Obiecałeś mi 100 lat temu materiał o Vampire The Masquerade Bloodlines, do którego wyszło spolszczenie i patch, ciulu.
Nie rozumiem odpowiedzi. Przecież napisałem, że chcę czytać publicystykę, ale znalezienie jej wymaga gimnastyki.
Brakuje jednego miejsca, w którym byłyby wszystkie fajne rzeczy: newsy, komiksy, publicystyka, najnowsze recenzje. Kiedyś tak było w newsroomie, ale to zmieniacie. Strona główna zaś nie nadaje się do tego, bo tam jest po 3-5 linków każdego typu.
W ogóle, moglibyście bardziej https://www.gry-online.pl/opinie/publicystyka/ promować, bo mam wrażenie, że to jest upchane gdzieś w kącie, który ciężko znaleźć
No i jeszcze jedno - gdzie można znaleźć listę swoich ostatnich postów?
I ostatnia sprawa - czemu tolerujecie wulgaryzmy? :(
Dzień dobry,
mała uwaga. Mało kto chyba wchodzi na gry-online.pl, bo tam prawie nic nie ma z tego, co można znaleźć w newsroomie, za to jest masa niepotrzebnych pierdół, typu gry itp.
No, przynajmniej było tak do momentu, w którym usunięto z newsroomu publicystykę. Teraz trzeba odwiedzać oba te miejsca, by wyłapać newsy i fajne teksty redakcji. Niefajnie moim zdaniem. W ogóle, sam pomysł, że strona główna != newsroom, to zły pomysł.
Niesamowite, jak bardzo ludzie się podniecają grami, o których wiadomo tylko to, co by w swojej grze widzieli twórcy. Nawet nie ma jeszcze konkretów, są tylko życzenia.
A jeśli by zgadywać szanse na sukces przedsięwzięcia, to chciałbym zauważyć, że studio jest niedoświadczone w pisaniu skomplikowanej, oryginalnej mechaniki. Co innego było z Paradoxem i M&B, bo "pod maską", wbrew pozorom, M&B bardzo mocno korzysta z poprzednich doświadczeń programistów. Oczywiście, musieli od zera napisać system walki w czasie rzeczywistym. To ogromne osiągnięcie.
Nie wspominam już o tym, że budżet będzie malutki. Obiecują złote góry, żeby zebrać pieniądze, ale to nie znaczy, że mają szanse sprostać obietnicom.
Wierzę, choć to dziwne, że nie słychać o nich, może to nie są wysokobudżetowe produkcje (choć to też nie będzie).
Na PC niby widywałem recenzje w CDA w starszych numerach różnych zręcznościowych strzelanek również.
Ale czegoś klasy Ace Combat/Colony Wars na PC nie widziałem.
Nie ma zręcznościówek tego typu, pamiętam tylko Ace Combat i Colony Wars z PSX.
@Sir Xan świat nie być cukierki, developerzy chcieć nie robić, wtedy nie robić.
Bioware, czyli wpadnij na pomysł i sprzedaj go w tej samej postaci w pięciu grach.
Ale Dragon Age'a bym nie dał wyżej niż Eternity. Może to brzmieć dziwnie, ale Eternity to dawno oczekiwany rozwój, a Dragon Age nie obiecuje nic takiego.
Pomysł wydaje się świetny, wcześniej widziałem go tylko w jednej grze taktycznej, której nazwy zdążyłem zapomnieć. Mowa o tej okresowej zmianie warunków.
No właśnie.
Powiedziałbym ogólniej, że sen może być inspiracją jakiegoś ciekawego pomysłu artystycznego, bo to coś, co wykreował umysł i przywołuje konkretne emocje. A to się dopiero wciela do gry, bezczeszcząc to często, okrajając do potrzeb gameplayu.
Sny po prosut wzbudzają kreatywność, która nie wzburzona aktywnością części analitycznej umysłu, przedstawia różne fajne rzeczy. Podobnie działają inne prochy, nie tylko te nasenne, i nie od dziś i nie od wczoraj to wiadomo.
Czy te blogi prowadzą gimnazjaliści?
"Myśląc racjonalnie nie jestem w stanie wymyśleć czegoś prawdziwie mocnego, niecodziennego. Wydaje mi się, że wielu ludzi również nie jest w potrafi wpaść na pomysł np. danego świata gry ot tak zwyczajnie. Bywa to trudne, bowiem na co dzień raczej nie bujamy w obłokach, lecz kierujemy się tym co istotne, a życie codzienne, obowiązki to raczej sprawa poważna, nie środowisko do żartów, choć te zawsze miejsce swoje mają. "
Nie jesteśmy, bo takie "wymyślanie" wymaga całkiem innego podejścia niż na ogół.
Do przykładów uczących historii wliczyć należy serię EU (również EU3, pewnie EU4 też i wszelkie inne strategie Paradoxu).
EU3 na jakiś czas żywo mnie zainteresowało historią, choć nie wpłynęło to jak dotąd znacząco na moje decyzje życiowe.
Nic mi lepszego nie przychodzi do głowy; co prawda, bywały jakieś historyczne ściany tekstu w grach typu Commandos, ale to zdecydowanie nie działało.
Jeszcze przyszła mi do głowy jedna rzecz. Uważam, że gry przekazujące wiedzę nie są jedynym typem gier, które są jakkolwiek rozwijające. Jeśli gra wywołuje w graczu silne emocje i go inspiruje, to to również uważam za formę rozwoju. Podobnie, jeśli świat przedstawiony jest bogaty i reprezentuje coś więcej, niż kopie znanych pomysłów, to to też jest coś, co czyni gracza "bogatszym".
Podobnie i niekoniecznie nawet gorzej niż książki.
Przykładów nie wymienię, bo komentarz wyjdzie za długi, a i tak jest nie na temat.
MMO? A to nie jest tak, że MMO to najgorsze, co się może przydarzyć jakiemukolwiek uniwersum? Jak by takiego MMO nie robić, to nie obejdzie się bez umieszczenia w świecie 1000 wiedźminów (lub innych bohaterskich rycerzyków), którzy będą latać między zleceniodawcami i wykonywać wszyscy dokładnie te same zadania. Nawet jeśli da się to zrobić realistycznie, to widział ktoś taki tłok w Sadze? Takich błędnych rycerzy jak Wiedźmin można w Uniwersum policzyć na palcach. Jakiekolwiek zaadaptowanie MMO na tym gruncie potrafię wyobrazić sobie tylko jako katastrofę.
Z nawiązań to pewnie dadzą zameczek i coś o frakcji człowieczka spotkanego w karczmie pod koniec :)
Swoją drogą, ten człowieczek uświadomił mi, jak wiele jeszcze możemy nie wiedzieć o uniwersum.
Na 400 stronach nie ma wiele treści, która wywraca lore do góry nogami, na co się liczy po cichu, czytając książkę. Jednak przeczytałem ją i po tym wszystkim nie czuję żalu, że takiego przewrotu nie było.
Można na to patrzeć jak na zaletę, dojrzałość - stabilność buduje wiarygodność uniwersum. Kto wie, do czego ono dojrzeje? Może warto czekać?
Dodam, że nie uważam, że książka jest taka, jaka jest, bo autor nie miał weny na coś lepszego. Nie oceniam, ale wierzę (i dobrze mi z tym), że taki był zamysł - nie namieszać za wiele, lecz trzymać się konwencji.
Grafikę załatwiają mody, twórcy mogli by dodać trochę dynamiki swojemu silnikowi, w skali mikro, np. wartownikom, przechodniom, dworzanom, jak i w skali makro, np. jakieś wydarzenia, skandale na dworach władców. Może bardziej realistyczna mechanika wojny. To są ważne rzeczy, a nie tekstury. Ale wiem, że Paradox i za to się wziął/
Czołem!
Jako, że Jedi Outcast i Academy to jedne z najlepszych grywalnościowo (a przynajmniej z najlepszym replayability, czy jak to się mówi) gry, jakie znam, chciałbym pociupać w multi. Tylko, że mam 1.01, spolszczenie, ale coś mi nie działają serwery. Co powinienem zainstalować?
Dobranoc!
Między grą pay-to-win a nie pay-to-win różnica jest taka, że ta pierwsza nie oferuje uczciwie konkurencyjnej rozgrywki, którą obiecywał pan Peter. Ten mały szczegół zmienia całkowicie typ gry. Gdyby sądy ogarniały ten fakt, spokojnie można by udupić pana Petera za niedotrzymanie umowy.
Była taka gra Spelunky, osobiście nie grałem, ale widziałem takich, co się zagrywali.
Wiem że nie na temat, ale bardzo miło wspominam mało omawianego Crasha Team Racing. Szczególnie fajne było PvP.
TVN robi gównoburzę w zemście za bojkot tej stacji przez Radwańską. A wszyscy wy, którzy poszerzają tą burzę, moglibyście dostawać pensje w TVN.
Kontynuuj z inną grą. Nie wiem co jest w tym takiego, ale lubię czytać takie opisy przejscia.
Że też chce ci się pisać o grach, o których wszyscy piszą, takich jak Sleeping Dogs albo wszyscy znają bo to świeża marka, jak Assassin's Creed :P
"Śpiące Psy oferują zatrważającą liczbę ciekawych postaci, wliczając w to nietuzinkowego bohatera głównego, spore, szczegółowe i unikatowe miasto znajdująće się notabene w Hong Kongu, interesującą warstwą fabularną, wspaniałym azjatyckim klimatem, soundtrackiem oraz zaawansowanym systemem walki. "
O stary :D Jeśli nawet ty jako autor nie jesteś w stanie ogarnąć treści zdania, to już lepiej podzielić na mniejsze.
Nie zostawiłeś suchej nitki na True Crime - grałeś w jedynkę?
Ja grałem na PS2 i tam była to typowo konsolowa gierka z mechaniką Arcade i zabawą w pana policjanta. I w tej roli sprawdzała się świetnie.
Ogólnie, pełno stylistycznych byków u ciebie (jak zwykle zresztą). "dzisiejszej perspektywy czasu" - nie pisze się tak, albo dzisiejszej, albo czasu. Podobnie jest z brakiem przecinków - źle się czyta, często fragment muszę drugi raz przeczytać, żeby zrozumieć.
Wszystko zależy od tego, jak bardzo ten otwarty świat będzie otwarty. Jeśli będzie jak w GTA, tzn. praktycznie wszystkie lokacje dostępne, to nie będzie za dobrze dla gry...
Tytuł kompletnie głupi - twoje uwielbianie Borderlands to żadna teza.
Ależ MS wygra, bo główny rynek stanowią kraje bardziej rozwinięte od Polski.
Ta gra jest w mojej ścisłej czołówce, a grałem w bardzo dużo gier. Jedyna istotna wada to długość, wielkość świata. Zapomniana, a świetna. Oczywiście, za sprawą KLIMATU. Nie chodzi tylko o to co w Call of Juarez. To Dziki Zachód, więc świat jest otwarty do eksploracji i typowo kowbojskich zadań. Robimy to, co kowboj, i to robi klimat.
