Na wstępie zaznaczę że nie grałem w ani pierwsze TLOU ani w Part 2 - mało mnie ta seria obchodziła (głównie dlatego że nie posiadam PS3 ani PS4) - aczkolwiek burza, choć określenie orkan albo huragan byłoby chyba całkiem trafne, jaka rozpętała się wokół tej produkcji przykuła moją - jak i zapewne bardzo wielu innych - uwagę. Zapoznałem się z fabułami obu części - przez YT bo nie bardzo mam jak - i zanim jakiś średnio ogarnięty troglodyta zacznie wrzeszczeć : MUSISZ ZAGRAĆ ALBO SIĘ NIE WYPOWIADAJ - powiem tylko że tych grach historia - czyli fabuła, postaci i ich losy są siłą napędową tej produkcji. Gameplay, sterowanie, grafika jest służalcza (wiem, dość kiepskie słowo, ale nie wiem jak dobrze przetłumaczyć serviceable) względem opowieści. Tak też zapoznałem się z nowym God of War - i wiem że pod względem rozgrywki gra mi się nie spodoba (kamera jest dla mnie ustawiona ZA BLISKO i mam ogromny problem żeby się do takich gier przekonać) - tak fabularnie jestem pełen podziwu jak wykorzystali mitologię (nie tylko nordycką) i przekształcili ją by pasowała do opowiadanej historii.
Bardzo rzadko udzielam się na forum - uważam się bardziej za cichego obserwatora, stoję w cieniu i patrzę bezszelestnie - ale to co się tutaj wyprawa sprawiło że muszę nieco poużywać klawiatury.
Zacznijmy od tego że te wasze felietony mogę opisać jako śmieszno-żałosne (nie potrafię określić które z tych słów przeważa szalę) - płacą wam chyba od ilości a nie od długości - a szkoda, bo gdyby się troszeczkę bardziej rozpisać, przedstawić argumenty za i przeciw, wyjaśnić nieco bardziej szczegółowo swoją opinię/punkt widzenia. Ale kto by się tym przejmował, prawda? Widać że będziecie bronić tej gry do upadłego - polecam przyszykować zapasy bo chyba trochę sobie posiedzicie w tej oblężonej twierdzy.
Moim zdaniem - co również kiedyś Quaz powiedział choć w dużo bardziej łagodny sposób - oceny liczbowe powinny zdechnąć dawno temu. Raz że jakakolwiek skala została wypaczona - jeśli gra ma w danej skali mniej jak 70% to wielu z automatu uważa ją za absolutne gówno - podczas gdy w normalnej skali takie określenie można przypisać grze dopiero przy ocenach do 3/10. Dlaczego? Ponieważ środek skali - 5/10 to nic innego jak gra ŚREDNIA -nie jest twór wybitny który będzie pamiętany latami. Jednakże ta sama gra nie jest to okropnym szkaradzieństwem od którego monitor zaczyna się pocić a podzespoły naszego blaszaka chcą udać się na wieczny spoczynek. Wówczas 4/10 byłoby trochę poniżej średniej. Dlaczego tak bardzo się o tym rozpisuję? Ponieważ gra od dużego wydawcy przeważnie zaczyna od 7/10. Więc automatycznie ta gra jest już znacznie powyżej średniej. Dlaczego? hmmm... nie wiem...
Co chcę powiedzieć? W skali o której mówię gra 10/10 musiała by być absolutnym majstersztykiem - prawdziwym arcydziełem w tworzeniu historii, grafiki, rozgrywki, muzyki i przystępności dla każdego kto zdecyduje się po nią sięgnąć. Uniwersalnie doskonała w absolutnie każdej dziedzinie.
Tylko że to jest niemożliwe. Oceny są bowiem subiektywne. Jeśli aspekt gry A (fabuła) podoba się osobie nr.1 to nie ma absolutnie żadnej gwarancji że spodoba się osobie nr.2 - tak po prostu działa ten świat. Nie da się ocenić gry obiektywnie - no chyba że wypiszesz co działa a co nie działa - co jest bardziej szczegółowym opisem danej produkcji oraz jej cech/właściwości - mało to pomocne w stwierdzeniu czy gra jest "dobra" albo nawet "bardzo dobra".
Dam tutaj swój przykład - jedną z gier które będę bronił póki nie starczy mi sił jest SpellForce (dokładniej złota/platynowa edycja pierwszej części). Tylko co sprawia że nie jest to gra której mógłbym dać 10/10? To że zdaję sobie sprawę że ta gra ma wady - nierówny voice acting, spory nacisk na ekonomię w porównaniu do innych RTS-ów jak Warcraft 3 gdzie 2 surowce + limit wojska to standard ekonomii kontra 3 surowce podstawowe, 3 specjalne oraz żywność (przy czym limit wojska jest możliwy do podniesienia dopiero po zdobyciu określonych budynków) a także absolutny brak jakiegokolwiek balansu pomiędzy rasami i klasami postaci (mag w późniejszych etapach wytrze wojownikiem podłogę wraz z całą jego armią) co jak na grę która posiadała możliwość gry wieloosobowej jest naprawdę ogromnym problemem. Co jednak sprawia że tak bardzo ją lubię? Muzyka, konsekwentnie zaprojektowany świat, całkiem ciekawie prowadzona fabuła, niektóre postaci drugoplanowe, solidnie rozpisane wątki niektórych zadań pobocznych (historia Amry i Lei to zdecydowanie mój faworyt). Czy ją polecam? Ależ oczywiście. Czy każdemu przypadnie do gustu? Absolutnie nie.
Co zaś do waszych ocen - Legendarny już Fallout 76 który na premierę od was dostał 5.5 - ocenę według która gra powinna być powyżej średniej - była cholerną katastrofą na chyba każdym możliwym polu. AI nie istniało, grafika momentami się nie wczytywała. Fabuła? Chyba ktoś w biurze wywalił scenariusz do niszczarki na dokumenty. Rozwój postaci? W grze RPG? A na co to komu? Ilość błędów technicznych trawiących ten twór zebrano w film trwający aż 3 GODZINY - a pewnie sporo pomniejszych rzeczy zostało pominiętych. Duże ilości błędów naraz. KOLOSALNE BŁĘDY. Błąd na błędzie. Silnik tak archaiczny że rakieta na silnik parowy i węgiel wydaję się szczytem technologicznym.
No i dochodzimy do omawianej teraz gry. Graficznie to po prostu opad szczęki - ilość detali, animacje i szczegółowość otoczenia i postaci - to już nawet nie jest Mt. Everest tylko marsjański Olimp. Muzyka i udźwiękowienie - górna półka. Gameplay? To już zależy czy ktoś lubi strzelanki trzecioosobowe. Przystępność rozgrywki? Ilość ustawień jakie możemy zmienić wedle własnego uznania jest doprawdy imponująca. Zmiana kolorów dla osób z problemami wzrokowymi - oby coraz to więcej gier miało takie udogodnienia. Jest tylko jedno małe ALE - wymienione rzeczy mają drugorzędne znaczenie - to fabuła i postaci są daniem głównym tej serii.
