstersztyk. Jednak klimatem się różnią. DS 3 jest bardziej rycerski, natomiast BB bardziej mroczny, wiktoriański. Tutaj zależy od gustu. Osobiście graficznie bardziej podobał mi się BB.
Jeżeli chodzi o buildy to w BB system jest nieco uproszczony. Armor nas nie obciąża i nie spowalnia ruchu. Nie musimy inwestować punktów w wigor. Dla jednych uproszczenie będzie plusem, dla innych minusem.
BB nie posiada klas postaci tak naprawdę. (mimo początkowego wyboru) Tworzysz je w oparciu o dodawanie statystyk, dodawaniu klejnotów do broni o odpowiednich statystykach i umieszczaniu Run Carylla. Efektem tego możesz stworzyć multum buildów np. quality buildy, bloodtinge, pure dex, pure str, arcane build, mieszane buildy dex-arcane, str-arcane, beast-mode build itd.
W Ds3 arcane build jest bardziej rozbudowany - tylko tutaj mogę się zgodzić. Arcane build w BB działa dopiero dobrze na NG+ i jest dużo mniej spelli niż w DS3.
W BB jest znacznie mniej broni ale każda jest unikatowa i posiada dwie wersję tej samej broni po transmutacji. W DS3 masz dziesiątki mieczy, które wyglądają podobnie. Większość broni sprzedawałem kowalowi.
Nie rozumiem o jakich brakach można mówić w grze, która ma średnią ocenę 9.2 kiedy DS3 ma 7.2 tutaj.
W BB nie ma tak dobrej walki ? Nie rozumiem naprawdę tego punktu, a tym bardziej porównania do Gothica. BB jest grą bardziej dynamiczną. Zużywamy mniej staminy niż w DS3 i nie ma tarczy więc albo parujemy albo rollujemy. Walka jest bardziej zręcznościowa w BB.
Fabuła w BB jest cięzko dostępna. Za pierwszym przejściem tej gry praktycznie ledwo ją dostrzegałem.
Przeczytałem i spróbuję jeszcze raz. :P Dzięki za info !
Z szybką bronią widziałem filmiki na youtube jak ludzie z łatwością staggerują midira, kiedy ja jestem w stanie wyprowadzić jeden cios. Jak chce zrobić drugi na głowę to jest tak wolny, że midir się odsuwa i robi riposte bo recovery po moim ciosie są zbyt długie i nie nadążam z unikiem.
To nie jest gra dla każdego i jest to powszechna wiedza. Także wylewanie swoich frustracji publicznie tylko dlatego, że jesteś słaby albo wolisz iśc na rower jest idiotyczne. To nie jest forum rowerowe czy trekkingowe, tylko forum gier. Zjedz snikersa bo gadasz jak twój stary.
Po początkowej frustracji i rozwaleniu pada na pierwszym bossie z DLC, w końcu jakoś mi się udało przejść dodatek i muszę powiedzieć, że ta sado-macho gra, która kara gracza niemiłosiernie sprawiała mi ogromną przyjemność.
spoiler start
Laurenca pokonałem niestety dopiero jak drugi raz przechodziłem grę od początku. Okazuje się, ze jego pierwszą fazę można pominąć nie będąc trafionym jeden raz.
Z Kos'em natomiast zginąłem mniej razy aniżeli zabił mnie wieloryb z kotwicą w Fishing Hamlet. Masakra jakaś.
spoiler stop
Już dzisiaj wiadomo, że remaster jest niczym innym niż skok na kasę. Śmieszą mnie argumenty typu "to przecież remaster, a nie remake". Idąc dalej tym sposobem myślenia nie powinienem oczekiwać od tej gry żadnych zmian. Gratuluję. Na szczęście nikt nikogo nie przymusza do kupna gry i bazując na doświadczeniu cieszę się, że poczekałem dłużej na gameplaye i gry nie zakupilem.
