Jak można mieć takie upośledzenie i używać angielskiego dubbingu?
Jak można sobie tak zarżnąć świadomie wszystko to, nad czym pracowali twórcy. Jak można świadomie się pobawić doświadczenia oryginalnej kultury i charakterów postaci?
Dubbing to zawsze miernota.
Trudno nawet brać taką recenzję na poważnie, bo autor wtedy nie doświadcza gry, a doświadcza coś co z powodzenia można nazwać bootlegiem. Ma przez co całkiem wypaczony odbiór postaci i relacji między nimi. Temat rzeka, ale generalnie cringe straszny gdy widzisz, że nawet w Polsce są ludzie pokroju przygłupich amerykanów.
Z takiego samego założenia wychodzę. Dzięki grom się nauczyłem angielskiego. Teraz służy mi raczej jako kontakt z językiem.
Tak samo robię teraz z japońskim (większość japońskich gier ma tragiczne, ostro zlokalizwane, ocenzurowane i wyprane kulturowo tłumaczenia, więc gram po japońsku ucząc się przy okazji - oczywiście podstaw się sam nauczyłem normalnie).
Nawet bym tego nie zauważył bo i tak gram po angielsku z kolegą. Męczył mnie trochę, żebym zmienił na polski, ale jak się dowiedział, że pozmieniali w tłumaczeniu imiona postaci to odpuścił.
Nigdy nie zastąpię sobie świadomie tego, nad czym pracowali ciężko oryginalni twórcy, reżyserowie i sami aktorzy. Do tego aktorstwo głosowe ma ścisłe powiązanie z kulturą danego kraju, czyli bezpośrednio przekłada się to też na dzieła kultury danego kraju a końcowo na ich odbiór przez osobę je konsumującą.
Oryginalna wersja jest zawsze najlepszym wyborem i najlepszą opcją, ponieważ przedstawia bohaterów dokładnie tak jak oryginalni twórcy tego chcieli i w sposób odpowiedni i naturalny do kultury w jakiej powstawała.
Jak to jest zastąpione jakimś nędznym dubbingiem, to zmieniona jest dosłownie całość. Bohaterowie są zupełnie inni, wydźwięk scen jest kompletnie inny itd. Co zresztą widać w Nierach. Zarówno 2B jak i Kaine to odwrotność oryginalnych charakterów tych postaci w angielskich dubbingach. Serdecznie współczuję tym, co wybrali dubbing zamiast oryginału i sobie całkowicie całość zniszczyli. Tak jak na przykład ten wybitny ignorant, z którym wymieniłeś zdanie powyżej. Aż mi się wierzyć nie chce, że taka ignorancja w ludziach jest możliwa po za granicami USA.
Każdy dubbing to padaka w porównaniu do oryginały bez względu na kraj. Dubbing zawsze ssie, bo jest robiony przez zupełnie inną ekipę niż orygialne głosy reżyserowane i dobierane przez oryginalnych twórców. Nikt poczytalny z dubbingiem nie gra.
Meh. Znowu drążenie fotorealistyki. Trochę kreatywności by się zachodnim grom przydało.
"to macie jakieś arcydziwne gusta"
Nie, my mamy po prostu gust i rozumiemy, że dubbing to zarżniecie bohaterów i charakteryzacji w każdym możliwym wypadku.
Nie potrzebujesz znać języka, by odebrać wszystko inne co jest transferowane w głosach postaci. Język to może z 30% tego, co wyraża ludzki głos.
Wyobraź sobie film gdzie podmieniono aktorów na lokalnych, albo sytuację, że idziesz do pubu posłuchać cover bandu z wokalem w twoim języku zamiast oryginalnej kapeli.
Nie ważne jak cover band będzie grał - zawsze będzie to tylko kopia i imitacja, która nigdy nie odda niuansów, stylu i innych rzeczy kapeli oryginalnej.
Sprawa z dubbingami wygląda 1:1.
Nie ma czegoś takiego jak lepszy dubbing czy nawet dubbing tak dobry jak oryginał. Dubbing to coś z natury gorszego.
Oryginalni aktorzy głosowi (a oryginalna obsada jest gwiazdorska btw) są dobierani przez oryginalnych twórców oraz reżyserowani przez oryginalnych reżyserów. Tutaj nie może pójść nic źle. Zawsze dostaniesz to, nad czym ciężko pracowała oryginalna ekipa (już nie wspominam o fakcie, że "rynek" aktorów głosowych w Japonii to zupełnie inna liga niż w całej reszcie świata, tam są szkoły wyższe, które uczą tego zawodu - i nie tylko odgrywania ról, ale również teorii muzyki itd i jest zawód bardzo szanowany).
Spoko :)
Ale dla mnie dubbing to jest zbyt duża ingerencja w oryginał i choćby nie wiem co i tak zawsze wybiorę oryginał (tym bardziej, że tak jak mówisz - w dubie to kompletnie inna postać, podobnie jak inne - z ciekawości posłuchałem chwilę na YT).
Ponadto, oprócz tego, że jest zmiana charakterów postaci (więc już na samym starcie mamy coś gorszego niż oryginał, bo inaczej ingerencji w postacie nazwać nie można) - słysząc oryginalne głosy mam szanse wyłapać błędy w tłumaczeniu i głupie zmiany, które zdarzają się bardzo często (choć i tak nie jest to poziom żenady np z FFVII Remake czy Xenoblade 2, gdzie znaleźć zdania zgodne z oryginalnym skryptem było bardzo trudno, szczególnie w tym 2 tytule).
