Leczosek

Leczosek ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

03.04.2018 16:10
Leczosek
6

@MaBo_s dzięki za rady. Póki co większość przeciwników blokowała mi wszystkie inne rodzaje ataków poza markowaniem, ale popróbuję twoich rad. Problem w tym, że po aktualizacji 1.4.1 wywala mi grę trochę zbyt często ale może jakoś ogarnę.

03.04.2018 08:31
Leczosek
6

@Rumcykcyk miałem na myśli patch 1.4, po prostu trafiła mi się literówka.

@MaBo_s jakie sposoby? Wiem, że po zdobyciu wypasionego ekwipunku można pokonać większość przeciwników na jedno uderzenie, ale na ten moment mam uzbrojenie niewiele lepsze niż te, które zdobywało się w okolicach prologu i tutaj mam spory problem z pojedynkami na miecze.
Napiszesz jakie znasz skuteczniejsze sposoby?

01.04.2018 15:32
👍
5
odpowiedz
8 odpowiedzi
Leczosek
6

Ponieważ na liczniku mam dopiero 19 godzin gry, to nie chciałbym tutaj wydawać sądów ostatecznych i wystawiać grze ocenę, ale pragnę jednak napisać o kilku rzeczach, na które w mediach zwracano uwagę przed premierą i o których wciąż czyta się na różnych forach:

Pragnę też zaznaczyć, że nie grałem jeszcze po najnowszym patchu 1.14

W branży było szczególnie głośno o "nadmiernym realizmie" obecnym w tej grze objawiającym się podczas zwykłych czynności typu jedzenie i spanie oraz podczas rozbudowanej, skomplikowanej walki.
Zaspokajanie głodu i zmęczenia w tej grze nie jest IMO tak męczące jak nieraz można o tym wyczytać. W zasadzie to po ukończeniu prologu nie miałem z tym elementem żadnego problemu. Jest mnóstwo jedzenia w tym świecie, kociołki z których możemy się posilić znajdują się w każdej wiosce a nierzadko nawet w różnych obozach rozsianych po mapie gry. Zawsze można też się zaopatrzyć w suszone mięso czy owoce, których termin przydatności się nie kończy, a których cena w sklepie nie jest oszałamiająca. Dodajmy do tego spotkania losowe lub questy, w których możemy kogoś pokonać i zabrać jego żywność, możliwość gotowania dziczyzny i okradania ludzi oraz domów, w których też często znajduje się więcej żywności niż jesteśmy w stanie unieść. Naprawdę nie wiem jak ktokolwiek może mieć w tej grze problem z zaspokajaniem głodu.
Co do konieczności zaspokajania snu przez naszą postać to ten element też nie stanowi problemu, w praktycznie w każdej wiosce znajduje się karczma, w której za zaledwie 2 grosze możemy wykupić sobie nocleg i spokojnie dać odpocząć naszej postaci, jednocześnie zapisując grę i mogąc skorzystać ze skrzyni w celu przechowania naszych skarbów.

Dużo wpisów na forach dotyczyło także specyficznego systemu zapisu stanu rozgrywki obecnego w KC:D. Otóż podobno zbawienne sznapsy (które pozwalają zapisać gę w prawie każdym momencie rozgrywki) są tak niesamowicie drogie, a łóżek jest tak niedostatecznie mało, że jedyną opcją jest wgranie moda pozwalającego zapisać grę w dowolnym momencie.
Jest to wierutną bzdurą, bo po kilku godzinach rozgrywki można mieć w tej grze tyle pieniędzy, że można wykupić pół królestwa, a sznapsów zrobiłem sobie ponad 40 sztuk zapasu (mogłem mieć więcej, ale w pewnym momencie przestałem skupować kolejnych). Poza tym, w trakcie tych 19 godzin, które rozegrałem użyłem jakieś 4-5 sznapsów. Gra zapisuje się automatycznie na tyle często i łóżek umożliwiających zapis gry jest na tyle dużo, że po raz kolejny nie wiem jak gracze mogą mieć z tym problem. Jedyne co przychodzi mi do głowy to po prostu zbyt krótkie 10-15 minutowe sesje, podczas których możemy nie doświadczyć automatycznego zapisu lub nie znajdziemy łóżka. Ale kto siada do tej gry mając 15 minut wolnego czasu?

