Pisałem o agnostycyzmie. To czy będzie on teistyczny, czy ateistyczny zależy już od tego czy wierzysz, czy nie.
Już dobrze, nie wciekaj się. Może Atena doda ci na tyle mądrości, żebyś to zrozumiał.
No fajnie, fajnie. Dowiedziałeś się, że agnostycyzm odnosi się do kwestii nierozpoznawalności / niemożliwości poznania Boga. Czyli to, o czym wczoraj pisałem.
A wiesz też, że teizm i ateizm nie odnoszą się do rozpoznawalności, tylko do wiary? I to nie są jednoznaczne pojęcia?
Tak, to jest powód twojej frustracji. Nie to, że zobaczyłeś informację, która godzi w twoją błędną wizję świata i teraz od kilku godzin wściekasz się z tego powodu.
Widzę, że bardzo cię to rozwścieczyło, hopkins. To dobrze. Dobrze widzieć, że jednak myślisz o tym temacie. Fakt, że panicznie boisz się odpowiedzieć merytorycznie i wolisz wklejać obrazki, z których tylko ty się śmiejesz, ale jednak temat cię zajmuje. Może dzięki temu w końcu kiedyś zaczniesz myśleć czym jest wiara, a czym pewność istnienia.
Przecież ty nie rozumiesz (albo udajesz, że nie rozumiesz) podstawowych pojęć i nawet w jednym poście stosujesz zamiennie wiarę, wyznawanie i przekonanie. Po co pytasz o wiarę, skoro odpowiedzią ma być agnostycyzm (lub gnostycyzm)? To jakbyś na pytanie czy masz cukrzycę odpowiadał "lubię placki".
Widzę, że masz srogo wywalone na kwestie teologiczne i to nie one skłaniają cię do pisania w tym wątku, więc spytam jeszcze raz: z czym tak naprawdę masz problem?