Strach myśleć, ile jeszcze dobrych gier historia potraktowała tak niesprawiedliwie.
Dodam jeszcze, że gra należy do tych, do których się wraca.
Wygląda na to, że takie mniejsze gry są prawie zawsze "w produkcji", gdyż nie słychać prawie nigdy (wyjątek to np. rekordowy Bastion) o takich grach, gdy już są ukończone, dopiero wtedy, gdy są w produkcji.
W ten sposób ciągle się czeka na nowe gry, a tymczasem, być może, podobne są już dostępne!
Potrafi ktoś wskazać jakiegoś dobrego, niezależnego i ukończonego rpga/survival rpg/cokolwiek, najlepiej sandboxowego?
Do wyłapywania starych perełek nadają się najlepiej archiwalne numery czasopism.
Byłem za młody na przejście Crashów platformowych, ale w Team Racing się super grało w trybie walki 1v1 (nie wyścigu). Zna ktoś podobne tryby w grach? :)
Podzielam twoje marzenia z dzieciństwa, choć dzieckiem już prawie nie jestem.
Ale moim zdaniem, ten projekt nie może się udać.
Z robieniem ogromnego sandboxa główny problem to to, że sensownych rozmiarów system jest bardzo trudny do napisania i wymagający ogromnych nakładów pracy, dając przy tym stosunkowo mały zysk twórcy (CoDy i tak się lepiej sprzedadzą).
Bohater każdej gry ma jakiś cel, do którego dąży. Osobiście wolałbym, żeby otwartość świata polegała przede wszystkim na ogromie sposobów dążenia tego celu - np. celem może być władza, bogactwo, może odnalezienie czegoś bardzo cennego. Wchodzenie do domów nie jest aż tak ważne, a sandbox taki jak GTA San Andreas oferuje bardzo wiele, ale tak naprawdę wszystko - wyłączając początek gry - to tylko coś jak minigry dla gracza, które nic mu nie dają, nie zbliżają go do osiągnięcia celu - chyba, że ktoś potrafi za cel postawić sobie 100% w statystykach.
Na początku jest trochę lepiej - ciśnięcie na dzielnicowej siłowni sprawia, że lepiej radzimy sobie w misjach, a ubieranie się na zielono zwiększa respekt na dzielnicy (ale niestety ziomkowie są bezużyteczni).
Mimo to, SA to zaraz po Morrowindzie mój ulubiony sandbox. Ale ten drugi jest lepszy, bo tam zawsze była szansa na jakiś zajebisty amulet, jak choćby element zbroi daedrycznej, której nigdy nie skompletowałem (a to możliwe!).
Gratuluję temu, kto nie potrafił podłapać, tylko musiał zepsuć żart zanim na dobre się zaczął :P
Boję się zapytać, czy zainstalowałeś fanowskiego patcha, nadal tworzonego od prawie 10 lat. Jeśli nie, to faktycznie, grać się nie da.
W spatchowanej wersji zaś nie napotkałem żadnych bugów.
Polecam, jest też spolszczenie (zintegrowane z patchem,na stronie patcha), o którym niewielu wie (a bardzo wielu by zachęciło do powrotu do poznania gry, np. ja miałem szczęście dowiedzieć się o spolszczeniu parę lat temu, fartem).
Co do gry - tak, Troika technicznie knociła wtedy wiele rzeczy, Obsidian później robił podobnie, tzn. też mu brakowało czasu, ale zamiast szlifu, grze KoTOR2 brakowało dużej części zawartości. Ale nadeszła era Kickstartera, jeśli się nie znudzi/ludzi nie zawiodą pierwsze sfinansowane projekty, Obsidian z pewnością po Eternity zajmie się czymś takim, jak Bloodlines.
A Activision mogłoby wykupić prawa do fanowskiego patcha i wydać wersję GOG Bloodlines.
Wywal korektora,bo obecny nie rozróżnia "ę" od "e", żenada.
PS pełno innych błedów, stylistycznych, interpunkcyjnych, gramatycznych.
Oglądałem jakiś rok temu, już jako dorosły widz, który słabo pamiętał poprzednie części (sentymentu nie odczuwam).
O filmie trzeba przede wszystkim powiedzieć, że jest dojrzalszy od poprzednich części. Używane motywy i inspiracje, w dużej części, nie będą zrozumiałe dla młodych widzów, ale za to u mnie działają one bardzo mocno na plus. Powiedziałbym, że odczuwam TS3 właśnie nie jako bajkę dla dzieci, ale dojrzałe kino w stylu Disney Pixar z dużą dozą parodii. Ale nie ma tak, że to już nie bajka dla dzieci - te nadal nie będą się nudzić i czuć emocje, choć nie wszystko będzie dla nich zrozumiałe.
Muszę też powiedzieć, że było kilka scen bardzo "szarpiących" emocjonalnie, niespotykanie w animacjach dla dzieci.
Zgadzam się z opinią o kreacji czarnych charakterów, ale to samo można powiedzieć o wielu innych postaciach - jest to mocna strona tego filmu. Nie odkrywają może Ameryki, ale zręcznie posługują się znanymi motywami, rzeźbiąc całkiem fajne postacie.
Ogólnie - dla takiego widza jak ja, Toy Story 3 oferuje więcej niż TS1 czy 2 (wypowiadam się, bo odświeżyłem je po TS3). Może nie każdy lubi "bajki", ale jak ktoś nie jest zrażony, gorąco polecam, bo to prawdopodobnie najlepszy film animowany ostatnich lat (dekady?).
Nie przejmuj się hejterami, którzy nie potrafią nawet krytykować :P
Ja się odniosę do Twojego świetnego tekstu jutro lub później, bo coś naskrobałem, ale chcę to jeszcze raz przeczytać i ew. napisać od nowa.
Napraw obrazki.
Nareszcie szykuje się jakiś ciekawy cykl na gameplay.pl. cRPG (ale głównie te najbardziej sandboxowe) to również mój ulubiony gatunek i często "filozofuję" na jego temat, mam wiele spostrzeżeń i część zarysu tego, jak by wyglądała moja wymarzona gra z tego gatunku (jestem marzycielskim typem człowieka), więc bardzo chętnie podyskutuję!
Ale o co właściwie chodzi? Parę razy na rok wychodzi coś, o czym nawet na GOLu/gameplayu ktoś napisze - a to Black Mirror, a to coś na rynku gier niezależnych (było kilka ostatnio), była parę lat temu też taka gra znanej projektantki, której nazwiska i tytułu gry zapomniałem. Tak więc, niekoniecznie po Polsku, ale te gry się pojawiają. Może zostały zepchnięte z półek bestsellerów, ale ktoś je robi. No, i przede wszystkim, nie starzeją się tak, jak inne gatunki i można wracać do starszych tytułów w razie poczucia potrzeby.
Cała koncepcja fabularna wygląda tak strasznie tanio, że czułem zażenowanie podczas oglądania.
Smartfon, Tablet - absolutne must-have dla gracza konsolowego? Kiszki mi się przewracają jak to czytam. Tyś gracza widzioł.
Co oferuje ekran dotykowy takiego, czego nie oferuje myszka? (Androida instalujemy ofc na stacjonarnym.)
A może chodzi o mobilność, że gracz hardcorowy potrzebuje grać w androidowe gównogierki gdzeikolwiek się znajdzie?
Opinia opinią, ale jak napisałeś "absolutny must-have dla gracza hardcore'owego", to zrobiłeś coś więcej, niż wyraziłeś opinię.
Mam netbooka Aspire One D255E za 925zł od czerwca 2011 (tyle dałem wtedy), jest to mój jedyny komputer. Używam go do grania, programowania, przeglądania internetu, do wszystkiego się sprawdza. Może wypiszę:
1. Grać na moim egzemplarzu da się w niektóre (Deus Ex na minimalnych odpada :D Thief 2 też) starsze, np. przygodówki, na kolegi (też leciwym) ruszało San Andreas, na moim pewnie nie dałoby rady.
2. Do klawiatury można się przyzwyczaić i pisać na niej chyba szybciej (mniejsza) niż na dużej. Brak numerycznej nie boli, touchpad nie boli, trochę boli brak klawiszy nad strzałeczkami, tzn home/end wymagają kombinacji klawiszy i nigdy nie pamiętam gdzie są, ale to drobiazg.
3. Ekran niby mały, ale od początku mi nie przeszkadzał. Wszystko da się skonfigurować tak, by się mieściło na rozdzielczości 1024x600.
4. Filmy, muzyka - czemu nie? Wszystko działa dobrze, choć może nie najwyższy poziom HD.
Ogólnie - uważam, że do typowych domowych i niezbyt wymagającej sprzętowo pracy zawodowej netbook to super urządzenie. Jest też lżejszy, wygodniejszy w łóżku i lepiej się na nim pracuje "w polu", tzn. na korytarzu w urzędzie/szkole, w autobusie.
Niby tablet+klawiatura ma te same funkcje + ficzer "ekran dotykowy" (jak dla mnie, do niczego nieprzydatne). I bebechy mocniejsze. Ale wiadomo, że gdyby dofinansować netbooki, pod klawiaturą zmieściłoby się więcej mocy niż w wąskiej płytce tabletu. Wtedy netbook byłby dużo przydatniejszy i osobiście szkoda mi, że netbooki się nie sprawdziły na rynku, bo chętnie bym swojego wymienił na mocniejszy model.
"To kolejny dowód na to, że nigdy nie przestanę się dziwić. Innym jest np. kebab w kfc."
Nie chciałeś przypadkiem użyć słowa "powód" lub "przyczyna" zamiast "dowód"?
Ja powiem tyle, że wszystkim lubiącym cRPG polecam wrócić do KoTOR2: Sith Lords (nawet jeśli ich wcześniej zraziła) i zainstalować mod z zestawienia.
Gra różni się konstrukcją fabuły i świata od KoTOR, ale nie warto być tym uprzedzonym na wstępie dlatego, że się oczekiwało powtórki z KoTORa.
A mieczy świetlnych się już nie chce projektować?
Technologia cofa się w rozwoju, już nigdy nie dogoni czasów Jedi Outcast/Jedi Academy?
Przychodzę tylko powiedzieć Ci, że powinieneś spróbować jeszcze raz pograć w KoTOR2. Fabułą, światem, głębią/filozoficznym charakterem (mniej trywialną sytuacją, w jakiej jest bohater, niż sam wybór dobro vs zło), w pewnych aspektach ta gra wybija się ponad inne gry z gatunku. Nie jest to typowy projekt w uniwersum Star Wars - ba, jest to jedyny mi znany wybijający się z banału filmów/pierwszej części.
Koniecznie zainstaluj Restoration Projekt dostępny na łatwym do znalezienia polskim forum, które nie wiem, czy mogę reklamować tutaj. Projekt tworzony jest przez Polaków, którzy tak jak ja bardzo ubolewają nad niedostrzeganiem wspaniałości tej gry (to bolączka wszystkich gier Obsidianu), i starają się uratować z plików to, czego nie zdążyli wykończyć twórcy. Błędy, oczywiście, też zostały naprawione.