Straszny hype na tego GoWa widzę. Mam nadzieję, że pozytywne opinie się utrzymają i wtedy zakupię, tym bardziej że GoW 3 przeszedłem chyba 5 razy.
Zawiodłem się jednak ostatnio na hypie na Shadow of the Colossus. Mam nadzieję, że tak wysokie oceny mają przełożenie na rzeczywistość bo nie mam już w co grać i zastanawiam się nad zakupem. Mam nadzieję, że jako starszy i doświadczony gracz się nie zawiodę.
Jeżeli gra nie jest krótka, jest tam jakiś challenge, elementy RPG i fajna fabuła - to musi być dobrze.
@Kyahn
xd No super przykład podajesz kolesia, który przeszedł całe Bloodborne i wszystkie Dark Soulsy bez otrzymania jednego hita.
Ja w Bloodbornie z menu nie wyszedłem, a już nie żyłem.
Jako fan serii Bioshock kupiłem na promo za 79 zł na deals w PS Store.
Trochę obawiałem się sterowania, ciężko mi się gra w FPSy na padzie. Sterowanie okazuje się jednak bardzo płynne i jest dużym plusem.
Co tu dużo mówić - najlepsza seria fabularnych shooterów z elementami RPG jaka kiedykolwiek wyszła.
-0,5 punkta za brak języka polskiego. Mimo, że znam dobrze język angielski, to nagrania nie są łatwe do zrozumienia.
Nadzieja matką głupich. Mam nadzieję, że gra będzie dużo lepsza niż gameplaye sprzed tygodnia bo to dramat jest. Miało być wow, a pozostało rozczarowanie. Jeżeli będzie tak jak pokazywali, to pozostanie jedynie czekanie na promo za 40 zł.
Ja potrafię zrozumieć dlaczego niektórym ta gra się podoba i szanuję to.
Dlaczego zatem hejterzy dostają takiego bólu doopy jak ktoś w obszernej wypowiedzi opisze tą grę jako średniak podająć rzetelne argumenty ?
Stawianie tez takich jak:
- nie ma gry co zadowoli wszystkich - to bzdura
Oczywiście nie ma takich gier, ale jest wiele takich, które mają ocenę powyżej 9 i ta gra takową miała przy przedpremierowym hypie. Od takich ocen oczekuje się najprzedniejszej rozrywki. W rzeczywistości ta gra powinna mieć ocenę 7/10. Średniak, który niektórych zachwyci a inni poczują się nabici w butelkę. Czy ktoś czuł się nabity w butelkę grając w grę ze średnią oceną 9/10 ? Ja nie - to był pierwszy raz w tym serwisie.
Nie przypominam sobie żadnej gry z taką oceną tutaj, która okazała się nudna jak flaki z olejem dla wielu graczy - zaznaczam tych co grali w to pierwszy raz. Po co oglądać gameplaye na youtube, żeby psuć sobie zabawę? Oczywiście można to zrobić i zaoszczędzić kasę, ale chyba nie o to chodzi. Apeluję o rzetelne oceny danych tytułów, a nie stawianie 10tki przez zakochanych w tym tytule.
Ja nie rozumiem tej gry, o której nawet Quaz w swojej videorecenzji wypowiadał się w samych superlatywach. W komentarzach pod video na youtube natomiast pisał coś zupełnie innego, wręcz zachęcał żeby obejrzećc gameplaye, bo nie każdemu podejdzie wymieniając jej minusy. Ten tytuł to jakiś Ojciec Chrzestny gier, którego nie można krytykować ? A może recenzenci wchodzą w doope Sony licząc na profity, a tak naprawdę myślą coś zupełnie innego ? Pozostawiam to do waszej oceny.
