Żyję i mam się dobrze, choć faktycznie tutaj już praktycznie nie zaglądam. Pamiętam jednak wiele osób, sam jestem w szoku ilu użytkowników z pierwszych setek pamiętam. Moje pierwsze lata na Golu wspominam jako najlepszy czas online w moim życiu:)
ActinD--> 19 gb wolnego na C, więc chyba to nie tu jest problem. Dodam, że ręcznie czyściłem również bufor wydruku i wykonywałem wszystkie możliwe porady dotyczące problemu z tym buforem i nic to nie zmienia.
klioss--> Ale drukarka cały czas jest "online", jest do niej dostęp przez sieć itd.
klioss--> Mam problem ze znalezieniem kabla, bo nigdy tej drukarki inaczej nie podłączałem. Muszę jeszcze raz poszukać.
Mam tylko przeczucie, że gdyby sieciówka w drukarce padła, to nie byłbym w stanie się z nią łączyć za pośrednictwem narzędzia hp do obsługi drukarek po sieci. No i narzędzie diagnostyczne hp wykazałoby wtedy jakieś błędy. Moim zdaniem problem leży po stronie systemowej.
Może jednak ktoś będzie potrafił pomóc?
Jeszcze nie sprawdzałem, bo nie mam kabla, którym bym mógł ją podłączyć do laptopa...nigdy nie był mi potrzebny.
Widzący -> Nie przeszedłem na Win 10, dlatego nie powinno być problemu...
System: Windows 7 (64 bit)
Drukarka: HP LaserJet m3035xs (działa sieciowo)
Drukarka nagle przestała drukować. Dokumenty są przesyłane do "kolejki" i tam po jakimś czasie pojawia się niesprecyzowany "Błąd-drukowania" i nic się nie drukuje.
Połączenie z drukarką jest prawidłowe (próbowałem na wprowadzonym stałym wewnętrznym ip i też żadnej zmiany). Sterowniki odinstalowywane i instalowane wielokrotnie i to nic nie pomogło. Czyszczenie bufora wydruku też nic nie wnosi. Ogólnie spróbowałem wszystkiego co udało mi się w sieci wyczytać i nic nie pomaga.
Dodam, że narzędzie hp print and scan doctor nie stwierdza żadnych błędów, a mimo to nawet strona testowa nie chce się drukować. Natomiast z poziomu drukarki strona testowa się drukuje. Problem pojawił się nagle z dnia na dzień, wcześniej wszystko działało od wielu lat bez zarzutu.
P.S. Wielokrotnie uruchamianie ponownie procesu drukowania skutkuje tym, że czasem drukarka wypluje pierwszą stronę wydruku, ale już bez wydruku na drugiej stronie (druk dwustronny włączony), kolejne strony się też nie drukują.
Zastanawiam się czy jakaś aktualizacja windowsa tego nie spowodowała, ale stan ten trwa już od kilku tygodni (nie wiem od kiedy, bo jak nie działało to drukowałem na innej drukarce, bo myślałem, że to jakiś problem z routerem i połączeniem po sieci z drukarką), więc o przywróceniu systemu mogę zapomnieć.
Może ktoś miał podobny problem i udało się go rozwiązać?
Jeśli nie grałeś to polecam Osadników z Catanu i mnóstwo rozszerzeń jakie zostały do tej planszówki wydane:)
Używa/używał ktoś z Was wzmacniacza sygnału wifi? Trochę tego jest i nie bardzo wiem, który warto kupić. Interesuje mnie coś z półki: "najlepsza jakość w przystępnej cenie":>
woytek--> No też mam takie wrażenie:>
W Gdyni właśnie śnieg zaczął padać...gdzie ta wiosna...?
woytek--> Na początku głównym spoiwem wątku było wspólne granie jak nie w CC to w Medal of honor i wiele innych gier. Przy okazji zawsze znalazły się inne tematy do rozmowy/pisania. Jak tego wspólnego grania zabrakło, to w zasadzie trudno podtrzymać wątek samymi rozmowami o przysłowiowym niczym.
Pod uwagę trzeba wziąć jeszcze jedną kwestię. Na początku istnienia naszych wątków, które potem połączyły się we wspólny Frontline, mieliśmy jedną osobę, która to wszystko napędzała - mówię oczywiście o Matchausie, naszym czołowym spamerze:D No i teraz mała ciekawostka - Matchaus nie napisał nic na forum od - uwaga uwaga - 6 maja 2016!
Yaca--> Oj pamiętam jak grałem jeszcze na Amidze 500 w Cywilizację 1...łza się w oku kręci:)
To gdzie się wszyscy podziali?:> Kiedyś ten wątek to była dla wszystkich pierwsza strona otwierana do porannej kawy, a obecnie czasem i przez miesiąc ani jednego nowego wpisu...
T_bone--> Ja nie mam żadnych problemów z CCII, ani na komputerze stacjonarnym (to akurat nic dziwnego, bo nic w nim nie zmieniałem dobre 8 lat, więc pamięta jeszcze stare dobre czasy:>), ani na laptopach. Ciekawe, nie pamiętam żebym kiedykolwiek spotkał się z tym błędem.
Jeszcze dwa miesiące i obecna część będzie miała 2 lata...tak mało to chyba jeszcze nigdy nie pisaliśmy. Gdzie te czasy, kiedy nie nadążało się czytać kolejnych postów w przerwach od pracy/nauki...?:(
T_bone--> Hehe dobre:) No ja o okładce jeszcze nie pomyślałem. Może chociaż zbindować byłoby warto:) Pamiętam, że kiedyś pisaliśmy też sporo raportów z pojedynczych bitew, ciekawe czy ktoś to zbierał?
Krwawy--> Może i kilku chętnych by się znalazło na taką kampanię. Ja jakiś czas temu odkurzyłem moje ulubione CCII i CCIV z vetbobem i trochę gram od czasu do czasu.
T_bone--> Ostatnio przy okazji porządków wpadła mi w ręce drukowana wersja tego dzieła:> Przeczytałem z zapartym tchem, a porządki dokończyłem następnego dnia:D
Otto--> Cudo:) Tylko takie motocykle mi się w zasadzie podobają. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko amerykańskich pustkowi:> Jak znajdę chwilę to chętnie poczytam te artykuły z linków, dzięki.
Otto--> Powodzenia w dalszej drodze! Napiszesz coś więcej o tej piękności ze zdjęcia?:)
Ma ktoś z Was jakieś doświadczenia z dronami? Chodzi o drona dla amatora w tym temacie. Rozrzut cenowy jest tak duży, że nawet nie wiem od czego zacząć zgłębianie tematu. Ile trzeba wydać na taką zabawkę, która będzie wystarczająca nie tylko na godzinę zabawy, ale da frajdę na trochę dłużej?
Slawekk--> Jeśli podobał Ci się True Detective to polecam Fargo. A z gangsterskich klimatów bardzo podobały mi się: Boardwalk Empire i Narcos. No i nie sposób pominąć Peaky Blinders, choć w trzecim sezonie poziom nieco spadł.
Zdrowych, wesołych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia i pomyślności w Nowym Roku:)!