I tutaj wszystko się sypie. Wszakże to gra 10/10, Opus Magnum - nieważne że fabula jest poszatkowana jak cebula tasakiem (bo wiecie, ma wyciskać z ciebie łzy). Nieważne że mamy całą masę nowych postaci które obchodzą nas tyle co zeszłoroczny śnieg. Nieważne że stare postaci które gracze znają zachowują się KOMPLETNIE inaczej niż wcześniej - BEZ ŻADNEJ PRZYCZYNY. Nieważne że Ellie zamienia się w krwiożerczą psychopatkę która bestialsko masakruje całe tabuny bogu ducha winnych przypadkowych żołnierzy bez jakiejkolwiek refleksji czy zastanowienia się czy ci ludzie mają cokolwiek wspólnego z jej vendettą. Tylko po to by na sam koniec uznać że "a może rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady?" Nieważne że nasza druga postać grywalna (która jak na mój gust jest w cholerę paskudnym mutantem o łapach jak Kapitan Ameryka czy Thor) z jakiegoś powodu zaraz po dokonaniu numeru z kijem golfowym dostaje całą masę momentów poklepujących ją po plecach, bawieniu się z psami, przyjacielskich rozmów ze swoimi ziomkami - którzy chwilę po ich wprowadzeniu giną niespodziewaną i brutalną śmiercią - być może zupełnie niezasłużoną, nie nam jednak o tym decydować. Gra rzuca hasłem - ONA JEST W CIĄŻY - 3 razy. Czujesz się źle z tym zrobiłeś? Nie? A powinieneś. Zabiłeś psa? No to teraz cofamy się do momentu gdy ten piesek był jedynie małym szczeniaczkiem. Popatrz jaki był słodki - a ty go zabiłeś w QTE naciskając kwadrat jak szalony naciskacz kwadratów - MORDERCO. Tanie chwyty mające wymusić na nas poczucie winy. Jeśli gra musi co kilka chwil niczym magik z kapelusza wyciągać takie zagrywki TO NIE JEST DOBRZE NAPISANA HISTORIA. Co zaś to niefortunnej nazwy "felietonu" - ta gra właśnie młotem chce nam wbić pewne morały i jak mniemam też lekcje życia. Młotek jednak chyba okazał się zrobiony z gumy.
Kończąc swój wywód - oceny liczbowe są bezwartościowe. Czasem fabuła jest dziurawa i nie da razy wszystkich tych dziur zakleić. Czasem rozgrywka to jak rąbanie drewna tępą siekierą. Tylko że gra wideo to suma wielu poszczególnych części - jeśli jedna z nich nie działa to nie znaczy że całość jest radioaktywnym odpadem. Ale nie możemy wtedy powiedzieć że ta gra to gra doskonała. Bo gier idealnych nie ma.
Gry wybitne/przełomowe - to temat na zupełnie inną rozmowę...
Cytat : Gra jest jak obraz czy książka... Może nas irytować, wkurzać, może mieć masę błędów, ale jeśli po jej ukończeniu lub w trakcie grania siedzimy z szeroko rozdziawionymi ustami i doświadczamy niemożliwych do opisania emocji, to jest to gra 10/10.
Jeśli gra na którą wybuliłem o wiele za dużo pieniędzy - i to bez możliwości zwrotu - spowoduje że po jej ukończeniu (lub zorientowaniu się że gra nie ma nic więcej do zaoferowania) w głowie gra mi BFG Division i mam ochotę chwycić za piłę spalinową z wrzaskiem gonić ludzi po ulicy - wszak wciąż są to nie do opisania emocje - jak mniemam to wciąż gra 10/10?
Cholibka, się rozpisałem. Życzę wszystkim miłego dnia.
Coś sporo tutaj zgrzytów (i braku informacji sprzed kilku miesięcy) jak widzę. Po pierwsze to nie mam pojęcia dlaczego KTOKOLWIEK miałby się odwoływać do filmów Bay''a zważywszy że HASBRO (czyli de facto właściciele IP Transformersów) potwierdzili jakiś czas temu że Bumblebee jest oficjalnie reebotem i początkiem nowego kierunku dla marki. Wszystko co Bay robił z tą marka idzie w niepamięć. I w sumie dobrze, bo kiedy wróciłem do nich jakiś czas temu to zgrzytałem zębami z żenady.
Bayformers - znane też jako Festiwal Wybuchów i Dużej ilości CGI, Pokazu jaka to Armia Amerykańska Jest Absolutnie Cudowna, wielu naprawdę bezczelnych reklam oraz "nie mam bladego pojęcia co się *** na ekranie ani czemu miałoby mnie to obchodzić kto z kim i dlaczego) poszło na złomowisko i raczej nikt już nie chce o nich pamiętać.
Powiedzieć że miały chłodne recenzje to jest "lekkie" niedopowiedzenie a marka była o włos o przywalenia czołowo w ściane - Last Knight zarobił ledwie 45-50% tego co poprzednia odsłona, to są dopiero alarmujące liczby. Nie wspominając o tym że Bumblebee miał lepsze recenzje niż wszystkie wcześniejsze filmy, nie licząc jedynki, razem wzięte.
Co do nowej animacji - cóż, bierze się za to ktoś kto ewidentnie zna się na swojej robocie. Co do reszty zespołu? Ciężko powiedzieć. Możemy być naprawdę nieźle zaskoczeni. Zważywszy że to będzie animacja o cybertronie czyli nareszcie BEZ LUDZI w filmie o WIELKICH ROBOTACH. A jeśli będą się inspirować grami od High Moon Studios to może być to naprawdę dobre.
Pomijając samą jakość całej animacji i postać Thralla - który aż nadto przypomina swojego ojca Durotana z filmu Warcraft (czyżby oczko dla tych co widzieli?) - jestem szczerze zaciekawiony w jaką stronę idzie ta cała telenowela. W sumie to żaden inny dodatek nie miał takiej ilości tych uber-quality materiałów. Widać gdzie ładowali kasę.
I czegoś mi brakowało w tej rozmowie :
spoiler start
"Im no one savior"
My work is done. And always will be
I Am
Irrelevant
spoiler stop

WOW - ten news poraził mnie jak Zeus piorunami.
Aż nie mogę uwierzyć że ta gra nadal - po ponad 10 latach od premiery i upadku poprzedniego wydawcy - dostaje regularnie nową zawartość. Tym bardziej że ta gra to nadal kawał soczystej rąbanki - której jak widać upływ czasu nie odebrał uroku jeśli idzie o grafikę.
A co jest jeszcze większą ironią - wielkie tytuły od tych molochów jak EA nie dożyją nawet roku i padną pod ciężarem obietnic przedpremierowych - podczas gdy taki grecki pachołek z sandałami drepta sobie spokojnie przez 13 lat od czasu popijając eliksir zdrowia rocznik 2007.
Miałem wiele wątpliwości co do THQ nordic wcześniej - myślałem ze Ragnarok był jednostrzałowcem, ale po tym co widzę - można im zaufać. Oby więcej starych marek i serii trafiło do nich - zrobią z nimi co trzeba.
" Ból, Panik"
"Tak Panie?"
"Powiedzcie mi, jak można zabić boga?"
"NO WŁAŚNIE nie wiem"
"Nie można, są nieśmiertelni"
Ale wyobraźcie sobie jakie kudłaty mógłby robić FATALITY, np:
Nokautuje gościa i próbuje mu zdjąć maskę, przypadkowo wyrywa mu głowię/zrywa skórę z twarzy
Rzuca we wroga Scoobychrupkami i przylatuje taki monstrualny Scooby-Doo i zagryza kolesia/odgryza mu kilka kończyn
Dzwoni po ekipę i rozjeżdża nieszczęśnika swoim wanem
Oglądałbym...
Dajcie swoje propozycje
Fabuła i postaci w reboocie to baardzo kontrowersyjna sprawa i do teraz wielu ludzi ocenia DMC na podstawie w zasadzie najmniej ważnego elementu w tego typu grach, całkowicie ignorują fakt że pod względem mięsistości walki, różnorodnego arsenału i naprawdę fajnego projektu poziomów (wraz z zadziwiająco pasującą do gry ścieżką dźwiękową) ta gra prawie dorównuje Dante's Awakening. Bo nikt mi nie powie że gra w gry typu God of War (mowa o starszych częściach) i Devil May Cry dla fabuły i intrygujących postaci. Tutaj chodzi o rozwalanie wrogów w jak najbardziej spektakularny/brutalny/widowiskowy sposób w akompaniamencie rytmicznej muzyki. Bo DMC to naprawdę satysfakcjonująca sieka - i za to ją uwielbiam.