Tak więc, pełne wsparcie społeczności jest (spolszczenie również, jeśli lubisz), więc polecam spróbować!
OK. Postawiłeś tezę, przytoczyłeś wypowiedź pewnego nieznanego mi eksperta na potwierdzenie. Tylko jaką wartośc ma ten tekst bez przytaczania żadnych argumentów? Ten pan ma być dla mnie wyrocznią? Czy tylko sygnalizujesz temat i odsyłasz do źródeł?
Atrakcyjne to ono zdaje się być dla wszystkich przeciwników gier komputerowych.
W ogóle anime atrakcyjne dla gracza, bo jest o grze to tak jak film atrakcyjny dla czytelnika, bo jest o książkach. Jak dla mnie gry to uogólnienie idei filmu/książki.
Bloodmoon, Fahrenheit, Icewind Dale - to mi się najbardziej nasuwa na myśl.
PS Fajny temat artykułu, ale opisy do zdjęć strasznie na siłę momentami.
Wolę otwarte światy jak w Morrowind. Ale nie wiem, czy to dobry pomysł, by ta gra miała taki świat. Jak na razie to to wygląda jak Arcanum - w opisach multum ficzerów, wielki, otwarty świat, głębia itp itd, a wyszła świetna gra, ale pełna błędów, z pustym światem (kilka miast, prawie tylko stolice na gigantycznej mapie) i jednak niesatysfakcjonującymi możliwościami "wyszumienia się" każdą z dostępnych klas (mało różnych przeciwników).
Niech się nie zapędzają, gra nie musi mieć wszystkiego, bo im się nie uda.
Jaki klimat trzyma muzyka?
Hitman Contracts miał...ambient? Silent Assassin coś zgoła innego (nie potrafię opisać, np. http://www.youtube.com/watch?v=nbA4tId4zSU ), do czego najbliżej jest ścieżce najnowszego Hitmana?
Myślę, że nie braknie programistów i projektantów, którzy będą chcieli zaistnieć jakimś oryginalnym rozwiązaniem w branży.
Błąd rzeczowy w tytule - plusy i minusy może mieć jakaś decyzja, a nie rzecz.
Zależy jako kto :) Jeśli mam trafić do świata Morrowinda, ale nie radzić sobie na trakcie, to ja dziękuję. Co innego natomiast, gdybym był wojowniko-poszukiwaczem przygód\, pnącym się na szczyt kariery. Wyspa i miasta też musiałyby być dużo większe niż w grze, ale to chyba oczywiste. To dobry świat do życia dla kogoś, kto ciężko pracuje nad sobą - co prawda, przeczesywanie świata to ryzykowna zabawa, ale raczej dochodowa.
Krótkie odwiedziny dużo by mi nie dały, aczkolwiek fajnie byłoby ujrzeć Sigil z punktu widzenia nie izometrycznego jak w Planescape Torment, a z oczu bohatera. Fajnie by też było mieć okazję bycia raczej zwinną i poradną osobą (nie bać się oprychów) i przeczesać opuszczone części miasta i sprawdzić czy to prawda, że za murami nic nie ma :)
A trzecią niech będzie uniwersum Gothica - za fajne, autentyczne postacie, klimat, mitologię...
...no dobra, G2:NK to po prostu moje pierwsze RPG :D
Autor uznaje za nieistotne/nieprawdziwe (nie wiem które), że gry hardcore'owe dają lepsze doznania doświadczonemu graczowi (a niedoświadczonemu jeszcze większe, gdy okaże cierpliwość). Pamiętam pierwsze podejście do Morrowinda, i pamiętam drugie. Potem był sam miód i frajda z przemierzania świata i parcia do przodu. Wtedy to był mój drugi, po Gothicu, RPG. ABSOLUTNIE nie mogę się zgodzić, że nie jest istotna przewaga gier hardcoru nad casualem, wynikająca z samego sposobu robienia tych gier - ich złożoności, głębi fabuły, bogactwa gameplayu, wymagającego trochę wysiłku poziomu trudności.
Mógłbym pisać długo, ale chciałbym jednak zostać przeczytany.
Pozdrawiam.
PS Team Fortress 2 to inna sprawa - tam zamkniętą społecznością była społeczność graczy TF2, którzy prezentowali typowe stanowisko wobec imigrantów - może i nam nie będą przeszkadzać, ale po co nam to sprawdzać?
PPS Faktycznie, obwiniać nikogo nie można - wszystko działa jak musi - firmy chcą kasy, studia chcą przetrwać. Ale nie musi mi się to podobać i mogę o tym pisać głośno, krytykować zjawisko i promować gry hardcore'owe, jako lepszą formę rozrywki od prostych casualówek.
Żeby nie być narażonym na spoilery, trzeba albo znać wszystkie gry świata, albo nie czytać tekstu. BRAWO :D
Nigdy nie trawiłem tej gry, walenie z piąchy i skradanie się ni cholery nie pasuje do klimatu.
Całkiem przeciwne mam zdanie o Robin Hoodzie. To gra którą znam od dobrych 5-6 lat i co jakiś czas do niej wracam
Fajny temat.
Mam od dawna przemyślenia na temat GTA:VC i SA - tego, co czyni je takimi fajnymi. Nie grałem co prawda w GTA4 i nie wiem jak to tam wyszło i nie mam porównania, ale sądzę, że bardzo ważną składową klimatu tych gier było odpowiednie wycieniowanie barw. W VC jest bardzo różowo, seledynowo itp, w SA, w Ganton jest bardziej żółto-pomarańczowo, szczególnie fajnie to wygląda, gdy jest wschód słońca. To mi się z tych gier najmilej tak naprawdę kojarzy - gdy myślę o SA czy VC, widzę obrazy z gameplayu, a najważniejsze z nich to albo pełna jaskrawych świateł i miłego kolorku noc w VC, albo świt/zmierzch koło domu CJa, czy też lot o zachodzie Hydrą.
To pewnie moje osobiste zboczenie - cieszę się, że w tych grach nie ma realistycznej grafiki, jest natomiast dostosowana do budowanego klimatu, bo - po prostu - rzeczywistość (szczególnie nieudolnie odtworzona) jest za słaba. W dowolnej grze, w której jest grafika starająca się być realistyczna, można było odpowiednio zbudować klimat, naginając kolory do nastroju. Gracz się po paru minutach przyzwyczai do tego, tak samo, jak do np. animacji. Myślę też, że to, że czysto realistyczna paleta barw, możliwie dobrze oddająca rzeczywistość, jest łatwiejsza do wsiąknięcia w nią, to mit.
Tekst wymaga korekty, "historię" zamiast "historie" jest, na przykład. Brakuje też przecinków.
Fillery to zwykłe zapychacze które nie popychają historii do przodu które są tylko po to, by nabić czas i przedłużyć dopływ kasy z emisji, więc moim zdaniem, nie ma nic dobrego w ich emisji.
Nie oglądałem DBZ, natomiast widziałem wcześniej najpopularniejsze (jeśli znacie inne to polećcie) współczesne shouneny, tj. Bleach, Naruto i One Piece. W DBKai niektóre walki się dłużyły i brakowało w nich jakby jakiejś treści, jak również wielu mieszających się wątków i aspektów. Niemniej nadal było to ciekawe Anime i mnie zabolało, gdy się dowiedziałem (było to po obejrzeniu), że DBKai nie jest reedycją całego DBZ.
"Możnaby rzec, że Smocze Kule straciły w pewnym sensie swój niepowtarzalny urok. I tak w istocie niestety było."
Nie można po prostu napisać, że niestety straciły, zamiast rozbijać na "możnaby" (chyba nawet nie ma takiego słowa) i "w istocie można"? :D
O jakiej odświeżonej edycji Dragon Balla piszesz? Jest ona gdzieś dostępna?
Jak to muzyka z DBZ wprowadzała twoje ciało w emocje? :D
O jak miło, że zajrzałem na GP. Z tydzień temu skończyłem oglądać Twin Peaks. Serial faktycznie bardzo dobry, choć (proszę nie czytać jak ktoś nie oglądał) niepowykańczane wątki i kontynuowalny wątek główny trochę zawiodły. Z wielu z nich nic nie wynikało - śmierć (zapomniałem imienia) ślicznotki w banku, która była bardzo losowa, a mimo to zabrała postać, która w pewnym momencie emisji była najważniejszą postacią (słyszałem jakąś urban legend, że wiele osób wtedy oglądało serial dla niej). To samo z ojcostwem dziecka Lucy, tym, kto jest prawdziwym ojcem...Donny? I tak dalej. No ale trudno. Sam serial był chwilami kapitalny - szczególnie sceny paranormalne. Moja ulubiona postać - dziadek z początku 1 odcinku 2 serii : ))))))) Te sceny są lepsze niż cokolwiek co widziałem a zostało stworzone przy użyciu zaawansowanych narzędzi. Kawa w chacie, mówienie "od tyłu" (czemu do cholery od tyłu, wcześniej nie było od tyłu!) itd. Ale tajemniczość i potęga sił ciemności przetrwały przynajmniej, dobro nie wygrało, i to jest dla mnie ogromny plus mimo wszystko :)
A, i karzeł to moja druga ulubiona postać :
The owls are not what they seem...
http://www.youtube.com/watch?v=VCf-oiIbVnw
BOŻE JAKIE ZAJEBISTE. Ja zamawiam samolot i mapę Syberii.
Marzy mi się też projekt na silniku, w którym gracze będą...odbudowywać resztę naszego świata - ale jedynie w możliwie uproszczonym stopniu. Tak tylko, by z lotu ptaka widzieć "prawdziwy" świat.
Szczerze mówiąc myślałem kiedyś o czymś takim, tzn. grze, w której świat dobudowują inni gracze, dzięki temu jest wielki i wiecznie się rozrasta. Może tu się uda coś takiego?
Zrobił na mnie wrażenie początek Morrowinda, gdzie od razu jesteśmy wypuszczani na głęboką wodę. Ale to raczej nie "interaktywne intro". Ogólniejszym chyba tematem niż temat artykułu jest ogólnie początek gier, który czasem jest uproszczony i bardzo przyjemny, np. w Fable i wielu rpgach, np. Fallout (choć tu przechodzi bardzo płynnie w część dalszą, to tą "początkowość" i pustość mapy bardzo mocno czuć), pierwsze chwile w Górniczej Dolinie w Gothic, droga do miasta w Gothic 2. W wielu otwartych grach coś takiego występuje, żeby gracza od razu nie zrzucać na głęboką wodę (ale i to ma zalety np. w Morrowindzie, który właśnie dzięki temu uderza ogromem i autentycznością).
