(F)otele przyszłości nie będą już tylko meblami
(o)dmienią swoją funkcję
(t)ę którą dobrze znamy
(e)kstremalnym staną się centrum rozrywki
(l)ewitować będą umiały i
(e)picko rozpieszczać nasze zmysły
(d)opasować będą się do ciała,co zniweluje niewygodę
(l)ekkie i trwałe obicie
(a)bsolutnie odporne będzie na ogień i wodę
(g)racz nie będzie musiał odrywać się od rozgrywki
(r)ozmowy telefoniczne odbierze
(a)utomat sprawny i szybki
(c)o jakiś czas posiłek też podgrzeje albo schłodzi
(z)asygnalizuje również:
(y)es!Teraz jemy nie ma co się głodzić!
(z)adba o prywatność gracza,by nie przerywać grania
(a)bsolutnie genialnym kamuflażem
(1)przycisk i nie ma nas-znikamy z mieszkania...
(0)wymówek o siedzenie przy komputerze ciągłe
(0)marudzenia typu"kiedyś ten ekran cię wciągnie!"
(l)ubię pomarzyć sobie czasem o takim fotelu przyszłości
(a)bsolutnym must have każdego gracza
(t)ytanie pełnym nieskończonej doskonałości!!!
Moją premierą miesiąca jest NioH.
Uwielbiam wszystko, co związane jest z historią i kulturą Japonii. Znam nazwy i historie setek lokai, nie raz próbowałem parzyć herbatę tak, jak w japońskiej ceremonii, przeczytałem wiele książek o feudalnej Japonii.
Jakiś czas temu dowiedziałem się o Nioh.
Choć głównym bohaterem serii jest, tzw. gaijin (z jap. Obcokrajowiec), a sam wstęp ma miejsce w Europie, cała gra jest cudownym połączeniem wszystkiego, co japońskie. Podczas przemierzania Kraju Kwitnącej Wiśni, spotykamy wiele postaci historycznych, z którymi nie raz mamy okazję usiąść i napić się sake, w uliczkach i lasach walczymy z mitycznymi stworami, a przy tym wszystkim zwiedzamy kraj orientalny, o pięknych krajobrazach.
Wielkim plusem NioHa jest jego poziom trudności- grę tę często nazywa się japońskimi Dark Soulsami. Poziom trudności dodaje według mnie realizmu i sprawia, że produkcja ta zachwyca mnie jeszcze bardziej.
Wiele miesięcy wyczekiwałem premiery gry na konsolę PS4, a teraz doczekałem się i portu na PC! Moim top tytułem listopada, bez dwóch zdań, jest NioH!
Anno Domini 1922
Oto ja...dumny i niezłomny wojownik powstały ze zlepków dawnej chwały i wspomnień zwycięskich starć wywołanych silnym przymusem działania na rzecz całego świata.Chłodna, bezduszna tafla szyby odbija przyczajoną postać, którą skrywa smolista mgła nocy...czuję że każdy mięsień i nerw ciała jest już gotowy by podjąć misję która odmieni bieg historii. Czy mam do tego prawo?Kim jestem by decydować o której godzinie i którego dnia zgaśnie czyjeś życie...Jestem Asasynem-odwiecznym wrogiem zakonu Templariuszy, wydaję wyrok i karzę śmiercią wszystkich tych którzy są zagrożeniem dla stabilizacji i pokoju.To powołanie i brzemię, które dźwigam wraz z mymi braćmi, a jutro...jutro w tym miejscu jedną kulą zatrzymam czas i zmienię bieg wydarzeń.
16 grudzień, południe
E L I M I N A C J A to słowo klucz, które otwiera w mej podświadomości sekretne drzwi do mrocznego pokoju wypełnionego zwierzęcymi instynktami.
Salon Zachęta wypełnia światło, które zdaje się przenikać wszystko i wszystkich, ale mnie nikt nie dostrzega(sztukę kamuflażu otrzymaną z krwią przodków szlifowałem całe życie).
Przyjmuję pozę statysty, jednego z tych głupców wiwatujących na cześć człowieka , który jest niczym więcej jak tylko celem, śledzę każdy jego krok, ruch dłoni, spojrzenie.i nagle jest! Zatrzymuje się przed obrazem...
Teraz!!! Pistolet, z hukiem i dynamicznym impetem wiernie wykonuje moją wolę, a krew...Jego krew kończy wszystko...tłum kamienieje.Na wpatrzonych w ciało Gabriela Narutowicza twarzach maluje się groteskowy spazm zaskoczenia...a JA? Ja stoję z dymiącą bronią chwytając gasnące spojrzenie, które z każdą sekundą matowieje jak szron na podziwianym parę chwil wcześniej obrazie.Co czuję? Czuję że wykonałem misje, która przysłuży się całemu światu i z tą myślą jestem już gotowy na wszystko, na całą resztę która już zbliża się do mnie nieuchronnie 3,2,1...