Grałem w tą grę po raz pierwszy. Po przeczytaniu dziesiątek niesamowicie pozytywnych opinii pierwsze co mi przyszło na myśl - must have. Niestety w tym przypadku sprawdziło się powiedzenie, że nie powinno się patrzeć na wysokość opinii, a własne gusta co do gier. Każdy kto będzie chciał ją kupić, niech się zastanowi czy tego typu gra jemu się spodoba. Jest to gra inne niż wszystkie, ale nie znaczy, że dla każdego będzie arcydziełem.
+ Sam remaster jest chyba najlepszym remasterem jaki widziałem, a właściwie remakem gry sprzed wielu lat. Wszystko zostało tutaj zrobione od nowa i wygląda niesamowicie. Entuzjaści dobrej grafiki i detali odnajdą dla siebie wiele "smaczków". To jest pierwszy plus.
+ Drugim plusem jest klimat, pierwsze sceny wywołują ciarki na plecach. Walory artystyczne są chyba głównym punktem dlaczego ludzie się rozpisują w superlatywach o tym tytule.
No i.... właściwie koniec plusów ode mnie.
- Po początkowym zachwycie gra staję się strasznie przewidywalna, wręcz monotonna. Idź z punktu A do punktu B, zabij kolosa i powtórz. Jak zabiję jednego, to spodziewam się, że przy następnym będzie jakieś dodatkowe utrudnienie. Grywalność jak dla mnie na miernym poziomie. (nie, nie jestem dzieckiem Cod'ów)
- gra jest bardzo krótka - można ją przejść w JEDEN WIECZÓR. To chyba największy mankament tego tytułu. Nic mnie nie odrzuca jak bardzo krótkie gry, które można przejść w mniej niż 5 godzin dłubiąc palcem w nosie. Ale to mój błąd, nie doczytałem przed zakupem.
- otwarty świat nie oferuje niczego poza widokami - ja rozumiem, że jest to wierny remake gry sprzed lat, ale nic nie zachęca do zwiedzania zakamarków. Nawet szukanie jaszczurek.
- sterowanie - w sumie nie wiedziałem czy to za minus czy plus, nie zrozumcie mnie źle - remake sam w sobie jest fantastycznie zrobiony/odwzorowany i poprawiony - niestety archaiczne sterowanie też odwzorowano idealnie
Podsumowując:
Może 10 lat temu był to tytuł niesamowity. Może wielu ludzi wystawia oceny z jakieś niezrozumiałej dla mnie nostalgii. Dla mnie jednak jest to średniak. 7/10. Tyłka nie urwało, klimatu ciąć nożem też się nie da (Czego oczekiwałem po waszych ocenach). Jak kupowałem tą grę to średnia ocen była 9.1. Teraz jest 8,5 i cały czas spada. Pierwszy raz w życiu zawiodłem się na opiniach na tym portalu i nigdy więcej nie ulegnę hypowi na daną grę w dniu premiery. Dla tych co chcą kupić - polecam, ale jak będzie po 40 zł w deals na PS Store.
Jako, że w jedynkę nie grałem to czekam z niecierpliwością na ten tytuł na silniku z trójki.
Trójka średnio mi się podobała, zdecydowanie mniej niż dużo bardziej klimatyczny Bloodborne. Ale z tego co czytałem, to jedynka jest pod tym względem najlepsza, więc mam nadzieję, że macie rację.
Nie bede sie z toba klocil dlaczego nie masz racji, bo jeszcze ludzie nie zauwaza roznicy. Dziekuje bardzo za cenna opinie.
Pośród wszystkich gier online MMR jest to najbardziej dopracowana miara określająca skill gracza. Jeżeli myślisz, że jakimś tajemnym trikiem zyskasz 1k mmra "oszukując" system to się grubo mylisz.
Jeżeli zapłacisz komuś, żeby z kolei podbił Ci mmr, to w przyszłości i tak spadniesz do swojego bo tam jest Twój poziom skilla. I to jest piękne. System szybko weryfikuje tych, którzy myślą, że są lepsi niż faktycznie są.