Dobre pytanie, ale przykładów ciekawych to nie wymyśliłeś ;P Nawet bym uogólnił do tego jak by to było stać po drugiej stronie barykady i tutaj ciekawiej by chyba było w grach, w których JUŻ gramy złym. Np. jak by to było grać kimś, kto jest okradany przez Garetta z Thiefa ;)
A co do pytania, to może np. rozwiązywanie zagadki XIII jako Mangusta?
Inny pomysł - FIFA Brazylią!
Mnie się podoba, bo gameplay ma zepsute przeglądanie starszych wpisów. Mógłbyś też krótko streszczać/recenzować każdy wpis, to by jego fajność była podwójna.
To chyba oczywiste że Rozmowy w Toku są ustawiane, ale cholernie dobijające, że multum ludzi wierzy w ten program. Znam nawet kogoś, pewna bliska mi osoba, wierzy nawet w Trudne Sprawy.
Nie wiem o czym jest ten wpis (metafora na mój mały móżdżek nie do przełknięcia), ale ujęła mnie gra świateł na screenie na samej górze. Jeśli tak wygląda grafika w R&C2, to to musi być prześliczna gierka.
Od Fulka wszystko smakuje wybornie. Szczególnie kawał o Hrabi (nie to co jakiś Jaś i mama).
Hahaha. Ostatni dodatek do BG to rok 2001, Morrowind to rok 2002. Faktycznie, Morrowind to gra nowych czasów znana obecnemu pokoleniu, a Baldur's Gate to seria dla dziadków.
BG nie przeszedłem, ale w dwójce z tronem bhaala mnie dobiła kiczowata i żygorodna fabuła i świat. takie to wszystko było na siłę uklimatyzowane, np. wypowiedzi Imoen podczas wychodzenia z lochów Irenicusa, że się nie dało tego kupić i wczuć, przeszedłem tylko dlatego, że się kompletnie zdystansowałem od tej IMO głupawej fabuły i skupiłem na hacknslashowo-taktycznej reszcie. A ta część gry to majstersztyk.
Jedyna pod tym względem, tzn fabuły jest już lepsza. No ale ma inne wady (ale też inne zalety) i szkoda, że BG2 poszedł trochę w inną stronę, no...ale dobra, tyle ode mnie, więcej mi się nie chce pisać :p
Takiej Anny z gry nie pamiętam, nei wziąłeś przypadkiem jakiegoś twórczego fanarta?
A April Ryan z The Longest Journey była? Bo jeśli nie to jestem zaskoczony, że dałeś uważaną za brzydulę Zoe nei dając (może niskiej rozdzielczości, ale uroczej, też dzięki dubbingowi) April Ryan :P
Ale mógłbyś pisać też o tych co już były, ja np. nie wchodzę na tego nowego, paskudnego GOLa, bo jest paskudny, i na inne strony informacyjne też nie, bo GOL najlepszy :) Poza tym, pewnie też są inni, którzy nie śledzą dokładnie premier i chętnie by przeczytali też o tych byłych.
BG2 był po prostu mega solidnym cRPGiem, nie żadnym cudem, a Bioware umie robić takie cRPGi. Sequel moim zdaniem zaspokoiłby wszystkich, którzy oczekują powrotu do klimatów BG2. Natomiast, chętnie bym pograł w reedycję BG1 z jednak pewnymi modyfikacjami, bez których, mimo świetnego klimatu leśnych, ogromnych lokacji, zawsze mnie gra nudziła na samej końcówce, w Baldur's Gate (które to miasto jeśli powalało, to tylko wielkością).
Grałem we wszystkie części i drugą uważam za najlepszą. Najbardziej wyczulone AI (całkowite przeciwieństwo BM), świetna muzyka, niesamowity klimat misji, najbardziej w Rosji (muzyka również tam wymiata). No i na każdym kroku czujesz, że jesteś na terenie wroga i musisz być czujny, mieć oko na mijanych strażników, by się tobą zbytnio nie interesowali. Satysfakcja z takiego przenikania gwarantowana. Nie ma tego w BM, gdzie można biegać wokół strażników, zaczepiać i nie ma opcji, by się do ciebie przyczepili.
W Silent Assassin grałem ostatnio, a wcześniej ze dwa lata temu dopiero, więc nie jest to "gra dzieciństwa".
III wojna światowa w internecie? Hahaha. Internauci to nisza społeczna, w dodatku podzielona na tych intensywnie casualowych i malutki fragment zainteresowanych tematem, z którego mniej niż połowa jest pełnoletnia. Tym samym większości ACTA nie obchodzi albo wręcz popiera.
Akurat zdjęcie Freddiego z kotami to nic wielkiego, bo miał kota i raczej go nie ukrywał :P
Po prostu mi nie pasuje, że walka to napieprzanie przycisku + używanie mocy. Właśnie walka mieczem świetlnym jest najciekawsza w tym uniwersum, była świetna w JK i płaczę, że tutaj jej nie ma.
Co z tego, skoro uderzanie mieczem to napieprzanie kwadrata, czy tam krzyżyka?
Przeczytałem tytuł, pomyślałem, o!! To samo myślałem o TFU 1, taki gorszy Kratos ze skakaniem po platformach (które i tak jest tylko nieprzydatnym dodatkiem). O niej też się wypowiem tutaj, bo mam dobry pretekst.
"Niektóry twierdzą, że to lekka przesada, ale mi taki sposób ukazywania Jedi/Sithów się podoba. Rzacać Tie-Fighterami? Żaden problem. Zasilić działo krążownika i zestrzelić niszczyciel Imperium? Już się robi. Wyskoczyć ze spadającego statku kosmicznego? Dzień jak co dzień."
Dla mnie to beszt na uniwersum, mieszanie unikalnej filozofii mocy ze wszystkimi innymi magiami-sragiami z Kratosów i innych slasherów. Wolałbym walkę bardziej wytonowaną, "stylową" jak w Jedi Knight, tutaj jest tylko napierdalanie.
Gdybym podszedł do niego jak do głupiego slashera tak jak podchodzę do GoW 1-2, może by mi się w miarę miło grało. Ale twórcy sami się wkopali wchodząc w uniwersum SW.
Wpis na jeden krótki, przeciętny filmik poświęcać?
Mogłeś chociaż więcej zebrać. Coraz bardziej się zaśmieca gameplay.
Nietypowe. Ja ogrywam (właściwie będę ogrywać) PS2 bo zwyczajnie nie mam PC pod gry rocznika 2011. A u ciebie stoi i się marnuje. Może oddasz potrzebującym?:D
Wymiata part
"He's the lord
fucking cool
oh my god
me gusta lol"
:)
Ogólnie, prawie jak
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=zZzgxxzhWbc
(polecam też part 2) :)
Kurde, w życiu bym nie pomyślał, że przecież to niemożliwe, żeby bohater leżał kilka tygodni pod głazami, bo nie napił się wody. Musiałbym dość intensywnie analizować świat żeby takie kruczki znajdywać. Gothic nie jest przygotowany na to, na szczęście tego nie robiłem.
Widzę, że wszyscyśmy trochę źle autora zrozumieli. Ogólnie to za słabo było zaznaczone, że chodzi o cały gatunek cRPG, na MNIEJ LUB BARDZIEJ DOBRYM przykładzie G2:NK. Istotne jest, że wtedy nie wspominasz o błędach żeby napisać o tym, co cię wkurzyło w danej grze, a co potrafi wkurzyć OGÓLNIE w grach cRPG. Dobrze rozumiem, autorze?
Fajny początek. Ale nei wiem, czy wiesz, że ucięło resztę :D
Powątpiewać? Było POWIEDZIANE, że nową część robi nowe studio z pewną pomocą obecnego, w jakimś wywiadzie bodajże.
Widzę, że autor tekstu przeżywa fanboy attack. Sam bym się dołączył, bo się złapałem za głowę po przeczytaniu tytułu. NK to mój pierwszy, jeden z najmilej wspominanych i wiążący się z najsilniejszymi emocjami cRPG. Wyśrubowany poziom trudności to dla mnie ogromna zaleta, która spowodowała właśnie te emocje - w G2 i G1 tego już nie było.
1. To grzechy bardzo wielu RPGów, wydaje mi się, że w G2 jest wręcz lepiej pod tym względem. To kwestia tego, że gracz jest głupi (bo dopiero zaczyna grę), a ma się zintegrować z bohaterem.
2. Wyluzuj. Piraci pewnie schlani rumem byli i pochojraczyli trochę :) A Garond...cóż - rozgoryczony, dobity do muru. To, że nam każe latać po kopalniach uzasadniam tak, że w tym zamku naprawdę jest źle.
3. To, że żałosny cienias bardzo mi się podobało. Dzięki temu ogromnie cieszył progres. Bez tej "żałosności" nie byłoby ani ksztyny poczucia siły później. Co do maga, to akurat się nie wypowiadam, nie grałem - nigdy w Gothicu mi się nie podobała magia.
4. A co powiesz o Skyrim? A co powiesz na to, że smoki umieją dobrze straszyć i dlatego wszyscy się ich boją? Przecież nie były słabsze od innych przeciwników.
Co do zwojami - mogę się zgodzic, że to głupie, nie zgodzę się, że to musi przeszkadzać - nie pierwszy to cRPG dający możliwość rozwiązania tak banalnie problemu, ale wystarczy to traktować jak cheaterstwo, bug-using. W końcu zły balans to bug. No i co to za frajda zabić smoka jednym zwojem?
6. Nie spotkałem nic, poza bugiem-zabijaczem polegającym na wybraniu się z Laresem do Gospody przed udaniem się do Saturasa. Przez to nie możemy zrobić dodatku w 3 rozdziale.
7. Spoko, ja się nie przejmuję, po prostu nie stoję za drzewami :P
8. Nie spotkałem tego bandyty.
9. Ta, ale i to mi nie przeszkadzało.
Ogólnie - często się z tobą zgodziłem, ale ani jedna z tych rzeczy nie przeszkodziła mi w czerpaniu ogromnej radochy z gry w Noc Kruka. Szkoda, że tobie zepsuły.
Ale podejrzewam coś innego. Przyczyna jest inna twojego nielubienia Nocy Kruka, sam nie wiesz jaka, i po prostu starasz się tymi bugami uzasadniać swoje nielubienie. Innymi słowy, tak na siłę szukasz argumentów. Nie wiem czy tak jest i nie twierdzę że tak jest, po prostu podrzucam ci taką hipotezę.
Czółko i czekam na kolejne teksty i życzę przekonania się do tej świetnej gry :)
Na Netbooku, więc Planescape Torment & Jedi Outcast. W tym pierwszym postanowiłem raz pograć wkurzonym, umięśnionym, trochę inteligentnym czarnym charakterem - to musi uroczo pasować do stylistyki gry, a i bohater wygląda na barbarzyńcę. To drugie to moja druga (po KoTOR2, który nie chce działać :() ulubiona gra w moim ukochanym uniwersum Star Wars i z bardzo fajnym, choć trochę "dziwnym" (przeszedłem kilka razy JO, kilka razy JA, trochę w multi a nadal nie wiem jak zadać taki cios jak bym chciał :D) systemem walki. The Force Unleashed (na PS2 grałem) mnie bardzo zawiódł, pozostało grać w klasyczne gry z uniwersum.