Kupiłem mimo to i nie wiem co poszło nie tak. Tłumaczenie ogólnie jest bardzo dobre, wierne i ogólnie bez zastrzeżeń (co jest rzadkością w japońskich grach, bo zmian jest zazwyczaj nieskończenie wiele więcej niż to co dałeś na screenie). Nawet sufiksy japońskie zachowali co zawsze się chwali. Wygląda na to, że to jest jedyne miejsce z takim idiotyzmem.
Wygląda na to że zachodni oddział Atlus ma w swojej ekipie jakiegoś płatka śniegu, który wymusza takie upośledzone zmiany, którego muszą się po prostu pozbyć.
Nie tylko VN. Ta nienawiść do Japonii i ich gier jest po prostu chora.
Wiedziałem że tak będzie jak tylko dali info, że przenoszą PS do ameryki.
Opcjonalny DLC? Chyba nie na konsolach.
Na konsolach cenzura jest (PS) albo nie ma (Switch).
Seksizmu xD
Oj biedne płatki śniegu, biedne.
Zawsze jest opcje nie kupowania jak się nie podoba.
A to ciekawe, jak jest japońska gra to od razu jest odgórna cenzura na PS, a w zachodniej jest przełącznik. A to wszystko po przeniesieniu siedziby PS do burgerlandii, tego niby "tolerancyjnego" i "otwartoumysłowego" raju.
Świetna gra, a ocena jak to zawsze bywa na polskich stronach. Smutne to trochę.
Oczywiście pierwsze co należy zrobić po włączeniu gry to ustawić oryginalne głosy zamiast nędznego dubbingu angielskiego.
Jesteś zwykłym noobem po prostu i nie rozumiesz mechaniki tej gry jeśli zwykłe moby cię jadą.
Jestem na 26 adventure i nie miałem jeszcze ani jednego problemu z żadnymi mobami niebędącymi jakimiś specjalnymi.
"dubbing angielski palce lizać"
Aż mi się niedobrze zrobiło. Gratulację zniszczenia sobie gry i bohaterów.
"W oryginalnym języku powiadasz? Czyli rozumiem, że biegle znasz język japoński w mowie i piśmie"
Tak się składa, że znam. Ale to nie ma znaczenia, ponieważ część językowa to tylko jeden z elementów składowych tego, co jest w ludzkim głosie przekazywane. Jak ktoś języka nie zna, to od tego ma napisy.
Możesz sobie mówić co chcesz, ale nie można popełnić większej zbrodni na mediach niż dubbing.
"Stalkera powinienwm grać bez świetnego lektora"
To nie podlega żadnej dyskusji
"w AC2 po angielsku, a nie po włosku"
Oczywiście. Gra była napisana i oryginalnie reżyserowana po angielsku z angielskimi aktorami głosowymi, nie po włosku. Miejsce akcji nie ma żadnego znaczenia.
"To samo w przypadku animacji Disneya i świetnych polskich dubbingach... Shrek bez Stuhura lol.."
Świetnych? Dubbing Shreka to dno. Pomijając już fakt, że osłem jest Eddie Murphy, a Fiona to Cameron Diaz... To co zrobili polscy gównotłumacze ze skryptem woła o pomstę do nieba i tylko potwierdza to, o czym mówię - dubbingi to wynalazek dla dzieci lub kompletnego zaścianka. Akurat Disney, szczególnie ten nowy Disney to są filmy dla dzieci, więc ma to jakieś usprawiedliwienie, szkoda tylko, że większość dzieci urodzonych obecnie nie zrozumie tych sucharów, w przeciwieństwie do oryginału, który nie operuje na sucharach sprzed 2 dekad oraz nie wymusza komedii w każdej możliwej scenie.
"To dopiero przejaw "zamkniętego umysłu""
Acha, spoko.
"Co zostało zmienione w harakterze 2B?"
Wszystko? Pomijam fakt, że oryginalna aktora (Yui Ishikawa) została dobrana idealnie do tej bohaterki, to gównodub jest odwrotnością tego, co jest w oryginale. Oryginalna 2B od początku nie potrafi ukrywać swoich emocji. Już scena w prologu, po pokonaniu tej wielkiej maszyny, gdy zobaczyła ona kolejne nadciągające skomentowała to bardzo zatroskanym i zmartwionym głosem coś co trudno jest przetłumaczyć na polski, ale było to coś pomiędzy "nie może być" i "dlaczego?". A w angielskim gównodubie? "Oh, great" głosem zimnej suki, którą nic nie interesuje. Następnie na każdym możliwym kroku gównodub zmieniał tę postać.
To samo zresztą zrobiono z Drakengard (Zero) oraz pierwszym Nierze (Kaine). O pierwszym Nierze nawet więcej nie wspominam, bo to była kompletna abominacja jak wydano tę grę na zachodzie. Na szczęście remaster będzie wydany tak jak powinien, zgodnie z oryginalną wersją.
"Swoją drogą podobnie jest przy powoływaniu się na geniusz Taro, który sam pochwalił angielski cast (lol)"
Kolejny mit powtarzany do znudzenia przez obrońców dubów. Szkoda, że nikt jeszcze nie podał wiarygodnego źródła.