Jeżeli jesteś fanem gier pokroju Souls'ow to tak - system walki będzie strasznie toporny. Wiem bo sam jak podszedłem do Wieśka po Bloodbornie to miałem wrażenie, że Geralt rusza się jak mucha w smole.
Ale to jest jedyny minus tej gry i na tym koniec. Osoba, która najlepszy RPG wszechczasów, który przyćmił nawet Baldur's Gate 2, zaczyna od samych minusów to sorry - jesteś niepoważny.
Loadingi ok są w miarę długie, ale komu to przeszkadza ? Tylko czepialskim o pierdoły. Czasem mam takich klientów jak Ty. Obojętnie jak dobry produkt im nie dostarczę, zawsze będą marudzić, zawsze coś im będzie się nie podobać.
Dla mnie Diablo II dostaje 10/10 z jednego głównego powodu, o ktorym nikt nie wspomniał.
- zasada rzadkości przedmiotów - ten uśmiech na twarzy jak wypadnie nam jakiś unikat oraz późniejsze emocje związane z tym, że wypadło nam coś bardzo cennego co później możemy albo założyć albo wymienić za runy z innymi graczami
Co zniszczyło tryb multipayer?
- tryb multi był super do momentu powstania botów i serwisów sprzedających przedmioty za cash. Jaki to jest fair play, kiedy Ty musisz poświęcić godziny, żeby biegać po polach celem szukania przedmiotów, które później wymienisz na to co Cie interesuje. Natomiast ktoś inny puszcza bota, który przez całą noc sam chodzi i odkłada do skrzynki to co znajdzie cennego a resztę wywala. Masakra.
Zwyczajnie nienawidzę Pay2Win, czego np. nie ma w Dota 2, gdzie mikrotransakcje dotyczą jedynie skórek.
Ocena na PC 9.8/10
Ocena na PS4 8,6/10
Przed oceną gry powinno się wymagać podania peselu. Jak masz mniej niż 18 lat to dodatkowo test na inteligencję.
Naprawdę nie rozumiem jakim zjebem trzeba być, albo nie mieć co w życiu robić, żeby minusować grę na PS4 tylko dlatego, że to PS4 ??
Na padzie i telewizorze gra się dużo przyjemniej.
Dziś na twiterze pojawił się wpis apropos Cyberpunka.
*beep*
W ciągu 4 godzin notowania CD Red skoczyły o 5%.
Coś się dzieje, to jest pewne.
W każdym razie w każdej firmie są jakieś problemy, a tym bardziej w firmie gdzie terminy wiszą nad głowami szefów jak gilotyna, więc nie dziwie się, że może być ciśnienie w pracy. A to, że szefostwo składa się z ekscentrycznych weganów - nie ma to żadnego związku z produkcją.
Jedna z niewielu gier, na które czekam i czekam. Mam nadzieję, że
a) Nie będzie tak krótka jak Resident Evil Biohazard. Mimo, że gra super straszna i grywalna, to jej długość pozostawiła ogromny niesmak i poczucie dojenia kasy.
b) Będzie tak dobra jak trailery.
Gdyby nie brak żadnego systemu antycheat, to byłby drugi Counter-Strike i ludzie dalej by grali w to online.
Tak to cheaterzy zrujnowali jeden z najlepszych multiplayerów ostatnich lat. Do tej pory żaden COD nie dorównał tej grze grywalnością w multiplayer.
Nie chodzi o pierwszą lokację tylko poziom trudności Bossów.
Ludwig, Laurence i Kos - są najtrudniejszymi do pokonania w grze bossami. Znacznie trudniejszymi niż bossowie z podstawki. Stąd powiedzenie, że podstawka była "spacerkiem".
Pocieszę Cię - Ludwig Przeklęty jest jednym z najłatwiejszych bossów z dodatku.
Laurence The Last Vicar.... Tego pokonałem dopiero za drugim podejściem (od początku gry oczywiście xd) i zmianą builda na quality build.