A teraz pytanie : CO w międzyczasie robi "dawniej kochana i szanowana" bethesda? Patrząc na cyrk jaki teraz dzieje się z F76 (a myślę że ta karuzela błędów i bardzo złych decyzji się nie zatrzyma).
Jeśli grupa fanów, ludzi którzy poświęcają OGROM swojego wolnego czasu i umiejętności potrafi zrobić coś takiego i nie żądać za swoją pracę ani centa - to jakim prawem banda partaczy może za źle zrobioną robotę, składaną na tych samych klockach co wszystkie ich wcześniejsze gry, kazać sobie płacić pieprzonych 2 Jagiełłów i jednego Kazimierza. I nawet do teraz nie są w żadnym stanie naprawić przeżerających grę błędów, co dopiero mówić o jakiejś nowej zawartości by przykuwać uwagę gracza. Nie wspominając o tym że wypatroszono nasz symulator postapokaliptycznego złomiarza z jakiejkolwiek fabuły. BO TANIEJ.
Śmiało, z ogromną chęcią poczytam komentarze zelotów i fanatyków tego pożal-się-boże studia.
Execution - tylko że mechanika walki jest naprawdę ssąca - głównie dlatego że gry bethesdy posiadają wręcz mrowie niemilców którym musimy bezpardonowo przefasonować facjatę używając do tego różnego oręża. Walka jest ociężała, broń jakiej używasz nie różni się NICZYM poza szybkością ataku i obrażeniami - do diaska, nawet nie różni się RODZAJEM obrażeń, tylko tymi nędznymi cyferkami równie niewielkimi jak podwyżki dla pielęgniarek. Tylko stoisz jak żelbetonowy słup i walisz inne żelbetonowe słupy - wygrywa ten który jest mocniejszy/ ma więcej HP. Super zabawa
Tutaj przytoczę tytuł który pojawił się krótko po Skyrim -Dragon's Dogma. Tytuł porządny ze znakomicie zaprojektowaną, zręcznościową, widowiskową walką i równie ciekawymi potworami do upolowania, gdzie broń/magia jaką używasz może być albo potwornie skuteczna, albo całkiem bezużyteczna. Tylko że Dogma inne aspekty ma zrealizowane ... coż, tak se. Wątek główny to sztampa, twarze NPC to cringe śtaśliwy (wyglądają OK dopóki się nie poruszą bo wyglądają jak ogromne dziadki do orzechów), grafika idzie na ogromne uproszczenia - choć ma swoje momenty i jest stylistycznie spójna - zadania to idź, zabij, blablabla, poszukaj czegoś i potem zabij smoka bo jest zły - dopiero struktura całego świata robi się "nieco" ciekawsza. Postacie nawet nie próbują być interesujące i mówią z powagą wręcz teatralną, co w połączeniu z gestykulacją jaka zaniepokoiłaby nawet manekina, daje wręcz tragikomiczny efekt, no może poza Barrochem z Dark Arisen (jego cynizm i komentarze to doprawdy złoto w tej grze)
Tymczasem Skyrim chce zrobić WSZYSTKO NARAZ - w efekcie czego postacie można zamienić na kłody z doczepioną na gwoździe kartką papieru, walka jest baaardzo monotonna i nie istnieje w niej nic co jakkolwiek by ją urozmaicało - bo ja wiem, akcje specjalne jak obalająca szarża czy odbijanie ciosów wroga blokowaniem w odpowiednim czasie - i mówię tutaj o bazowej grze, gdyż wszelakie mody to praca społeczności a nie twórców.
Zastanawia mnie ile jeszcze ten burdel będzie płonąć zanim spali się na popiół. Ta gra, zupełnie jak sama bugthesta to absolutna katastrofa i dowód że branża gier AAA może sobie pluć na swoich klientów myśląc że psy będą tylko szczekać (a karawana jedzie dalej). Tej gry nie uratowało by nawet jeśli bEtHeSdA sprzedała by prawa do Fallout'a komuś kompetentnemu a sama gra została by całkowicie zresetowana i naprawiona przez społeczność(zakładając że te przygłupy udostępniliby narzędzia do naprawy tego zardzewiałego kawałka radioaktywnego złomu).
Nie chce mi się wierzyć że ktoś mógł nie pomyśleć że zostawianie takich rzeczy w grze z nadzieją że nikt tego nie znajdzie - gracze w takich sprawach prześcigają najlepsze psy tropiące. Jak można mieć oczy tak głęboko w dupie żeby nie widzieć ze raz po raz gracze odkrywają nawet najgłębiej zakopane sekrety.
I nie jestem w stanie w żaden sposób zrozumieć że są ludzie którzy świadomie bronią tych patałachów. Teraz, jak i wcześniej - bo nie oszukujmy się, Skyrim był cholernie przehype'owany i nie zasługuje na tytuł gry roku. To gra gdzie wątek główny nie istnieje (albo jest tak beznadziejnie prowadzony że bardziej interesujące jest patrzenie jak farba na ścianie się łuszczy) a mechaniki zaprezentowane są w stanie zarodka - to dobre mechaniki w swoim zamyśle, ale wymagają OGROMNYCH szlifów. O błędach i beznadziejnej mechanice walki wraz z przechujałym systemem skalowania siły wrogów związanym z progresem gracza - co jest gwałtem na samą ideę postępu w grze i stawaniu się coraz potężniejszym - nie mam zamiaru wspominać.
Czasem się zastanawiam czy twórcy tych gier nie są zamknięci w bunkrze przeciwatomowym gdzieś na wypizdowie koło pustyni Mojave i robią gry odcięci od internetu - bo nikt mi nie wmówi że po tym jak wyszedł Wiedźmin 3 nikt z bughtesdy zastanowił się czy przypadkiem nie przydałoby się przesunąć nieco premierę i popracować nieco solidniej nad produktem w obliczu tak kolosalnej konkurencji - tak mówię o tym gównie jakim jest Fallout #4.
Zupełnie jakbyś chciał/a kupić kiełbasę w sklepie - a tu Todd Howard z mięsnego w Junktown daje ci surowe mięso, czosnek, nieco soli, pieprzu i mówi - make your own kiełbasa.
Zdania nie zmienię - a jeśli trzeba to zapuszczę cholerne korzenie ale przetrzymam tę, jak i kolejne burze.
Z jednej strony - to muzyka dla moich uszu. Rozkład Radioaktywny nr. 76 to chyba największa porażka w branży AAA tej dekady - i Bughtesda zbiera co rusz baty za jej a to fatalny stan techniczny a to za żałośnie ubogą zawartość. Mam naprawdę szczerą nadzieję że po tej katastrofie ten kolos na glinianych nogach rozsypie się na kawałki tak drobne, że nikt ich już nigdy nie poskłada.
Z drugiej - trochę mi szkoda tych ludzi którzy żądali rekompensaty za nieuczciwie zareklamowany produkt o bardzo wysokiej cenie , a zamiast tego ich dane osobowe zostały udostępnione osobom trzecim. Chociaż sami to sobie po części zgotowali zamawiając tę nieszczęsną edycję kolekcjonerską.
Ale bądźmy absolutnie poważni - to jest niedopuszczalne żeby poufne dane klientów były wystawione na oczy gapiów - nie wspominając o innych, nikczemnych indywiduach które zapewne zdołają wykorzystać te informacje. To nie jest jakaś szemrana grupa podejrzanych kmiotków którzy zbierają kasę na portalach crowdfundingowych tylko OGROMNY wydawca w branży AAA. Tu nie chodzi o jakieś nieszkodliwe glitche czy poważniejsze błędy utrudniające zabawę, takie rzeczy bowiem można z czasem naprawić i później mało kto będzie miał o to problemy - tutaj chodzi o pieniądze ludzi których dane wyciekły do internetu. Tylko czekać na dalszy rozwój wydarzeń...
Edit : zauważyliście że od czasu "najgorszego ever" blizzconu wydarzyło się więcej takich incydentów w branży niż przez ostatnie 2 lata? A przynajmniej tak spektakularnych. Wydaje mi się że lawina jaką jest Activision, EA i Bethesda dopiero nabiera ciężaru i prędkości.
Co do Arthasa - przydałoby się dużo więcej informacji na jego temat, bo dopuścił się dużo gorszych rzeczy jako Król Lisz. No i ciężko uznać zamianę Sylvanas w Banshee jako najgorszą zbrodnię. Można to najwyżej podzielić tak :
Najgorsze zbrodnie Arthasa
Przed zdobyciem Ostrza Mrozu - rzeź w Stratholme i wymordowanie swoich ludzi w Northrend
Jako Rycerz Śmierci - Zamordowanie własnego ojca, wymordowanie Paladynów Srebrnej Ręki, zrujnowanie Lordaeronu, wycięcie niemal w pień Wysokich Elfów ze splugawieniem Studni Słońca na czele, rzeź w Dalaranie i późniejsze czystki w swoim nowym królestwie.
Król Lisz - no, tutaj to "tylko" wymordowanie ABSOLUTNIE WSZYSTKIEGO co żyje. I to za pomocą taki okropności że głowa mała.
PanWaras - wiadomo że cała czwórka Starych bogów zjada na śniadanię takiego Hellscreama czy Kel'thuzada, o Benedykcie i Onyxii nie wspominając, ale Y'Sharaajz (??) jest od dawien dawna martwy, a pozostali poza N'Zothem nie osiągnęli zbyt dużo kiedy odsiadywali swoje wyroki.
Ciekawy materiał, ale roi się w nim od błędów.
1. Sargeras wcale nie służył tytanom - BYŁ TYTANEM, a dopiero kiedy napotkał na nieprzejednane zepsucie wywołane siłami Pustki zdecydował się na radykalne działania i unicestwienie wszelkiego istnienia z pomocą Płonącego Legionu.
2. Rangaros jest martwy - a szanse że jakkolwiek powróci są równe zeru. Podczas rajdu na Firelands zabijamy go w jego własnej fortecy co definitywnie kończy jego istnienie, jak każdego żywiołaka który poniósł śmierć w wymiarze żywiołów.
3. C'tun - o ile on sam nie-niepasuje do listy, to jednak miejsce należy się innemu Staremu Bogowi - N'Zoth'owi. Najnowsze informacje z WOW'a dały nam sporo dowodów że to on stał za większością zła na tym świecie jako ukryty manipulator. To on splugawił Nelthariona zamieniając go w oszalałego niszczyciela znanego później jako Deathwing, zwerbował Xaviusa by ten siał zamęt za pomocą Szmaragdowego Koszmaru - którego choć stworzył Yogg, to dopiero N'Zoth wykorzystał go do własnych planów. Stworzył Nagi i sama królowa Azshara jest tylko jego pupilem. Nie mówiąc o tym że planował on wykorzystać pierwszą inwazję Płonącego Legionu by wraz z Yoggiem'Saronem i C'thunem uwolnić się z więzień.
Edit : Co do Gul'Dana z alternatywnego Draenoru - jego historia jest odmienna i dużo tragiczniejsza niż może się wydawać. Fakt że zdecydował się służyć Legionowi jest przynajmniej trochę uzasadniony. Zalecam obejrzeć Harbringers : Gul'Dan - rewelacyjne animated shorts wypuszczone przed premierą Legionu.
Ogrom czasu spędziłem sielsko biegając po Grecji, Egipcie, Chinach czy Hadesie, zabijając wszytko co się dało i zbierając tony sprzętu. To istny dar boski że postanowili wskrzesić starego, dobrego TQ, i jeszcze go podkręcić i naprawić stare. niedociągnięcia
Kosiciel, akurat posiadam starą, pudełkową wersję (ZE ZŁOTEJ EDYCJI) oraz nową na GOG-u. To ciągle ta sama gra, ale wiele rzeczy zostało usprawnionych - AI, loot, bugi i optymalizacja, zmieniono niektóre zaklęcia, nowe efekty, skalowanie zaklęć, oraz MULTIPLAYER gdzie są ludzie, i to w dodatku pokaźne ilości. Jest też nowy interfejs oraz paski życia i many (iście w stylu Diabolo, ale można w opcjach wybrać klasycznego "TItan Quest"). Gra nie wygląda jak żyleta, swoje lata ma, styl (i KLIMAT) nie uległ zmianie, ale tektury i efekty graficzne zostały podrasowane. Naprawdę warto, ta gra to swoista legenda gatunku.
jasny gwint. Jeszcze 2 lata temu ta gra była na swój sposób niszowa. Niewielu o niej słyszało o jeszcze mniej grało (statystyki poszły w górę kiedy wydali dodatek Dark Arisen), a teraz Hed robi materiał zachęcający do spróbowania tego tytułu, jako że DD:DA po tych 4 latach zawitała na PC.
Sam nawet nie wiem ile godzin spędziłem w tej grze, ale ilość monstrów jakie ubiłem szła chyba w tysiące.
No i info dla tych co pytali się o podobieństwo do Dark Souls. Gra jest o tyle łatwiejsza że mamy duużo więcej możliwości do leczenia, postać jest znacznie mobilniejsza, atakowanie nie zużywa energii, mamy różnorodne umiejętności oraz magię która wygląda dość imponująco oraz bardzo skutecznie anihiluje pomniejszych wrogów. O ile "podstawka" czyli standardowa Dragon's Dogma, jest ogólnie dość łatwa, przynajmniej do pewnego momentu fabularnego. No i zostaje wyspa z Dark Arisen. Tutaj to nie ma cackania się. Tutaj śmierć jest opcjonalnym bossem, a i mini-bossowie to kilkumetrowe monstra które postać nawet z najlepszym ekwipunkiem i poziomem ponad 100 mogą wdeptać w ziemię, a rozmiary co niektórych nie zawstydziły by bossów z Devil May Cry. Gra jest równie zręcznościowa co slasher typu Darksiders czy nawet DMC (przy czym niestety nie można atakować skutecznie w powietrzu)
Oho, zaczyna się. Czemu mnie to nie dziwi że Bethesda zamierza wydać kolejny ochłap byleby tylko wydać coś, co samą marką przyciągnie te "rzesze" ludzi. A to że chcą wydać karciankę jako OSOBNĄ grę (która pewnie będzie pay-2-win jak Heartstone) to tylko potwierdza fakt że mają oni graczy w dupie i chcą robić wszystko jak najmniejszym kosztem. Co następne? MOBA crossover TES-a i Fallouta? TES Online okazał się klapą. Bo JAKOŚĆ pozostawiała wiele do życzenia. Już nawet nie muszę zgadywać że i to nie będzie rewelacją.
Dla kontrastu - Redzi podobno chcą przerobić Gwinta z Wiedźmina 3 na (nie jestem do końca pewien) osobną grę - tylko że w tym przypadku ludzie sami o to poprosili (powstały nawet 2 amatorskie strony gdzie można było zagrać, ale zostały zamknięte) - głównie dlatego że w gwinta gra się nawet fajnie, jest prostszy niż HeartStone (który i tak jak na karciankę jest uproszczony).
Cóż, tak to już wygląda - wojna to nieustanny wyścig zbrojeń. A ciągłe biadolenie o niehonorowej walce dotyczy tych którzy mieli przestarzałą technologię i taktykę. Historia jest pisana przez zwycięzców - tak zawsze było. A honor to w zasadzie tylko "umowa" między dawnymi rycerzami i wojownikami żeby w czasie turniejów/pojedynków jeden drugiemu nie wbił sztyletu w plecy albo nie lał go kiedy ten leżał obezwładniony. Ogólnie na wojnie tchórzostwem określa się wykorzystywanie czegoś, co może dać jednej ze stron przewagę. To dla strony przegrywającej - ci drudzy używają określenia - sposobność.
Po artykule mogę stwierdzić tylko jedno. Pisał go prawdziwy wyznawca Bethesdy - dosłownie. Uwaga, bo to moja opinia. Jeśli wyrażam swoje niezadowolenia na temat produktu/usługi czy czegokolwiek co jest ewidentnie żałosnej jak na panujące standardy jakości to jestem hejterem i nie znam się??? Grałem zarówno w Fallouta 3 oraz New Vegas i wiecie co? F3 nawet nie jest godne czyścić podeszwy buta New Vegas. A NV robił Obsydian, nie Bethesda. Grałem swego czasu w Skyrima - to fakt, dało się w niego dłuugo grać, ale po tych kilkudziesięciu godzinach gra przestaje być jakkolwiek wciągająca. Wątek główny nudny jak flaki z olejem. Fizyka - O MÓJ BOŻE. System walki chyba pamięta Buggerfall. Skalowanie wrogów to porażka po całej linii. Świat jest iście olbrzymi, ale jest w nim jeno pustka. Gra nie ma duszy, czy raczej po dłuższym obcowaniu z nią odkrywa się że nie ma jej zbyt dużo. Próbowałem grać w Obliviona - zniechęciłem się po paru godzinach. Może będę hejterem, bo skrytykuję wielką i dobrą Bethesdę, ale zauważyłem że od czasów AC Unity - hejtowanie zarówno EA, jak i Ubisoftu jest modne. Ale spróbuj tylko wyrazić nieprzychylną opinię na temat Bethesdy, Steam i Valve czy R*. Zjedzą cię w całości. Oczywiście fanboye łykną najgorszy nawet ochłap, tylko jeśli wyda go ich wspaniały producent. "przecież tak nie można, bo od czegoś nowego nie oczekiwalibyśmy wiele, a od Bethesdy mamy prawo oczekiwać perfekcji” - że CO!? O ile jeszcze w F3 czy -jak to bardzo dobrze rozwinięto - w NV otrzymywaliśmy kolejne kwestie dialogowe na podstawie naszych atrybutów/nauczonych zdolności - a w F4 zastiąpiono to 4 i tak niezależnymi od niczego dialogami - TO MA BYĆ PERFEKCJA?!
Czy zatem tytuł, w którym wszystko niemal „gra i śpiewa” (recenzji tu robił nie będę, bo jeśli to czytasz, to pewnie przewertowałeś te wszystkie warte uwagi), a jego głównymi grzechami są spadki animacji i bugi (których kres nadejdzie wraz z patchami) to jest to produkcja, która zasługuje na średnią 4.9? Chcesz odpowiedzi? OK. Heroes 7 - gra jako sama w sobie jest OK. Fabuła jakoś się trzyma. Mechanika i zasady ogólne są w porządku. Najgorsze w tej grze są bugi, cienka optymalizacja, błędy i problemy z działaniem. Ocena? - przez bugi ludzie podeszli do tego bardzo krytycznie - na steam mniej jak 40 % recenzji jest pozytywnych. DLACZEGO ZATEM NAFASZEROWANEGO BUGAMI, O TAK SPŁYCONYM ROZWOJU POSTACI I FABULE FALLOUT 4 MAMY TRAKTOWAĆ ULGOWO? oto odpowiedź - BO BETHESDA.
Jak dla mnie to cały ten ranking idzie o kant d*** rozbić. Skyrim na 1. miejscu? Proszę was, muzyka jest tam tak mdła że szkoda gadać, a po jakimś czasie zaczyna robić się irytująca. Mnie tu zabrakło chociażby 1. SpellForce'a (kto nie wie o co chodzi niech wysłucha utworu "Windwall Mountains"), Warcrafta III, Titan Questa (którego soundtrack ludzie bardzo chwalą) albo Amnezji. Kto nie kojarzy głównego motywu God Of War? No i że nie wspomniano o żadnej części Devil May Cry, bo z tego co wiem nie wykorzystuje żadnych licencjonowanych piosenek, jak np. GTA 5... ( no, z wyjątkiem najnowszego DMC)
Można było chociaż wspomnieć o Dragon's Dogma czy Lost Planet (zwłaszcza 1 część). Zaś Shadow of Mordor albo War In The North (bowiem te gry nie używają motywów czy jakiejkolwiek muzyki z trylogii filmowej) myślę że chociaż powinny zostać wspomniane.
Fala miażdżącej krytyki za 3. 2.. 1...
Akurat wiem że rasy/frakcje które nie przeszły przez głosowanie zostaną wrzucone później, ciekawi mnie jednak czy twórcy dodadzą też coś od siebie, a może nawet stworzą nową frakcję? I tu mam pytanie do tych którzy grali w starsze części, ile przez całą serię było frakcji? Chodzi mi całkowicie, dodając te które pojawiały się tylko na 1 grę czy coś w ten deseń. I jeśli można to skrócić co dana frakcja posiadała w stylu - przystań-ludzie, sylvan-elfy itd.
Planetar, no tu jest przesadzone z dyplomacją, bo mówiłeś że trzeba się wykosztować żeby nająć neutralne armie - tutaj na poz. experta jest talent na całkowicie DARMOWYCH najemników, a da się to uzyskać na 5 poz. ( w przypadku bodaj pewnego bohatera już na 3.) jeśli idzie się w ten typ rozgrywki.
Swoją drogą, ciekawi mnie czy w kampanii pojawią się bossowie, bo akurat w VI był to całkiem ciekawy pomysł na skończenie kampanii. Oczywiście byłoby to specjalnie uwarunkowane bo bodajże 2. jednostka legendarna u nekromantów ma pasywkę na gwarantowane zabicie 1 jednostki w oddziale. No i żeby nie można było gromadzić bóg wie jakich armii że oddział z miejsca rozwala bossa 1 atakiem (serio, tak grywałem).
Miałem okazję zagrać w drugą(nie wiem ile ich było wcześniej ale miałem do dyspozycji 4 rasy) betę i oceniam tę grę jako bardzo przyjemną. Oczywiście bugi były dosyć często, ale ani razu gra mi nie wywaliła do pulpitu. "Drzewko" czy raczej koło umiejętności jest naprawdę ciekawie zrobione, można robić różne kombinacje, a gildia magów, która zawsze była obecna w poprzednich, wyłączając VI, częściach nie robi już magów zbyt imba, jako że mogą już na niskich poziomach rzucać burzami ognia czy inną totalną anihilacją.
Rozwój miasta jest fajny, zwłaszcza że niektóre budowle można wybrać ( co wpływa na przyrost jednostek czy inne elementy), a możliwość wyboru 2. jednostek najwyższej klasy daje spory wybór, bo np. magowie mogą wybrać jednostkę która zmaksymalizuje ich możliwości i taktykę. Zaś, jak już wspomniano wcześniej, wyburzanie "poziomu" miasta do dobre narzędzie do sabotowania (zająć na chwilę wrogą bazę, rozwalić co się da i brać nogi za pas bo gospodarz wraca). Funkcja zarządcy to fajna sprawa, bo niektóre bonusy naprawdę pomagają nawet w późniejszych etapach gry.
Nie wiem czemu w artykule nie wspomniano o zmianie klasyfikacji jednostek. Tutaj nie ma już, jak w VI, tylko 3 klasy jednostek, a zmieniono do 5 - 2 podst. słabe, 1 podst. silniejsza, 2 elitarne słabe, 1 elitarne doborowe i 2 legendarne. Z tego co wiem w poprzednich częściach każda jednostka miała własną klasę, a różnice między 1. a 7. były kolosalne.
Nie wiem tylko co twórcy oczekiwali z dodaniem mistrzostwa w dyplomacji. Nieco szczęścia i gra zamienia się w totalny snowball, bo inwestując kilka punktów może do ciebie dołączyć ZA DARMO oddział Kolosów, tfu, TYTANÓW czy innych twardzieli którego nie miałbyś szans kupić w przeciągu 5 miesięcy. Oczywiście wcześniej dołączają do ciebie niemal wszystkie możliwe armie neutralne, a jest ich później tyle, że nie musisz rekrutować własnych wojsk. Może to zmienią w pełnej wersji, albo połatają później, ale multiplayer może naprawdę kuleć z tą taktyką.
Swoją drogą design jednostek jest naprawdę dobry. Co fakt, w niektórych frakcjach użyli starych modelów, ale nałożone nowe tekstury w większości są naprawdę ładne (koniec z rycerzami ujeżdżającymi świecące się jak jarzeniówki niematerialne konie).
Swoją drogą, ciekawe co nam przygotują w, jeśli te się pojawią, dodatkach? zgaduję że mają pomysły na frakcje demonów i krasnoludów ( w końcu sami dali graczom głos w tej sprawie więc byli przygotowani na efekty głosowania).
Gra ma już ponad 11 lat a widzę że jeszcze sporo osób w nią gra. Szkoda wielka że nie ma już żadnej możliwości - chyba że jest jakiś sposób o jakim nie wiem - na grę wieloosobową przez internet. Spellforce jest tylko o rok starsza od Warcrafta III a wygląda niebotycznie - jakość tekstur i detali nawet dziś wygląda dobrze. Ja gram w nią od dawna i mam z tego ogromną frajdę, zwłaszcza w LAN z bratem. Choć gra ma "tylko" niektóre elementy crpg czy rpg (sam nie wiem dokładnie) to jeśli się postarasz z postacią i ustawisz odpowiednio jej umiejętności to w zasadzie sama postać w pojedynkę będzie potrafiła gromić całe oddziały (mowa to o ciężkozbrojnych kolosach i włócznikach czy kusznikach oraz nekromantach i arcymagach wzmocnionych defensywą). Nie wspomnę o fabule - jeśli 3 część ma powstać - oby była godna dziedzictwa Aonira. W przeciwnym razie niech spłonie w otchłaniach Braga Gor.
Chili - w tej grze super-hiper wyje**** w kosmos grafika jest ostatnią rzeczą jaki mi jest potrzebna. W grze dużo się dzieje, zabijanie orków jeszcze nigdy nie wyglądało równie efektywnie co tutaj. Fakt że ma ma naprawdę spore wymagania jeśli chcesz sobie ustawić wszystkie bajery na maxa no to potrzebujesz naprawę potężnego kompa. Ale gra ma dość opcji i jest dobrze zoptymalizowana by nawet na 4 letnim PC pięknie śmigała na średnio-wysokich. O battlEAfieldzie 4 nawet nie wspominaj - takiej porażki i gruszki na wierzbie wolę nie pamiętać - jak dla mnie tylko Bad Company 2.
"DO NOT RESIST!"
Zimnidrań - gra ma naprawę potężne wymagania i szczerze wątpię czy da ci ona radę grać na średnich. Osobiście gram na laptopie i3 1.8 GHz, GTX 860 z 4 GB ramu (nie jestem pewien) z windows 32 bitowym. Oczywiście by jakoś grać bez lagów trzeba było ostro pojechać po grafice i rozdzielczości ( prawie wszystko na min. a rozdzielczość to 40% możliwej) . Gra nie wygląda koszmarnie ale frajda z rozgrywki taka sama.
Chciałbym to widzieć. I tylko czekać na super promocje i przeceny rzędu 50% z ograniczeniem czasowym.
GABE PLS.
HL3 still not confirmed.
Gra na miarę Śródziemia. Gdyby nie system nemezis to byłby to w zasadzie prosty i bardzo niedługi (bo szczerze nie ma tu misji od groma ale nie tak szybko można ją skończyć jeśli wykonuje się dodatkowe questy) RPG-sandbox. W zasadzie sam nie wiem jak to dokładnie określić, ale chyba najbardziej trafne to połączenie Batmana i Assasina w Mordorze. Szczęśliwie mamy rewolucyjne Nemesis które ciągle dosłownie pompuje nam nowe ścierwo do zabicia (bo orkowie jakoś szybko umierają gdy utnie się im łby). Oczywiście ta gra ma swoje zasady i reguły których chyba nikt nie obejdzie. Np. próba zabicia 1 - TYLKO 1 - kapitana na jakiego polujemy graniczy z cudem, bo zawsze to nas wywęszy jeden, to drugi akurat się szlaja w okolicy. Szkoda że nie zrobiłem screena, bo miałem sytuację gdzie polując na wodza nadziałem się na chyba ze 13 kapitanów ( 5 było jego podwładnymi). Oczywiście koniec końców położył mnie jakiś brzydal któremu akurat udało się mnie trafić kiedy skończyły mi się ostatnie szanse. Innym razem spotkałem TEGO SAMEGO uruka chyba ze 3 razy. I chyba przy 2. pozbawiłem go głowy. Dzień jak co dzień w Królestwie Cienia.
Fabuła nie jest może jakoś rozbrajająca ale osoby oczytane w Tolkienie znajdą tam kilka smaczków.
System walki jest zgrabny, postać walczy płynnie, a uzupełniają go moce Upiora oraz system egzekucji (niektóre bardzo widowiskowe). Choć jesteśmy w stanie położyć trupem kilkudziesięciu orków, to sama nasza postać nie jest odzianym w mithril rycerzem - kilka ciosów i koniec walki.
Ehh... Obawiam się że seria Spellforce umrze śmiercią naturalną. Jeśli ktoś to kupi, to może będzie niewielka (ale zaprawdę znikoma) szansa na 3. część, chociaż, jeśli ta ma być definitywnym zakończeniem, to Słudzy Run odejdą już na wieczny spoczynek. Razem z Shaikanami i tym całym niepowtarzalnym i rozbudowanym uniwersum. Gdyby dało się z tego coś zrobić - np. pełny RPG, bez strategii, gdzie akcja dzieje się w trakcie Wojny Przywołania. Sam mam też pomysł - by rozbudować wątek Amry i Lei, gdzie wcielając się w Amrę, razem z mrocznym elfem Craigiem wyrzynamy wrogów podczas swych podróży...
Mam pytanie. Gram w grę swobodną ( swoją drogą ma nawet własną fabułę - prolog dla 2. części!) i zbieram przedmioty z zestawów z map. Byłbym wdzięczny gdyby ktoś uzupełnił informacje gdzie i co się znajduje. Ja podam swoje, które znalazłem dotychczas :
- mapa 03 - Czaszka Berserkera - obozowisko Trolli
- 04 - pancerz Berserkera - wschód mapy
- 05 - pierścień zaklinaczy - południowa częśc mapy
- 06 - czapka zaklinania - obozowisko orków nad jeziorem
- 07 - miecz Berserkera - obóz orków przy jaskini na północy (lewo)
- 08 - szata zaklinacza - obozowisko na południowym-zachodzie
- 09 - hełm światłosplotu - daleka północ
- 10 - hełm Runiczy - południowo-zachodni kraniec
- 11 - zbroja runicza - północny kraniec (ślimak)
- 13 - pierścień uzdrawiania - kamienny krąg na wschodzie
- 14 - wams światłosplotu + buty Strzelca-Weterana do kupienia u kupca - wams na północy
- 15 - buty światłosplotu - zachód mapy, obozowisko wilkowców
- 16 - kościany kostur Pradawnych - północno-zachodni obszar mapy - tuż przy rzece lawy
- 19 - hełm Strzelca-Weterana + buty Żelaznych Sokołów - centrum mapy, buty na bagnach, hełm w obozie
- 21 - Zbroja Żelaznych Sokołów - wschodnie obozowisko pomniejszych demonów (na zachód od portalu)
- 22 - pierścień mocy ( 2x obrażenia od czarów) - wschodnie tereny mapy
Wszystkie te przedmioty można znaleźć w kufrach ( prostokątne skrzynie ) losowo pojawiających się na mapach, przy czym pancerz Berserkera jest pewnym znaleziskiem (100%)
Mam pytanie. Gram w grę swobodną ( swoją drogą ma nawet własną fabułę - prolog dla 2. części!) i zbieram przedmioty z zestawów z map. Byłbym wdzięczny gdyby ktoś uzupełnił informacje gdzie i co się znajduje. Ja podam swoje, które znalazłem dotychczas :
- mapa 03 - Czaszka Berserkera - obozowisko Trolli
- 04 - pancerz Berserkera - wschód mapy
- 05 - pierścień zaklinaczy - południowa częśc mapy
- 06 - czapka zaklinania - obozowisko orków nad jeziorem
- 07 - miecz Berserkera - obóz orków przy jaskini na północy (lewo)
- 08 - szata zaklinacza - obozowisko na południowym-zachodzie
- 09 - hełm światłosplotu - daleka północ
- 10 - hełm Runiczy - południowo-zachodni kraniec
- 11 - zbroja runicza - północny kraniec (ślimak)
- 13 - pierścień uzdrawiania - kamienny krąg na wschodzie
- 14 - wams światłosplotu + buty Strzelca-Weterana do kupienia u kupca - wams na północy
- 15 - buty światłosplotu - zachód mapy, obozowisko wilkowców
- 16 - kościany kostur Pradawnych - północno-zachodni obszar mapy - tuż przy rzece lawy
- 19 - hełm Strzelca-Weterana + buty Żelaznych Sokołów - centrum mapy, buty na bagnach, hełm w obozie
- 21 - Zbroja Żelaznych Sokołów - wschodnie obozowisko pomniejszych demonów (na zachód od portalu)
- 22 - pierścień mocy ( 2x obrażenia od czarów) - wschodnie tereny mapy
Wszystkie te przedmioty można znaleźć w kufrach ( prostokątne skrzynie ) losowo pojawiających się na mapach, przy czym pancerz Berserkera jest pewnym znaleziskiem (100%)
Mam pytanie. Gram w grę swobodną ( swoją drogą ma nawet własną fabułę - prolog dla 2. części!) i zbieram przedmioty z zestawów z map. Byłbym wdzięczny gdyby ktoś uzupełnił informacje gdzie i co się znajduje. Ja podam swoje, które znalazłem dotychczas :
- mapa 03 - Czaszka Berserkera - obozowisko Trolli
- 04 - pancerz Berserkera - wschód mapy
- 05 - pierścień zaklinaczy - południowa częśc mapy
- 06 - czapka zaklinania - obozowisko orków nad jeziorem
- 07 - miecz Berserkera - obóz orków przy jaskini na północy (lewo)
- 08 - szata zaklinacza - obozowisko na południowym-zachodzie
- 09 - hełm światłosplotu - daleka północ
- 10 - hełm Runiczy - południowo-zachodni kraniec
- 11 - zbroja runicza - północny kraniec (ślimak)
- 13 - pierścień uzdrawiania - kamienny krąg na wschodzie
- 14 - wams światłosplotu + buty Strzelca-Weterana do kupienia u kupca - wams na północy
- 15 - buty światłosplotu - zachód mapy, obozowisko wilkowców
- 16 - kościany kostur Pradawnych - północno-zachodni obszar mapy - tuż przy rzece lawy
- 19 - hełm Strzelca-Weterana + buty Żelaznych Sokołów - centrum mapy, buty na bagnach, hełm w obozie
- 21 - Zbroja Żelaznych Sokołów - wschodnie obozowisko pomniejszych demonów (na zachód od portalu)
- 22 - pierścień mocy ( 2x obrażenia od czarów) - wschodnie tereny mapy
Wszystkie te przedmioty można znaleźć w kufrach ( prostokątne skrzynie ) losowo pojawiających się na mapach, przy czym pancerz Berserkera jest pewnym znaleziskiem (100%)
O MY GOD...
znowu to samo.
chyba za wszelką cenę chcesz mi udowodnić nie przebierając w argumentach że ta część jest do dupy.
wszystko porównujesz albo do III z zeszłego tysiąclecia, albo do 5 z 2007.
Zauważ że dzisiaj jest nieco inne podejście do gier jak parę lat temu a dokładniej sprzed 2007, który był chyba przełomowym rokiem w przemyśle gier, tak uważam...
to jak kłótnia z fanatykiem, jeśli nie uważasz jak on, opluje ciebie i spróbuje po prostu zmieszać z gównem...
Świat poszedł nieco do przodu, kolejne części z różnych serii ulegają zmianom, zwykle sporym (z wyjątkiem Cod, TES czy AC). Z tego co ja wiem i grałem, Wiedźmin 2 diametralnie różni się od Wiedźmina 1, i mimo wszystko oba tytuły są znakomite.
Założyłbym się że niektórzy po prostu hejtują/opluwają/zaniżają oceny chyba tylko dla swojego własnego, pozbawionym logiki rozumowaniu - i tyle.
"Przydatnych zdolności w szóstce jest grupa, potem podczas awansu trzeba na siłę wybierać z grupy badziewia, z czego i tak się nie korzysta." - a kto ci każe zaraz po awansie szastać punktami na lewo i prawo? Zachowaj je na wyższe poziomy gdy zostaną odblokowane lepsze umiejętności. Ja tak robię i nie mam problemów.
Wybacz ale nie przekonasz mnie że V czy III są "Ubersuper" Zresztą, nigdy nie przepadałem za grami turowymi, z wyjątkiem LOTR Trzeciej Ery.
"Tutaj legendarne poruszają się tak samo jak elitarne, jest ich za mało i są za słabe by można je było rzucić w wir walki jak to miało miejsce w poprzednich częściach." - no ja nie wiem - w V jak wrypałem oddział legendarny w wir walki to szybko się z nim pożegnałem. Nie widzę sensu by się produkować i wyjaśniać, że w tej części nie należy po prostu szarżować niczym Rohirrimowie na pikinierów Uruk-Hai, tylko poczekać na luki i wyżynać wszystkich jeden po drugim. Leg mając min. 3x tyle życia co elitarne całkiem dobrze nadają się do absorbowania ciosów, jeśli te najdą.
I nie obchodzi mnie co ty uważasz, co było w III czy V inne. Zmienili - trudno, to jest postęp, bo w przeciwnym razie dostajesz takie Call of Duty wałkowane co roku - nie ma rozczarowań, ale nie ma też fajerwerków.
W każdym razie VI jest udana, jakby nie patrzeć. Oczywiście nie dla zatwardziałych, którzy mają pretensje na zmiany, której wyjściowo nie robią z rozgrywki chaotycznego rozgardiaszu.
Mam już dość, to zmierza donikąd. W pierwszym komentarzu po prostu oceniłem grę, bardzo ogólne podsumowałem że mi się podoba, a ty jak jakiś maniak przytaczasz że stare części są lepsze. ??? Po co?
Zresztą, głupie pytanie. Odpuść sobie, bo ja już sobie darowałem...