Pewnie też powiesz, że to co zrobiono z pierwszym Nierem, to był pomysł Tarou lub był on zadowolony z takiego stanu rzeczy? Bo takie głupoty już nie raz czytałem (podczas gdy on od początku był na nie i całość została na nim wymuszona przez gównostudio co robiło tłumaczenie).
Oryginalne głosy to jedyna słuszna opcja. Zawsze. To jest jedyny sposób by odebrać dane dzieło tak jak twórcy tego chcieli.
Oryginalni aktorzy głosowi dobierani są przez oryginalną ekipę a następnie reżyserowani, dokładnie jak aktorzy filmowi. Są oni kreowani w taki sposób jak zostali oryginalnie napisani.
Zastąpienie ich jakimś dubbingiem to kompletne destrukcja oryginalnego zamysłu i zniszczenie bohaterów oraz ich charakterów.
Wyobrażasz sobie One Flew Over The Cuckoo's Nest z Pazurą zamiast Nicholsona? Albo Terminatora z Lindą zamiast Schwarzeneggera?
Tak, aktorstwo głosowe jest dokładnie tym samym co aktorstwo kinowe. Nie można zastąpić oryginalnych aktorów bez całkowitej zmiany bohaterów.
Jeśli mowa o Automacie - jesli grałeś w tę grę z angielskim gównodubem, tak naprawdę w nią nie grałeś. Nie możesz powiedzieć niczego o bohaterach ponieważ ich charaktery zostały kompletnie zmienione przez studio 8bit, które zajmowało się tłumaczeniem (w tym i angielskim gównodubem). Szczególnie mówię o 2B, która jest o 180 stopni inną postacią w fejkowej wersji angielskiej.
"9S brzmiącego po japońsku jak 5 latek któremu ukradli cukierka (jego piski przyprawiały dosłownie o ból głowy)"
Jesteś chyba głuchy. Serio. Piski?
" co w porównaniu z jego angielskim odpowiednikiem wypadało wręcz żałośnie,"
Czyli wiesz lepiej niż sami twórcy i genialny reżyser Yokoo Tarou jak jego postacie powinny brzmieć?
Good one.
"(no prócz poda który brzmiał jak typowy japoński sensie z ichniej popkultury)."
No, robot w japońskiej grze brzmiał jak robot w japońskiej grze. Normalnie szok i niedowierzania.
I w jaki sposób sprawia to, że było to złe?
Dlatego włąsnie mówię o otwartym umyśle?
Upodobania języka? Zagraniczne media konsumuje się w oryginalnym języku, jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć i przyjąć tego, że w innych kulturach i częściach świata w taki sposób się coś tworzy, to właśnie świadczy o zamkniętym umyśle, ogólnym zamknięciu w swojej bańce kulturowej i zaścianku. Proste. Tylko nie rozumiem skąd pomysł w takim razie na to by narzekać na coś takiego w takim razie.
Graj w zachodnie nudne do porzygu wtórne gry z "MUH DOROSŁOŚCIĄ". Proste.
Bieda umysłowa mocno.
Jak masz tak zamknięty umysł to po co w ogóle sięgasz po coś spoza twojej bańki kultorowej?
Z tego co czytałem na forach, tłumaczenie jest nie za dobre. Sporo poprawności politycznej wcisnęli zachodni tłumacze znowu. Aż się niedobrze człowiekowi robi :(
To nie jest ani remaster ani remake.
Za dużo rzeczy zostało zmienionych, żeby nazwać to zwykłym remasterem oraz za dużo rzeczy pozostało aby nazwać to remake. Zresztą to samo sami twórcy mówili.
I co z tego, że są nasi tłumacze, skoro urządzają takie gówno?
Tak jakby kierowali te tłumaczenia dla osób z IQ<50, które nie są w stanie przyswoić NICZEGO spoza ich bańki kulturowej. Szczerze? Za darmo bym nie chciał niczego wydanego w Polsce (a widziałem sporo shitu wydanego w Polsce u znajomych). Już sam fakt, że wszystkie dźwięki, znaki i szyldy na obrazkach są przerysowywane i w ten sposób niszczone są rysunki powoduje, bym nigdy się czegoś takiego nie tknął.
Przynajmniej do czasu, aż jakiś wydawnictwo by w końcu nie poszło po rozum do głowy. Zresztą jak na /a/ czytam to mnóstwo Polaków ma podobne zdanie i całkiem olali polski rynek już lata temu (i rzecz jasna nie tyczy się to samej mangi czy nawet rzeczy związanych z Japonią). Nie jeden temat o tłumaczeniach początkowo angielskich został zdominowany przez Polaków (co początkowo trochę mnie szokowało, potem zrozumiałem,że bardzo wielu fanów po prostu nie udziela się na polskich forach w tak toksycznej atmosferze jaka tam panuje).
Odnośnie anime - chyba pisaliśmy o mangach i przede wszystkim czasach obecnych. To o czym piszesz to są lata 90, ewentualnie początek 2000 (Czyli 2 dekady temu), na dodatek tyczyło się to wyłącznie serii emitowanych w TV z dubbingiem skierowanych dla dzieciaków i kompletnych normików. Od tego czasu zmieniło się w zasadzie wszystko (a weź pod uwagę fakt, jak bardzo ksenofobiczny i ignorancki naród to jest).