Na NG+ odblokowujesz dodatek w ten sam sposób, po pokonaniu Pastor Amelii. Jednak... oczywiście przeciwnicy będą dopasowani poziomem trudności do NG+ ;)
Ale, jeżeli masz opanowaną walkę z bossami to nawet bycie underleveled nie powinno Ci przeszkadzać.
Jako osoba mająca 4000 godzin w Dota 2...
Jest to absolutny n1 w E-sporcie pod względem wielkości community i przynoszonego zysku. Nagroda w głównych, corocznych turniejach przekracza 19-20 MILIONÓW DOLARÓW !! A to tylko procent z tego co community wkłada do kasy.
Dota to absolutny majstersztyk multiplayerowy i żyła złota dla Valve. Ponad to Dota nie jest grą Pay 2 Win, ale czasem wprowadza tak atrakcyjne dla graczy rzeczy, że z trudem trzymają w kieszeniach swoje portfele.
Po co Valve ma robić HL 3 jak Dota 2 przynosi im dziesiątki milionów przychodu rocznie. Po to, żeby zadowolić paru nerdów ? Please .... Jakbyście byli Gabenem to rzyci byście mieli fanów i byście spijali szampana na wzgórzach Los Angeles.
Spędziłem z tą grą i Dota 1 ostatnie 8 lat.
Najlepsza gra multiplayer w jaką kiedykolwiek grałem, jednak jej nie polecam nikomu.
Główne nagrody w turniejach sięgają blisko 20 milionów dolarów. A wiecie co to oznacza ? To, że poziom rozgrywki jest tak wysoki, że aby opanować podstawy trzeba pograć z 1000 minimum. Oczywiście gra przyporządkowuje Cie do innych graczy z podobnym poziomem "skilla", a raczej jego braku - jednak prawdziwa dota zaczyna się po kilkutysiącach przegranych gier.
To największy czasopochłaniacz znany ludzkości pośród gier multiplayer. Chociaż kocham tą grę to tak samo jej nie cierpię. Potrafi niszczyć ludziom życie. Znam niejedną osobę, która zmarnowała sobie całe młodzieńcze życie. Ta gra jest jak narkotyk. Dostarcza emocji, rywalizacji na najwyższym poziomie, niekończąca się drabinka, dobre gry są nagradzane przez innych co podbija nasze ego - a to uzależnia bardzo mocno. Ciekawe turnieje o różnych rangach.
Dużym plusem jest to, że to nie jest gra Pay 2 Win. Można kupować skórki, ale nie trzeba i Valve nie wciska ich nam nachalnie. Czasem pojawiają się tzw. kompendium za 10 Euro. Sposób w jaki Valve zrobiła tą grę jest niesamowity i przyniósł im grube miliony.
Gra wiodąca w E-sporcie, wymagająca refleksu,doświadczenia,myślenia i przede wszystkim odporności na stress i presję ze strony innych. Tak toksycznego community, gdzie wielu będzie Ci życzyć śmierci, nie spotkacie nigdzie.
Tak bardzo czekałem na ten tytuł, gdyż nie jarały mnie poprzednie odsłony wyjęte niczym z przyszłości.
Ostatni raz grałem wiele godzin w mw i mw 2. W zasadzie w mw 2 jakieś 1000 godzin do czasu aż nie zalało serwerów cheaterami.
Jakie moje szczęście, że zobaczyłem u znajomego jak wygląda ta gra. Za zaoszczędzone pieniądze kupiłem sobie nowe Lacosty i wszystkim polecam zrobić to podobnie.
BTW DLACZEGO TA GRA MA 8.8 OCENE NA PC A TU 7 kiedy to ta sama gra ?
ode mnie 8.5/10
Bloodborne 10/10
Bloodborne również bardziej mi się podobał od DS 3.
OGROMNYM mankamentem tej gry jest to, że nie jestem w stanie ubić Dark Eater Midira. Moim problemem jest to, że poszedłem w pure str build z capem na 66 str.
