Zdecydowanie jedna z lepszych strategii w jakie grałem. Klimat nie do podrobienia, fun z gry przeogromny, gra do tej pory wspierana i łatkowana przez fanowską społeczność, plus masa dodatkowych rzeczy :)
O rany, dzięki Ci za ten temat! Dawno nie słuchałem muzyki używanych w klipach Hyper Classic a tutaj odgadnięto i znaleziono tyle zagadek, przez które kiedyś z całym forum nie szło rozwiązać.
Chyba jedyna gra na jaką czekam w tym roku. No, może jeszcze kolejne GTA, ale to już mniej ;)
Nostalgia swoją drogą, ale jak tak nawet na "trzeźwo" spojrzeć na grę, to jest ona (jak i wiele innych z tego okresu gamingowego) wybitna. Jedyne czym dzisiejsze produkcje mogą ją pobić to stroną graficzną, niestety. Wciągająca fabularnie z ciekawymi postaciami, sporymi opcjami konfigurowania pojazdów, dobrą ścieżką dźwiękową i klimatem. Dzisiejsze gry owszem, są dobre, nawet bardzo, ale do takich hiciorów im daleko. Gdzie się podziała oryginalność i pomysłowość? Prawie wszyscy jadą na sprawdzonych schematach a ludzie to kupują. O taki dobry okres dla gier będzie naprawdę ciężko, o ile taki kiedykolwiek jeszcze nastąpi.
Od lat czekam na tego typu grę, ale która byłaby naprawdę dobra i pozwalała grać po sieci. DayZ można zaliczyć do takich gier, teraz Project: Zomboid... będzie się działo. Szczególnie, że już jakiś czas temu przestały mnie bawić "survivale" w których tylko biega się bezmyślnie jak pajac i strzela do wszystkiego co się rusza.
Niezła banda idiotów w tych komentarzach, fajnie, gdyby ktoś te wszystkie linki z refami wywalił.
Cudowna gra, po dzień dzisiejszy zdarza mi się ją odpalić i pograć kilka minut :) Szkoda, że tryb multiplayer nie był popularny, teraz to może nieliczni grają przy pomocy hamaka...
Moja ulubiona część Resident Evil. Świetny klimat, zagadki, zombie i inne monstra, dwa scenariusze. Co z tego, że ukończyłem je już po kilka razy jak i tak mimo wszystko czuję niedosyt i mógłbym grać w nieskończoność :) Szkoda, że dzisiejsze odsłony RE to już nie ta sama gra.
Zastanawiam się dlaczego w grach podobnych znajduje się trzecia odsłona Resident Evil... no ale mniejsza z tym. Sama gra jest genialna, widać inspirację pewnymi japońskimi animacjami tak, jak było to w przypadku gry Shogo. Rzadkie autosejwy akurat są plusem gry, zresztą widać wyraźnie, ile gry kiedyś od nas wymagały a ile teraz, gdzie co 5 sekund możesz sobie zapisywać grę...
Ech, czy może mi ktoś udzielić odpowiedzi na jedno pytanie? Dlaczego w dzisiejszych czasach nikt nie potrafi zrobić tak świetnych i wciągających gier? Nie pamiętam kiedy ostatnio trafiła mi się jakaś perełka, która by rzeczywiście sprawiała mi frajdę z rozgrywki dla jednego, jak i dla wielu, graczy. A jeszcze trafić na coś, co by się chciało przejść drugi, trzeci, dziesiąty raz, to potrzebny cud...
@ilovemetal
Próbowałeś grać po sieci ze specjalnymi modami? Tam zombie zaczynają biegać, a jak ktoś zostanie zabity to sam zmienia się w zombie i poluje na innych. Poza tym cały ogrom fanowskich map, miejsca znane z filmów i gier, po prostu miód. W dodatku liczba zombie jest zwiększa z tej małej liczby na 100-200, a nawet więcej. Jak dla mnie gra jest, a raczej jej tryb sieciowy, o wiele lepsza od L4D i o wiele więcej czasu przy niej spędziłem. Tryb dla jednego gracza niestety nie zachwyca, ale skończyłem go mimo wszystko. Polecam wszystkich tym, którzy mają ochotę pobawić się w przetrwanie inwazji zombie, po sieci.
Dwójka była zdecydowanie lepsza, ale hej, przecież to tylko gra z "celownikiem". Jedyne czego tutaj można wymagać to frajdy ze strzelania. Mnie się podoba.
Fanem filmu nie jestem, to gra tym bardziej mi się nie spodobała. Może dla fanów, dla nikogo innego.
Wydawało mi się, że Descent 3 jest cenioną produkcją w świecie graczy a tutaj nie ma nawet jednego komentarza... o, znalazł się jeden ;) Miło wspominam.
Miło zobaczyć kogoś innego kto zachwycał się tą grą :) Kawał dobrej, POLSKIEJ, gry.
Zawsze mnie ciekawiły gry z tej serii, lecz nigdy nie miałem okazji zagrać. Czy ktoś może mi powiedzieć, czy ktoś nowy w takim gatunku, znajdzie coś dla siebie? Czy jest to gra tylko dla maniaków polowania?
Swego czasu sporo zagrywałem w TF Classic, zdecydowanie fajniejsze od CSa, szkoda, że taka niedoceniona ta gra. Dobrze, że chociaż druga odsłona się wybiła.
Zagrywałem się w to u kolegi, a grę miał chyba z Komputer Świat Gry... szkoda, że nie było mi dane jej ukończyć :(
Rety, więc nie jestem jedyny który się zachwycał kiedyś tą grą... szkoda, że teraz nigdzie nie można jej dostać.