Co do zachwytów nad "realistycznym" systemem walki bronią białą to od razu mogę z całą stanowczością powiedzieć, że może i brzmi to dobrze w hasłach marketingowych, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
System walki bronią białą jest po prostu rozbudowany tak bardzo, jak pewnie w żadnym innym CRPGu do tej pory, ale w żadnej mierze realistyczny. Uwzględnia on kierunek, z którego przeciwnik zadaje nam czas jak i pozycję w jakiej trzymamy nasz miecz czy obuch. Ma to znaczenie podczas obrony jak i zadawania ciosów. Można stosować kombinacje, zwody, uniki... tyle że nie ma to za bardzo sensu.
W praktyce gdy spotkamy kogoś kto jest dobrym szermierzem, to niestety zderzymy się ze ścianą i wszelkie kombinacje wezmą w łeb. Nie da się wykonać żadnej kombinacji bo ta wymaga od nas kolejnych trafień przeciwnika, który będzie unikał bądź parował nasze ciosy, sam wymierzając nam mordercze combosy gdy choć na chwilę się odsłonimy. W praktyce najlepszą metodą walki w takich przypadkach jest markowanie uderzeń z jednej strony i szybkie przenoszenie kierunku ataku na stronę przeciwną. Jest to żmudne, czasochłonne, ale jest to też chyba jedyny sensowny sposób by wygrać walkę z dużo lepiej wyszkolonym/uzbrojonym przeciwnikiem i jest to też generalnie najlepszy sposób walki bronią białą z kimś mocniejszym niż zwykły chłop z kijem od miotły, który z szermierką ma tyle wspólnego co rządy Kim Dzong Una z demokracją.

Tak naprawdę najsensowniejszą metodą walki jest jednak łuk i o ile nie chodzi o rycerski pojedynek o honor, a o zwykłe wytłuczenie obozu bandytów to polecam metodę łapania aggro przeciwnika podczas podjeżdżania do niego konno, a następnie oddalania się od niego, strzelenie do niego z łuku, i ponowne oddalenie się od niego i tak aż do zabicia celu.
Polecam tę metodę tym bardziej, że walka w zwarciu z więcej niż jednym przeciwnikiem nie ma kompletnie sensu. Twórcy gry nie pomyśleli o tym aspekcie gry i nie da się skutecznie walczyć na miecze z nawet dwoma oponentami.
Mechanika strzelania z łuku pozbawiona jest standardowego w CRPGach celownika, przez co trzeba strzelać na czuja. I choć ja nauczyłem się już dość precyzyjnie posyłać strzały to jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że wielu graczom sprawia to problem i tu faktycznie pomóc może mod dodający "kropeczkę" na środku ekranu.

Ostatnią poruszoną przeze mnie kwestią są zarobki w KC:C. O tym też można przeczytać wiele na różnych forach. Powiem tak: jeśli chcesz grać jak przystało na prawego, porządnego katolickiego obywatela średniowiecznych Czech, czyli nie zamierzasz kraść i rabować zwłok poległych, to faktycznie zdobywanie funduszy na zbawienne sznapsy czy jedzonko może sprawiać spory problem. Jednak grając w ten sposób pozbawiasz się drogi graczu duuuuuuuużej części zawartości tej gry, bo jest tu sporo questów, które polegają na jakiejś formie kradzieży, ponadto zamkniętych skrzyń jest tu też cała masa.
Jeśli jednak grasz "normalnie" przywłaszczając sobie zawartość cudzych skrzyń oraz ograbiając poległych oponentów to naprawdę nie wiem w jaki sposób miałbyś mieć problem z pieniędzmi.
Mechanika otwierania zamków też nie jest wcale niesamowicie trudna jak już się załapie o co w niej chodzi. Fakt, że kilka łatek wcześniej było dużo trudniej bo nie było tej graficznej nakładki na zamek, która wiele ułatwia. Narzekanie teraz na mechanikę otwierania zamków jest moim zdaniem nieco dziwne. Owszem, na początku złamałem kilka wytrychów, ale jak się przez pierwsze 7-8 godzin gry otwiera tylko bardzo łatwe i łatwe zamki to spokojnie można sobie radzić, teraz mam otwieranie zamków na 9 poziomie i co najwyżej czasem złamię 1 lub 2 wytrychy na bardzo trudnych zamkach.