To już było wiele razy, ale niskobudżetowo. Bo do tego tylko się nadaje ten pomysł IMO.
Jak fabuła i to wszystko co z nią związane stoi względem KoTORa? (o KoTOR2 nie pytam, to inne studio, inna filozofia kreowania świata)
Powiedziałbym, że mechanika była dość specyficzna. Mówię tu o osobach nieznających D&D, bo osoby z nią obeznane raczej nie narzekały na nią w PT. Rzucanie czarów np. jest rozwiązane dość oryginalnie w porównaniu do standardów cRPG, i osoba pierwszy raz się z tym stykająca musi strasznie narzekać, że na początku po rzuceniu 2 czarów byłoby na tyle. Ale walka wojownikiem...chyba jakoś się nie wyróżniała.
Technologia już od dziesiątek tysięcy lat stoi na tym samym poziomie w tym uniwersum :) Do tych, co im to przeszkadza - sami pomyślcie, skoro technologia niedawno się rozwinęła względem okresu filmów, to jak zdążyliby skolonizować te wszystkie planety, stworzyć sprawną republikę?
Polecam www.ossus.pl .
@Asmodeusz: Boję się tylko o szkodliwość tego, że określenie "polaczek" jest blisko określenia "Polak". Samospełniającej się przepowiedni i tego, że lamienie przez Polskich graczy to stanie się norma, do której z automatu więcej osób się zacznie dostososywać.
"wierze" zamiast "wieże" i mieszanie liczby pojedynczej z mnogą ("rób", "róbcie"). LoLa na screenach widziałem, ale sie fajnie czytało :D
@Asmodeusz: Znajdźcie jakieś niezwiązane z Polską określenie :(
Dwójka jest fajniejsza, bo mroczna, dojrzała i nie tandetna jak jedynka :)
Ten "twist" też megaoryginalny...
Zaś niedokończenie KoTOR2 to wina...Bioware, które sabotowało pracę Obsidianu.
@Antares: Czekam, czekam. Osobiście nie otwieram, albo - co gorsza, bo nabijam licznik - otwieram, ale nie czytam tylko patrzę na ilość i jakość komentarzy.
Ci, którzy boją się, że Absolution będzie podróbą Conviction, chyba nie wiedzą czym Hitman jest :) To bardziej przebieranka niż skradanka.
EJ! NIE PRAWDA! NIE TYLKO CHICAGO! WYCOFALI SIĘ Z TEGO! ZNOWU POJEŹDZIMY PO ŚWIECIE!
Składnie pisać o tej grze to trzeba umieć. Brawo, udało ci się. Grałem, a mimo to nie wiem, czy dobrze grę podsumowałeś. To bardzo trudne. Pewne jest za to, że tekst jest świetny, trafny i kilka konkluzji bardzo błyskotliwych.
A to Bioware nie robi gier dla durnych amerykanów? Tyle cukru, epickości, biało-czarnej moralności i innego taniego gówna nie ma tupetu wkładać do gier żadne inne studio. Rzygam każdą grą Bioware.
To nie Hitman, IO już od jakiegoś czasu się z graczami bawi w Rzeczywistość Rozszerzoną, o czym GOL chyba nie wie :P
Nie spodziewałem się, że będę mógł to powiedzieć, ale...HITMAN FABULARNIE BĘDZIE ZAJEBISTY JAK NIGDY DOTĄD.
A trailer ryje ostro!
Myślę, że znowu nas zostawią kilka lat bez kolejnej części. Aż nabiorą pomysłów, popyt na poprzednika wygaśnie, a gracze żeby nową odsłonę przyjęli z takim najaraniem jak teraz przyjęli Skyrim. Jak już będą gotowi błagać Bethesdę o kolejną część, ta zapowie, że TESVI jest w produkcji :)
MGS'y wymagają ogarniania dialogów, a są po angielsku. I to może być przyczyna niepowodzenia w POLSKIM plebiscycie.
"Trey Parker to miłośnik single-playerowych RPG, którego ulubioną pozycją jest Oblivion" Hahahah ;d
Nic oprócz Daggerfalla nie dało ci takiej swobody? A Morrowind? Jak się ma swoboda Skyrima do Morrowinda? W ogóle - jak się mają do siebie te gry?
Pytam jako ktoś, kto nie grał i bardzo mu przykro było, gdy cały świat szalał premierą a on jeszcze prędko się nie pobawi. I jako wielki fan Morrowinda :) I z tego pierwszego powodu też nie czytałem zbyt wielu tekstów, bo mi po prostu smutno jako wielkiemu fanowi tej serii :D W ten jakoś tak się przemogłem i wszedłem - skusiłeś mnie porównaniem do współczesnych klasyków gatunku.
W ankiecie brakuje "Strzelba" i "Pręt Tesli" :D
U mnie to bardzo zależy od gry. Jeśli gry kompletnie nie znam to idę na najprostszego woja, bo do grania magiem często przydają się informacje np o przydatności/fajności czarów czy szkół magii (Morrowind, trudny G2:Noc Kruka w którym trzeba dobrze zaplanować maga).
Każdy akapit będzie o innej grze, wspomnianej na początku.
Takiego BG2 jednak wojem nie dałbym rady grać bo nuda, dlatego wybrałem Czarownika i było wybornie. Ma najwięcej czarów do wykorzystania z danego kręgu, choć jest bardzo mała ich ilość i trzeba mądrze wybierać. Ale nie trzeba planować przed walką, co się może czaić za rogiem (albo co gorsza grać z pamięci). No, i walka z wampirami w kryptach, a przede wszystkim na końcu - akceleracja, zatrzymanie czasu, chyba ze cztery smocze ziewy (czy jak to się tam nazywało) - pada cała plansza od ręki :) Tylko dobijały bestie odporne na magię - mag niby wszechmocny, a nic poradzić nie może...
w Gothica też nigdy nie grałem magiem. Zbyt miodne jest machanie mieczykiem. I fajnie też się gra łucznikiem, nawet w Noc Kruka jest bardzo sensownie - na pojedynki jest Miecz/Rapier/Miecz Mistrzowski/Betty. Nie trzeba wcale cudować z blokowaniem przeciwników, jak się dobrze doświadczenie nabija.
Obecnie gram w Arcanum. Tu jest multum zaklęć, ale jakoś tak nie czuć tej przydatności magii. Z drugiej strony, gra strzelcem ma tą wadę, że naboje, które są bardzo drogie na początku. Hazardu nie lubię bo bywa randomowy, złodziejem grać nie chcę...więc żeby nie grać nudnym wojownikiem z mieczem czy magiem, który szybko robi się zmęczony i musi bardzo długo czekać, wybrałem dość klimatyczne rozwiązanie, do którego nawet dorobiłem historię postaci - postać na rzucanie + trochę techniki + trochę magii [mniej]. W założeniach postać pochodzi z elfiej wioski, w której nauczyła się rzucać i proste zaklęcia, ale jest półelfem i przy tym interesowała się krasnoludami i technologią, dlatego postanowiła wyruszyć do Tarantu i badać tajemnice krasnoludów i Arcanum i w ogóle...ale się rozbija i spotyka ogolonego krasnoluda. W założeniach chodziło o to, bym był na tyle techniczny, żeby zrobić quest o zniknięciu któregoś Klanu, a on wymagał nastawienia technologicznego (mam nadzieję, że niezbyt dużego!).
Hmm, co my tu mamy...Planescape Torment to inna bajka, tam bardziej pasowałby do wyglądu i losów postaci wojownik raczej, ale grałem magiem bo mądrość i inteligencja.
A, tak. KoTORy. W jedynce dość średnio się gra Negocjatorem Jedi, bo późno się zaczyna, ale jak już się zacznie to jest bardzo przyjemnie, choć kłopot z Malakiem. Zaś w dwójce Negocjator jest megamiodny i megapotężny jak dla mnie. Pokonanie bossa to kilka razy rzucenie Choroby i kilka razy Śmierci (w sumie, nawet nie trzeba, po takiej kuracji nawet negocjator mieczem dobije).
Morrowind - tutaj magiem chyba grałem kiedyś, ale szczerze mówiąc nie kręciło mnie to. Chyba dlatego, że bardzo duże znaczenie dla maga miała....szybkość, wręcz kluczowe na początku, gdzie zwykle mamy dokąd uciekać. A poza tym...no nie wiem, w każdym razie preferowałem wojownika lub złodzieja. Bardziej czuć siłę, gdy przeciwnik ugina się od naszego ciosu daedryczną dai-kataną :) A zaklęcia takie silne nie były raczej. No, może się dało, ale nie lubiłem jednak kombinować.
Innych gier cRPG o których można by napisać nie pamiętam. Ale mam tendencję do grania najpierw z mieczem, a potem z łukiem lub magią, bo o ile to pierwsze jest wszędzie takie samo, to to ostatnie diametralnie się różni w każdej grze i lepiej poznać przed podjęciem nieodwracalnych (bez zaczynania od nowa) decyzji przy budowaniu postaci.
Dzięki Europa Universalis 3 czytałem swego czasu w wakacje podręcznik do historii!
Obsidian i SouthPark? Noooooooooooooooooooooł..........
Oby to był tylko jeden z ich obecnych projektów :P
To Nar Shaddaa się za bardzo świeci. Anarchistyczna planeta przemytników IMO nie powinna się świecić! Ach to BioWare...niech nadejdą czasy w których zbankrutuje :P
Widoki są epickie.
Lubię takie ciekawe miejsca, szczególnie jeśli są gdzieś zapomniane na Rosyjskiej Syberii, ale w USA też mogą być :)
BTW, wpadło ci parę literówek, choćby w drugim słowie.
Jestem 6 lat młodszy ale też Pokemony oglądałem dawno, bo 10 lat temu i zbieram powoli fazę na powrót. Ale nie wiem czy warto, czy zamiast tego nie przekonać się do jakiegoś bardziej "dojrzałego" anime :)
Czarizard <3
O. Czekam właśnie na SwapMagic, żeby móc spolszczyć FF VII i pograć w niego na PS2. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać - uwielbiam cRPG, nabieram ochoty na coś z dalekiego wschodu, z którym do tej pory moja jedyna styczność to zdjęcia japonek (xd), a z serią jeszcze nie miałem styczności.
W SC pamiętam tylko pojedyncze miejsca w których nie dało się obejść otwartej walki. Końcówka jest dość męcząca, ale też się dało.
Za klimat i dubbing ode mnie 9,5. Jedna z miodniejszych gier :)
PS Pozbierajcie wszystkie klejnoty koronne i księgę długów, a będziecie mieć niespodziankę w Sherwood :)
Ciekawe czy coś przygotowali za przejście jej całej :) Może jest to niemożliwe zwyczajnie, ale może się da bota zrobić?
http://hitman. [ link zabroniony przez regulamin forum ] / - tu piszą, że gra ma nie być związana z Absolution. Powiem, że to niepokojące.
