Kiepskie strzelanie, mało dopracowana eksploracja oraz zadania poboczne.
Grę ratują dobrze napisani bohaterowie oraz drzewka dialogowe.
Solidna strzelanka z ulepszaniem broni, szukaniem sekretów oraz supermocami. Twórcy nie wypełnili niestety wszystkich obietnic, zapowiadając w pełni staroszkolną strzelankę, jednakże ogółem nie poszło źle.
Gra ewidentnie zmusza do wydawania pieniędzy nad wszystko inne, to może nie jest zaskoczeniem, ale jeśli prześledzi się historię gier MtG, to szybko staje się jasne jak właściciele marki przekładają zysk nad wszystko inne.
Animacje jak i sam układ interfejsu jest leniwą i nudną zżynką z Hearstone'a, co jest dziwne odkąd MtG ma kilkadziesiąt lat więcej doświadczenia w tych dziedzinach. Animacje kart są często brzydkie, z kiepsko animowanymi modelami, wyłaniającymi się z kart na kilka sekund.
Sympatyczna gra oparta na zdobywaniu i przetwarzaniu surowców. Taki sobie element zręcznościowy (walka z przeciwnikami w lochach), ale nie jest na tyle dominujący by mógł być poważną wadą.
Dragonfall ulepsza w zasadzie wszystko to, co w Returns było słabe i niedopracowane.
Słaba. Fabuła jest nudna, brak rozbudowanego przygotowywania się do akcji, polega się tylko na najemnikach zamiast stałej drużyny (wiem że to pasuje do klimatu, jednak ci najemnicy nie są zupełnie charakteryzowani, to tylko dodatkowa para rąk trzymająca broń).
Doceniam, że z biegiem czasu okazała się solidną podstawą do stworzenia świetnego Dragonfalla.