Podsumowując: narzekania na nadmierny realizm są albo efektem nadmiernego każualowania gier od kilku(nastu?) ostatnich lat i przyzwyczajania graczy do zbyt wielu udogodnień, albo ktoś tu chce zrobić zły PR tej grze. Jedyne przejawy przesady w dążeniu do realizmu przez studio Warhorse to strzelanie z łuku "na czuja" i zbędne animacje przy niemalże każdej czynności podejmowanej przez naszą postać. Nawet proste, acz po pewnym czasie bardzo dochodowe zbieranie ziół też niepozbawione jest nudnej animacji która po 20-tym, 30-tym, 80-tym razie zaczyna być po prostu irytująca. To samo za każdym razem gdy otwieramy drzwi, siadamy na łóżku i robimy multum innych czynności.
Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniami, że gra jest trudna, wymagająca i z porównaniami do takich gier jak Gothic 1 i 2. To jest zupełnie inny poziom trudności, walka w Kingdom Come jest mimo wszystko dużo łatwiejsza i wystarczy załapać 2 proste tricki i nie ma z nią już tak dużego problemu. Poza tym walka w KC:D nie jest w przeiwieństwie do Gothiców głównym elementem rozgrywki. Te gry mają zupełnie inaczej rozłożone ciężary. Nie mówiąc już o tym, że świat Gothica jest światem fantastycznym, a KC:D nie.

Na ten moment jestem grą zachwycony, ale tak jak pisałem na wstępie: do ostatecznej oceny wstrzymam się do czasu aż ukończę grę.

post wyedytowany przez Leczosek 2018-04-01 15:35:16
01.04.2018 14:14
😒
1
odpowiedz
Leczosek
6
4.0
PC

Nie będę tu się silił na jakąś rozbudowaną recenzję bo tą grę zna już chyba każdy gracz, który nie jest totalnym casualem grającym tyko w farmeramę za pośrednictwem FB, poruszę więc tylko 2 kwestie, które rzadziej pojawiają się w kontekście tej gry lub są moim zdaniem nieco zakłamywane przez profesjonalnych graczy i redaktorów branży growej.

Otóż nigdy nie mogłem zrozumieć graczy/recenzentów/strimerów/youtuberów, którzy z uporem maniaka od lat starają się wszystkich przekonać o tym, że HS to nie jest gra P2Win, ale tak naprawdę jeszcze bardziej nie mogę zrozumieć ludzi, którzy traktują tę grę poważnie w kategoriach E-sportowych.

Karcianka z samego faktu, że jest karcianką ma w sobie element losowy polegający na losowym doborze kart z decku, ale są różne karcianki gdzie poza tym jednym elementem trzeba jednak kombinować już podczas samego używania kart, które często mają bardzo różne, pomysłowe, ale też bardzo konkretne i precyzyjne efekty. W HSie jednak, 3/4 kart ma różne losowe efekty gdzie nic się nie da zaplanować i trzeba po prostu liczyć na RNG. Fakt faktem, że takie karty są używane w taliach profesjonalnych z dużym umiarem, ale wciąż ta gra to taki trochę bardziej rozbudowany symulator rzutu monetą co powinno ją kompletnie wykluczać z jakiegokolwiek udziału w e-sportowym światku. Elementów losowych jest tu po prostu zbyt dużo.

Generalnie pograć można, ale bariera wejścia w tę grę jest obecnie dość wysoka, bo nawet jeśli zaczynamy dopiero przygodę z HSem to wciąż matchmaking dolosowuje nam zaawansownaych graczy, którzy mają potężne, przemyślane (lub zerżnięte od zawodowców) decki. Nie radzę traktować tej gry zbyt poważnie (zresztą takie podejście jest moim zdaniem totalnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem).

