Nie mam słów by wyrazić, jak bardzo nieudana jest ta gra.
Nie mam słów by wyrazić, jak bardzo nie rozumiem tak pozytywnego jej odbioru.
To znaczy, w pewnym sensie może i go rozumiem - wszyscy na nią czekali, wszyscy jej chcieli, wszyscy tak cieszyli się, że po latach znowu zagrają w tego rodzaju produkt - ale tak czekali, tak się cieszyli, że wychodzi, że zupełnie przesłoniło im to realną ocenę tej gry.
Od czego zacząć wymienianie, co jest nie tak? Od... wszystkiego? Na wstępnie zaznaczę, ze nie rozumiem jak można grać w coś, co jest grą R-O-L-E P-L-A-Y-I-N-G postacią, której ustawiło się inteligencję na 3, bo przecież inne statystyki są ważniejsze. Wspominam o tym, bo wydaje mi się, że PoE cieszy się szczególną estymą u takich właśnie osobników, którzy rozgrywkę w gry crpg traktują jak partię w... em... powiedziałbym szachy, ale bardziej pasuje tu określenie: partię w Worda. Nie, moi drodzy, nie na tym polega clue takich gier, walka i to jak szybko zabijasz wroga jest w nich ważne, ale nie najważniejsze - jeśli jest dla ciebie inaczej jesteś po prostu głupcem, nie rozumiejącym idei takich produkcji.
Co się więc liczy przede wszystkim? Historia, dialogi, towarzysze. Potem walka. I jak wygląda to w PoE?
Historia - średnio, ani cię to nie angażuje, ani niezbyt zachęca do zbytniego poznania jej końca. Na dobrą sprawę nawet nie wiadomo, dlaczego nasz bohater ma robić to co robi. Że okazjonalnie widzę jakiegoś ducha? Co mnie to obchodzi? Czy to taki problem bym miał nieustannie narażać swoje życie w drodze po "więcej informacji"? Nie. Ta opowieść nie angażuje, jest zbyt - o ironio - bezduszna.
Dialogi - okropne, nie ma kwestii wartych zapamiętania, opisów nie chce się czytać, większość tekstów nic w ogóle nie wnosi do gry, i czyta się je z masochizmu, tylko po to by wszystko poznać. Okropny pomysł z dodaniem historyjek graczy (chyba?) do świata gry, bo nie wkładają one do niego niczego, prócz samego istnienia.
Towarzysze - największe rozczarowanie. Nudni. Bezduszni. Nieciekawi. Nie mający nic do powiedzenia, i zresztą nie mówiący zbyt często. Broni się tylko Eder i dwie postacie Avellone'a - ale jak to ktoś zauważył - dlaczego mój bohater, walczący o przeżycie - ma targać ze sobą kobietę z plebsu i człowieka, który w każdej chwili może poderżnąć ci gardło?
Poza tym, jeśli już robisz nieciekawych towarzyszy, to uczyń ich chociaż przydatnymi. Ale jest odwrotnie, beznadziejnie rozłożone statystyki, przed patchami beznadziejnie rozłożone umiejętności. Mamy kapłana którego historia i religia powinny czynić specjalistą od broni palnej? Uczyńmy go niemogącym w nic trafić ślepcem! I tak dalej, i tak dalej. Opcja tworzenia swoich własnych kompanów jest dodana nieprzypadkowo - twórcy chyba sami zauważyli jak "zgonne" są ich propozycje - a to jak wielu ludzi korzysta z usług owych najemników tylko smutno pokazuje jak mało się traci grając bez gotowych postaci (i ile się zyskuje).
A walka? OKROPIEŃSTWO. Nuda, nuda, nuda. Niektórzy rozwodzą się, że w końcu jakieś wyzwanie w grze. Jakie wyzwanie? Walka na większości poziomów trudności nie jest wcale trudna, tylko irytująca. Silnik gry działa beznadziejnie. Postacie klinują się o siebie, nie mogąc się minąć by rzucić zaklęcie, chociaż nie mają nawiązanej z nikim walki i nie powinno być takiego problemu. Silnik Baldurs Gate'a działał lepiej. Łowca może podłożyć chyba tylko jedną pułapkę, poważnie? No i ta NIEWIARYGODNA powolność i idiotyczna decyzja o wyłączaniu trybu szybkiego (na którym i tak gra się cały czas, bo wszystko jest takie wolne - swoją drogą, ta gra zmusza ludzi by przechodzili ją cała w trybie skradania, żeby przypadkiem czegoś nie przegapić). Walki w PoE są obowiązkiem, a nie przyjemnością. Poza tym jakiś geniusz wymyślił - powinni go wywalić na zbity pysk - że po jakimś (krótkim) czasie, nie dostaje się już za nie doświadczenia! Rozumiecie? Grając w PoE MODLISZ SIĘ, żeby nie spotkać za rogiem jakiegoś przeciwnika - bo, po pierwsze - wiesz, że pokonasz go bez problemu - ale, po drugie - wiesz jednocześnie, że każdy szczur zajmie ci kilkadziesiąt sekund a z jego pokonania przyjdzie ci NIC. Dosłownie. NIC.
Mam kolegę, który niedawno zaczął grać w tego typu produkcje. Całe życie na strzelankach i tego typu rzeczach. Nie sądziłem, że w ogóle przez sekundę wysiedzi przy takim nowym Tormencie. A on go ukończył, i bardzo mu się podobało. Tyranny ukończył, i mówi, że niezłe. A PoE? Przeszedł, ale mówi, że się po prostu Z-M-U-S-Z-A-Ł.
A na koniec, tak już osobiście, ktoś mi wyjaśni dlaczego Obsidian zbiera na drugą część pieniądze na kickstarterze? Dlaczego w ogóle tak wielka firma zbiera pieniądze na produkt, który potem i tak za inne pieniądze sprzeda? Jeszcze rozumiem, że zbierali na pierwszą część, bo producenci nie chcieli dać kasy, bo nie było wiadomo czy produkt się przyjmie. Ale się przyjął. Zbieranie pieniędzy na dwójkę jest już niczym innym niż niskim skokiem na kasę i wkręcanie ludzi w dwukrotne płacenie za produkt. Ludzie, którzy to wspierają, niech się zastanowią nad swoją naiwnością. Może jeszcze zacznijcie wysyłać pieniądze do piekarni, która wam piecze chleb, który potem kupujecie. Powtarzam: to jest pierdzielony Obisidian, wielkie studio, a nie jacyś debiutujący goście z piwnicy na utrzymaniu rodziców.
Nudna fabuła, nudne dialogi, nudni towarzysze, nudny - maksymalnie powolny - system walki. Sztuczne wydłużanie i utrudnianie rozgrywki na każdym kroku. Gdyby na rynku nie było takiej posuchy i - po latach - wielkiego zapotrzebowania na tego typu produkcje, PoE powszechnie otrzymywałoby oceny o trzy oczka niższe. Przy BGII to ona nawet nie stała.