Jestem innego zdania co do faktu, że to niby minus, że twórcy nie skupili się na uwypukleniu innych postaci, a skupili się na Clem. Według mnie to dobra droga, z racji faktu, iż Clementine po wielu przejściach staje się coraz bardziej nieufna i nieprzystosowana do nawiązywania relacji społecznych z napotkanymi osobami. To tylko nadaje smaku fabule bo skupiamy się na dziecku, a nie na dorosłych bohaterach, których formuła w tematyce zombie powoli staje się archetypowa. Tutaj jednak skupiając się na osobie Clem możemy wcielić się w rolę dziecka, które z racji warunków postapo i doświadczeń na tle utraty wszystkich bliskich jej osób staję się powoli nieco bardziej egoistyczna oraz wyalienowana, ale ze względu na to co przeżyła wydaje się to naturalne. Natomiast postaci "poboczne" pojawiąjące się w tym odcinku, owszem nadają fabule kolorytu jeśli są dobrze eksponowane, ale tracimy w ten sposób z pola widzenia główną bohaterkę. O ile w 1 sezonie musieliśmy dbać o całą grupę jaką mieliśmy do dyspozycji, tak teraz musimy zacząć martwić się o samego(samą?) siebie bo jak pokazał 1 sezon, im bardziej przywiązuje się Clem do kogoś tym większy ból jak go utraci.