post wyedytowany przez Leczosek 2018-04-01 14:16:38
02.02.2017 15:59
Leczosek
6

Hmm, szanuję twoją opinię, jednak ja mam do tego troszkę inne podejście:
Ja nie miałbym problemu z tymi zakończeniami gdyby to był film. Wtedy jako bierny widz przyjąłbym zakończenie takie jakim jest. W końcu to nie ja podejmowałbym przez te kilkanaście godzin decyzje tylko filmowa postać, którą biernie obserwowałbym na ekranie. Ale Life is Strange to wciąż jednak gra, a decyzje podejmowane przez bohaterkę gry były moimi decyzjami, które czynnie podejmowałem. To ja miałem swój wkład w świat gry i postacie w niej obecne. I w związku z tym, nie mogę do końca przeboleć faktu, że w jednym z zakończeń cały mój wkład w świat gry zostaje zaprzepaszczony i cofamy się do punktu wyjścia. To trochę tak jakbym rozegrał 15 godzin i podchodząc do końca gry nagle ktoś skasowałby mi zapis z gry. Tak się właśnie czułem kończąc LiS.

post wyedytowany przez Leczosek 2017-02-02 16:02:06
29.01.2017 13:56
👍
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Leczosek
6
10
PC

Zagrałem w swoim życiu w kilka takich gier, które poprzez dojrzałe historie, fabułę, emocje towarzyszące mi przy graniu, czy poprzez tematykę jaką te gry poruszają - pokazałbym chętnie osobom, które sceptycznie podchodzą do gier komputerowych uważając je za infantylną rozrywkę dla małych dzieci bądź infantylnych, czy niedojrzałych emocjonalnie "przegrywów". Jedną z takich gier jest właśnie Life is Strange.

Jest to jedna z najlepszych gier w jakie kiedykolwiek grałem. Niebanalna historia, klimat, muzyka, postacie. Wszystko jest wspaniałe w tej grze. Mógłbym się przyczepić tylko do zakończenia. Nie chcę spoilować, napiszę więc tylko, że oba rozwiązania pozostawiają pewien niedosyt. Jedno powoduje, że wszystko co do tej pory robiliśmy w grze traci jakikolwiek sens i wracamy w pewnym sensie do punktu wyjścia (co dla mnie jako dla gracza jest ciężkie do przełknięcia. W końcu jako gracz obserwuję jakiś postęp fabuły, rozwój, moją ingerencję w świat gry, a tu po wybraniu jednej z opcji zaprzepaszczamy cały postęp naszej rozgrywki), a drugie zostało zrealizowane w idiotyczny sposób pozostawiający jednocześnie bardzo dużo niedopowiedzeń i niewiadomych.

Jednak nawet biorąc pod uwagę owo "skopane" zakończenie, uważam że warto zagrać w tą grę dla filmowej, emocjonalnej fabuły, dla tych paru łez wzruszenia, dla klimatu, muzyki oraz niebanalnych, świetnie wykreowanych postaci.

Dla mnie mimo wszystko jest to gra 10/10. Nawet skopane zakończenie nie zepsuło mi radości płynącej z tej gry. Polecam ją każdemu!

post wyedytowany przez Leczosek 2017-01-29 13:56:59
29.01.2017 13:40
odpowiedz
Leczosek
6
2.0
PC

Na wstępnie chciałem tylko nadmienić, że grałem w tą grę w styczniu 2015 i z tej perspektywy oceniam tą grę.

Beyond Earth nie ma dla mnie startu do piątej i czwartej odsłony serii (bo tylko w te części grałem). Niestety w BE wszystkie najważniejsze atuty serii zostały pogrzebane.
Przede wszystkim gry z serii civilization to dla mnie rozwój cywilizacyjny, dyplomacja (dość uboga, ale jednak) oraz toczenie wojen. Do pierwszej cechy z ww. mam silne zastrzeżenie i uważam że nie jest zbyt satysfakcjonująca, jednak dyplomacja i wojny w tej części w zasadzie nie mają miejsca (porównując to do części poprzednich).

Najdziwniejszą rzeczą jest tu dla mnie praktycznie całkowity brak wojen pomiędzy cywilizacjami i brak sensownej rywalizacji pomiędzy nimi. Można walczyć z kosmitami, lub nawiązywać z nimi pewnego rodzaju relacje poprzez to, jakie nastawienie wobec nich wybierzemy, jednak ziemskie cywilizacje kompletnie nie chcą wypowiadać nam wojen. Można to podsumować zdaniem "każdy sobie rzepkę skrobie" i nic ciekawego się nie dzieje.

