Miałem ciekawy przypadek z tym rozszerzaniem fabuły. Jak dodatkowe materiały mogą zmienić odbiór "podstawki".
Moją pierwszą stycznością z DragonAge była książka o królu Maricu. Dopiero później zagrałem w jedynkę. W książce wątek mrocznych pomiotów był epizodem (przynajmniej tak to zapamiętałem). Byłem trochę zaskoczony fabułą pierwszej gry, że skupili się na tym wątku pobocznym tak mocno. Gdy wychodziły kolejne części, byłem jeszcze bardziej zaskoczony żalem w internecie, że szarzy strażnicy stopniowo odstawiani są na bok (przecież dla mnie zawsze byli poboczni :) ).