Hansvonb--> To pozostaje rozejrzeć się za alternatywnym sprzętem z przełomu wieków i w razie potrzeby przełączać tylko wtyczkę od monitora:>
Hansvonb--> No ja mam podobne problemy na laptopie. Stacjonarny komputer z racji tego, że używam go tylko do oglądania filmów i NBA, nie był od kilku lat modernizowany, zatem tam nie mam żadnych problemów. Na laptopie też jakoś sobie poradziłem, na tyle że dało się grać. Mocna ingerencja w ustawienia myszki nie pomaga? Pamiętam też, że kiedyś do gier z początku lat 90 wymyślili jeszcze coś takiego co programowo spowalniało komputer i w ogóle czyniło z niego staroć, aby stare gry mogły normalnie działać. Może i obecnie coś takiego ktoś stworzył.
matchaus--> Jest nadzieja, że chwilowo wątek z odmętów podniosą życzenia Bożonarodzeniowe i noworoczne.
Ostatnio co kilka dni staram się pogrywać w Close Combat, głównie w moją ulubioną drugą część II, a czasem też IV z modem Vetbob. To chyba jedyna gra, która się nie starzeje i przy której odpaleniu nie czuję wrażenia, że "to już nie to samo co kiedyś". Wystarczy usłyszeć dźwięk niemieckiego kmu, żeby cofnąć się w czasie...:)
Krwawy--> Oj no to już kawał "grzmota", na zdjęciu wygląda na trochę mniejszy:)
Odkurzyłem wczoraj wieczorem Close Combat II:) Zagrałem kilka bitew z operacji w SON. Obudziły się wspomnienia:)
Jak tu człowiek ma się dobrze czuć jak z dnia na dzień temperatury zmieniają się jak szalone:(
matchaus--> W Katowitz w piątek nie będę, ale za to 24 będę w Warszawie na Toto:>
matchaus--> No to wypada życzyć udanych połowów:) Ja się wybieram na rybki od ponad 3 tygodni i się wybrać nie mogę. Ciągle coś wyskakuje, a to praca, a to pogoda do bani, no ale mam nadzieję że w czerwcu jeszcze mi się uda trochę połowić:)
Hansvonb--> To niewychowawcze:D Powinieneś podważyć wyniki konkursu, żeby się dzieciakom w d***ch nie poprzewracało przez te kilka miesięcy:>
diriz--> Kopę lat:) Czemu zawdzięczamy Twój powrót na stare śmieci?:)
Pozdrawiam:)
w o y t e k --> Gorzej jak nagle się przyśnie, albo po prostu zachce się spać a w kominku podrzucone do pełna...Zamknięte palenisko ma jednak tę przewagę, że nie trzeba o nim myśleć i jak chcesz pójść spać, wyjść, wykąpać itp. to nie ma ku temu żadnych przeszkód i masz pewność, że cała chałupa z dymem nie pójdzie:)
Nieludzka pora żeby siedzieć w robocie...:(
Yaca--> No to w takim razie to jest bardzo poważna sprawa. Jednym słowem jak coś się popsuje to się nasłuchasz...:P A popsuje się na pewno bo taka jest obecnie polityka producentów:D Więc się lepiej zastanów czy nie lepiej, żeby Żona zaplanowała wszystko a nie tylko "design":>
A w temacie to moim zdaniem:
Zmywarka - BOSCH,
Pralka, lodówka - Electrolux
Pozdrawiam,
Lipton
Ja tylko zastanawiam się nad jednym, o czym ktoś kilka postów wyżej już też napomknął. Otóż głosując do Rady i na Prezydenta Miasta wiedziałem na kogo głosuje. Znałem przynajmniej część kandydatów. Natomiast kiedy otworzyłem kartę do głosowanie do sejmiku to opadły mi ręce bo zdałem sobie sprawę, że są to dla mnie osoby w zasadzie anonimowe.
Tylko z tego względu podejrzewam, że wiele osób oddało świadomie głos nieważny. Co więcej jestem przekonany, że z tych blisko 20% nieważnych głosów, duża ich część to głosy "świadomie nieważne". Patrząc na nasze władze i opozycję naprawdę dochodzi się do przekonania, że już nawet takie głosowanie jak wiele lat temu - na mniejsze zło - już nie wchodzi w grę. Teraz naprawdę nie wiadomo na kogo głosować, bo to żadna różnica kto rządzi...wszyscy są tacy sami...
Moim zdaniem dla świętego spokoju ludzie wypełnili swój obowiązek obywatelski (zagłosowali prawidłowo przynajmniej na prezydenta ewentualnie radnego, bo tam mniej więcej wiedzieli na kogo głosować), a tam gdzie nie wiedzieli gdzie postawić krzyżyk, to postawili ich kilka, żeby nie opowiadać się za żadną ze stron skoro nie mają o tym zielonego pojęcia. Niemniej argumenty, żeby w takiej sytuacji powtarzać wybory są chore, bo po pierwsze po raz kolejny głosować pójdzie znów jakieś 40% tych co za pierwszym razem co da frekwencję pewnie około 20% i czy wtedy te wybory będą bardziej miarodajne niż przy 20% nieważnych głosów? A po drugie nie sposób udowodnić, że te nieważne głosy to efekt pomyłek a nie świadomego oddania nieważnego głosu.
P.S. Ja nie oddałem świadomie nieważnego głosu, bo uważam, że nie na tym to polega.
No no, Panowie na chwilę rozruszali nieco ten przymierający wątek:)
U-boot--> Nagłaśniają to co się niestety lepiej "sprzedaje":(
Targo79--> Moim zdaniem Grecja nie ma z Kolumbią szans. Kolumbia jest mocniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Ich siła w ataku nawet pod nieobecność Falcao jest imponująca, a obrona Grecji już nie taka jak kiedyś. Inny wynik niż zwycięstwo Kolumbii będzie ogromną niespodzianką.
matchaus--> Ciężka sprawa z tym obstawianiem będzie w pierwszej kolejce. Moim zdaniem to będą mistrzostwa niespodzianek, bo ekipy które od wielu wielu lat rządziły na boiskach są w rozsypce albo przebudowie i nie grają na miarę swoich możliwości. Mam tu na myśli Hiszpanię Holandię, Anglię, Francję, Niemcy, Argentyna z Messim bez formy w drugiej części sezonu. Z jednej strony nie spodziewam się, żeby było aż tak źle żeby mieli problemy w grupach, ale w pierwszych kolejkach punkty będą tracić. Przynajmniej tak na papierze to widzę. Ciekawe jak będzie w rzeczywistości:)
Może mała sonda kogo obstawiacie na mistrza a kogo na czarnego konia? Dla mnie:
Mistrz - Brazylia (grają u siebie i pokażą równie dobrą grę jak na zeszłorocznym Pucharze Konfederacji, moim zdaniem jeśli nie przegrają w głowach to powinni zdobyć ten upragniony tytuł)
Czarny koń - Kolumbia (mimo braku Falcao to reprezentacja, w której są inni skuteczni napastnicy. Grają w stosunkowo łatwej grupie, z której moim zdaniem wyjdą bez problemów, no a potem już wszystko jest możliwe w fazie pucharowej)
Witam, witam,
Tak już tradycyjnie po dłuższej przerwie spowodowanej kilkoma bardzo pracowitymi miesiącami, wpadłem zobaczyć co tam słychać ciekawego? Gracie w coś jeszcze w ogóle wspólnie?
Targo79--> Będzie taka sama tyle, że będzie uboższa o wszystkie dokumenty, filmy, mp3 i wszystko inne co na niej miałeś, a nie tylko o system - tak jak zacytował Chrees w swoim ostatnim poście. Tak więc zanim się za to zabierzesz to skopiuj wszystkie dane, które chcesz zachować.