Zabójczy spoiler (o ostatniej misji) rok przed premierą?! Guiness rozjebany!
Chciałbym w końcu spróbować anime. Dzięki za ten wpis, może mi pomoże.
Co mnie odstrasza? Grafika, mianowicie czasem to co widzę na pojedynczych klatkach i krótkich fragmentach które widziałem, wygląda okropnie...w sumie, nie wiem jak to określić - kiczowato? Po prostu mnie odstrasza. Przykład to choćby powyższy koncept (czy co to jest) z Death Note. Zbytnie uwypuklanie emocji które też kojarzę z anime również mnie odrzuca. No i ogólnie ten japoński styl. Wiem, że to kwestia tego, że to jest niszowe i wystarczy się przyzwyczaić, a pozytywne walory są warte zachodu - dlatego ciągle się próbuję zabrać.
Zastanawiające, czy komuś by się chciało taką mapę preparować? Ew. czy ktoś na tym pojawieniu się realnie zarobił?
@Materdea - wiem, traktuję obie części jako całość - raczej nie ma między nimi różnic, to raczej takie "cd1" i "cd2", tylko wydane w odległości 2 lat ^^
@yasiu: To właśnie wątek główny i fabuła wyścigu przez USA była główną esencją kampanii reklamowej gry. Dlatego można to traktować jako...klapę. W Battlefield 3 czy innych FPS z multi można zrozumieć krótki single, bo jest ważny element multi, a tutaj?
Zgadzam się z @Seraf i podam przykład gry z pewną hybrydą obu systemów - a nawet całą sagą, bo mowa o Hitman.
Tam oczywiście - poza 47, gdzie save NIE MA - mamy do wykonania tylko kilka zapisów gry. Tym samym ze względu na to, w jaki sposób zwykle je stawiamy - można powiedzieć, że ustawiamy sobie sami checkpointy. I o ile na Normalnym poziomie trudności mamy tych save dość sporo i nie daje to takiego efektu, o tyle na trudniejszym, gdzie mamy 2/3 zapisy do wykonania, wymusza to na nas dużą czujność i daje satysfakcję.
Głównie w 2, Silent Assassin. Tam NPC mieli "szósty zmysł" często, byli bardzo czujni i poruszając się po terenie wroga cały czas musieliśmy uważać, czy ktoś się nie zbliża, a przechodząc obok wartownika mieć pod czułym okiem pasek wykrycia. Pewien dreszczyk zawsze było czuć bo nigdy nie wiadomo, a ostatni save-checkpoint był daleko, zostaliśmy "sami" - i to było super.
Dodam jeszcze jedno - w Thiefach bardzo mi brakuje tego, co się pojawiło w serii Hitman. Oczywiście wymagałoby to dużej zmiany specyfiki rozgrywki, ale dzięki temu tutaj również czulibyśmy jakiś strach i oddech strażników na sobie. A tak - zapis, a co mi tam, spróbuję na farta. I w ogóle mniejsza spina jest, bo gra nie wymusza tego jakoś. Niby gra super udźwiękowiona, da się z szelestów odczytać gdzie idzie strażnik, ale po cholerę, jak można zapisać, wyskoczyć iw czytać jakby co? Brakowało tutaj motywacji.
Nie pojmuję ochów i achów, jakie lecą w kierunku tej serii. Nie wytrwałem, by ukończyć ją całą (w wiosce Jukoli mi się odechciało na zawsze), a fabuła jest nudna. Może po prostu trzeba umieć docenić ręcznie rysowane tła i takie tam.
Mnie się za to baardzo podobało The Longest Journey :) Więc całkowitym wrogiem rpzygodówek nie jestem. Podobnie, Black Mirror, też przygodówka i też fajna.
Checkpoint. Bo nie robi się load => nie pykło => load => nie pykło => load...
A dobrze porozmieszczane checkpointy dodają dużo satysfakcji z gry. Checkpointy ostatnio spotkałem w God of War obu częściach i co prawda są to raczej lekkie gry i ciężko tutaj mówić to sprawdziły się bardzo dobrze.
Akurat niedawno ukończyłem po raz drugi SA. Dla mnie najlepszy Hitman i...jedna z lepszych gier ever. Szczególnie rządzi muzyka - szkoda, że zapętliłeś motyw z menu. Mogłeś dać coś np. z Rosji - http://www.youtube.com/watch?v=elERKB4D3Hs&feature=like-suggest&list=UL - to nadawało klimat tej grze. Soundtrack z 3 i 4 był słaby i te gry nie miały takiego klimatu :)
Kiedy wracasz na Gameplay z czymś innym niż newsami i blogowaniem o blogu? :P
Przez większość czasu nie miałem ich zbyt dużo, dopiero później (połowa podstawówki? tj 7-8 lat temu) dostałem spore wiadro. Budowałem samoloty, samochody, które przewoziły żołnierzyków. Ba, z kółek/zawiasów nawet dało się stojącego i ruszającego kończynami robota zbudować!
Teraz wiadro stoi u siostrzeńców i od jakiegoś czasu wybieram się tam pobudować znowu :D
Chyba prędzej Szekspir nie istnieje, niż istnieje i nie jest autorem tych dzieł :P
A czy na CP bezproblemowo się wgrywa spolszczenie?
Byłbym też wdzięczny za link do stabilnych CP które ktoś poleca :)
Co do gry - nigdy jakoś nie mogłem kupić jej klimatu. Muzyka tutaj trochę się nie sprawdzała bo była nużąca zwykle (może teraz się do niej przekonam, skoro ma fanów). Przeszedłem całą, ale...może dlatego, że grałem magiem. Teraz będę chciał pograć chyba jakimś inteligentnym technikiem, może dyplomatą to będzie ciekawiej :) Szukanie części po śmietnikach musi mieć swój urok.
A, i cały czas gryzie mnie w grze, że poza miastami i punktami które odwiedzamy, świat jawi się jako ogromne las-pustkowie. To podobno zaludniony kraj, który przeżywa rewolucję przemysłową...
Kate Walker to paskuda przez którą nie lubię Syberii. I jeszcze ten dubbing. FUJ! :D
Fajnie, czekam na dalsze odcinki.
O, zapomniałem ważnej rzeczy wspomnieć.
Gry sygnowane logiem Obsidianu i Piranha Bytes to najbardziej tradycyjne - przynajmniej z tych popularnych - nowsze cRPGi. Przynajmniej tyle wiem ze słyszenia o tym pierwszym, bo znam tylko jego KoTOR 2 i jedynka przy nim blednie na pewnych płaszczyznach. Szkoda, że niedokończony. Podobnie slyszałem o New Vegas, Alpha Protocol, Neverwinter Nights 2...
Ktoś wytknął Tormentowi zabugowanie. Nie znalazłem zbyt wielu, ale nawet jeśli - jest fanowski patch KHRoNa do polskiej wersji, i wszystkie problemy rozwiązane.
Podzielam twój żal do rynku cRPGów :P
Planescape Torment ma ogrom dialogów i opisów, ale trzeba przyznać, że są najwyższej klasy. Mi też było ciężko na początku, ale potem mnie wzięło jak mało co. I wiele rzeczy jest pięknych, mimo że jest okropnych. Turpizm w najlepszym wydaniu :)
Kapitalny artykuł - kapitalny temat i jak zwykle super styl pisania, miło się czyta i nie nudzi. Nie wiedziałem nawet o tej Amerykańskiej zajawce na atom. Od razu rozumie się nawiązania w Falloucie do tamtego okresu.
Część pierwsza to właściwie nie realia steampunk, ale bardzo-dark-fantasy :)
@Mr.t0ster.
Obawiam się, że albo realizm graficzny, albo klimat. Vice City, LC z GTA3 miały swój styl i klimat, Ganton z San Andreas też, dzięki tej komiksowości właśnie. Bo jak budować klimat, jeśli nie grafiką? Przez sporo czasu nie wykonujemy misji tylko poruszamy się po mieście, bawimy, ganiamy przestępców itp - co ma budować atmosferę tutaj? Radia są, ale wiadomo, że będą stacje. Niestety martwię się o klimat nowej gry Rockstar, ale nadal mam nadzieję, że nie odejdą od atmosfery komiksu.
Stanowcze nie punktom 2,7; 1 w sumie ale mało istotne, 4,6,8 są mi obojętne.
Od gry oczekuję tego, co zdaje się chcieć mi serwować - symulację miastowego życia w fajnych klimatach. Nawet bohater ma aspiracje do bycia kimś, kto nie samą gangsterką żyje. Fajna by też była ogrooomna wieś. I najważniejsze - klimat. Najlepiej komiksowa kolorystyka jak za czasów VC i SA, które były klimatyczne. GTA IV chyba też miało jakiś tam odcień, ale chyba mniej się to czuło niż w przypadku GTA3/VC/SA. Na trailerze w ogóle tego nie widzę i to mnie martwi.
Może Carla Valenti z Fahrenheit...o Croftównie nie wspomnę. Szczerze mówiąc, przeglądałem niedawno podobny ranking (jest ich pełno pewnie) i brakowało mi kogoś. Tylko sobie nie mogę przypomnieć kogo...
Ach tak! Bohaterka The Longest Journey. Nie sposób nie poczuć do niej sympatii już na początku. Cudowny dubbing również zrobił swoje.
A to ja mam głosować na te co podałeś? Spoko. Nie grałem w NOLFa, ale jak popatrzyłem to mam kolejny powód...głosuję na panią Archer :)
BTW. Ja na trailerze nie widziałem pustyni. Było tylko Los Santos, i to na każdym ze screenów - czasem na tle wsi, czasem wieś na tle miasta, ale zawsze było to gdzieś w pobliżu. Na razie wiadomo tylko, że będzie miasto i okolica, a jak duża - nie wiadomo. San Andreas to nadinterpretacja.
Od rogalików odstrasza mnie najbardziej właśnie permanentna śmierć bohatera.
Szczerze, myślę ostatnio o znalezieniu jakiegoś rozbudowanego, klimatycznego (chodzi o fabułę i przedstawienie świata, jeśli będą dobre resztę sam dorobię i będę wniebowzięty) cRPGa, najlepiej z otwartym światem. W wiele gier z XXIw. grałem, ale tak myślę, że minimalizacja formy daje ogromne możliwości maksymalizacji treści. I byłbym przeszczęśliwy, gdybyś opisywał właśnie takie rozbudowane cRPG 2d starsze niż sprzed dekady, ba - starsze niż sprzed dwóch dekad - o ile wtedy takie powstawały :)
Co do tego rogalika - słyszałem, być może zagram. Miałbym też parę pytań, gdybyś miał czas odpowiedzieć:
1. Jak bardzo fabuła jak i świat są rozbudowane? W porównaniu do tego, co znamy, czyli Morrowind, nie wiem, Fallouty, Gothici, cokolwiek z tego tysiąclecia ^^
2. Wolisz rogalika, czy inne, "normalne" cRPG?
3. Jak z komfortem gry, bardzo przeszkadza, że jest to ASCII? (pod względem immersji oraz wygody gry)
Więcej na razie nie przychodzi mi do głowy. Dzięki za wpis, może w końcu się przemogę :D
Le fu. Bez komiksowej kolorystyki nie zrobią klimatu. Ten trailer też nie miał klimatu. Niech zginą.