Co za tym idzie: dyplomacja również została ogromnie zubożona względem poprzednich części serii, bo niby można spiskować czy zawierać sojusze, lecz nie ma to większego sensu, bo nawet po ponad 10 godzinach rozgrywki, komputerowi przeciwnicy dalej nie są zainteresowani prowadzeniem wojen. Dyplomacja nie sprowadza się więc kompletnie do niczego, bo niezależnie od tego jakie relacje mamy z pozostałymi cywilizacjami, to i tak nie doprowadzi to do eskalacji konfliktu (o ile sami nie wypowiemy wojny). Gracze komputerowi są więc statystami, a nie sensownymi przeciwnikami, i sami z siebie nie są w stanie podjąć żadnej akcji zbrojnej (poza ewentualnym eliminowaniem rdzennych mieszkańców planety).

Pozostaje jeszcze kwestia rozwoju cywilizacji, która również została dokumentnie spaprana. Generalnie rozwój jest, można wybierać drogi rozwoju z rozbudowanego drzewka technologicznego, rzecz w tym, że cały ten system rozwoju wraz z drzewkiem technologicznym jest tak niesamowicie nieczytelny, że naprawdę ciężko jest się w czymkolwiek połapać.
W poprzednich częściach cywilizacji można było zaczerpnąć informacji o niejasnych elementach gry w civilopedii. Jednak w większości przypadków nie trzeba było tego robić, bo wszystko było dość jasne i czytelne. W Beyond Earth wszystko rozgrywa się w przyszłości, mamy tu więc nieistniejące w rzeczywistości futurystyczne technologie, nieznane minerały i surowce na mapie, nieznane kompletnie zjawiska. I teraz, by móc z nich skorzystać i wiedzieć o co chodzi trzeba spędzać dłuuugie godziny w civilopedii, wkuwając na pamięć rozwinięcia danych technologii i studiując możliwości, które możemy z nich otrzymać.
Chcąc podsumować element rozwoju cywilizacji w jednym zdaniu, napisałbym: element rozwoju będący w poprzednich częściach przyjemny, czytelny i satysfakcjonujący zmienił się w twór, w którym albo błądzimy po omacku, albo bawimy się w "encyklopedystę", który by móc zrozumieć drzewko technologiczne wraz z całą ich otoczką musiałby spędzić długie i żmudne godziny na analizowaniu wszystkich technologii i profitów, które owe technologie mogą nam dać.

Tak jak napisałem na wstępie: w tą odsłonę serii grałem w styczniu 2015 roku, i z takiej perspektywy ją oceniam. Być może elementy gry, o których pisałem uległy zmianie na przestrzeni czasu, ale nie mam czasu i chęci by wracać do tej gry i sprawdzać czy "skopane" elementy gry zostały już naprawione. Dla mnie BE był to nudny, niedający żadnej satysfakcji gniot, który nijak ma się do poprzednich odsłon serii, i w którym sknocono najlepsze elementy owej serii. Nie jestem też w stanie polecić tej gry nikomu, ani fanowi futuryzmu, ani fanowi turowych gier strategicznych. Bo moim zdaniem każdy z nich byłby tą grą zawiedziony.

08.07.2016 16:44
Leczosek
6

@Gerr: Z tymi dwoma zadaniami troszeczkę uprościłem. Oczywiście nie było do końca tak, że przez godzinę biegałem wokół drzewek na polu bo po chwili zorientowałem się, że jest coś nie tak. Rzecz w tym, że zagadka do rozwiązania przy tym queście była na tyle trudna, że w pewnym momencie nie mogąc znaleźć odpowiedniego rozwiązania zaczynałem się zastanawiać czy jednak nie przegapiłem czegoś tam koło krzaczków na zadupiu, bo może jednak tam jest coś ukrytego a ja tu niepotrzebnie w piwniczce kombinuję jak znaleźć rozwiązanie. No w końcu tam przy krzaczkach twórcy gry oznaczyli questa.
Quest w końcu ukończyłem, ale nie powiesz chyba kolego, że wszystko jest w porządku jeśli questmark znajduje się kilkadziesiąt metrów od właściwego miejsca, w którym należy wykonać zadanie?