Matchaus rzucił palenie...świat się kończy...gratuluję i życzę wytrwałości w postanowieniu:)
Targo79--> Mój router też potrafi zacząć wariować jak na wifi się podłączę pod niego dwoma, albo trzema sprzętami. Twardego resetu nie robiłem, ale zwykłe wyłączenie z prądu i włączenie sprawia, że przez jakiś czas problemu nie ma i wszystko jako tako działa. Od kilku lat moja wiedza na temat komputerów bardzo zmalała:P ale może jakiś konflikt adresów się tworzy w momencie podłączenia kolejnych urządzeń? Może przypisanie stałych adresów komputerów łączących się w sieci załatwiłoby problem?
woytek--> Ja mam wrażenie, że na tym poziomie bardzo wiele już rozgrywa się tylko w głowach. W takich turniejach nie ma zbyt wielu ludzi z przypadku, tylko to wszystko są naprawdę nieźle grający zawodnicy. No ale w głowach są między nimi różnice. Na tym też między innymi polega geniusz tych największych. Dać się przeciwnikowi wyszumieć i zmęczyć, a potem systematycznie go punktować. Podobny do półfinału przebieg miał ćwierćfinał Murraya z bodajże Verdasco. Przegrywał 0:2 i wydawało się, że nie ma już dla niego nadziei i wtedy się obudził.
W spotkaniu z Janowiczem przełomowy był gem, w których mogło być już chyba 5:1 dla Polaka, a skończyło się 4:2 a potem 4:5. Od tego gema Murray zaczął rewelacyjnie trafiać pierwszym serwisem czym ustawiał sobie każdą kolejną akcję. Do tego Janowicz się spiął i utracił swój największy atut - serwis i przegrał mecz. No ale na tym polega tenis. Sukces daje talent, ciężka praca, odrobina szczęścia i mocna psychika. Tego ostatniego Janowiczowi jeszcze brakuje.
woytek--> Powtórzy się o ile mu sodówka do głowy nie uderzy:) Tak jak piszesz o tym, że "grało tak wcześniej już wielu", to na myśl przyszło mi dwóch i przyjrzyjmy się temu bliżej.
Andy Roddick - > 5 finałów wielkiego szlema, cztery przegrane (wszystkie z Federerem), wygrany jeden z Juanem Carlosem Ferrero.
i bardziej z historii:
Goran Ivanisevic--> 4 finały (wszystkie Wimbledon), z czego 1 wygrany z Patrickiem Rafterem, a 3 przegrane (dwa z Samprasem i jeden z Agassim).
Powyższe, to dwa najbardziej charakterystyczne nazwiska dla tego rodzaju tenisa w latach 90 i pierwszej dekady XXI wieku. Zawodnicy ci mogli wiele osiągnąć, ale jak na ich drodze stawali geniusze danych czasów, to szans nie mieli. Finały wygrali dopiero kiedy trafili w nich na gracza znacznie słabszego.
Obecnie Murray - szczególnie na trawie, Nadal, Djokovic i Federer to są tacy właśnie geniusze, z którymi w 90% przypadków Janowicz będzie przegrywał. Dlatego do sukcesu zawsze będzie potrzebował dobrej drabinki. Tak jak Roddick, który jak trafiał na Federera to było po zabawie już na starcie...
Ogólnie jednak uważam, że Janowicz powinien grać tak jak gra, bo to są jego atuty i trzeba je wykorzystywać a nie kombinować. Powyższe analizy proszę potraktować jako ogólne rozważania o tenisie, gdyż bardzo lubię rozmawiać o tym sporcie, szczególnie jeśli można się w nich cofnąć do czasów, kiedy oglądanie tenisa było mi bardzo bliskie, a więc czasów Changa, Beckera, Agassiego i wielu wielu innych gwiazd lat 90 i początku XXI wieku.
woytek--> Masz rację, że za dużo tych miejsc tuż "za podium", ale ogólnie to mam wrażenie, że wszyscy na świecie zachłysnęli się trochę Janowiczem, bo w końcu pojawił się ktoś z potencjałem na wygrywanie z wielką czwórką. Jakby nagle wszyscy zapomnieli o tym co mówiło się kilka tygodni temu, że Janowicz ma świetne warunki, ale głównie wygrywać pozwala mu serwis, co w gemach, w których serwuje przeciwnik nic mu nie daje. Brak w grze Janowicza tej wszechstronności, którą prezentuje Murray. Choćby porównać ich serwowanie - Janowicz wali na siłę i jak wchodzi to super, a jak nie to są problemy z wygrywaniem gemów, a Murray strzelał w półfinale as za asem nie uderzając wcale tak mocno, acz precyzyjnie jak cholera. Generalnie Janowiczowi odpowiada taka gra jak w meczu z Kubotem - szarpane, krótkie akcje, bez długich wymian. Z Murrayem już trzeba było trochę pograć, a to jak widać było wczoraj, nawet dla Djokovica było bardzo trudne.
Co więcej wszyscy eksperci jakby zapomnieli o tym, że Janowiczowi bardzo pomogła drabinka i fakt, że "wylecieli" z niej Nadal i Federer. Żebyśmy się źle nie zrozumieli, nie umniejszam sukcesu, ale gdyby faworyci nie odpadli ze średniakami, którzy zagrali z nimi mecze życia, to Janowicza w półfinale byśmy raczej nie zobaczyli.
Swoją drogą szkoda wczoraj końcówki meczu, bo Djokovic był o włos od wydarcia gema po obronie 3 piłek meczowych i wyjściu na przewagę. No ale Murray wygrał zasłużenie 3:0 i w końcu zdobył upragniony tytuł:)
Jakby przegrał w finale napisalibyście pewnie to samo...to narzekanie to jest raczej ten polski kompleks:P Janowicz nie reprezentuje jeszcze poziomu najlepszej aktualnie czwórki światowego tenisa (Nadal, Djokovic, Federer i Murray) i jeszcze daleko mu do tego poziomu i każdy kto choć trochę tenis ogląda z łatwością to zauważy. Nie ten poziom na dzień dzisiejszy. Ten półfinał to jest i tak super osiągnięcie i trzeba się z tego cieszyć i nie narzekać:) Janowicz nie zawiódł, a wręcz przeciwnie, dał kupę radości wspaniałym wynikiem w turnieju wielkoszlemowym!
Orientuje się ktoś w temacie pilotów uniwersalnych? Chodzi mi przede wszystkim o przedział cenowy, od którego zaczynają się takie warte rozważenia. Do obsługi miałby być tv, amplituner, blu-ray i choć to pewnie niewykonalne (ale może się mylę) cyfrowa tv.
Slawekk--> Hmm no może coś w tym jest, chociaż na ulicach mojej dzielnicy trochę tych dzieciaków widać, ale na boisko jak widać ich nie ciągnie. Ale faktycznie będę musiał zrobić sobie spacer po nowych dzielnicach i zobaczyć jak to wygląda w Gdyni:)
Slawekk--> Gdzie Ty masz te pełne boiska?:> Ja mam szkołę naprzeciwko domu i boisko na którym kiedyś kopałem piłkę i na którym ciężko było popołudniami wcisnąć szpilkę świeci pustkami. Z drugim boiskiem w mojej dzielnicy jest to samo. Od kilku lat mam wrażenie, że dzieciaki wolą grać w FIFĘ niż biegać za piłką. No ale z tego co mówisz nie jest tak źle i gdzieś jednak grają?:) Ciekawe czy to zaprocentuje w przyszłości...Choć szczerze wątpię, chyba że coś się poprawi w pracy z młodzieżą - a raczej inwestowaniu w nią - w polskich klubach. Jeśli nie to ewentualne talenty przepadną nim zabłysną.