Dwuręczna broń STR jest ZA WOLNA na tego bossa i w efekcie ze względu na słabe hitboxy moje najdłuższe podejście trwało blisku 20 minut, po którym i tak padłem. Np. Gael mimo, że ubił mnie z 15 razy to sprawiało mi przyjemność, że z każdym podejściem zaczynałem ogarniać jego ruchy, tak tutaj ze względu na build - mission almost impossible. Jedyny boss w grach od From Software, którego nie ubiłem i gra, której nie chciało mi się od początku przechodzić tylko po to aby zmienić build.
Proponuję tutaj wszystkim pograć w Dota 2.
Opanowanie podstaw skomplikowanych mechanik zajmuje ok. 2000 godzin.
Gdyby bloodborne był nieco bardziej rozbudowany i miał łatwo dostępną fabułę to byłby najlepszą grą ever 11/10.
Tak to tylko 10/10.
Ale fakt, ciężko się nie zgodzić. Fabuła jest trudno dostępna i trzeba wiedzieć co zrobić, żeby ją z BB wydobyć. O dziwo ona tam jest, zaczyna się od pukania do drzwi w Yharman, i ratowaniu ludzi z opresji później. Trochę powierzchownej fabuły związanej z Alfredem i bossami + ew. ukrytymi easter eggami. Poza tym resztę trzeba sobie dopowiedzieć. Jednak nie powstrzymuje mnie przed tym aby dać tej grze 10/10.
Co do tych co marudzą. Ta gra ma 9.2/10 średnią opinię. Osoba, która daje 3.5 kim jest ? Kompletny ignorat to najłagodniejsze słowo. To, że nie rozumiem danej sztuki teatralnej nie uprawnia mnie do oceniania jej 3.5/10. Tyle mam do powiedzenia na temat wypowiedzi OP.
Śmieszni są Ci, którzy mówią, że gra jest trudna w której opanowanie mechaniki na dostateczny poziom zajmuje 10-20 godzin gry. W Dota 2 zajęło mi 2000 godzin, żeby opanować podstawy więc ta gra nie jest aż takim challengem.
Faktem jest, że nie jest dla każdego i może bardzo zirytować na początku, jak ktoś nie grał w żadną grę tego typu. Ale warto się pomęczyć, gdyż po zaznajomieniu z mechaniką gra się już dużo łatwiej. Trzeba poświęcić jednak trochę czasu na naukę.
Wracając jednak do opini - 10/10. Gra obok Wieśka, dla której warto kupić PS4. I tyle. Nie znajdziecie takiego klimatu w żadnej innej grze, no może w Resident Evil biohazard, ale to zupełnie coś innego.
Jedyne rzeczy, które mnie irytowały to:
- brak odnawiającego się estusa. Zamiast tego mamy apteczki i farmienie ich nie jest najprzyjemniejszą rozrywką, szczególnie po wielokrotnej śmierci z rąk bossa. Dopiero w dodatku jest miejsce gdzie w 5 minut możemy sfarmić 20 apteczek. Jedynym plusem jest to, że możemy ich mieć 20. Lub więcej z odpowiednimi runami.
- to samo tyczy się pocisków, nie ma ich wiele, jednak farmienie ich jest łatwiejsze
- czasem są miejsca gdzie idziesz sobie przy krawędzi klifu i zza rogu wyskakuje Ci jakiś mob i spycha Cie ze skarpy. Jak nie wiesz, w którym miejscu to za pierwszym razem zginiesz na 100% xD
- dobrych broni jest tylko kilka, mimo ogromu wyboru. A na ulepszenie na 10 poziom możesz sobie praktycznie pozwolić 2-3 razy w całej grze. Krwawa skała jest mega droga, a w grze są bodajże tylko dwie.
- lokacja z wężami - chyba największa lokacja w grze w której jest jedna lampa i kilometr do bossa
PS. Nie zapraszaj pod żadnym pozorem typa w zabandażowanej głowie do kaplicy odeona, albo będziesz tak samo podirytowany efektem jak ja.
