Problemem w dzisiejszych czasach poza kluczami odsprzedawanymi z Humble'a jest też sprzedawanie gier do nowych kont i sprzedawanie dostępu do kont offline.
Pierwsze działa tak, że sprzedawca kupuje grę w Argentynie 86% taniej niż w Polsce i aktywuje ją na nowym koncie Steam, które oddaje kupcowi. Twórcy tracą "tylko" 86%.
W drugim przypadku sprzedawca robi to samo + udostępnia konto do gry offline wielu osobom. Po pobraniu gry można z takiego konta spokojnie korzystać w wielu miejscach jednocześnie bez VPN i bez problemów. Twórcy tracą wtedy prawie 100% na jednej grze.
Zacznę od regionów. Wystarczy wejść na stronę steamdb, wpisać grę w wyszukiwarce i sprawdzić rubrykę "converted price". Gry kupione za argentyńskie peso kosztują w przeliczeniu 86% mniej niż kupione w Polsce. Oczywiście Steam zabrania używania VPN, więc jest to nieco trudniejsze.
Nie jestem ekspertem, ale rozmawiałem z deweloperem i patrzyłem o co chodzi z tym Allegro. Działa to mniej-więcej tak: sprzedawca zakłada nowe konto Steam i kupuje grę w Argentynie (86% taniej). Konto zostaje przypisane do Argentyny i przyszłe gry można kupować tylko w tamtym regionie. Jednak nie trzeba VPN. Następnie oddaje dostęp do konta kupcowi i koniec.
Zdecydowana większość sprzedawców robi albo tak jak wyżej, albo daje dostęp do jednego konta wielu kupcom. Po pobraniu gry trzeba przejść w tryb offline, dzięki czemu wiele osób będzie korzystać z jednego konta. Powiedz mi teraz czy którykolwiek z tych sposobów różni się znacznie od piractwa? Twórcy nie mogą absolutnie nic z tym zrobić.