W przypadku pijackiego questu z zaginionym ekwipunkiem również spłyciłem temat (po prostu nie chciałem się za mocno rozwodzić nad samym questem a wskazać pewne negatywne tendencje zawarte w grze), ale skoro poruszyłeś ten temat i zarzucasz, że nie używam mózgowia to opiszę nieco szerzej ten problem:
Generalnie grając we Wiedźmina 2 nie wiedziałem o istnieniu burdelu pod karczmą we Flotsam ze względu na umiejscowienie drzwi do tegoż burdelu w miejscu, które było słabo oświetlone. Gra w żadne sposób nie informowała o tym (albo robiła to w sposób na tyleż nieoczywisty, że przegapiłem ten fakt), że właśnie tam znajduje się burdel. Znaczniki na mapie nie rozróżniały też wysokości na jakiej znajduje się cel, wobec czego questmark został postawiony w miejscu wskazującym na karczmę. Problem polegał na tym, że ja nijak nie potrafiłem zauważyć, że tam w jakimś najciemniejszym kącie karczmy znajduje się jeszcze zejście do piwnicy, w której mieści się burdel. I problem polegał tu także na tym, że nauczony doświadczeniem, wiedząc, że questmark może znajdować się w złym miejscu stwierdziłem, że pewnie jest tak i tym razem wobec czego zamiast precyzyjniej przeszukiwać karczmę - zacząłem szukać burdelu po najbliższej okolicy karczmy w promieniu kilkuset metrów. Chodziłem, biegałem, zaglądałem do wszelkich lokali, domków i pomieszczeń naokoło karczmy sądząc, że Redzi znowu źle postawili questmark. Po długim czasie (około 2 godziny) w końcu ponownie zawitałem do karczmy i w geście rozpaczy chodziłem wzdłuż ścian zaglądając w każdy możliwy kąt karczmy znajdując w końcu leeedwo widoczne drzwi do burdelu.
Ekwipunek ostatecznie odzyskałem, ale przy tamtym podejściu był to "gwóźdź do trumny" i moja przygoda z Wiedźminem zakończyła się jakąś godzinę lub dwie później.

Jakkolwiek po spatchowaniu gry i na komputerze, na którym gra nie chodziła w 13FPSach być może Wiedźmin był grą, w którą dało się pograć - tak w momencie, gdy ja grałem w tą grę była on tak niesamowicie niedorobiona pod wieloma względami, że wręcz niegrywalna. Poziom mojej irytacji i zniecierpliwienia przy tej grze sięgał zenitu i tylko z powodu tych wielu pochlebnych opinii w necie i prasie branżowej wytrzymałem tak długo przy tej grze i jednak nie dałem za wygraną już dużo wcześniej. Niestety pomimo dalszego brnięcie przez to growe bagno nie zmieniłem swojego zdania co do tej "gry".

post wyedytowany przez Leczosek 2016-07-08 16:46:49
06.07.2016 12:46
👎
odpowiedz
3 odpowiedzi
Leczosek
6
0.0
PC

Wielokrotnie chciałem napisać coś od siebie na temat tej gry jednak zawsze stwierdzałem, że moja opinia będzie zbyt obrazoburcza, posypie się na mnie fala hejtu itd. Jednak się przełamałem.

Cóż mogę pozytywnego napisać o grze do której podchodziłem bodajże 3 razy i za każdym razem nie udało mi się jej dokończyć? Że ma ładną grafikę? Owszem, grafika jest ładna. Że jest w niej świetny klimat? Owszem, mamy świetny klimat. Tyle że powyższe plusy są totalnie zasłaniane przez całą masę bugów, niedoróbek, idiotycznych mechanizmów i masę innych rzeczy, które powodują, że w mojej ocenie ten produkt (bo grę oceniam jako komercyjny produkt, który po zakupieniu powinien dawać mi masę radości i przede wszystkim dobrze działać) jest całkowicie niegrywalny. Ale po kolei.

