Przeglądałem już to, ale tam raczej nie ma informacji o tym czy są widoczne upgrady. Za mało czasu mam, aby każdą grę sprawdzać.
Tylko w Cezara nie grałem
Cześć, jeżeli chciałbyś mi pomóc to chciałbym, aby ta gra:
-bardziej była ekonomiczna
-miała widoczne ulepszenia budynków
-nie była na przeglądarkę, albo na innych stronach internetowych
Jeżeli istnieje jakaś specjalna lista takich gier lub już taki temat, to chętnie przeczytam.
Ej mam idealny pomysł, w następnym opowiadaniu nawiąże do bólu dupy, co od razu skreśla mnie z przyszłych laureatów. :D
A czy autorka, oczywiście gdyby miała trochę czasu mogłaby napisać własną wersję przypowieści, abyśmy mogli porównać poziom pomiędzy laikami a zawodowcem?
Tak na marginesie, czy jeśli Dain92, Eredin albo Shav.PL znowu świetnie napiszą to mogą ponownie dostać nagrodę?
Mam nadzieję, że następny temat da duże pole do popisu tak jak pierwszy.
GL HF
Może była by szansa gdyby te osoby, które miały dobrą pracę, a źle wpisany wiek poprawili by go do np 20 i ich prace były by rozpatrzone ponownie (PS to nie jest ból dupy).
Tamtego lata przyjmowaliśmy obelgi i błogosławieństwa z tą samą obojętnością. Maszerowaliśmy na północ, a wokół nas kraina obracała się w popiół. Wiedziałem, że brakuje nam wszystkiego, jedzenie, mikstury oraz wyposażenie na wysokim poziomie można było policzyć na palcach jednej ręki, a martwiło nas to, że możemy nie przeżyć następnego ataku wściekłości Morrigan. Z trudem wytrzymuje ona truciznę, pamiątkę po spotkaniu swego ojca, króla jadeitowych smoków, wtedy naszych wrogów. I pomyśleć, że nie dalibyśmy bez nich rady wygrać bitwy pod Minrathous, ale to temat na inną historię. Wracając do Morrigan, mieliśmy pewien problem, trucizna zbyt szybko rozprzestrzeniała się po organizmie, a możliwości medyczne Leliany były ograniczone. Jej krótka przygoda jako mniszka się opłaciła nam wszystkim. Wszyscy się bali, nie wiedzieli co zrobi nasz chory towarzysz, ponieważ trucizna zmieniała jej sposób rozumowania i postrzegania świata. Nawet nie nasz dowódca nie wiedział co przyniesie jutro. Pamiętam, że mocno się wkurzyłem kiedy uświadomił mi o przekazaniu moich rzeczy handlarzom przy najbliższym postoju. A wiecie czym to argumentował, mówił że jestem za słaby na pierwszej linii frontu, nie powiem że przyjąłem to z pokorą. Wracając do naszej historii, kiedy spotkaliśmy przydrożną karawanę nasz kapitan sam wyruszył sprzedać rzeczy i kupić potrzebne przedmioty, powiedział wtedy, że on nikogo nie potrzebuje i pójdzie sam. Czemu wam wspominam o takiej błahostce zapytacie, a otóż że wtedy miał spotkanie ze zbójami, którzy postanowili udać przydrożnych handlarzy. I kto pomógł naszemu bohaterowi ze bandytami, oczywiście że ja, cóż co prawda nie sam, bo Żelazny byk był wielce pomocny, ale co to za różnica. Gdy nasi przeciwnicy polegli, zauważyłem coś niepokojącego, naszywkę Jadeitowych Smoków na ciele jednego z nich. Bohater spojrzał na nią i powiedział, że nie byli dla nas wyznaniem, nawet imion nie mieli wyszytych. A teraz wybaczcie mi, muszę udać się na spoczynek, resztę opowiem kiedy indziej.