Chrees--> Ja w nic już nie gram. Czasem poklikam Football Managera, bo mogę to połączyć z czytaniem książki czy nauką, ale na nic innego nie starcza mi czasu. Dziewczyna się przeprowadziła i dojeżdżam teraz dużo dalej a co za tym idzie wracam nocami do domu. Tak więc grać już nie mam za bardzo kiedy. Inna sprawa, że nie widzę za bardzo teraz w co miałbym grać, bo czołgi jakoś mnie nie przekonały.
Yaca--> No to ambitnie:>
Hansvonb--> I tak jeszcze przez kilka lat będzie rosnąć i rosnąć:D
Yaca--> Gratuluję i życzę Tobie i Małżonce dużo siły i wytrwałości w najbliższych kilkunastu miesiącach:)
jasonxxx--> Nie można tylko zapominać, że w tym roku Miami zagra już bez takiej presji, no i dostali ciekawe wsparcie w postaci doświadczonych Ray'a Allena i Rasharda Lewisa. Tyle, że to i tak najwyżej dopiero w finale Lakersi będą się tym musieli martwić. Szczerze mówiąc bardzo chciałbym zobaczyć finał Miami Heat - Los Angeles Lakers.
Chrees--> To taka odformalizowana forma wypowiedzi, która przyjmuje więcej niż papier:) Ty piszesz, że "Skończyło się jak to w Polsce", a ja napisałem o "zderzeniu z Polską rzeczywistością", w obu wypadkach chodzi mniej więcej o to samo:) Może gdybym to napisał w wypracowaniu maturalnym to Twoje wywody i docinki w tym temacie byłyby uzasadnione:) ale w internecie to tak bez przesady:)
Wracając do tematu, to owszem masz rację, że wymagałoby to zmian dokonywanych u góry. Jeśli zaś chodzi o te wycieczki, to też o tym słyszałem, tyle że Policja ma prawo odmówić dokonania badania w uzasadnionych przypadkach. Takimi właśnie są badania osób, które ewidentnie są pod wpływem.
Zgadza się, że Policja ma masę roboty. Tylko że sama Policja jakiś czas temu ogłaszała wszem i wobec o możliwości bezpłatnego poddania się badaniu alkomatem. Pamiętam, że nieco później jakaś stacja radiowa wysyłała dziennikarzy po komisariatach w całej Polsce, żeby sprawdzić jak to funkcjonuje no i oni też zderzyli się z "brakiem ustników". Policjanci nie zasłaniają się brakiem czasu, zawracaniem dupy itp. a jedynie kwestią zbyt małej ilości ustników im przydzielanych (czyli de facto brakiem funduszy). Stąd moje przemyślenia o potrzebie dokonania zmian, które pozwalałyby na zapłatę za ustnik. Nie sądzę, że jakoś strasznie zdezorganizowałoby to pracę policji, bo zajmują się tym i tak dyżurni, a każdy interesant przychodzący na komisariat musiałby poczekać na załatwienie przed nim spraw pilnych.
Mogłoby to wszystko odbywać się też w formie normalnej działalności prowadzonej np. przez aptekę, do której przychodziłby delikwent, płacił i dokonywano by badania. Problem tylko w tym, żeby alkomaty były homologowane i odpowiadały tym używanym przez policję.
Ja i tak mam nadzieję, że ktoś kiedyś wprowadzi dodatkowe zabezpieczenie w pojazdach, które będzie działało jak immobilizer. Będzie trzeba najpierw dmuchnąć i mieć 0.0, żeby rozrusznik w samochodzie w ogóle zaskoczył:D
Chrees--> Piłeś nie jedź dotyczy jeżdżenia po alkoholu. A alkomatom które może kupić przeciętny człowiek to lepiej nie wierzyć. Zbyt wielu takich widziałem, którzy uwierzyli i skończyli na ławie oskarżonych. Zresztą nikt normalny po piciu nie lata na policję sprawdzać czy wytrzeźwiał. Ale są sytuacje losowe kiedy potrzebujesz na drugi dzień pojechać, o czym pijąc dzień wcześniej nie wiedziałeś i chcesz sprawdzić czy możesz, żeby nie stanowić zagrożenia na drodze i nie łamać prawa.
Roszczeniową postawę to bym miał gdybym poszedł żądać zbadania, a nie grzecznie zapytać i przyjąć do wiadomości, że nie ma takiej możliwości w danym dniu. To czy Policja jest dofinansowana czy nie, to nie ma w tym kontekście żadnego znaczenia, bo podkreślam niech to robią odpłatnie, bo nawet 3-4 osoby miesięcznie, które przyjdą się zbadać i dzięki temu nie wsiądą na kacu do samochodu i nie będą stanowić zagrożenia dla tysięcy innych użytkowników drogi jest tego warte. Sam wiesz, że wielu innych w mojej sytuacji by stwierdziło, że "mimo iż mnie nie zbadali, to i tak zaryzykuję".
P.S. Nie traktuj wszystkich stwierdzeń używanych w pisanym języku internetowym tak poważnie, bo stres zdrowiu szkodzi:)
Ech po raz kolejny zderzyłem się z polską rzeczywistością...Wczoraj trochę zabalowałem, więc wybrałem się dziś na komisariat policji, żeby mnie przebadali alkomatem, bo nie wiem czy mogę prowadzić. No ale cóż alkomaty to oni mają, ale już ustników to nie, bo dostają ich za mało i się już skończyły i teraz czekają na "dostawę" kolejnych...Jedyny pozytyw z tej wizyty to funkcjonariusz, który był bardzo miły i dokładnie mnie wypytał ile i do której godziny piłem i odniósł się do swojego doświadczenia z podobnymi przypadkami i stwierdził, że na moim miejscu by nie ryzykował bo raczej jestem jeszcze pod wpływem. Tyle że to ja już sam wiedziałem, bo w przeciwnym razie bym nie wpadł na pomysł żeby iść na komisariat.
Zastanawiam się jak mamy walczyć z nietrzeźwymi kierowcami jeżeli chcąc skontrolować swój stan nie można tego zrobić, bo brakuje sprzętu na policji. Niechby zrobili odpłatne takie badanie, bo ja bym chętnie za ten ustnik zapłacił, bo codziennie się nie zdarzają takie sytuacje (ja pierwszy raz miałem cykora a chciałem jechać więc postanowiłem się udać najpierw na policję). Na szczęście trafili tym razem na człowieka, który nie wsiądzie za kierownicę skoro nie udało się przebadać, ale wielu w mojej sytuacji machnęłoby ręką i mimo tego że ich nie zbadano wsiedli by do tego samochodu i stanowili zagrożenie dla siebie i innych kierowców.
Dessloch--> Gdyby tak było to Policja nie łapałaby dziennie tylu nietrzeźwych kierowców.
|kszaq|--> Może i tak, ale z drugiej strony Nash jest specyficznym rozgrywającym i nie jest do końca pewne czy sprawdzi się w stylu gry Lakersów, który jest zgoła inny od Phoenix Suns w których stał się wielkim graczem.
19. Carles Puyol (Hiszpania)
12. Xavi (Hiszpania)
Behemoth --> Jeśli oczekujesz że ktoś będzie z Tobą prowadził poważną dyskusję to daruj sobie takie zdania "Że zamienił fanatyzm na esencję futbolu?". To już naprawdę jest nudne jak kibice obrzucają innych kibiców błotem, wychwalają tylko swoje kluby a pozostałym dopisuje jakieś chore epitety nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, nie potrafią docenić przeciwników itd...Równie dobrze teraz kibic Barcelony mógłby powiedzieć tak: "Figo zamienił esencję futbolu na fanatyzm.". I co to wprowadza do dyskusji? Gadasz byle gadać i tylko niepotrzebne konflikty coś takiego może wywołać.
1. Leo Messi (Argentyna)
2. Sandor Kocsis (Węgry)
3. Ronaldo (Brazylia)
4. Patrick Kluivert (Holandia)
5. Luis Figo (Portugalia)
6. Christo Stoiczkow (Bułgaria)
7. Ronaldinho (Brazylia)
8. Johan Cruyff (Holandia)
9. Bernd Schuster (Niemcy)
10. Rivaldo (Brazylia)
11. Luis Enrique (Hiszpania)
12. Xavi (Hiszpania)
13. Ladislao Kubala (Węgry)
Mam nadzieję, że ktoś sobie też przypomni o Ronaldzie Koemanie:)
Persecuted --> Mi się wydaje, że problem leży tam gdzie wskazał to graf_0. Niestety nie ma możliwości obejścia tego, bo prawda jest taka, że betoniarki nie skopiujesz a grę czy film bez problemów...I to niezależnie od tego czy będziemy mówić o okresie 10 dni czy 10 godzin. Nie sądzę więc by była możliwość zmiany przepisów, która zadowoliłaby użytkowników i jednocześnie przynajmniej w jakimś stopniu zagwarantowała producentowi ochronę jego praw.
Hansvonb--> W tym roku to trafiłeś na najgorszy czerwiec ostatnich kilku lat. Dawno tak słabej pogody w czerwcu na pomorzu nie było. Przeważnie był to najładniejszy i najcieplejszy okres lata (pamiętam bo zawsze cierpiałem ucząc się do sesji kiedy inni mogli wylegiwać się na słońcu).
jasonxxx--> Hehe optymista:)
Cieszę się, że James w końcu wygrał tytuł. Smutne było patrzeć na te wszystkie przegrane przez niego finały. Tak samo jak smutne jest patrzeć na innych wielkich koszykarzy, którzy nigdy nie założyli pierścienia. Przykro mi się robi gdy myślę o takich koszykarzach...No ale taki jest sport i nie obdzieli się tytułami wszystkich. To też jest w NBA piękne:)
Slawekk--> Napisałem: "zmienników nie ma kompletnie i prezentują żałosny ligowy poziom". Nie chodzi o grę w Polsce tylko o grę taką jak nasi ligowcy prezentują co niedzielę. Bramkarzy pomijam, im nie możemy nic zarzucić, ale do tego się przyzwyczailiśmy. Czy naprawdę uważasz, że sam fakt że piłkarz gra za granicą świadczy o jego wyższym poziomie od naszych ligowców? Wyszedł mu sezon, ktoś go kupił a potem grzeje ławę (Brożek), albo gra bo wydano na niego w sumie nie małe pieniądze (np. Mierzejewski), albo po prostu jak większość naszych piłkarzy uważa że już odniósł sukces i teraz nie trzeba już ciężko pracować. Lewandowskich i Błaszczykowskich można policzyć na palcach jednej ręki. Zresztą to i tak zawodnicy, o których nie pisałem, bo ten żałosny ligowy poziom odnosił się do rezerwowych i nieważne czy grają oni w Polsce czy nie, bo poziom prezentują i tak nasz ligowy. Do tego trzeba dodać, że 5 graczy to myśmy sobie "ukradli". Wyobrażasz sobie w ogóle ten skład bez nich?
Gdyby trenerzy mieli niewiele do powiedzenia to kto pamiętałby ich nazwiska? - Osłabiłeś mnie:) Mówimy o reprezentacjach przecież. Tam trener/selekcjoner ma kilka dni przed każdym meczem na pracę z zawodnikami. Dostaje gotowy materiał, który tylko poustawiać trzeba. Wtedy nie pracuje się już nad formą, bo brakuje na to czasu. Rola selekcjonera sprowadza się więc do odpowiedniej selekcji i motywacji.
Nazwiska pamięta się tylko wtedy kiedy drużyna odnosi sukces. Czy przeciętny kibic wie kto to jest Morten Olsen, który od bodajże 12 lat dokonuje fantastycznej selekcji Duńczyków, którzy nie kompromitują się na wielkich imprezach? Nie, bo Ci piłkarze nie są w stanie osiągnąć medialnego sukcesu, a tylko taki doceniany przez znawców. Nazwiska takich selekcjonerów, których drużyny odniosły sukces są zapamiętywane, ale przez pryzmat sukcesów tych drużyn.
Można to też odnieść do trenerów w ogólności i przywołać najgłośniejszy przykład ostatnich lat: Guardiola, Aragones, Del Bosque. Co ich łączy? Otóż w każdej z ich 11 grała masa wychowanków Barcelony, to dzięki nim odnieśli sukcesy, a kto ich nauczył grać? Szkółka piłkarska Barcelony. Tego nam potrzeba. Pracy z młodzieżą, bo piłkarza po 20 roku życia można jedynie mentalnie czegoś nauczyć i wraz z dojrzałością boiskową piłkarz może stać się lepszy, ale innego ułożenia nogi, celniejszych podań, to już go w tym wieku nikt nie nauczy. Trener profesjonalnej drużyny to też tylko selekcjoner i motywator, bo i przygotowaniem fizycznym zajmują się "jego ludzie".
Swoją drogą z trenerami to jest jak z szefami w firmach. Jak ma dobrych, ciężko pracujących pracowników, to firma "sama się kręci". Jego rola zatem sprowadza się do znalezienia tych dobrych pracowników i odpowiedniego ich zmotywowania.
Slawekk--> Też twierdziłem po pierwszym meczu, że Smuda nie reaguje na sytuacje na boisku, boi się zmian itd. Po drugim meczu dalej trochę takie wrażenie pozostało. No ale potem przyszedł mecz 3, który pokazał, że zmienników nie ma kompletnie i prezentują żałosny ligowy poziom.
Spoglądając na naszą ławkę to nie ma tam zawodników, którzy nie powinni byli pojechać na Euro. Smuda wziął najlepsze co pozostało. Po prostu ci wszyscy rezerwowi prezentują poziom reprezentacyjny takiej reprezentacji jaką mamy od ponad 20 lat. Tylko kilku zawodników z pierwszej 11 prezentuje wyższy poziom i to na nich można było liczyć w kontekście Euro. Gdyby nie oni to nasze oczekiwania nie mogłyby być wyższe niż osiągnięty wynik, bo byłaby to powtórka ze składów jadących na poprzednie wielkie imprezy.
Naprawdę nie wiem co mógłby Smuda więcej zrobić, bo tego czy nie krzyczał w szatni, że powinni grać inaczej i nie próbował reagować w trakcie meczu dając wskazówki piłkarzom co do innego ustawiania się, innego rozgrywania piłki itp. to nie wiemy. To tylko spekulacje naszych super wspaniałych, wszystko wiedzących dziennikarzy sugerują w każdym możliwym artykule, że Smuda nic nie zmieniał. Każdy trochę bardziej ogarnięty kibic wie że "trener to sobie może" jeśli mu piłkarze nie wykonują poleceń bo a) nie mają sił, b) nie mają wiary w zwycięstwo, c) nie mają jaj, d) nie potrafią bo brakuje im umiejętności. Tam bym szukał raczej winy takiego a nie innego rezultatu.
W ogóle to czas skończyć z szukaniem winy w Engelu, Janasie, Bennhakerze, teraz Smudzie, bo to się staje nudne. Wszystkiemu winny jest trener, a tego że przeciętnych (jeśli nie słabych), leniwych piłkarzy mamy to nikt nie zauważa. No biedni nasi kopacze, że im znowu trener Euro spieprzył...Czas żeby dziennikarze i kibice zjechali te nasze panienki, a nie selekcjonerów. Proste i bliskie nam dwa porównania można w tym wypadku przywołać:
1) Czy to Santosowi Grecy zawdzięczają awans? czy może piłkarzom gryzącym trawę i wierzącym w sukces choćby nie wiadomo jak niekorzystnie rozwijała się sytuacja?
2) Czy to Bilekowi Czesi zawdzięczają awans? Czy może temu że jak trzeba było w drugiej połowie strzelić bramkę Polakom to rzucili się do ataku i zrobili wszystko na co pozwalały im umiejętności żeby wygrać? Nie wspominając o zbawiennej moim zdaniem krytyce jaką obrzucani byli zawodnicy czescy jeszcze przed turniejem a także w jego trakcie, nawet po zwycięskim spotkaniu z Grecją, przez kibiców i dziennikarzy w Czechach, którzy ciągle podkreślali, że obecna kadra jest po prostu za słaba na ćwierćfinał i piłkarze są zbyt słabi. Może to spowodowało, że reprezentacja starała się coś udowodnić?
Czas zaakceptować stan rzeczy i nasze miejsce w futbolowym świecie i starać się od podstaw coś naprawiać i piąć się w górę i cieszyć każdym zwycięstwem z Azerbejdżanem, Finlandią, czy Andorą, a mieć nadzieję na zwycięstwo i z całej siły o nie walczyć w spotkaniach z silniejszymi przeciwnikami bez niepotrzebnego nadmuchiwania przez wszystkich "balonu nadchodzącego sukcesu". Wszystkim to wyjdzie na zdrowie.
P.S. Tak jeszcze w kwestii zmian to może jedynie brakowało mi zaryzykowania przez Smudę z wpuszczeniem Wolskiego, w którymś spotkaniu.
Z golfem coś się chyba komuś pomyliło:P
Pierwsza z brzegu lista:
http://www.najbogatsi.pl/index.php?dz=rankingi&id=77
Loczek--> Daj sobie spokój:) Szkoda nerwów na takich ludzi:)
Swoją drogą w końcu się zabrali za "sportowców" z wyrokami. Dotychczas wszystkim się udawało wywinąć.
Probierz - a co on takiego osiągnął co wskazywałoby że jest na tyle dobrym trenerem, żeby poradzić sobie z czymś co nie udało się Beenhakerowi, Smudzie i wielu innym, którzy papiery mieli bardzo dobre. Ten trener to coś a'la Michniewicz. Jakiś baran dziennikarz nie wiedzieć na jakiej podstawie o jednym napisał polski Guardiola, a o drugim polski Mourinho i teraz wszyscy to powtarzają i idzie za takimi fama jakoby byli utalentowanymi trenerami a żaden nic nie osiąga i nawet miejsca w jednym klubie nie potrafią zagrzać na dłużej.
Zaczynam się skłaniać ku młodemu trenerowi z zagranicy, dalekiemu od naszych układów i posiadającemu jaja żeby stawiać się PZPN. Jest coraz więcej przykładów trenerów za granicą - nie mówię tylko o reprezentacjach ale ogólnie - którzy po karierze piłkarskiej od razu zasiedli na ławkę i odnieśli sukces. W reprezentacji potrzeba osoby która będzie dobrze motywować i dokonywać odpowiedniej selekcji. Kogoś kto potrafi krzyknąć i nie boi się podejmować kontrowersyjnych decyzji.
Co do tych ogólnie wskazywanych kandydatów to może i Skorża nie jest najgorszym kandydatem. Ale nie wiem czemu jakoś tego nie widzę...
Ja z kolei bawię się u bukmacherów w obstawianie meczy Euro i szczerze mówiąc tak źle jak na tej imprezie to jeszcze nigdy nie szło mi typowanie:D No po prostu takie dziwne rezultaty padają w tym Euro..."Nasza grupa" to mi totalnie rozwaliła wszystkie kupony. Do tego porażki Holandii, dno jeśli chodzi o wyniki Szwecji która mnie kompletnie zawiodła niefrasobliwością w obronie. Generalnie zwątpiłem już czy do końca Euro uda mi się wyjść finansowo na zero, o zysku nie wspominając.
Matchaus--> Faktycznie atmosfera i co by nie mówić sukces organizacyjny, nieco polepszają nastroje. Nieuzasadnione okazały się obawy o wielkie korki na drogach, o wstyd z powodu nieukończonych autostrad itd. Kibice na to specjalnie nie narzekają, więc Euro ogólnie można uznać za nasz niemały sukces. Pytanie tylko jak wyglądać to będzie finansowo dla miast zaangażowanych w organizację.
W nawiązaniu do występu Polaków, nie ma już sensu za bardzo odgrzewać tego tematu, więc powiem tylko krótko, że wynik jest jaki jest. Wielkim zaskoczeniem brak awansu być nie może, bo prawda jest taka, że nasze miejsce w światowej piłce obrazuje pozycja w rankingu FIFA. Jednak trzeba przyznać, że gra wszystkich naszych grupowych rywali nie porywała i nawet nasza reprezentacja mogła to wykorzystać. No ale się nie udało i tylko jedno sprawia, że jestem maksymalnie wku****, a mianowicie fakt, że po grze naszych nie było widać prawdziwej woli zwycięstwa. Jako gospodarze i drużyna z realnymi szansami na awans, powinni we wszystkich 3 meczach od początku do końca gryźć trawę i walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć. Pokazać jaja bo wolą walki można naprawdę wiele zdziałać w piłce. Tego naszym piłkarzom zabrakło najbardziej.
Nie można moim zdaniem mówić o winie Smudy, bo moim zdaniem Smuda ułożył odpowiednio grę co było widać po tych pierwszych 30 minutach meczu z Grecją i Czechami i w wielu momentach meczu z Rosją. Piłkarze naprawdę taktycznie mniej więcej umieli budować akcje, a i w obronie było mniej błędów niż zazwyczaj w ostatnich latach. Problemem była sama mentalność piłkarzy. Brak jakiejkolwiek ochoty do zwycięstwa. Nie wiem, może brak wiary w zwycięstwo. Większość meczu stali w miejscu i nie było to według mnie wynikiem zmęczenia, ale braku ducha rywalizacji, chęci do skopania dupska rywalowi. Starczało woli walki na pierwsze minuty a potem schodziło powietrze.
Muszę się zatem zgodzić z Wojtkiem, który napisał: "Jest coś prawdopodobnie w mentalności polskiej co uniemożliwia dojście na najwyższy poziom w tej dyscyplinie.". Dokładnie coś w tym stylu...Z rozszerzeniem jednak na większość dyscyplin w naszym kraju. Sportowcom w Polsce najzwyczajniej brakuje jaj - poza paroma wyjątkami.
1. Zbigniew Boniek (Polska)
3. Marek Citko (Polska)
Aż łza się w oku kręci patrząc na bramki Marka Citko...A pamiętam jeszcze jak bardzo byłem przeciwny jego transferowi do Blackburn...a pomyśleć, że gdyby wtedy odszedł z naszej ligi to może pobiegałby z sukcesami jeszcze wiele lat po boiskach europejskich...To chyba jedna z najbardziej pechowo zniszczonych karier w ostatnich 20 latach w polskiej piłce. Mógł być i przez chwilę był, wielki, a po kontuzji stał się przeciętniakiem w polskiej lidze:(
Tak swoją drogą czy ktoś się kiedyś gdzieś doczytał, dlaczego nie mógł wrócić do formy po kontuzji?
matchaus--> Ta piła łańcuchowa to rewelacja. Muszę ojcu pokazać, bo nieraz kazał nam ze szwagrem skakać po drzewach w ogrodzie, a taka piła jest zdecydowanie bezpieczniejsza niż takie łażenie po drzewkach z cienkimi gałęziami.