Pierwszy raz podchodziłem do tej gry kilka dni po jej premierze. Na początku grało się całkiem przyjemnie ale już nawet wtedy dawał się we znaki idiotyczny system walki polegający w większości przypadków na sekwencji: przewrót > przewrót > przewrót > cios > przewrót > przewrót >znak > przewrót > przewrót > przewrót > cios > przewrót > przewrót > przewrót dobicie przeciwnika. I sekwencja jest powtarzana przy każdym kolejnym przeciwniku. Głupszego systemu walki nie doświadczyłem do tej pory w żadnej innej produkcji, która starała się o miano gry AAA.
Niestety po kolejnych minutach gry doświadczyłem masy błędów z działaniem mapy, która wieszała się przy niemalże każdym wejściu do budynku czy podziemi co zmuszało mnie do resetowania gry co jakieś 15-20 minut w celu naprawienia mapy. Nie wspominając już o tym, że większość questów była nieprawidłowo oznaczana. Do szewskiej pasji doprowadził mnie zwłaszcza quest, gdzie moim zadaniem było rozwiązanie jakiejś zagadki z trzema grobami, które znajdowały się na jakimś urwisku (nie pamiętam dokładnie o co w tym zadaniu chodziło). Chyba godzinę poświęciłem na bezowocnym bieganiu jak idiota po jakiejś polance leżącej nieopodal i próbach kontynuowania questu przy jakichś 3 krzaczkach, dwóch drzewkach i ogólnym za*upiu. Okazało się oczywiście, że po raz kolejny zadanie zostało źle oznaczone. Innym przykładem była próba dokończenia pewnego questu, w którym miałem odzyskać swój wiedźmiński ekwipunek. Tutaj prawidłowego miejsca szukałem przez ponad 2 godziny i to był w zasadzie gwóźdź do trumny przy moim pierwszym podejściu do wiedźmina. Ekwipunek co prawda znalazłem, ale stwierdziłem, że jeśli cała gra jest tak skopana to ja serdecznie dziękuję, ale dam sobie spokój.
Inną denerwującą rzeczą była niemożliwość przechowania gdziekolwiek części ekwipunku. W grze było dostępnych sporo schematów, których nie dało się w sensowny sposób skolekcjonować ze względu na ograniczony udźwig Geralta i dużą ilość materiałów potrzebnych do np stworzenia jakiejś porządnej zbroi ze schematu. Trzeba było powyrzucać niemalże wszystko co wiedźmin przy sobie posiadał aby móc udźwignąć wszystkie niezbędne materiały do stworzenia zbroi.

Drugie moje podejście nastąpiło po pewnym czasie gdy gra została spatchowana i dodano depozyt. Wtedy już co prawda błędy z mapą nie zdażały się tak często jednak itytujący system walki, długie czasy wczytywania i wiele innych pomniejszych upierdliwości dały mi się we znaki do tego stopnia, że w pewnym momencie zrobiłem sobie kilkudniową przerwę od gry i jej nie dokończyłem.

Próbując kilka dni temu powrócić do gry i kupieniu specjalnie na tą okazję Steamowej wersji Enchanced Edition okazało się, że gra jest tak skopana, że w zasadzie nie da się w nią grać. Gra uruchamia się na maksymalnie 14 FPSach i z mocnymi ścinkami co 2-3 sekunky. Pomimo spędzienia kilku godzin na forach i próbach zaradzenia problemowi według różnych instrukcji - nie udało mi się doprowadzić gdy do stanu używalności. Nie wiem czego to jest wina, nie jestem ekspertem od sprzętu, silników graficznych i innych technicznych spraw, ale wiem, że według oficjalnych danych przedstawionych na stronie producenta - gra powinna spokojnie działać.

I to była prawdopodobnie ostatnia moja próba podejścia do tej gry. Po prostu szkoda mi dalej nerwów. Nie wiem teraz czy jest sens próbować uruchamiać W3 skoro nie przeszedłem dwójki, ale może po prostu przeczytam szczegółowy opis fabuły W2 żeby wiedzieć o co chodzi w trójce i jednak spróbuję w "trójeczkę" zagrać. Może nie jest to gra aż tak totalnie skopana jak dwójka.