Męczy mnie ta dyskusja. Zupełnie jakby na tym forum były osoby które siłą chcą "udowodnić" wyższość starych części nad tą. Niemal żelazna logika - tak bo tak. Co fakt, wojownicy są identyczni, no w porządku, w teorii każdy ma równe szanse. A losowość talentów nie była fajna, bo niekiedy mogłeś dostać naprawdę skopane zdolności.
Przyznam, czarów jest ciut mało - tych użytecznych, bo reszta to tylko jakieś pierdołki.
W statystykach chodziło mi TYLKO o inicjatywę, morale i szczęście. Sam nie wiem jak obliczane są odporności, ale i tu jest zasada - im więcej pkt ma bohater, tym twardsze są jednostki, przy czym każdy kolejny punkt daje mniej % - w przeciwnym razie jednostki szybko stawały by się niezniszczalne.
Mutant, chyba nie grałeś dość długo by dotrzeć do momentów gdzie posiadanie legendarnej jednostki to być albo nie być. Mając mocnego bohater jesteś dzięki nim w stanie rozgromić wroga bez większych strat.
Mięso armatnie? OK, tylko jak mając tylko te jednostki (nawet w dużej liczbie), mogą obronić się przed chociażby tylko jednym oddziałem najpotężniejszej jednostki? Zginą po kilku rundach. Nigdy nie lubiłem marnować jednostek ( dobrze że tu można je wskrzeszać), zwłaszcza jeśli mam ich niewiele. I nie powiedział bym że legendarne są słabe - no chyba że masz je w proporcji 1 do 30, może wtedy. W epilogu posiadanie kilkudziesięciu legendarnych jest bardziej potrzebne niż tysiąc podstawowych czy paruset elitarnych. Głównie dlatego że są twarde, odporne i mają duże obrażenia bazowe, ew. jakieś inne potężne zdolności. A z ksiąg czarów jednostek zrezygnowano, bo jednostki mają własne zdolności i nie posiadają many. Zresztą dobrze że rozdzielili obrażenia na fizyczne i magiczne, bowiem niekiedy łatwiej jest zabić wroga czarami niż zwykłym orężem.
Balans poprawiono po patchan, ostatni to bodaj 2.1 (chyba), i wszystkie frakcje są do siebie zbliżone.
Mam dość kłócenia się o takie pierdoły. Jak dla mnie VI jest grą dobrą i żadne racje mnie do niej nie zniechęcą. BYE
Jak dla mnie DD:DA to doprawdy rewelacyjna gra. Wątpię, by jakaś inna gra RPG miała równie świetny system walki, (przy czym ukłon dla Dark Souls, bowiem ten również jest znakomity) przeciwników i system pomocników tzn. pionków. Skyrim może co najwyżej ostrzyć miecze Dragon's Dogmie, bez żartów, bowiem Skyrim ma po prostu żałosny system walki i fizykę, bez względu na mody, które i tak czynią tę grę względnie grywalną. DD DA niemal nie ma sobie równych w polu. Po co stać na ziemi i czekać aż wróg wykona akcję by się odsłonić, skoro można wspiąć się mu na głowę i przywalić mu w nią parę razy młotem czy innym ostrym narzędziem? O Magii nie spomnę? Dovakhin potrafi strzelać kulami ognia z rąk? OK, ale wątpię by dał radę wyczarować tornado i deszcz meteorytów czy walnąć ścianą ognia, ew, zrobić sobie bicz z piorunów i przywalić nim komuś. Walka wręcz? W Skyrim wróg po oberwaniu z ciężkiego młota z ukrycia lekko się zachwieje, a tutaj - dwuręczny młot, trochę krzepy w łapach i wszyscy leżą po jednym zamachu. Bossowie? Mamy tutaj :
- niemal każdy boss jest wielkości samochodu (minimalnie) lub większy
- największy gigant jest wielki jak góra - ma co najmniej 20 metrów
- Smok jest większy od samolotu Boeing, prawie jak Smaug, a łuski twardsze od stali
- Gryfy - latające ciężarówki + ognień = oglądaj widowisko
- Hydra, czyli kilkunastometrowy czterogłowy wąż
- Śmierć we własnej osobie chce nas zabić
- Eliminatorzy - 3 metrowi mięśniacy z wielkimi młotami którzy z chęcią zrobią z nas galaretę
DD jak dla mnie ustępuje tylko DS (walka, trudność,fabuła) i Wiedźminowi(walka mniej, fabuła, świat, swojskość i dialogi!) Jak dla mnie DA 9/10, wadą są drętwe dialogi, lekka nuda fabularna podstawki oraz ten chol....y system DLC, na szczęście DA zawiera wszystkie takowe. Polecam każdemu posiadaczowi konsoli.
Mutant - ośmielę się z tobą nie zgodzić. Co fakt, VI jest częścią przy której spędziłem najwięcej czasu ( i nadal spędzam). i jakoś nie jestem przekonany o wyższości "starych" herosów nad tą. Nowe rozwiązania nie są takie złe :
-rozwój bohatera jest znacznie luźniejszy, bo możemy wybierać umiejętności z całego wachlarza, o ile w starszych było to ograniczone w aktualnej puli 4 zdolności.
- poprawiono grupowanie jednostek - zamiast 7 poziomów mamy 3 grupy. I dobrze, bo podstawowe tutaj są użyteczne, nawet jeśli masz już legendarne (zwłaszcza w dodatku) o ile w np. V , którą mam i nieco grałem (nie przypadła mi do gustu) jednostki 1 i 2 poz są niemal bezużyteczne, no chyba że masz ich w tysiącach.
- znormalizowane statystyki - pojęcia nie mam jak to w V było obliczane te morale, szczęście itp. , o tyle tutaj jest to ilość na 100 - szansa procentowa.
Zwrócę uwagę na to, że nie grałem dużo w legendarną III, ale ogrom czasu spędziłem w RTS - SpellForce 1 oraz 2 + dodatki w obu, Bitwa o Śródziemie 1 i 2 + dodatek, Age of Empires II, Tzar i Warcraft III + Throne.
Dodatkowo gdy uruchomiłem V, myślałem że nie będzie się AŻ tak różnić od VI ( szóstkę nabyłem wcześniej, lecz w piątkę trochę grałem jak byłem młodszy), ale nieźle mnie to zaskoczyło (niekoniecznie dobrze). Jak dla mnie VI jest nadwyraz udana, bowiem nie przepadam za turówkami, ale ta dla mnie jest OK. Dziękuję,
Nudzi mnie ( a nawet wkurza) to ciągłe ględzenie że "Hero III najlepsze, VI jest do dupy jak inne z wyjątkiem III i może V", Szóstka jest niczego sobie, mi osobiście miło się w nią grało. Dodatek jest jak dla mnie w porządku, co fakt fajnie byłoby doczekać się dodatku elfów i krasnoludów, zamiast kolejnego DLC o niczym. Dla mnie VI+cienie=8.33/10.
Niezłe są też bronie rodowe w dodatku (zresztą chyba najlepsze w całej VI), dziwne że nikt ich nie zamieścił razem z parametrami. Więc podam ja:
spoiler start
Ostrze Równowagi - 1 mapa Mrocznych - miecz dobry dla wojów z dużą ilością umiejętności krwi i łez oraz wysoką reputacją
lvl 1 - atak + 4
lvl 2 - Ostrze Równowagi -umiejętności krwi i łez (aktywne i pasywne) są skuteczniejsze. Premia zależy od poziomu reputacji, nie od jej kierunku - np. 2 poz rep. krwi daje mocne premie zarówno dla skilli krwi jak i łez.
lvl 3 - Wspólna Ścieżka - przez pierwsze 4 tury bohater może korzystać z umiejętności obu reputacji 1-poziomowych.
lvl 4 - obrona + 4
lvl 5 - Dziennik Podróżny = przez pierwsze 4 tury bohater może korzystać ze wszystkich umiejętności obu reputacji
spoiler stop
na razie tyle...