Czekam na napisy i chciałbym zauważyć, że po wydarzeniach w latach 90 miastem rządzi Grove street. Widzi ktoś jakieś poszlaki kiedy się może akcja dziać?
Szkoda, że wsi nie pokazali. Tylko wieś może tą grę uratować.
A może ten trailer ma klimat, tylko ja tego nie widzę. Most Wanted też nie lubiłem.
@down: Dobrze by było, ale raczej ujrzymy tylko Los Santos.
Za to cieszą mnie samolociki. Byłyby samolociki bez prowincji?!
Słusznie, Hed mi krzywdy nie uczynił, i tak bym nie zagrał. Ale zmarnowała się okazja, bo gdyby polecił bez spoilerów (choć wiele by nie mógł napisać ;p) mógłbym się zainteresować.
@eJay: Wartość artystyczno refleksyjna to ta gra ma, gdy nie wiemy jakie refleksje w nas wzbudzi, a tak - wszystko wiemy z góry. Nie wiem dlaczego, nie potrafię tego ładnie uzasadnić, ale tak przecież jest - to ma w pewien sposób zaszokować i w ten sposób na nas zadziałać.
Na przyszłość - najpierw ostrzeż, że zamierzasz całą grę streścić. Teraz gra już nie zrobi takiego wrażenia, bo nie jest w stanie nas zaskoczyć. A widzę że zrobiłaby na mnie wrażenie. Ale teraz, nie ma sensu...
Nic na siłę. Jak ma do nas wejść Halloween to niech wejdzie, nie popędzajmy naturalnych procesów ani ich nie stopujmy. A to nic strasznego ani nic wspaniałego, ot kolejny zwyczaj. Co prawda z USA, ale to nie oznacza jeszcze przyłączenia Polski do USA, nie ma co się spinać.
To, co napisałem pod komentarzem wiadomości na GOLu - pomysł dobry, ale zły, jeśli jest to Tower Defence - od tego się aż roi na rynku. Nic nowego, nic ciekawego, ale to sprawdzone i wiadomo, że pomysł się sprzeda. I nie trzeba kombinować. Tani skok na kasę, tani jak cholera.
Ale o co ja się bulwersuję? Przecież każdemu chodzi o kasę. Jeśli przez 15 lat będzie moda na bycie assassynem to tak, seria będzie miała 15 części.
Pieprzony koncern. Zamiast wymyślić jakiś oryginalny mechanizm (jak np. w Sid Meier's Pirates!, przynajmniej reedycji, atak na miasto), wolą dać modny, podobający się, ale już oklepany Tower Defense. Produkować mamonę się zachciało.
Albo chociaż po publikacji, literówek parę ^^
Spory tekst, chociaż 2/3 to chyba inny temat niż wskazuje tytuł. Właściwie, to to dwa różne wpisy w jednym - jeden o ukrytym świecie, drugi o roli Super Mario dla rozwoju gier, nawet bardziej wartościowy niż pierwszy. Tak to czasem się płodzi samo podczas pisania, ale polecałbym to jakoś rozdzielić na dwa wpisy, byłoby i linkować wygodniej :)
Oczywiście kapitalnie się czytało, cieszę się, że się dowiedziałem i o jednym i o drugim. Dzięki, jesteś jednym z bardziej wartościowych dla mnie blogerów na gameplayu.
Teraz gry punktujące niezależnością są popularne i jest ich natłok, ale wtedy mogła to być jedyna gra tego typu wydana na PSX. Obecnie mamy takie kuriozum, że ciężko nazwać oryginalnością wydanie gry niezależnej, wyróżniającej się na tle innych. Ktoś musiałby mocno uderzyć, żeby się wyróżnić ^^
Czego tu nie rozumieć panie ROJO?
Trochę konstruktywniej: Jesteś pewny, że pierwszy akapit to przemyślenia (tak je nazwałeś), a nie festiwal skojarzeń?
BTW, z innej beki, korzystasz z map myśli, nie?
I nie wrogujmy się już, mogę cię hejtować ale i tak cię lubię :) I mogę się uczyć na twoich błędach (zastanawiając się, co właściwie mi nie pasuje w twoich wpisach)!
Przyznam szczerze, że Oblivion z modem Oscuro's Oblivion Overhaul jest bardzo grywalny. Wady, których nie sposób poprawić zostały, ale da się je przeżyć. Wolę Morrowinda, ale i Ob+OOO jest świetny. Bez levelscalingu (nawet bestii w jaskiniach, tylko we Wrotach się bestie zmieniają tak jak to było w Morrowindzie, ale każda bestia ma jednoznacznie przypisane statystyki i nie rosną z nami), paroma nowymi questami zachęcającymi do eksploracji, włamywaniem nie tylko zręcznościowym, nadzieją na znalezienie fajnych skarbów w lochach (tego nie było w Obie czystym, WSZYSTKO poza itemami od Daedr było 100% przewidywalne) to te elementy najważniejsze, a mod oferuje ich znacznie więcej. A, i chyba nawet tłumaczenie powstało na Clockwork City, co by questy były zrozumiałe dla wszystkich (a jest trochę tekstu w nich) :)
Jeśli będzie kasa, to po co mają robić gry bardziej złożone? Ci co by je chcieli i tak kupią. Chodzi tylko o kasę, a jeśli chodzi o coś jeszcze innego, to zawsze przegra, jeśli po drugiej stronei argumentem będzie kasa. To podstawowa zasada działania firm jaką z pewnością jest Bethesda Softworks.
Oby wrócili do komiksowości. Kolorystyka oświetlonych rejonów VC i Gantonu z SA to elementy najmilej przeze mnie wspominane. GTA4 PODOBNO jest pseudorealistyczne. Fuj.
Aha: Próbowałem dzisiaj odpalić GTA3, niestety nie udało się na długo, płyta porysowana (PS2) - też miało klimacik, właśnie dzięki jednolitowości kolorystyki (niebieskawo-szarawo). Tak się tworzy sztukę, która trafia do odczuwania ludzkiego i tak się powinno budować klimat w grach. Inny przykład - Deus Ex, Metal Gear Solid (jedynka miała fajny, szarawo-brudny nastrój. Cudeńko, dzięki temu gra była zajebista). Zaś o GTA4 słyszałem opinie że było nijakie, bez klimatu trochę.
Zaczynam tego posta po raz 5. Poprzedni był z wulgaryzmami, więc mam jakieś wnioski i może tym razem coś z tego będzie. Oblivion i Morrowind to po prostu gry podobne ale dla innych odbiorców. Ten pierwszy ma płytkie, proste mechanizmy i świat, które z łatwością pojmie i wtopi się w nie gracz "niedzielni", ale pozostali, np ci po Morrowindzie, będą tą płytkością "zniesmaczeni" (czyt. "wkurwieni"). Zaś Morrowind to gra, która sprawia trudności graczom mniej doświadczonym we wszelkich formach tego typu światów growych, którzy jeszcze mało widzieli i mało grali (do filmów i książek jednak ciężko porównywać), ale za to jak ktoś już mniej-więcej ogarnie, czuje na sobie ogrom, złożoność tego w czym uczestniczy. I taka jest właśnie różnica - żadna część to nie gniot, po prostu mają inny stopień złożoności konstrukcji świata, aby docierały do innych odbiorców. Fanów Morrowinda jest mniej a poza tym oni i tak kupią, więc Todd Howard i spółka poszli ich - naszym - kosztem robiąc grę przez którą przebrnie więcej osób i też pokocha jej ogrom (ale mniej, przez levelscaling eksploracja nie przynosi raczej frajdy - na szczęście, PCtowcy mają mody).
A, zapomniałem o czym jest artykuł. Musiałem swoje napisać bo temat mimochodem się pojawił. Co do artykułu - wielkie dzięki człowieku i wielkei gratsy, z chęcią poczytam, bo sporo wiem ale pewnie mam luki, a ty tutaj kompleksowy esej walnąłeś :) Swoją drogą, sporo mamy bloggerów ale mało kogo content mnie tak zadowala jak twój.
Ja wolę questy realistyczne niż ciekawe. Te w Oblivionie były nierealne często. Tak to odczuwałem przynajmniej. Choćby - powtarzały się schematy, które nie powinny się powtarzać, w stylu przebieg questu (te w których szukamy złego na przykład). O gildiowych nie mówię tutaj, mówię o miastowych. W Morrowindzie ich monotonności nie trzeba niczym tłumaczyć - robiliśmy to co rutynowo powinien robić taki bohater jak nasz. Takie nudne zadanie jak ochrona farmy tej kobitki z rodu Dres na zachód od Ald'Ruhn było nudne, ale to pamiętam bo miało klimat, ot - wojownik wysłany z prostą rutynową misją, idzie lekko znudzony bo wie, że nic ciekawego go nie spotka. My w życiu też mamy pełno monotonii. To ułatwia wczucie się.
@Connor: Nie chwalą się grafiką, nie będzie rewolucji. To pasuje też do faktu, że gry idą na stare konsole.
Tia, wystarczy każdą dobrą grę wydać na inną platformę żeby gracz kupił je wszystkie. Ja nawet gdyby Zelda dostała 11/10, dla zasady bym konsolki nie kupił dla niej, żeby się jak zmanipulowana szmata nie czuć.
Czekać czekam, ale nie z entuzjazmem, to pierwsza odpada, i nie z zamiarem kupienia (ani nie wygląda zachęcająco), więc i trzecia odpada :)
Nawiasem, odpowiedzi wyglądają na pasujące (choć i tak nie w pełni) do pytania "Czy KUPISZ Skyrim?"
Nie wiem co tam napisałeś, ale pewnie mam inne o 180* przewidywania co do tej części :P Czekam na nią bo czekam na opinie na jej temat. Ciekawi mnie czy tak jak się spodziewam, nadal będzie gameplayowym gniotkiem i ciosem w serce tych, którzy grali w Morrowinda 9 lat temu i są w nim do dzisiaj zakochani.
Btw, jak zwykle na gameplayu ankieta jest tak sformułowana, że nie pasuję do żadnej opcji ^^
Siostrzeńcy grają we flashówki, jako proste produkcje dla niewymagającego odbiorcy się sprawdzają...
Wymyślić się da, choćby jakieś elementy menadżerskie, zarządzanie siłą, dużo elementów pseudolosowych jak gorsza forma itd...ale to na upartego, raczej nie wierzymy że im to wyjdzie :)
"Ja rozumiem, że gra skierowana jest do doświadczonych graczy, ale na istoty pozaziemskie i bogów wszelakich, dlaczego rezygnować ze zdobyczy cywilizacji?"