I czas na podsumowanie z oceną: jak już pisałem wyżej - grę oceniam jako produkt, a ten produkt w dwóch przypadkach był dla mnie niegrywalny. Co prawda przy drugim podejściu wszystko działało w miarę dobrze (przynajmniej na tyle, że na upartego dało by się grać), ale masa irytujących mechanizmów rozgrywki (brak opcji szybkiej podróży, idiotyczny system walki, tunelowość i wiele innych pomniejszych problemów) wciąż powodowała, że mocniej odczuwałem frustrację niż przyjemność płynącą z gry. O immersji i czerpania przyjemności z klimatu gry również nie było mowy.
Dlatego jedyną słuszną oceną jest dla mnie ocena najniższa - czyli 0. No bo jak inaczej mam ocenić niegrywalny krapiszcz, w który w przypadku 2/3 moich prób nie dało się grać?

08.06.2014 16:53
odpowiedz
Leczosek
6
8.0
PC

Na wstępie chciałem napisać, że do najnowszej "Lary" podszedłem na świeżo. Nie grałem w żadne poprzednie części Tomb Raidera.

Gra z początku zachwyca. Wczucie się w rolę Lary, która na nieznanej wyspie musi walczyć o przetrwanie robi ogromne wrażenie. Niemalże bezbronna, wystraszona młoda archeolożka musi od podstaw poznawać kolejne sekrety survivalu a także poznawać samą siebie i własne umiejętności.
Właśnie ten element podobał mi się w grze najbardziej - element survivalowy. Zbieranie znajdziek i modyfikowanie sprzętu. Problem jednak w tym, że w miarę postępów w grze, główna bohaterka przeobraża się z młodej zagubionej dziewczyny w niemalże jednoosobową armię masowo eksterminującą napotykanych przeciwników. Oczywiście rozumiem, że gra powinna się nieco rozwijać, możliwości powinno przybywać... ale jednak nie do tego stopnia. Mniej-więcej po zdobyciu karabinu maszynowego gra gubi gdzieś ten element survivalowy a zaczyna być zwykłą strzelanką.

Kolejnym minusem są niestety sekwencje QTE, których jest niestety bardzo dużo i które mocno psują wrażenia z gry. W tych momentach rozgrywka przestaje przypominać grę a zaczyna być interaktywnym filmem, w którym musimy w odpowiedniej chwili przycisnąć odpowiedni klawisz aby zobaczyć dalszą część animacji. Chyba nigdy nie zrozumiem po co dodawane są sekwencje QTE do gier.

Grafika i udźwiękowienie w grze stoją na wysokim poziomie przy czym da się w tą grę pograć także na starszych komputerach. Co prawda detale graficzne nie będą wtedy robiły aż tak piorunującego wrażenia jednak animacje, ruchy postaci (zwłaszcza poruszanie się Lary, która opiera się rękami o skały, przy których przechodzi, uchyla się pod przeszkodami, itd.) wciąż będą zachwycać.

Podsumowując: Tomb Raider jest świetną grą, która sprawia szczególnie dużo radości mniej-więcej przez pierwszą połowę gry. Później niestety gra traci na swoim niesamowitym uroku i klimacie ze względu na nadmierne "dopakowanie" Lary. To i kilka innych mankamentów psują ogólny obraz gry przez co nie mogłem z czystym sumieniem dać wyższej oceny niż 8.0. Tomb Raider to świetna gra, przy której bardzo dobrze się bawiłem, jednak mojego życia zdecydowanie nie odmieniła.

17.03.2014 18:29
odpowiedz
Leczosek
6

@Kwiatekbrn - To ja tak samo moge powiedziec, ze ty nie grales w ta gre skoro uwazasz, ze nie jest to gra typu p2w. Wiekszosc naprawde dobrych kart trafia sie w pakietach rzadko, wiec jesli ktos np kupi za 400 lub 600 $ czy € ilestam pakietow kart (a uwierz mi, ze zdarzaja sie tacy ludzie) i wylosuje sie takiemu kilkanascie kart rzadkich i kilka epickich to nie zycze ci abys spotkal sie z nim na arenie lub rankedzie.
Generalnie da sie zdobywac pakiety kart za darmo ale jest to zmudne, mozolne i musialbys ze dwa lata chyba grac zeby nadrobic goscia, ktory wyda kase na ta gre i zlozy miazdzacy deck w ciagu kilku godzin.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl