Jestem w stanie przymknąć oko na wszelkie niedociągnięcia gry, ale jedyne co mnie cholernie drażni, to ta nieszczęsna praca kamery. Raz znajduje się w normalnym położeniu, a gdy przesuwamy się Jaxem w lewo, to kamera również podąża w lewo przez co Jax znajduje się w prawej części ekranu. Psuje to przyjemność z gry, można w ustawieniach to jakoś uregulować?
Byłby ktoś w stanie napisać czy na procesorze AMD Ryzen 5 1600 Six-Core Processor 3.20 GHz, karcie graficznej GeForce GTX 1060 6GB i 8GB RAMu Elex 2 pójdzie czy ten RAM uniemożliwi mi jakąkolwiek rozgrywkę?
Zastanawiam się skąd taki Skyrim ma prawie ocenę 10/10, pomimo tego, że wątek główny Skyrima jest denny, dialogi są płytkie, questy fedeksowe i jedyne czym może się tak naprawdę pochwalić to magia eksploracji, jednak tym aspektem rozgrywki również może się pochwalić Elex, który ma niedoróbki techniczne, tragiczne animacje walki i przestarzałą grafikę, ale za to jego najmocniejszą stroną oprócz eksploracji świata jest również fabuła, dialogi i zadania, więc ja się pytam, jakim cudem te dwie gry mają tak dużą różnicę w ocenie? Naprawdę szkoda, że coraz mniej ludzi, do których zaliczam również recenzentów tego forum zwraca uwagę na coś takiego jak obiektywizm, bo na kilometr zalatuje nagonką na wszystkie gry Piranhy Bytes. Zauważyłem, że większość ma w dupie wiele zalet tej gry i woli przypieprzać się bezustannie do wad, ale oczywiście na sporą ilość rażących minusów TES V przymknięto oko i wystawiono niemalże najlepszą ocenę. Powiedzcie mi, z czego to wynika, bo ja się powoli w tym wszystkim gubię...
Ulepszona wersja jedynki i to zdecydowanie. Obok G3 najlepsza część serii. Do plusów trzeba zaliczyć sporych rozmiarów świat przepełniony różnorodną zawartością, mnogość questów i to w dodatku bardzo ciekawych, klimat, który trochę ucierpiał względem jedynki, nie jest już aż tak mroczny w dwójce, ale jest bardziej sielankowy, szczególnie w Khorinis, co mi się osobiście bardzo podoba, fabuła jest dość przewidywalna, bo od początku wiadomo z czym przyjdzie nam się zmierzyć, z pewnością pod tym względem G1 góruje nad G2, ale pomimo tego zawiera kilka intrygujących zwrotów akcji zwłaszcza dodatek Noc Kruka, barwne postacie, a w szczególności grono przyjaciół Beziego, świetnie napisane dialogi, polski dubbing, który deklasuje całkowicie np. ten ze Skyrima, soundtrack jest mocno zróżnicowany, czasami staje się monotonny, ale tylko po dłuższym kontakcie z grą, 3 gildie do wyboru, system walki, który uległ minimalnemu usprawnieniu stał się o wiele przyjemniejszy i oczywiście najważniejsze, czyli "modowalność" G2. Ta gra wciąż żyje, powstaje do niej mnóstwo modów z nowymi wątkami fabularnymi, ale również z licznymi nowościami tj. tarcze czy duale oraz mody graficzne. Do minusów oczywiście trzeba zaliczyć grafikę i animacje, ale można, a wręcz trzeba przymknąć na to oko z uwagi na datę wydania gry, ponadto może czasami nużyć podróż z jednego końca mapy na drugi, ale częściowo rekompensują to systemy teleportów oraz mikstury szybkości. Koniec końców pomimo kilku wad dla mnie jest to najlepszy RPG w historii obok Wiedźmina 3 i Gothica 3. Polecam każdemu.
Dla mnie Gothic 3 jest najlepszą odsłoną serii i wiem, że zaliczam się do nielicznego grona osób, które myślą podobnie, ale G3 darzę wielkim sentymentem z racji tego, że od tej części rozpoczęła się moja wielka przygoda z naszym ukochanym
Bezim. Wydaje mi się, że to jest główny czynnik, przez który G3 znajduje się u mnie na 1 miejscu. Jednak ubóstwiam trójeczkę również z kilku innych powodów, a jednym z nich jest niewątpliwie otwartość świata i towarzysząca nam swoboda. W dodatku jest mnóstwo rzeczy do roboty w postaci mnogości zadań pobocznych, co uważam za plus i mimo, że nie były jakieś specjalnie ciekawe, to i tak wykonywało je się z większą przyjemnością niż w takim Skyrimie. Osobiście mi ten cukierkowy klimat trójki bardzo odpowiadał, bo każdy mógł w tym świecie znaleźć coś dla siebie, bo jest zielona z sielankowym klimatem Myrtana, jest mroźny i skuty lodem Nordmar oraz pustynny Varant. To co mi najbardziej przeszkadzało to brak przynależności do jakiejś gildii, tak jak to miało miejsce w G1 i G2. Mogliśmy działać na kilka frontów, przez co nie mogliśmy całkowicie zżyć się z daną frakcją. No i przede wszystkim fabuła, która praktycznie nie istnieje, ale ten świat i ogromna swoboda tak mnie zafascynowały, że przymykam oko nawet na najważniejsze elementy rozgrywki jak fabuła, dialogi czy questy. Ocena 9/10 nie jest przesadzona.
Przyznaję, że moja ocena jest mocno krzywdząca dla tej gry, która bądź co bądź jest przyzwoitym RPGiem, ale traktuję ją jako kolejną część naszego legendarnego Gothica, bo w końcu tytuł gry, w którym zawarte jest słowo"Gothic" do czegoś zobowiązuje. Dlatego taka, a nie inna ocena, bo w porównaniu do poprzednich Gothiców, Arcania jest jedną wielką kupą łajna.
To coś nigdy nie miało prawa powstać. Ta gra jest niedopracowana, powiem więcej, jest spartolona niemal w każdym aspekcie. Mówię"niemal", bo to cudo ratuje jeszcze główny wątek fabularny, który jest w miarę znośny. Resztę elementów rozgrywki przemilczę, bo to jest obraza dla naszego starego,dobrego i PRAWDZIWEGO Gothica. Dla mnie 5/10 co i tak jest wygórowaną oceną dla Hindusów.
Osobiście uważam, iż jest to zdecydowanie najlepsza część serii. Być może dlatego, że darzę tą grę wielkim sentymentem, bo to właśnie od niej rozpocząłem moją przygodę z tą marką. To co mnie w niej najbardziej urzekło to przede wszystkim bardzo wciągający wątek główny. Człowiek jak się w niego wkręci, to z trudem będzie w stanie się oderwać od ekranu monitora. Ciekawe zwroty akcji, gra ciągle trzymała w napięciu, no może za wyjątkiem naszego pobytu na jakimś zadupiu, gdzie jest tylko kilka wioch i wszędzie wokół drzewa. Misje wykonuje się z wielką przyjemnością, każda innowacyjna, wyjątkowa, w dodatku jest ich łącznie aż 100! Jeśli chodzi o głównego bohatera, Carla, to nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, potrafiłem przywiązać się do tej postaci. Zaś postacie drugoplanowe takie jak Sweet, Tenpenny, Cesar, Big Smoke, Woozie czy Ryder to kwintesencja tej gry. Mistrzowsko zarysowane, każda charakterystyczna na swój sposób. Świat gry jest dla mnie największy w historii serii i najlepiej zagospodarowany. Wisienką na torcie są oczywiście 3 główne miasta, czyli Los Santos, Las Venturas i San Fierro, choć te ostatnie wydaje się mimo wszystko puste. Czuć klimat lat 90. Graficznie w dzisiejszych czasach nie powala, ale w dniu premiery robiła wielkie wrażenie. Piosenki ze stacji K-Rose, Radio Los Santos i Radio X nucę do dziś. Rewelacja! 9,5/10
Mimo, że jestem dopiero na misji związanej z rozróbą na Grove Street, to jednak postanowiłem się wypowiedzieć na temat tej gry. Powiem Wam, że jak na razie GTA V nie zrobiło na mnie dużego wrażenia. Z pewnością nie można jej odmówić ciekawie wykreowanych bohaterów głównych. W ogóle podjęcie decyzji o umieszczeniu w grze aż 3 protagonistów było strzałem w dziesiątkę. Każdy z nich posiada własną historię, swoje problemy, z którymi muszą się zmierzyć (szczególnie Michael), dzięki czemu możemy się bardziej z nimi "zżyć". Pod tym względem byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Jeśli chodzi o kreację świata gry, to dalej nie jestem w stanie sobie wyobrazić ile serducha włożyli chłopaki z Rockstara w stworzenie samego miasta. Jeżdżąc po Los Santos, miałem odczucie jakbym naprawdę poruszał się po prawdziwym Los Angeles. Magia! To tyle, a może i aż jeśli chodzi o plusy. Fabuła jest dość przewidywalna, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Napady na Banki stają się po pewnym czasie dość irytujące. Co do misji, to na razie szału nie ma. Jakoś żadna nie zapadła mi w pamięci (no może tylko ta z bestialskimi torturami Trevora), ale oprócz tego jak na razie słabo. Nie wiem jak będzie dalej,ale słyszałem, że zakończenie również pozostawia wielki niedosyt. Graficznie jest na pewno lepiej nIż w GTA IV, ale jak na 2013 rok bez fajerwerków. Dla mnie gra zasługuje na max 8/10 nie więcej. Zbyt przereklamowana.