Robisz duży błąd. Jak dla mnie gra, dla której warto kupić PS4. Mroczny wiktoriański klimat można ciąć nożem. Bez porównania do Soulsów.
Ta gra nie ma porównania do soulsów. Niektórym może nie podejść agresywny sposób walki, który polega bardziej na zręczności, aniżeli przemyślany i taktyczny z DS'ów. Mi się za to bardzo podobał. Zamiast tarczy mamy pistolet, parowanie jest prostsze niż tarczą i warto się nauczyć tej metody walki, która działa na wiele potworów jak i bossów. Bez opanowanego parowania praktycznie nie ma szans na pokonanie Mistrza Logariusa.
Jeżeli chodzi o oddalenie lamp od siebie, to podczas eksplorowania lokacji zawsze znajdziesz skróty do bossów, którymi po padnięciu dobiegniesz w mniej niż 40 sekund. Są oczywiście wyjątki jak np. dojście do Cieni z Yharnam, gdzie lampa od bossa jest oddalona o kilometr. Większe wyzwanie stanowi utrzymanie cierpliwości w dobieganiu do bossa, niż w samej walce.
W Bloodborne od czasu do czasu dostajesz coś takiego jak punkty wglądu. Działa to zupełnie inaczej niż tracenie człowieczeństwa. Im więcej punktów wglądu tym gra staje się trudniejsza, przeciwnicy dostają dodatkowe ataki, ale także zmienia się świat. Zaczynasz widzieć rzeczy, których wcześniej nie było widać gołym okiem. Punkty wglądu można wydawać w specjalnym sklepie.
PS. Zaczynając grę aby moć dodawać poziomy u lalki w śnie tropiciela należy zdobyć pierwszy punkt wglądu, który ożywi lalkę. Jeżeli masz pierwszy punkt i lalka dalej śpi to wystarczy wejść do Yharnam i jeszcze raz do snu i będzie działać.
Dalej idąc .... Hitboxy. Są zrobione bardzo dobrze. Jeżeli kogoś nie trafisz to wyłącznie z powodu twojego błędu lub uniku przeciwnika lub zbyt powolnej dwuręcznej broni.
Jeżeli chodzi o przeciwników to na każdego jest sposób. Jak w każdej innej produkcji z From Software są bossowie, których pokonasz za 1szym razem i nigdy nie przyjdzie Ci przy nich zginąć. Z innymi natomiast będziesz się męczył, aż nie znajdziesz sposobu albo nie polepszysz swojego skilla.
Wg mnie Bloodborne to absolutny must-have chociażby ze względu na klimat, który jest jej największym plusem. Dodatkowo jest sporo ukrytych rzeczy jak np. kilka lokacji opcjonalnych. O dostępie do nich trzeba niekiedy poczytać w necie, samemu ciężko je znaleźć.
PS. najlepszy build to tzw. quality build. Życie tak na 25, reszta puntów na zmianę w zręczność i siłę. aż do 50 50. Najlepiej sprawdzi się miecz Ludwiga na pierwsze przejście. Minusem tego buildu jest brak możliwości używania arcane itemów.
Parę tipów co do walk z bossami:
spoiler start
- Gascoigne'a można ogłuszyć używając pozytywki, będzie otwarty na backstaba, po którym można wykonać brutalny atak. Można go również parować, również w ostatniej fazie najbardziej agresywnej.
- w walce z Romem pająkiem dobrze pokonać najpierw małe pajączki, w drugiej fazie to samo tylko trzeba być cały czas w ruchu
- Mistrza Logariusa można parować dopiero w drugiej fazie. W pierwszej fazie uderzaj raz(nie więcej) po czym rób unik w strone Logariusa i tak w kółko aż do drugiej fazy. Miecz który wbija w ziemię można zestrzelić z pistoletu. Logarius pozostawia również wiele openingów na backstaba.
- mrocznej bestii paarl można łamać nogi po kolei co powoduje banalną walkę, bez tego walka jest bardzo trudna
- bestię żądną krwi również można parować, ale trzeba być w tym naprawdę dobrym, zwykłe uniki i dwuręczna broń będzie znacznie lepsza
- pastor Amelia to typowy tank + się leczy, dobrze zaopatrzyć się w koktajle, które zablokują jej leczenie, które odpowiednio sygnalizuje
- przy walce z odrodzonym należy najpierw wyeliminować magów u góry, należy uważać na to jak rzyga na ziemię i daleko uciec od tego - 1 shot kill
- Ebrietas może być parowana za pomocą silnego ataku typu pchanego od tyłu np. dwuręczną wersją miecza Ludwiga co czyni walkę prawie banalną - dalej trzeba zdodgować 1 shot 1 kill laser
Z dodatku:
- Laurence - absolutny sukinsyn, jednak jest sposób na całkowite uniknięcie jego pierwszej fazy, który został fantastycznie pokazany w filmiku na youtube "bloodborne 0 hits taken
spoiler stop
Do tej pory najlepszy fabularny shooter z elementami RPG. Fabuła jest niesamowicie wciągająca. Jedyna rzecz do czego można się przyczepić to gra mogłaby być dłuższa.
- wątek baptyzmu
- ciekawe plazmidy
- fajne bronie
- miasto podniebne - znacznie bardziej podobała mi się ta wizja utopijna aniżeli depresyjne i klaustrofobiczne Rapture
10/10
Kontynuacja pierwszej części świetnego Bioshocka. Oczekiwania były bardzo wysokie. Ale czy producenci podołali?
Już intro wysadza z butów. Okazuje się, że ... tak - będziemy grać Big Daddym. Przestarzałym modelem Big Daddiego ale zawsze !
Ilość sposobów na przejście gry jest niesamowita. Jeden z moich znajomych przeszedł grę bez wystrzelenia niemalże ani jednego pocisku. Poza zwykłym strzelaniem można też perki przydzielać do walki wręcz. Z odpowiednimi perkami nasz meele Big Daddy staje się tym właśnie "czołgiem", którego przedmówcy brakowało.
Ta część podobała mi się bardziej niż jedynka ze względu na fabułę, bardziej rozbudowany arsenał i ilość możliwości przejścia gry.
9/10
Tak jak poprzednik napisał - coś więcej niż tylko shooter.
Producenci postawili w głównej mierze na fabułę opowiadaną poprzez znajdywane nagrania do odtworzenia. Bardzo ciekawy pomysł, choć w połowie gry już mi się nie chciało ich słuchać gdyż główne założenia fabularne były łatwe do przewidzenia.
9/10
Ciężko znaleźć jakiekolwiek minusy. 9/10 tylko dlatego, że grałem wcześniej w dwie kolejne części, które były znacznie bardziej rozbudowane i dla mnie ciekawsze.
Główny nurt fabuły jest epicki, tutaj zgodzę się ze wszystkimi.
Jednak to co czyni BG2 niezapomnianym:
- Piotr Fronczewski
- zasada rzadkości przedmiotów (tak jak unikaty w diablo) - człowiek cieszy się jak zdobędzie jakiś unikat w grze
- zadania poboczne - często zupełnie niespodziewane, jak niechcący odkryte przejście, ponieważ zapomniałem wyłączyć wykrywania pułapek, a za przejściem potężny lisz
- zagadki dżinów
- możliwość rozwiązania problemów na różne sposoby
- czary wysokopoziomowe u maga
- pozornie nic nie znaczące przedmioty odnajdywane przez całą grę można później wykuć w potężny oręż
- gildia wampirów na cmentarzu
- twierdza strażnika i tajemniczy "Bezimienny"
- pochodzenie naszej głównej postaci
Jednymi słowy: Arcydzieło niedoścignione.