Naprawdę nie widzisz w tym zalet?
Nie grałem, ale...kupiłem ostatnio PS2. Dzięki za polecenie marki, sam bym nie trafił na nią :)
IP? Proszę, rozwiń skrót. Proszę proszę proszę :D
www.planescape.phx.pl <- ostatnie kilka newsów to wypowiedzi Obsidianu nt. potencjalnego nowego Planescape.
A gdzie Król Lew 1,2? W dwójce Krąg Życia i coś tam jeszcze, jedynki nie muszę reklamować :)
PS Bardzo fajny artykuł dla takich niezdrowo melancholijnych ludzi jak ja, dziękuję :)
PPS Ale ze mnie cham. Nie dałem linków.
http://www.youtube.com/watch?v=wIrIaSNfHaU - main theme Król Lew PL
Wiecie co? Więcej nie ma sensu - wszystkie to masterpiece, a jest ich dużo.
http://www.youtube.com/results?search_query=kr%C3%B3l+lew+piosenki&aq=f
Cudnie. Naprawdę. Black Isle tworzyło cudowne gry, a Obsidian to jedyne studio do którego mam pełne zaufanie. KoTOR2 to jeden z najlepszych fabularnie RPG z tej nowszej generacji (teraz to już starszej). Mimo to, że większość wątków jest niepozamykana. Patetyczne, oklepane, schematyczne, nieciekawe i nieinnowacyjne baju-baju od Bioware pozostawiam innym, ja czekam na kolejną świetną produkcję Obsidianu.
A jak robimy festiwal - mnie się marzy kontynuacja Planescape. Jakiś projekt Obsidian trzyma w tajemnicy. Ahhhhhhhhhhhhh!
Nie, ale nie uważam że można stwierdzić, że gra jest źle napisana od podstaw a kod jest amatorsko spartaczony do tego stopnia, że można go pokazywać jako wzorowy przykład tego jak się gier robić nie powinno. To nie musi być wina programistów, a przynajmniej nie taka jak sugerujesz. Ja bym raczej strzelał, że się nie wyrobili na deadline :P
"Rage to technologiczny gniot, który powinien stać się przykładem dla studentów informatyki jak nie należy pisać gier na PC."
Piszesz jak byś widział kod gry, ew. wiedział jakie konkretnie błędy popełnili programiści : D Możesz być rozgoryczony, ale nie wykraczaj poza fakty, panie profesjonalisto :)
Liczyłem na lepszą symulację zabójcy. Chyba się nie doczekam rozwoju w tym kierunku i Blood Money zawsze będzie najwyżej :P
Niech robią. W tych trudnych czasach zrobili kapitalne Toy Story 3 - mają mój kredyt zaufania. Widocznie muszą - ale wierzę, że ze szlachetniejszej części swojej twórczości nie zrezygnują.
Disney Disneyem, Pixar w szczytowej formie - polecam Toy Story 3, szczególnie starszym :)
Bardzo ciekawe idee. Ciekawe, czy dlatego, że celują wysoko, ponad większość dzisiejszych "ambitnych" produkcji, czy nisko, bo nie czują się na siłach przykuwać fajerwerkami i ładną grafiką?
Jak można wrzucać linki bez tytułów?
Typ ode mnie to Commandos 2. Muzyka świetnie w klimat wprowadzała.
Nie wiem czy był Planescape Torment i nie wiem czy był Deus Ex, ale na mojej liście oba mają wysokie miejsce. Zdecydowanie jest też na niej KoTOR2, bo tam tajemniczy klimacik to podstawa całej gry (szkoda, że większość nie docenia tego). Więcej nie pamiętam, nie mam pod ręką listy gier żadnej.
Poleca Toy Story 3 GORĄCO wszystkim, którzy nie widzieli - bajka dla dużych dzieci i dorosłych (zresztą, prawie WSZYSTKIE bajki typu te od Pixara są dla dorosłych, ja oglądam ostatnio a prawie 18 mam i nie sądzę by mi przeszło jak wydorośleję do reszty).
Błędne stwierdzenie, że kto miał zagrać ten zagrał. Ja jeszcze nie mam PCta który udźwignie nowsze gry, nawet w Obliviona nie da się grać :) (właściwie nie dało, bo i tak sprzedałem na rzecz PS2 i kupiłem netbooka, PC do gier poczeka).
@tommik85 - Chodzi o wprowadzenie czytelnika w stan świadomości, że je PRAWIE JAK W MCDONALDZIE, a nie PRAWIE JAK W BUDCE Z HAMBURGERAMI :)
U nas np. niedawno dwie takie budki sanepid zamknął za niedbanie o higienę (parówki na parapetach i takie tam), to też nie kojarzą mi się dobrze, nigdy tam nie jem. Mam za to dwa sprawdzone miejsca. I w ogóle, ta napakowana sałatkami buła to nie to samo co można nawet sobie samemu zrobić.
Po co Sonicowi koń? Co on w ogóle robi w bajce z Mario?! To jakiś koszmar!!!
"W nowym tytule mamy zamiar podjąć bardziej wymagające intelektualnie tematy."
+10000...
Wiedźmin 2 miał początkowo na Metacritic 95,94,93. HR startuje z 91. Czemu?
Ano, mam tylko uwagę: Nie ma powodu by nawet żartem utożsamiać to oszukiwanie z Polakami, bo na pewno nie tylko w Polsce to się zdarza. Za dużo się w Polsce narzeka na Polaków, trzeba tego unikać :P
Daj dobry link do screena z komentarzy, bo ten jest neiczytelny a się nie da powiększyć.
Po co, skoro za abonament jest dostęp do materiału o Deus Ex z cyklu "doom starców"?
Zrozumcie wreszcie - JOWOOD JUŻ NIE MA MARKI GOTHIC, TERAZ MARKĘ GOTHIC MA PIRANHA BYTES!
Jeszcze wrócę do [7] bo wcześniej nie czytałem - to, że dźwięki potrafią wpływać na nastrój poprzez skojarzenia to nic nowego. Niskie tony dobijają, na przykład, to marsze pogrzebowe to głównie niskie. I to nie kwestia kultury przecież, bo to się nam wydaje naturalne.
E: A w klimacie zwierzątek, pamiętacie Digimon World, m. in. na PSX? Weee...
Antares - nareszcie, czekam na gameplaye twoje :)
"wiedz, że coś się dzieje... Parafraza wypowiedzi księdza Natanka" - ileż można to powtarzać :P
@Nerka: Ponoć psy słyszą wyższe dźwięki. W końcu są dźwięki naddźwiękowe. Mój też uciekł.
Fajny artykuł, chociaż creepypastom Endera nie dorównuje fajnością :)
TR:L była baaardzo miodna :)
Naprawdę dziwne, że jej nie ma w top10.
Gameplay mógłby być bogatszy, zakończenie przewidywalne od 1/4 gry. No ale krótka jest i dość unikatowa.
Nie wiem co tam tym razem napisałeś oczywistości, ale moje ulubione uniwersum to Planescape.
Rozumiem cię człowieku z niemieckim :D
Aale. Przydałoby się dobrze je nagrać i potem odtworzyć - dialogi to podstawa Gothiców i tego Risena też będzie to podstawa i chciałbym zobaczyć jak one są napisane.
Co to za laseczka i czemu za tobą idzie? Nie wiesz, czy ona tak sezonowo, czy to drużynka stała raczej?
Z papugą świetny bajer! Dobrze, że uciekła. Taki ludzki zwrot akcji :D
Pięknie piszesz, rzadko kogo się tak fajnie czyta.
W przedostatnim akapicie wspominasz o badaniach - masz może jakieś źródła statystyk do pokazania?
Gun jest przeuroczy :) Grałem niedawno, świetny klimat miał. Szkoda, że w RDR nie pogram dopóki nie wyjdzie na PC.
Z gier innych: KoTOR2 zasługuje chyba na nominację, bo dla mnie każda gra tego studia jest pierwszorzędnie warta uwagi i dobra, nawet, jak niedokończona i kuleje technicznie. A akurat dwójkę opłakiwać można, bo jej problem leży właśnie w tym, że ogromu contentu nie zdążyli w grze umieścić. Część została w plikach i powstają mody przywracające, np TSL Restored Content Mod tworzony przez m.in. Polaków, jest przykładowo bitwa o Dantooine i odrobinę szerszy i bardziej złożony epizod w końcówce, bo to najbardziej ucierpiało.
Taka ciekawostka: Obsidian musiał po pół roku prac zbudować fabułę praktycznie od nowa, bo dopiero wtedy otrzymali od Bioware egzemplarze pierwszej części. Ci powinni je dostarczyć dużo wcześniej, ale z jakiegoś powodu to opóźnili aż o 6 miesięcy.
Gdyby ktoś miał podobny problem do mojego wyżej: Na Chrome śmiga doskonale...
Z tego szczęścia bym zapomniał: Dzięki U.V. za info :)
Arrrr. Tnie się jak cholera na moim netbooku. Atom 1,66 GHz, Intel GMA 3150 i 2 GB RAM - to nie jest sprzęt do grania, ale to banalna flashówka...
"zwłaszcza, gdy ktoś nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z pierwowzorem (jest ktoś taki?)"
Ta, nie każdy leci z modą na dotykowe smartfony, których baterie trzymają 1 dzień, o cenie nie wspominając.
Tak, piechotą tak. Tylko było puuuusto, monotoooonnie...choć podobno były jakieś lochy :)
@Koniu: Fajny program, radośnie, chyba ci się udało całkiem dobrze podsumować moja ulubioną grę :)
Zamawiam Planescape Tormenta, bo to gra, o której słyszał każdy, ale gameplaya nie widział nikt :)
Syberia 2. Przygodówki są wyklęte w takich rankingach, zapomina się o nich, bo i dużo fanów nie mają. Mnie się osobiście w sumie Syberie średnio podobają (wolę bajkową Najdłuższą Podróż [za stary] i Black Mirror [inny zapomniany]), ale seria ma bardzo dobrą opinię.
BG2 nie jest RPG w starym stylu.
Ja bym chciał RPG bardziej w stylu pierwszych falloutów czy P:T, czyli nie sama walka. no ale z tego co widzę, mogę sobie chcieć.
Kwejk kiedyś zawierał fajny content, ale teraz też już tragedia. Nastolatki się wymieniają jednorożcami przede wszystkim. Po-land podobne, ale nie wchodzę bo się brzydzę spamem jaki prowadzili na kwejku i adresem z polityczną agitacją. Innych w sumie nie znam dobrych źródeł, a na zagraniczne jestem za słaby w obcych językach.
Demoty są łatwe, wyglądają mądrze...no i przede wszystkim działa to tak, że najpierw zaczynamy, a potem to już nawyk.
Ja bardzo lubię Koticka, bardziej niż resztę która ściemnia i udaje że służy graczom, chociaż oczywistym jest że tak nie jest. Ściemniania nie lubię.