Stranger napisał:
"W tym momencie poznajemy drugą grywalną postać. To wielebny Ray, człowiek, o którym początkowo niewiele wiemy. Możemy się jedynie domyślać, iż w przeszłości nie stał po stronie światła, a dopiero pewne wydarzenia w jego życiu skłoniły go do podjęcia takiej decyzji."
Tzn jakiej??
Czepiam się, wiem.
Zgadzam się w większości stwierdzeń, że liniowość (ale to przecież fpp, więc ja w ogóle nie oczekiwałem tu jakiś rewolucji w tej dziedzinie), że skradanie nieco kuleje (ok, kuleje nieco - fakt), że lokacje się powtarzają - cóż, to się czesto zdarza, ale w sumie i tak jak na tak krótką grę (bo wg mnie 6-8 godzin to trochę mało) jest dobrze. Fabuła, może faktycznie przewidywalna, ale bardzo wiarygodna, taka hmmm "westernowa". I właśnie szkoda, że autor recenzji nie utożsamił się z klimatem tej gry, który wg mnie jest najmocnieszją stroną gry. Sama tematyka jest niewdzęczna - ciężko jest stworzyć tytuł w świecie Dzikiego Zachodu, żeby gracz się dobrze wczuł w świat przedstawiony. A ja byłem zachwycony (za młodu uwielbiałem westerny:) i dostałem wszystko, czego chciałem - intryga godnej długich opowieści w saloonie, pościgi, Indianie (+ epizod z namiastką ich "duchowego" świata - świetna chwila relaksu), polowania (epizod z królikami rządzi :), strzelanie z łuku (super!), do tego świetnie dobrane dialogi no i grafika.
Co do ładowania kolejnych lokacji - mały hint- rozpakujcie sobie wszystkie pliki .pak - duża większa szybkość ładowania tychże, kosztem oczywiście miejsca na dysku.
Wg mnie co najmniej dobra pozycja, bardzo fajnie się grało, świetna grafika (gf 6600gt, athlon 2500, 1 gb ram, wszystko na medium, ps 2.0) i klimat. Dałbym spokojnie 80-85%. I bardziej pochwalił ziomków z Wrocławia.