"Im dłużej czytam twoje posty, tym bardziej odnoszę wrażenie, że nienawidzisz język polskiego "
Nienawidzę głupoty i zaściankowości. Jeśli w Polsce istniałby choć jeden wydawca, który wydawałby i tłumaczył jak Pan Bóg przykazał, to bym promowałbym go jak tylko bym potrafił. Nic na to nie poradzę, że polskie tłumaczenia wszystkiego to od zawsze było dno.
Tak nawiasem mówiąc, czytanie mangi po polsku (niezależnie czy oficjalne czy nieoficjalne tłumaczenia) to jest jakby czytanie czegoś zupełnie innego. Tłumaczenia związane z Japonią to jest dno dna w Polsce. Amerykanie mają świetne wydawnictwa jak Yen Press, Seven Seas czy nawet Kodansha, które nie robią takiej padaki jak polskie (dodatkowo nie przerysowują dźwięków, czyli integralnych części rysunków oraz nie zastępują popkultury oraz innych rzeczy związanych z tradycjami i obyczajami Japonii, nie urządzają cenzury, nie wciskają durnych memów, nie podmieniają postaci popkulturowych i historycznych itd). Jedyne amerykańskie wydawnictwo, które jest tak złe jak wszystkie polskie to Viz Media (vertical tez nie jest dobrą opcją, ale nawet to wydawnictwo jest lata świetlne przed tym jak w Polsce są rzeczy wydawane).
Także bardzo nie polecam mangi w języku polskim.
Ale nie trzeba angielskiego znać do perfekcji.
W grach (czy nawet powieściach!) nie ma takiego języka jak w poezji.
Podstawa to zacząć wszystko co się da konsumować w języku, którego się uczy.
Ja w szkole angielskiego się nie nauczyłem wcale. Nauczyłem się przez oglądanie filmów z angielskimi napisami i pisanie na zagranicznych forach.
Przez pierwszy miesiąc było mi trudno, a potem już było z górki. A podstawy jakieś na pewno każdy kto chodził do szkoły ma.
Język angielski to podstawa. Jak ktoś jest urodzony po ~87 i nie zna angielskiego to szczerze współczuję.
Wybacz, ale jak widzę takich płaczków wszędzie ("nie ma polskiego to nie kupię") to mi się robi niedobrze. To jest podobne zachowanie do ksenofobów amerykanów, którzy często krzyczą "nie ma dubbingu to nie kupię".
Ja na przykład uczę się japońskiego dodatkowo, ponieważ zdecydowana większość angielskich tłumaczeń sama w sobie jest kretyńsko zła (a teraz jeśli dodasz do tego tłumaczenie tłumaczenia polskie, to sobie wyobraź jaka padaka by wyszła finalnie).
A to tłumaczenie polskie automaty to pewno kalka angielskiego dubbingu, który (oprócz faktu, że był dubbingiem i był z automatu upośledzoną opcją) zmienił ogrom rzeczy w Automacie, racja?
Biorąc pod uwagę jak gówniane są polskie tłumaczenia i to, że zawsze to funkcjonuje w sposób następujący:
japoński -> angielski -> polski, jestem wdzięczny, że tłumaczenia nie ma. Świetny filtr dla normictwa.
W automacie miałeś każde przejście zupełnie inne i naprawdę świeże. W zasadzie za każdym razem była to inna gra.
Tutaj powtarzasz tę samą historię kilka razy. Nie jest to takie przyjemne, zwłaszcza ostatnie 2 razy.
Inna różnica, to taka, że wersja zachodnia była dostępna tylko z gównodubem angielskim, czyli dla mnie od początku kompletnie niegrywalna. Nigdy nie dam pieniędzy za żadne medium bez oryginalnych głosów. Dubbing to zawsze abominacja i całkowite zarżnięcie charakterów postai oraz relacji między nimi. Głosy postaci to ich charaktery starannie kreowane i dobierane przez reżysera.
Grałem na przerobionym PS3 w Replicanta z łatką z tłumaczeniem.
I nie, Tarou był cały czas (i od początku) na nie z tą idiotyczną zmianą.
Stary grzyb Nier to wymysł upośledzonych ludzi na zachodzie, który wymusili tę zmianę na Yokoo Tarou. On był od początku przeciwny temu, bo psuje to cały wydźwięk gry oraz wielu wątków pobocznych. Odrażający przykład lokalizacji na równi z "jelly filled donuts".
Grałem w Replicanta na przerobionej PS3 (bo zachód dostał tylko gównianą lokalizację z podmienionym głównym bohaterem, wątkiem fabularnym i wydaną tylko z głownodubem angielskim, brrrrr). Całe szczęście tym razem wydadzą tę grę tak jak od samego początku powinni na zachodzie.
Mam nadzieję, że oryginalne japońskie głosy będą dostępne od strzału, bo z samym angielskim gównodubem tego na pewno nie kupię. W przeciwnym wypadku, zakup obowiązkowy (choć Automata jest o niebo lepszym tytułem).
Jedna z 2 zachodnich gier RPG, którą szanuję.
Ten tytuł jest naprawdę wyjątkowy.
Tłumaczenie jest koszmarne 9co akurat nowością nie jest, ale tu jest wybitnie źle), bez zaaplikowania fanowskiej poprawionej wersji nie ma co nawet zaczynać.
Nie rozumiem tej niskiej oceny, fabuła jest świetna i całość składa się na niezapomniane przeżycie.
Normictwo zaczęło oceniać. Ewentualnie PCMASTERRACE z bólem 4 liter, że kolejna genialna gra nie została wypuczona na PeCe.
Uraz do dubbingów? Nie, po prostu dubbingi to wynalazek dla dzieci lub półgłówków - tak jak wyżej pisałem. To nie jest kwestia gustu. Oryginał jest zawsze obiektywnie lepszy. Dlaczego - przeczytaj mój wcześniejszy post.
"Dodatkowo angielscy aktorzy głosowi też mają doświadczenie i często wiedzą jak zagrać przydzieloną im osobę czasami dając jej nawet jeszcze lepszy charakter a czasami trochę gorszy. "
Przeczytaj to zdanie jeszcze raz i zobacz jak głupie ono jest. Jak jacyś aktorzy dubbingowi wybierani przez jakichś ludzi zza granicy (najczęściej całkowicie losowo) ze studia co robi tłumaczenie mogą w jakimkolwiek wypadku dać lepszy charakter i odegrać postać lepiej niż aktorzy oryginalni, którzy byli dobierani przez oryginalną ekipę oraz przez nich reżyserowani, na dodatek żyjący w źródłowym kraju? To nie jest tylko pozbawione logiki, ale po prostu najzwyczajniej w świecie jest to zwyczajny kretynizm. No litości.
"Natomiast to i tak mniejsza strata niż te 40% które występują przy nieznajomości języka"
Ale wiesz, że właśnie po to masz przetłumaczone napisy? Nie wiem dlaczego ten fakt tak bardzo chcesz pominąć, ale właśnie po to są napisy, żebyś te braki z języka był w stanie nadrobić i połączyć w całość z aktorami głosowymi.
Nikt ci nie broni używać opcji obiektywnie gorszej, ale do cholery jasnej, nie próbuj udowodnić, że dubbingi choć zbliżają się do oryginału, ponieważ jest to zwyczajnie śmieszne i niedorzeczne. Tak jak wspominałem powyżej.
Takie pytanie - wyjechałeś kiedykolwiek z kraju i próbowałeś obcować z ludźmi za granicą? Z tego co piszesz, wychodzi na to, że nie. Otóż śpieszę z wytłumaczeniem o co chodzi. Ludzie (homo sapiens) mają uniwersalny zestaw emocji. Dodatkowo mamy taki super skill pierwotny, który umożliwia nam odczytywanie emocji i innego rodzaju uczuć z mowy ciała oraz głosu. To jest nasza podstawowa forma komunikacji stanowiąca około 50-60% zrozumienia wzajemnego. Dopiero później dochodzi język i słowa. Do czego dążę? Osobiście - łącznie z polskim - znam 3 języki, czwartego się uczę (hobbystycznie, ponieważ mam umysł ścisły i jestem programistą). Ośmielam się stwierdzić, że nie musisz absolutnie znać języka, by docenić to, w jaki sposób gra, film, czy serial został oryginalnie stworzony. I tak jak wspomniałem w poprzednim poście - jest to jedyny sposób, by konsumować zagraniczne media zgodnie z wizją twórców, którzy sami dobierali aktorów i reżyserowali całość.
Nie inaczej jest z japońskimi mediami.
Już nawet nie wspominam, że ich "rynek" aktorów głosowych jest lata świetlne dalej niż reszty krajów z racji tego, że zawód aktora głosowego jest traktowany z większą powagą niż bycie aktorem filmowym, a przyszli aktorzy głosowi studiują w specjalnych szkołach gdzie uczy się ich nie tylko odgrywania ról głosowych i odpowiedniej modulacji głosy dla bohaterów, w których się wcielają, ale też teorii muzyki, śpiewu itd.
Dubbing to wynalazek dla dzieci lub kompletnych ameb.
Angielski dub to porażka zarówno do tej gry jak i każdej innej (z wyjątkiem dzieł oryginalnie tworzonych w języku angielskim oczywiście, Bayonetta była od początku pisana w języku angielskim, ze specyficznym ironicznym brytyjskim humorem - oczywiście również aktorzy głosowi byli dobrani odpowiednio do tego - i tam wyszło to świetnie - właśnie dlatego, że gra była tak napisana od podstaw) tak samo jak każdy inny dubbing mediów z dowolnego kraju wykonany w dowolnym kraju.
Chcesz sobie świadomie psuć całą charakteryzację przez używanie gównodubów - twoja sprawa, ale nie pierdziel, że jest to opcja nawet porównywalna z oryginałem, bo jest to po prostu żałosne.
trzeba mieć ostro pomieszane w głowie, by grać w zagraniczne gry z dubbingiem. Szczególnie gry takie jak ta.
Przypomnijmy, gra stworzona przez Japończyków, napisana przez Japończyków, przez japońskie studio, reżyserowana przez Japończyków, którzy starannie dobierali japońskich aktorów głosowych do postaci. Gra toczy się w stolicy Japonii, gdzie wcielamy się w japońskich uczniów szkoły średniej a całość po prostu ocieka motywami japońskiej popkultury.