Takie gry jak ta zostały stworzone jako taki mały odstresowywacz, nie wiem dlaczego miałoby się pochodzić do niej jak do zwykłej pozycji. Z innym nastawieniem i gra nabiera innego znaczenia, więc aż taki "fail" to nie jest ;)
Gra z mojego dzieciństwa, mogłem grać całymi dniami a jak jeszcze miało się z kim grać... miód.
Mam ze dwie, albo nawet trzy, oryginalne kopie - jak nie z Clicka!, to z Virusa i z czegoś jeszcze. Przyjemnie się gra :)
Pewnie zostanę nazwany ignorantem i zmieszany z błotem, ale to właśnie przy tym Djuku najlepiej się bawiłem i uważam grę za najlepszą ze wszystkich gier z udziałem Duke'a :)
Czy w tej grze również można było walczyć na arenie w trybie dla jednego gracza? Bo pamiętam taki tryb, tylko nie pamiętam czy to właściwa gra.
Pierwsza gra która uświadomiła mi, że taktyka "biegnij przed siebie i strzelaj" się nie sprawdza. Po tym, jak zostałem uświadomiony, gry już na oczy nie widziałem. To było trochę dziecinne podejście, a teraz najchętniej bym sobie pograł :)
Ja z kolei lubiłem tą grę jedynie za jej bohaterkę, Rayne. Przez tyle lat zapamiętałem z gry tylko początkowy moment gry, w którym piersi bohaterki, i kogoś tam jeszcze, podskakują ;)
Nie pamiętam czy to wersja PCtowa, czy konsolowa, posiadała tryb ze specjalnymi wyzwaniami i misjami, ale szczerze mówiąc sprawiły mi one o wiele większą frajdę niż sama gra. Może to przez to, że zaciąłem się w którymś momencie i pewnie nawet po tylu latach bym sobie z tym nie poradził. Będę musiał sobie odświeżyć ten tytuł :)
Pamiętam swoją pierwszą przygodę z The Sting!, kiedy to nie do końca wiedziałem o co kaman. Nie rozumiałem mechaniki gry i za chiny nie mogłem pojąć, dlaczego okradając kogoś, ten ktoś w ogóle na mnie nie reaguje. Śmiać mi się chciało, że na samym początku dostajemy do obrobienia niewidomą osobę ale do śmiechu mi nie było, kiedy dowiedziałem się, że wszystko najpierw się planuje a później przechodzi do akcji :) Późniejsze miejsca które można okraść stanowiły nie lada wyzwanie, szczególnie jak potrzeba było kogoś jeszcze dobrać sobie do zespołu. Jeden malutki szczegół potrafił całą akcję schrzanić, a już tragedia była jak ten malutki szczegół był na samym początku planu który się układało długi czas... masakra :)
Przez tyle lat żaden inny tytuł traktujący o pirackim życiu nie zdołał przebić Sea Dogs: Piraci. Przynajmniej w moim osobistym rankingu ;)
Gra przy której poświęciłem najwięcej swojego wolnego czasu. Czego bym nie napisał to (nie)stety będę tylko wychwalał ten tytuł. Jedynie żałuję, że nie mam edycji premierowej, tylko kupiona ona była dawno temu w kiosku za 2 dyszki. Ciekawe rozwiązane zostało przechodzenie do dalszej "części" gry, gdzie, jak ktoś nie miał ochoty, nie musiał się nimi przejmować tylko mógł sobie nabijać punkty przez zadymy. A było kilka takich miejscówek, gdzie się pojawiało życie i pancerz, a znikającą amunicję można było od stróżów prawa uzupełniać. Jedynie do czego bym się przyczepił to brak wojska w trybie sieciowym, rozróby byłyby o wiele ciekawsze gdyby na ogonie siedziało nam wojsko :) Takich gier już dzisiaj nie robią, a szkoda.
Gra stała się bardzo popularna dzięki wielkiemu sukcesowi jaki odniosła filmowa adaptacja Harry'ego Pottera. Sam pamiętam, że po seansie w kinie i jak gra się pojawiła, MUSIAŁEM zagrać. W następne części już nie tak bardzo, jeszcze tylko ta sportowa, z Quidditchem, była fajna.
Druga, zaraz po GTA2, moja ulubiona odsłona serii Grand Theft Auto. Pamiętam, że jak gra się pojawiła to niestety wymagania były za wysokie na mój sprzęt i jedyne czym musiałem się zadowolić to klip z gry na Hyperze i krótkim posiedzeniem u kolegi, po szkole. Wtedy to było coś, po dzień dzisiejszy nie zapomnę radochy jaką miałem jeżdżąc, w trójwymiarze, po CAAAŁYM mieście. A jak już miałem odpowiedni sprzęt to mogłem do woli jeździć sobie po mieście według przepisów, nie wysłuchując marudzenia że zamiast jeździć mógłbym zrobić jakąś rozróbę ;) Zdecydowanie jedna z tych gier która zrewolucjonizowała cały świat gamingu.
Jedna z fajniejszych gier w jakie grałem. Mam jeszcze wersję z bardzo starego numeru Clicka! (a może CDA?), świetnie się bawiłem zasiadając pierwszy raz do gry. Wtedy jeszcze można było spotkać ludzi w trybie multiplayer, gdzie rozgrywka też była niesamowita i miała swój klimat. Ciekawe, czy ktoś jeszcze w to grywa po sieci... :)