Co do kosiarki to przynajmniej z 7 lat używamy także kosiarki no name, która kosztowała z tego co pamiętam jakieś 300 zł maksymalnie, ale chyba mniej to było, moc 1000W o ile mnie pamięć nie myli. Teraz taka 1000W jest w Obi nawet Boscha w minimalnie wyższej cenie. Kosimy nie mało w sumie, bo raz na 2-3 tygodnie od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Do tego zdarza się wjechać na gałąź która przyfrunęła z lasu, kamień, beton przy trawniku i inne pierdoły bo mamy dosyć zróżnicowany ogród i wciąż działa bez żadnych awarii.
Yaca--> No ale my mówimy o takiej "no name" (nie taki całkowicie no name, ale nie są to ani B&D ani Bosch, ani nic podobnego) za maksymalnie 100. To w porównaniu do Twojego wyboru oszczędność ponad 100 zł. Pytanie jest tylko ile jej będziesz używał. My w ogrodzie przycinamy kilka razy w roku dwa nie takie znów duże żywopłoty, kilka bukszpanów i drzewek i czasem jakieś krzaki przeciskające się przez płot z lasu, dlatego nam ta wersja "no name" w zupełności wystarcza i działa od dobrych 4 lat.
Jeśli Ty tniesz dużo więcej to myślę, że warto zastanowić się nad czymś droższym, chociaż szczerze mówiąc nie ma szans, żeby to urządzenie przetrwało tak długo jak urządzenia robione choćby jeszcze 10 lat temu. To jak ze sprzętem elektronicznym, agd, samochodami...obecnie urządzenie nie ma działać zbyt długo bo wtedy już nie kupisz kolejnego. Mój ojciec wciąż ma wiertarkę która pewnie jest w moim wieku i jak nowe wiertarki się zepsują a potrzeba coś przewiercić to zawsze można sięgnąć jeszcze po tamtą.
Yaca Killer --> My też od kilku lat używamy takich zwykłych z Obi czy Castoramy i wystarczają w zupełności. Jeśli nie masz kilometrów żywopłotu to spokojnie na kilka lat wystarczą.
olivierpack--> Widzisz ja jakoś nigdy nie oceniam pracy sędziów w kontekście pomocy lub przeszkadzania danemu zespołowi. Oglądam wiele meczy, w których nie gra Barcelona ani Real i we wszystkich są popełniane błędy i generalnie można zawsze znaleźć przykłady przemawiające za tym, że danemu klubowi w danym meczu sędzia pomagał, ale można by też znaleźć przykłady, że w tym samym meczu sędzia pomagał rywalowi. Trzeba po prostu być obiektywnym. Ja np. mimo kibicowania Barcelonie uważam, że wczoraj karnego za faul na Sanchezie nie powinno być i sędzia podjął słuszną decyzję.
Swoją drogą to witam po długim czasie:)
Pozdrawiam
NeroTFP.--> Zdaję sobie sprawę z tego, że niejedna osoba już próbowała coś zmienić, ale jak czytałem dzisiaj te wszystkie wypowiedzi to mnie krew zalała i musiałem to z siebie wyrzucić:)
Karrde--> Ja z kolei miałem lat 9 i płakałem nad biedną drużyną, która przegrała wysoko z Milanem w finale Ligi Mistrzów. Było mi wtedy strasznie żal Barcelony i zacząłem im kibicować:) No i tak zostało do dnia dzisiejszego. Zazdroszczę portfela:D
Tak czytam i czytam i się za głowę łapię o co w ogóle chodzi w tej dyskusji...Przecież to co się dzieje obecnie jest normalne. Jak Real był jak to nazywał bez przerwy Borek Galaktyczny to kibiców Realu się krytykowało za brak obiektywizmu, sezonowość, uważało się ich wszystkich za dzieciaki które kibicują tylko dlatego że Real wygrywa itd. Co nie zmieniało faktu, że wielu kibiców Realu to byli prawdziwi kibice od lat trzymający kciuki za swoją drużynę i nie było ich winą, że nagle Real znalazł się na szycie i miał same gwiazdy w składzie. Mieli przestać kibicować swojej drużynie?
Potem to samo było z kibicami Chelsea, a teraz z kibicami Barcelony. Bo wielu z tych właśnie "sezonowców" teraz kibicuje Barcelonie bo to ona odnosi sukcesy. To normalne zjawisko, że drużyna która wygrywa zyskuje kibiców i to tacy właśnie kibice są najgłośniejsi w takich właśnie kłótniach jakie mają miejsce w tym wątku. Prawdziwi kibice którzy uwielbiają swój klub od wielu, wielu lat, są ponad tym. Ja kibicuję Barcelonie od 1994 roku, jest to mój ulubiony klub i nie zamierzam brać udziału w takich dyskusjach, bo nie są to dyskusje merytoryczne.
Co więcej należy dodać, że zarówno Barcelona, jak i każdy inny klub na świecie ma kibiców, którzy nie potrafią obiektywnie oceniać swojego ulubionego klubu. Takich kibiców naprawdę ma każdy klub, tyle że kiedy dany zespół jest na fali i ciągle się mówi o nim dlatego że odnosi sukcesy, to tych kibiców się słyszy. A wystarczyłoby wejść na forum na stronie innych klubów i tam po każdym meczu ligowym, choćby najmniej ważnym, przeczytałoby się opinie w podobnym tonie jak te o Barcelonie, które niektórzy tak bardzo tutaj krytykują.
Dlatego dajcie sobie siana z tymi kłótniami, bo każdy kibicuje temu komu chce i nie trzeba innych na siłę do niczego przekonywać. Po prostu rozmawiajcie o piłce a nie o kibicowaniu.
Też uważam, że finał Heat-Thunder byłby najbardziej ekscytujący. Choć liczę po cichu na moją ulubioną drużynę - Chicago Bulls.
Durant z Wesbrookiem spokojnie mogą tak pograć jeszcze kilka sezonów. W ich wieku dadzą sobie radę:)
Przykra sprawa z Rubio:( Oby nie podzielił losu Odena i nie łapał później kontuzji za kontuzją. Najważniejsze żeby trafił pod opiekę jakiegoś naprawdę dobrego specjalisty. Grunt to nic nie przyspieszać na siłę.
woytek--> To ja ze 3 miesiące temu poszedłem do Lidla z zamiarem kupna kilku piwek na wieczór i wróciłem do domu z 3 kartonami Budweisera bo mi się promocja spodobała:D
U-boot--> Podejrzewam, że te ceny dla miejscowych i ich zarobków nie są wcale tak porażające?
steward--> W rysunku Impalera to nie ma znaczenia. W rondzie z 1 pasem owszem to co napisałeś jest jak najbardziej słuszne, ale przy 2 pasmowym w sytuacji narysowanej zjazdu z ronda to już nie ma znaczenia, bo na samym rondzie obowiązują wtedy zasady jak na prostej drodze kilku pasmowej czyli pojazd z prawej ma pierwszeństwo.
Impaler--> To czerwony miał prawą zajętą, więc zgodnie z choćby zasadą prawej ręki powinien był ustąpić niebieskiemu.
conic--> Tak jak powiedział rafaleon, czerwony nie powinien w ogóle skręcać z tego pasa w prawo. Inna sprawa to czy ten zewnętrzny pas jest tylko wjazdowo-zjazdowy z ronda (jeździłem po takim rondzie na Słowacji), bo jeśli tak to niebieski też nie powinien się w ten sposób pchać na rondo i wtedy to niebieski powinien puścić czerwonego żeby zjechał z ronda (oczywiście po uprzedniej zmianie pasa przez czerwonego na rondzie na prawy) i dopiero wtedy włączyć się do ruchu na rondzie na wewnętrzny pas.
matchaus--> No to niestety fakt. Generalnie jednak trudno w ostatnich latach o film, który by trzymał w napięciu do końca i w którym nie udałoby się przewidzieć zakończenia...Nie mogę sobie przypomnieć żebym oglądał w ostatnim czasie coś takiego...
Slawekk--> "To nie jest kraj dla starych ludzi" - dobry film. Ja z kolei polecam stosunkowo nowy film: "Tinker, Tailor, Soldier, Spy" (Szpieg). Film jak sam polski tytuł wskazuje typowo "szpiegowski".
matchaus--> Ciebie to i tak byłoby mi trudno przegonić, jak ja się tu pojawiłem to miałeś już sporą przewagę postów:> Ale jedno jest pewne, teraz to nawet w autobusach dzieciaki surfują po sieci...My mogliśmy o tym tylko pomarzyć:)
No tak, z wątkiem o cc było już słabo nawet wtedy kiedy jeszcze tutaj bywałem regularnie. Ostatnio wpadła mi w ręce, podczas robienia porządku w szafce, wydrukowana wersja naszej "książki" o kampanii w CC5:) Łezka w oku się zakręciła, bo to były chyba ostatnie chwile kiedy w cc grało więcej osób i kiedy tamten wątek żył swoim życiem.
woytek--> Myślę, że taka dyskusja mogłaby rozwalić tę budę:>
A tak w ogóle to ten wątek tak umiera śmiercią naturalną już dłużej czy to świeższa sprawa?
matchaus--> No ja właśnie ostatnio po wizycie Mackay'a i wspominaniu starych czasów zatęskniłem za CC i w sumie dzięki temu "przypomniałem" sobie o forum. W sumie pamiętam czasy jak to zazdrościłem Wam, że siedzicie w pracy i macie możliwość od czasu do czasu tutaj zajrzeć w ciągu dnia i popisać, a ja w szkole czy na uczelni nie miałem takiej możliwości. Od dłuższego czasu jednak jestem w takiej samej sytuacji, a jednak zajęło mi kupę czasu nim tutaj zajrzałem. Może też było mi głupio wpaść i pogadać po tylu latach:)
matchaus--> Mam rozumieć, że "zorganizowane" granie poszło już w totalne zapomnienie?
Właśnie poczytałem też ostatni wątek o close combat i widzę, że jakieś odświeżone wersje starych poczciwych cc się pojawiły:)
matchaus--> Jaki trening:) Na razie to ja nawet nie wiem w co się w ogóle gra i gdzie to znaleźć:D W grach o tematyce wojennej zatrzymałem się na Call of duty:P
Witam wszystkich:)
Oj coś widzę, że wątek świeci pustkami. Cóż to się stało, że 4 miesiące jeden wątek się ciągnie? Wprost nie mogę w to uwierzyć. Może jakąś gorącą dyskusję trzeba by wprowadzić dla ożywienia atmosfery:P
Pozdrawiam,
Lipton
Ja bym chciał zwrócić uwagę na dwie kwestie.
Po pierwsze, tak jak pisane już to było wyżej, obecnie te wszystkie "epidemie" to zagrywka medialna. Producenci szczepionek narobili ich za dużo i próbują się ich pozbyć, więc "wymyślają" epidemię, media to podłapują i wszystko się nakręca a szczepionki schodzą jak ciepłe bułeczki bo ludzie się boją tego obrazu który przedstawiają im dziennikarze.
Po drugie tak jak forumowicze wyżej wskazali kiedyś dzieci były chowane w inny sposób i były bardziej wytrzymałe na takie choróbska. Ja bym tylko do tego dodał jeszcze inną kwestię. Otóż kiedyś nie jedliśmy tyle konserwantów, chemii itp. Pamiętacie jak kiedyś kupowało się śliwki, maliny, jabłka i co któreś, a czasem połowa były robaczywe? Teraz np. w kilogramie śliwek robaka nie znajdziesz, bo wszystko jest tak pryskane, że żaden nie ma szansy przeżyć. To też ma na pewno ogromny wpływ na szerzenie się opisywanych wyżej "epidemii".
Witam,
Mam pewien problem. Otóż muszę kupić słuchawki do mp3, bo moje oryginalne się popsuły. Problem polega na tym, że potrzebuję słuchawek przekładanych za szyją. Takich, które mają jeden kabelek dłuższy od drugiego i kiedy wyciągnie się je z obu uszu to wiszą na szyi. Mam nadzieję, ze wiadomo o co chodzi. Nie wiem czy nazywa się te słuchawki asymetrycznymi, czy inaczej, bo na allegro jedni piszą: "kabel równoległy asymetryczny", inni "kabel równoległy symetryczny" itp. Tak więc nie wiadomo co kto tak naprawdę ma na myśl. Ze zdjęć to już w ogóle nic nie wynika, bo przeważnie same końce słuchawek są fotografowane albo tak zwinięty kabel, że trudno coś zobaczyć.
Wypatrzyłem sobie takie słuchawki: Sennheiser MX 371
http://www.sklep.rms.pl/index.php?p7419,sennheiser-mx-371-mx371-sluchawki-douszne
Czy ktoś może wie czy są to takie słuchawki o które mi chodzi? Czyli takie które mają kabel do jednego ucha dłuższy niż do drugiego (oczywiście licząc długośc od "rozwidlenia kabli":)
A jeśli nie to jakie słuchawki z takimi kabelkami jakie szukam moglibyście polecić?
BukE--> "Udoskonalenie kodu (tylko jak można udoskonalać coś, czego nie ma?)" to co ta gra nie ma niby kodu? Przecież "od zawsze" trąbią o tym, że to przez spieprzony kod gry chodzi tak wolno.
majkel--> Zgadzam sie z Toba. Powinnismy zaczac od zrobienia porzadku sami a potem dopiero do kogos ruszac.
Dessloch---> Wiesz co? jestes kolejnym przykladem ludzi ktorzy mysla ze Unia da nam cos za nic. Przeciez oni nie dadza nam tej kasy za nic! My musimy wlozyc to powiedzmy 10 zl zeby wyciagnac 8 zl zwrotu! Przeciez w dzisiejszych czasach nic nie daje sie nikomu za nic! Wiecej nie bede pisal bo tych dyskusji bylo bardzo duzo a i tak zadna ze stron nie przekona drugiej. Ja tylko apeluje do zwolennnikow wejscia do Uni: Przejrzyjcie na oczy!!! Nie sluchajcie tego co mowia wladze, bo oni chca sie po prostu nachapac a konsekwencje poniesie kolejny rzad!!!
To proste. Zawsze najwyrazniej zarysowuja sie cechy negatywne, a tych niektorzy z nas maja pelno. Poza tym Polacy lubia za granica popic, i potem podchodzi miejscowy i slyszy k*** i jak mu sie dziwic ze wszystko uogolnia? Tez tak robimy. Spojrz np. na sebtara:) z jego pi*** faszysta:))