>Eng dub
Po prostu IQ jednocyfrowe.
Choćby nie wiem jak dobry był dubbing (a jest tak samo żałosny tutaj jak każdy dubbing anime) to oryginał zawsze będzie lepszy, choćby z tego względu, że oryginalni aktorzy głosowi żyją w źródłowym kraju, wiedzą jak odpowiednio odegrać swoje role i MAJĄ BEZPOŚREDNI KONTAKT Z TWÓRCAMI. Jeśli używasz dubbingu, grasz w zupełnie inną grę z innymi postaciami.
Szkoda, że będzie to kolejna świetna gra zarżnięta przez okropne tłumaczenie zachodnich oddziałów Nintendo.
Jak sobie przypomnę co zrobili z Xenoblade 2 to aż mi się niedobrze robi.
Mam nadzieję, że dadzą choć oryginalne głosy, bo inaczej po prostu moich pieniędzy nie zobaczą.
Mam nadzieję, że będzie wybór między angielskim gównodubem a oryginalnymi głosami jak wydadzą to na zachodzie. Bez tego nawet nie tknę tej gry.
No cóż, nie licz na to, że zachodni developerzy odważyli by się zrobić grę choćby w połowie tak unikatową jak Persona 5 czy ogólnie 90% japońskich gier. Zachodni twórcy celują przede wszystkim w kompletnych casuali, którzy nie potrafią otworzyć nawet na milimetr sowich umysłów i wyobraźni i to się raczej nigdy nie zmieni.
Przecież oryginalny boss finałowy jest i był mega łatwy :)
A sama Kasumi
spoiler start
w sumie to Sumire
spoiler stop
jest świetna choćby ze względu na aktorkę głosową. Amamiya Sora jest genialna w jej roli.
Ostatni pałac był jednym z najciekawszych dla mnie :)
Dobra, graj sobie w zachodnie nudne do bólu pozbawione kreatywności rzeczy. Bo MUH REALISM.
Jak ja widzę, że ktoś używa słów takich jak "dziecinne" i "infantylne" i w tym samym zdaniu zachwala zachodnie gry, to brakuje mi po prostu słów, by wyrazić moje zażenowanie.
Większośc gier obecnie dostaje mnóstwo płatnych DLC, które nierzadko przewyższają dwukrotnie koszt podstawowej gry. Wiele z tych DLC nie wnosi absolutnie nic oprócz pojedynczych strojów bądź jednego bossa do pokonania na pewnym etapie, ewentualnie jakieś krótkiej side story.
Persona 5 i Persona 5 Royal to 2 osobne doświadczenia. Podobnie jak P4 i P4 Golden.
Zmian jest mnóstwo, z tym, że większość osób pewnie nawet ich nie zauważy, a wpływają one na rozgrywkę i ogólny odbiór.
I wiesz co, zdecydowanie wolę osobną grę niż DLC.
W takiej formie jak coś mi się nie spodoba i uznam, że jest nie warte moich pieniędzy (i przede wszystkim czasu) zawsze mogę to odsprzedać z minimalną stratą (co w tym przypadku absolutnie nie będzie miało miejsca).
I nie, to nie jest ta sama produkcja. Twórcy włożyli mnóstwo czasu na te zmiany. Sporo dialogów też zostało nagranych nowych (koszt aktorów głosowych w Japonii jest ogromny z racji tego, ze są to ludzie po szkołach kształcących dokładnie w tym kierunku, no ale dzięki temu zawsze mamy genialnie dopasowanych aktorów głosowych - w przypadku Persony 5 mówimy o totalnie gwiazdorskiej obsadzie, prawie cała śmietanka najlepszych seiyuu jest zaangażowana w tę grę https://imgur.com/JtBEH1E ), oraz sporo zostało uzupełnionych (w sekcjach gdzie były same napisy).
Tak, zgadzam się, pełna cena jest trochę zbyt wysoka, mimo wszystko wolę wydać 200zł na coś takiego, niż kupować kolejny gniot od EA czy Ubisoftu, który znudzi mnie po 30 minutach gry.
Na pewno ma więcej kwestii dialogowych nagranych, ale aktorka jest ta sama i dokładnie tak samo odgrywa swoją rolę.
https://youtu.be/Tx8qZYkNsEA?t=3992
https://youtu.be/GM12fZ5VFmM?t=1761
No chyba, że mówisz o eng dubie, to pytań nie mam, bo osobiście nigdy bym tej gry nie sprofanował żadnym dubem.
Tu się głównie rozchodzi o to, czy planowałeś w ogóle przechodzić jeszcze raz P5 wcześniej. Dla mnie np P5 to jest 3 miejsce na moim podium gier wszech czasów. Grało mi się tak przyjemnie i wszystko było dla mnie tak dobre, że nawet bez Royal bym na pewno wrócił do tej gry. Dodatkowy content i drobne zmiany po prostu zachęcają mnie jeszcze bardziej (w zasadzie zachęciły, bo od piątku gram). I tutaj o to chodzi, a nie o zmuszanie się do przechodzenia żeby zobaczyć te zmiany. To jest po prostu fajny bonus.
Jak pierwszy raz ogrywałem Personę 5 to wyszło mi 120h.