Dla mnie obok GTA V i GTA San Andreas jest to najlepsza część serii. Na plus niewątpliwie trzeba zaliczyć klimat gry i mimo, że na początku był dla mnie za mroczny, wręcz odpychający, to w miarę upływu czasu zacząłem się z nim oswajać. Te brudne, budzące niepokój Liberty City było doskonałym odzwierciedleniem Nowego Jorku. Kolejna sprawa to fabuła, która ruszyła z kopyta w mniej więcej połowie gry. Co do misji uważam, że mogą konkurować z tymi z GTA V. Zapadające w pamięć postacie takie jak Roman Bellic, Dimitri, Faustin czy Vlad to także mocna strona tej gry. Jedynie główny bohater nie przypadł mi do gustu, może z powodu jego hipokryzji. Graficznie nie jest źle, ale mogło być odrobinę lepiej. Ilość stacji radiowych również pozytywnie przytłacza. Szkoda, że gra oferuje tak mało aktywności pobocznych, ale wynagradzają to dwa dodatki. Moja ocena to 8,5/10
Moją przygodę z Arma rozpocząłem od części drugiej, być może wiele straciłem, nie grając w poprzednią odsłonę, ale koniec końców to Arma 2 jest chyba najbardziej ulubioną częścią fanów serii i im się wcale nie dziwię. Gra potrafi przyciągnąć gracza na długie godziny. Mimo, że wielu uważa, iż cechuje się dużym realizmem, to dla mnie jest niestety inaczej. Przede wszystkim najbardziej irytującą i frustrującą rzeczą są potyczki z nieprzyjacielem. Zanim się zorientujesz skąd padają strzały w twoją stronę, jesteś już martwy. AI potrafi dostrzec nas z odległości 400 metrów mimo, że jesteśmy zakamuflowani w krzakach czy trawie. Realizmem tego nie mogę nazwać. Tak czy inaczej jest to ciekawa odskocznia od tych wszystkich CoDów i Battlefieldów, którą warto się z pewnością zainteresować.
Dla mnie Gothic jest grą niezwykłą i wyjątkową, być może dlatego, że moją przygodę z grami RPG rozpocząłem własnie od niego. Z tego względu darzę go wielkim sentymentem. Pierwsza część przez wielu uważana jest za najlepszą część serii i mimo, że najbardziej cenię trzecią część przygód Beziego, to nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest to świetna gra. Co prawda nie ustrzegła się kilku wad, ale z uwagi na to, że jest to gra z bodajże 2001 roku, można na nie przymknąć oko.
PLUSY:
+Wciągająca i nietuzinkowa historia z wieloma nieoczekiwanymi zwrotami akcji
+KLIMAT, KLIMAT i jeszcze raz KLIMAT
+Świat, reagujący na nasze poczynania, dzięki czemu jest on jeszcze bardziej żywy
+Podejmowanie wyborów, które mają swoje konsekwencje w przyszłości
+Gra jak na tamte czasy oferowała sporo godzin zabawy, zresztą jest podobnie do dziś
+Dobrze zarysowane postacie jak choćby Diego, Milten, Gorn i Lester
+Możliwość dołączenia do jednego z 3 obozów
+Masa modów
+Soundtrack
+Walka jest dość wymagająca, niezależnie od etapu rozgrywki, w którym się znajdujemy
+Ciekawe zadania poboczne, choć w pierwszej części nie było ich zbyt wiele
MINUSY:
-Grafika, ale to jest oczywiście zrozumiałe
-Niedociągnięcia techniczne
-Access Violation
-Częste gubienie się towarzyszy podróży
Skyrim góruje nad Wiedźminem 3 tylko pod jednym względem, a mianowicie chodzi o eksplorację. To jest największa zaleta tej gry i... tyle. Staram się patrzeć na TES V obiektywnie, ale niczym innym nie może się pochwalić. Drętwe dialogi, które gracza usypiają, ja nie wiem jaki towar zażywali scenarzyści, bo czasami można było odnieść wrażenie, że czytasz jakieś bzdety pokroju Dziadów Mickiewicza. Fabuła? Jeżeli komuś się spodobała, to taka osoba chyba nie miała styczności z Gothiciem, Wiedźminem czy choćby Morrowindem. Chyba tylko infantylne gimbusy mogą zachwycać się tak dennym wątkiem fabularnym, no bo przecież smoki... Zadania? Same fedeksy, na pierdylion questów można wyróżnić 2-3 questy zapadające w pamięć. Pomijając eksplorację ta gra to dno i wodorosty, niczym się nie wyróżnia. Jeśli jest inaczej, to niech fanboye Skyrima mnie oświecą, ale jakimiś solidnymi argumentami, a nie czymś w stylu"Skyrim jest lepszy, bo tak."?