
Zabrałbym ze sobą Kratosa, który lubi spędzać czas gromiąc różnych bogów i tytanów. Chętnie zobaczyłbym od boku czy poradzi sobie ze Śpiącym Rycerzem z Giewontu tak samo łatwo jak poszło mu z Kronosem. Po tym spotkaniu Tatry na pewno nie przypominałyby tych, które znamy.