Oczywiście nie pomijałem żadnych dialogów, ale z drugiej strony w zasadzie WCALE nie grindowałem i nie przesadzałem w eksploracji czy zabawie z fuzją różnych person (o achievementach nie wspominam, bo mam je kompletnie w 4 literach od zawsze). Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby bez pomijania dialogów (co ogólnie jest zbyt mądre, szczególnie w jrpg) mieć poniżej 100h. A tutaj jest jednak jeden dodatkowy semestr, więc kilka kolejnych godzin jak nic.
Dla mnie każdy dubbing jest gównem. Nie ważne jak jest odegrany, jest to tak głęboka ingerencja w każde dzieło, że nie wystarczy tutaj miejsca, żebym był w stanie opisać jaka jest to destrukcja.
A w przypadku Persony 5 to już w ogóle nie ma o czym gadać, bo w oryginalnej obsadzie występują sami najlepsi aktorzy głosowi obecnych czasów. A oryginalna ekipa aktorów głosowych jest zawsze starannie dobierana przez twórców, więc brzmi, odgrywa swoje role i wpasowuje się w konkretne typy osobowości zawsze tak jak sobie twórcy to wyobrazili.
Zresztą... mówimy o grze, której miejsce akcji to stolica Japonii a bohaterami są japońscy uczniowie szkoły średniej.
Dubbing to w zasadzie całkowita zmiana bohaterów i ich osobowości.
Ktoś kiedyś na pewnym forum dał dobre porównanie - jak idzie się na koncert, to wybiera się koncert oryginalnego zespołu, nie cover bandu w tanim barze.
Akurat samo tłumaczenie Persony 5 jest jednym z lepszych jakie widziałem. Niestety 95% japońskich gier jest traktowana okropnie (głównie przez Amerykanów i ich ignorancję).
I tak, nie słyszałem tych dubbingów, o których wspominasz, bo nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ogrywać jakąkolwiek grę (bądź oglądać coś) w innym języku niż zostało oryginalnie coś nagrane.
Dokładnie. Patrząc na to co robią polscy wydawcy mangi z mangami, to nic tylko dziękować, że większość japońskich gier nie jest tłumaczona, bo byłoby o wiele gorzej niż nawet w przypadku zachodnich wydań gier Nintendo.
PS. Są głosy do wyboru tylko (oryginalne japońskie i gównodub), napisów nie ustawisz japońskich.
Niby co jest tą grą generacji? TLoU? Nie rób pan sobie żartów :)
Royal to nie tylko jeden semester więcej. Co prawda podstawową wersję ukończyłem z 2 lata temu (i to na PS3), ale widzę tutaj sporo zmian. Dużo subtelnych, ale miłych. Polecam wrócić do tego tytułu po roku. Ustawiając oczywiście oryginalne głosy, nie gównodub.
To są ludziki z serii "anime i manga to p*ał a Japonia to ci*ta".
Im nie przegadasz. Nawet szkoda podejmować dialog z taką ciemną masą.
Ktoś kto używa słów jak "weeb" sam sobie od razu wystawia świadectwo o swoim braku jakikolwiek szarych komórek. Chyba nie sądzisz, że po użyciu takich sformułowań ktokolwiek weźmie na poważnie twoje wypociny?
Gra jest dobra ale Japońskie gry odstają poziomem od Europy czy USA, deal with it.
Mimo wszystko tutaj się zgodzę. Zachód nie ma startu. A sam fakt, że każdy porównuje zachód do jednego państwa jakim jest Japonia tylko to potwierdza :)
" tutaj jak zwykle irytujące archetypy z anime w japońskim rpgu"
Japończycy używają swoich motywów popkultorowych w swoich grach. NO NIE MOŻLIWE. To prawie tak jak jakby Wiedzmin nie był pełen naszych archetypów.
Spoko, jak nie twój klimat, to nic mi do tego, ale forsowanie czegoś ("mogli by się odciąć") na przekór oczekiwaniom głównej grupy odbiorców jest czystą głupotą.
Graj sobie w te swoje zachodnie ołpen łodry z dużą swobodą, nikt ci nie broni (na ironię jedyna gra z prawdziwie otwartym światem warta uwagi jest również japońska - najnowsza Zelda).
PS2 prawdopodobnie nie miałeś, jeśli porównujesz COKOLWIEK z ery 2006 do PS2. A jeśli nie potrafisz docenić designu i artyzmu całej oprawy wizualnej, to tylko pokazuje jaką wartość ma ta opinia :)
"bo odda się jedną turę wrogom i natychmiast całe party leży"
Aaaa, no to już wszystko jasne. Nie potrafisz w jrpg i narzekasz, że słaba gra.
"Bardziej visual novela niż gra"
Co tylko podbija ogólną wartość tej gry. Charakteryzacja zrobiona po mistrzowsku.
Osobiście jestem zniesmaczony gdy widzę polskie pudełka.
Szczególnie jeśli są to pudełka, które zawierają polską wersję (z której nigdy nie skorzystam) i na pół okładki jest napis POLSKA WERSJA.
Już wolę dopłacić kilka złotówek i kupić z amazonu niż patrzeć na takie okładki.
"Po to gram w japońskie/chińskie/rosyjskie gry aby otrzeć sie o tamtejsze stereotypy."
Otóż to. Ale wydaje mi się, że sporo Polaków nie potrafi zrozumieć tego jeszcze bardziej niż przeciętny zjadacz burgerów (co widać po tym jak wyglądają polskie tłumaczenia).
Atlus już to zrobił - ich remake Tokyo Mirage Sessions jest ocenzurowany GLOBALNIE (również w Japonii).
Zawsze mnie bawią takie komentarze "przecież to są szczegóły". Jeden szczegół tutaj, drugi tam, trzeci tam i już mamy całkowicie inny produkt. To jest taki sam przykład zaścianka jak Amerykanie.
Wdawanie się w dyskusję z kimś, kto broni zmian pod przykrywką "lokalizacji" ma taki sam sens jak doszukiwania się poczytalnych ludzi na resetera. Serio.
Od zawsze mówiłem, że lokalizacja jest cenzurą.
Lokalizowanie (zmienianie czegokolwiek ponieważ "odbiorca nie będzie w stanie zrozumieć" - co samo w sobie jest szczytem kretynizmu) to nic innego niż cenzura ubrana w wygodne słówko. A lemingi to łykają. Mało tego, są jeszcze w stanie bronić zmian kulturowych jako czegoś koniecznego. Niestety to nie tylko problem Burgerlandii. W Polsce jest to samo (co widać po tym jak 99% polskich tłumaczeń, szczególnie dzieł azjatyckich wygląda).
A resetera to stan umysłu. Dosłownie organizacja terrorystyczna i jednocześnie ośrodek dla obłąkanych.
Jedna z nielicznych japońskich gier, która otrzymała dobre, nieprzekręcone tłumaczenie.
Idioci z serii "nie ma polskiego to 1" z pewnością. Albo "Japonia to pedał i c**j".
Czyli w zasadzie wszystkie warte uwagi gry ostatnich lat cię ominęły ponieważ byłeś zbyt leniwy, żeby ogarnąć jeden z najłatwiejszych języków świata? No cóż.
Wiesz co, napisy napisami (choć polskie tłumaczenia to w zdecydowanej większości przypadków totalne dno i naprawdę bardzo mnie cieszy, że w zasadzie wszystkie najlepsze gry ostatnich lat takie jak Zelda, Persona 5, Nier Automata, Xenoblade 2, Valkyria Chronicles 4 czy najnowszy Fire Emblem nie dostały polskiego tłumaczenia) to idea dubbingu jest zawsze poronionym pomysłem niezależnie od kraju pochodzenia mediów. Dubbing absolutnie zawsze równa się rzezi piłą mechaniczną materiału źródłowego. Dubbing to najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek mogłaby się przydarzyć mediom (no może oprócz programów dokumentalnych).
Ciekawe czy tłumaczenie będzie znowu kompletnie skopane i trzeba będzie wydawać fortunę na wersję japońską, bo durni wydawcy z burgerlandii prawie nigdy nie dołączają oryginalnego języka do wydań zachodnich.
Mam nadzieję, że originalne głosy będą dostępne na kartridżu, bo z nędzym dubbingiem nie wytrzymam i znowu będę musiał importować z Japonii za ponad dwukrotną cenę.
Preorder złożony już dawno. Po pierwsze PQube to jeden z nielicznych wydawców zachodnich wartych wspierania. Ich tłumaczenia są rzeczywistymi tłumaczeniami, a nie daremnymi lokalizacjami z przepisanymi, ocenzurowanymi i całkowicie wypranymi z aspektów kulturowych dialogami. Nie stosują żadnej cenzury (w przeszłości woleli anulować wydanie jednej gry niż zastosować cenzurę - to się ceni). Nie pakują pieniędzy w daremne dubbingi i umieszczają zawsze oryginalne głosy w swoich grach. Dodatkowo zawsze jest możliwość przełączenia (interfejsu/napisów) na język oryginalny (japoński), co nie jest wcale takie oczywiste jakby mogło się wydawać.
Odnośnie samej gry - character design i ogólna jakość rysunku jest cudowna, historia wydaje się być interesująca. Czekam z niecierpliwością na dostawę.
Jeśli ktoś zna język japoński choć trochę, to polecam sprowadzić japońską wersję i grać po japońsku. Angielskie tłumaczenie to bagno jakiego mało. Wszystko ocenzurowano (terminologia, teksty, symbolika itd), dialogi przepisano, całkowicie wycięto aspekty kulturowe i specyficzne dla anime rzeczy. Całkowicie zamieniono symbole Chrześcijańskie (Homura to Święty Gral np, a nie Aegis, bohaterowie idą w stronę RAJU/Edenu nie Elysium - to są rzeczy kluczowe, a to tylko dwa z setek przykładów). Zamieniono WSZYSTKIE imiona. Smutne to jest generalnie, ponieważ sama gra straciła na tej Amerykańskiej rzezi piłą mechaniczną ogromnie dużo. O Amerykańskim dubbingu już nawet nie wspominam, ale chyba nikt nie jest na tyle niepoczytalny, żeby grać z dubbingiem. Dla mnie gra 10/10, ale tylko w wersji oryginalnej.
Cieszy mnie fakt, że oryginalne głosy i język są dostępne bez żadnego dociągania DLC. Tak powinno zawsze być a ewentualnie jeśli brak miejsca jest na nośniku, dubbing powinien być dostępny jako DLC.
Demo było miodne, save można przenieść, czekam na edycję kolekcjonerską.