Kian18

Kian18 ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

28.07.2020 10:57
odpowiedz
Kian18
11

Wen-Chi Lee. Szczerze, to grałem kiedyś w Postala 2. Nie ukończyłem go, bo chyba utknąłem gdzieś na kawie między czasami ładowania mapek :D
Tym razem po wielu latach dobrnąłem do końcowych napisów.
Przyznam Ci rację, że akurat arsenał w tej grze jest świetny, a zabawy z paliwem i zapałkami dają niesamowite uczucie siania chaosu. Fun jest :)
Największy problem tej gry dla mnie, tkwi w tym, że po tylu latach oraz masie łatek ten tytuł sprawia wrażenie, jakby nadal tkwił gdzieś na granicy bety a finalnego produktu. Z tego faktu, zdają sobie sprawę chyba jednak sami twórcy, nabijając się podczas kampanii ze swojego dzieła.
I wszystkiego innego przy okazji :)
Za ten dystans, Postala 2 cenię :)

Ps. A w wolnej chwili, sprawdzę co chorego jeszcze udało się upchnąc w Paradise Lost :)

post wyedytowany przez Kian18 2020-07-28 10:59:36
26.07.2020 15:48
😐
odpowiedz
2 odpowiedzi
Kian18
11
6.0
PC

Postal 2 to taki dziwny twór. Nie można odmówić tej grze specyficznego klimatu, podlanego olbrzymią dawką czarnego humoru. Całość jest absolutnie pozbawiona powagi i nabija się ze wszystkiego oraz ze wszystkich, a kolejne absurdalne sytuacje, w jaki ta prymitywna historia pakuje gracza, często dają ubaw. Słowem, jest tak głupio, że aż śmiesznie.
No i na tym cały pomysł na postala się kończy, bo jeśli wziąć pod uwagę aspekt techniczny to jest kiepsko.
Ja wiem, że wielu powie, że tu nie o grafikę chodzi itd, no ale kurr... Ta gra wygląda i brzmi jak gówno, czyli reasumując dokładnie tak jak wyglądała w dniu premiery :) animacja postaci to czyste zło, mało tego, cała ta patatajnia potrafi chrupnąć, a nawet wywalić do pulpitu. Szczytem wszystkiego jest mapa podzielona na ekrany ładowania, jakby poszczególne strefy były jakieś olbrzymie. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z malutkimi mapkami... W 1994 roku twórcy doom'a tworzyli bardziej rozległe etapy! Postal natomiast daje jakiś większy teren działań, ale tak srogo pocięty, że po czasie, ciągłe wczytywanie zaczyna irytować i męczyć...
Warto też się zatrzymać przy broni. Arsenał jest dość nietypowy - to na plus... I o ile broń biała, bardzo różnorodna przyznam, z alternatywnym trybem działania daje radę to, już spluwy i strzelanie zrealizowano beznadziejnie. Mam wrażenie nawet, że pierwotnie twórcy nie mieli chyba nawet zamiaru wprowadzać broni palnej. Nie dość, że jest jej śmiesznie mało, to jeszcze gra nie potrafi zaliczać np headshotów... To znaczy zalicza je kiedy chce :) raz wystarczy jeden strzał z shotguna z większej odległaści by cel z wrażenia stracił głowę, a innym razem można władować serię prosto w twarz i natychmiastowego efektu nie ma. Nie wiem, nie rozgryzłem jak to działa. Może powodzenie ataku odbywa się na zasadzie rzutu kośćmi a za tymi szpetnymi teksturami stoi jakiś system D&D? :)
Postal 2 jest przereklamowany... Tak, tak pozwala się dobrze bawić, pośmiać jeśli komuś nie straszne takie bzdurne, prześmiewcze tematy i nie będę z tym dyskutował. O ile nie można powiedzieć, że jest to tytuł bardzo zły, o tyle nazwanie tego grą kultową, czy stwierdzenie, że jest to gra która stawia na grywalność a nie grafikę to już przesada.
Technicznie to pod każdym względem produkt sprawiający wrażenie sklejonego na ślinę. Zarówno pod względem grywalności jak i również pod kątem audiowizualnym.
Nie powiem, że nie warto spróbować zagrać, z tym, że biorąc pod uwagę często bardzo optymistyczne opinie, można się jednak... rozczarować.

01.06.2020 19:19
👍
odpowiedz
Kian18
11
9.0
PC

Świetna gra. Pierwsza klasa, zabawa nieziemska.
Powrót do tej gry po latach to czysta przyjemność :)

30.04.2020 21:56
odpowiedz
Kian18
11

Zasługuje na uwagę ze względu na naprawdę niesamowitą grę aktorską. To co tutaj się wyrabia w przerywnikach to naprawdę klasa. Oklaski.
Rozgrywka natomiast jest przeciętna, czego też bardzo żałuję… Gra się w to topornie, klatki lecą, system walki jest skopany, chaotyczny, nie dający wielkiej frajdy. Brakuje mi tutaj elementów platformowych, które aż się proszą o ich zastosowanie, biorąc pod uwagę zręczność bohaterki…Tutaj tylko idziemy i tłuczemy, bawimy się z udziwnionym systemem walki, a nie z samą grą, ewentualnie strzelamy mając możliwość kierowania pociskami w locie.
Mało urozmaiceń.
Warto zagrać dla fajnie wykreowanych postaci i ładnych widoków.

post wyedytowany przez Kian18 2020-04-30 21:57:44
25.04.2020 16:32
👎
odpowiedz
Kian18
11

Czasami w grach RPG niewidzialne ściany odbierają mi poczucie tego, że mogę sobie pójść gdzie tylko zechcę, gdy tylko widzę to na horyzoncie... W grze rajdowej niewidzialne ściany, które pojawiają się na wytyczonej z góry trasie sprawiają natomiast, że nie za bardzo wiem jak się w ogóle w grze bawić.
Bardzo to słabe i posklejane na szybko.
Byle jaka gra.

18.03.2020 21:06
odpowiedz
Kian18
11

Zgadzam się w stu procentach.
Gra jest genialna nawet dziś, model jazdy świetny, wymagający.
To co dzieje się na trasach i z nimi samymi w ciągu wyścigu - bajka. Trzeba uważać na każdy detal, odłamek wyrzucony na tor.
Wyścig to góra pięć okrążeń pompowanego skupienia a zwycięstwo daje satysfakcję :)

post wyedytowany przez Kian18 2020-03-18 21:06:42
18.03.2020 20:55
odpowiedz
Kian18
11
9.0
PC

Świetna gra, mimo upływu lat.

Na trasie chaos, przeciwnicy agresywni, nieprzewidywalni.

Trasa zmienia się po każdym okrążeniu, muzyka pompuje moc całej rozpierduchy.

Bawi do dziś, a fizyka nadal jest genialna.

05.03.2020 10:59
😡
odpowiedz
Kian18
11
6.0
PC

Mam bardzo mieszane odczucia odnośnie Call of Cthulhu.
Kiedyś miałem okazję w to zagrać, ale na pewnym etapie pojawiał się błąd uniemożliwiający ukończenie rozgrywki i dałem sobie spokój. Niedawno jednak zakupiłem grę na Gog i ów problem nie istnieje, a ja mogłem ukończyć przygodę.
Pierwsze wrażenie po powrocie po latach?
Gra wciąga jak bagno.
Duża w tym zasługa klimatu oraz miejsca akcji. W starej rybackiej wiosce czuć unoszącą się w powietrzu mroczną tajemnicę powiązaną ze śledztwem, które prowadzimy. Mieszkańcy nie chcą współpracować, miejscowa policja wręcz utrudnia nasze zadanie. Ponadto każda postać wygląda dziwnie i nienaturalnie, spławiając nas nieco upiornym, ochrypłym głosem.
Jedynie kilka osób zdaje się wiedzieć coś więcej, co się dzieje, ale i one ewidentnie boją się mówić. Tak więc początkowo zbieramy poszlaki, czytamy wskazówki, skradamy się próbując pchnąć historię do przodu.
A ta  jest naprawdę dobra i wciągająca. Początek pobytu w tym ponurym otoczeniu robi niesamowite wrażenie. Uczucie narastającego napięcia bezustannie rośnie a różnorodność rozgrywki pozwala dobrze się bawić.
Wspomniane zagadki i momenty które pokonujemy unikając wrogów, z czasem zostają doprawione ucieczką po dachach, obławą na naszą postać, w pewnej chwili otrzymujemy broń palną. Wszystkie elementy zdają się być wyważone, a żaden z nich nie jest dominującym dla rozgrywki. Nasz bohater jest przy tym bardzo kruchy. O tym że nie jesteśmy niezniszczalni, przypomina nam to jak się poruszamy i to jak postrzegamy otoczenie. Przykładowo - gdy spadniemy z większej wysokości, skutkuje to raną nogi, co przekłada się na to, że postać porusza się znacznie wolniej. Uszkodzone oko wpływa na ostrość widzenia a postrzelona ręka utrudnia celowanie z broni. Co ciekawe wszystkie urazy leczymy z menu ekwipunku, zebranymi środkami pierwszej pomocy, co jest konieczne, bo i można się tu najzwyczajniej wykrwawić. Ten pomysł do pewnego momentu też przypadł mi do gustu, jak cały początek właściwie - to był pierwszy dzień przygody.

Cała reszta jednak, już taka dobra nie jest niestety. Fabula siada, a twórcy po rewelacyjnym wstępie idą w zupełnie inną stronę. Mniej więcej w połowie gry cała atmosfera ulatuje, by już do końca nie wrócić. Możliwe, że to za sprawą tego, że otrzymujemy narzędzia do walki. Większość problemów z czasem pokonujemy argumentem siły, a gra z horroru przeistacza się w FPS'a. Wyjątkowo topornego z resztą. Pewna ociężałość w sterowaniu, sprawdzała się w wolniejszych etapach, ale nie w chwilach gdy po ekranie zaczyna biegać grupa uzbrojonych przeciwników. Nagle wszystkie świadczące o wyjątkowości gry pomysły, stają się irytujące. Otrzymywane obrażenia nijak nie mają się do tego co dzieje się z naszym ciałem. No bo jak wytłumaczyć to, że krab sięgający nam do kostek, zadaje ranę na klatce piersiowej?
Nie lepiej jest z tym, jak wyglądają nasze próby likwidacji niebezpieczeństw. Przy jednym podejściu przeciwnik pada jak mucha po strzale w głowę... Gdy za chwile powtarzam etap ten sam typek po kulce w czerep, nie jest wzruszony tym co się właśnie stało i oddaje śmiertelnym odwetem :) takich przypadków jest więcej. Dlaczego raz, strzał z metra, ze strzelby nie jest w stanie powalić przeciwnika, a w innym  wypadku ta sama strzelba kładzie duet oddalonych wrogów jednym pociągnięciem spustu? Nacisk na akcję nie pasuje też do systemu leczenia,który trwa dość długo, a czasu na lizanie ran brak. To wszystko zaczyna mocno ciążyć. Dodatkowym gwoździem do trumny jest to, że szybkiego zapisu tutaj brak. O ile we wczesnej fazie gry to nie bolało, to w momencie gdy tytuł staje się udziwnioną grą akcji, ze strzelaninami, unikaniem pułapek, ucieczkami i skakaniem nad przepaściami, cała dobra zabawa się kończy. Punkty zapisu są zbyt mocno od siebie oddalone przez co spore kawałki trzaba powtarzać - i to często dlatego, że idziemy sobie przykładowo dość długim, krętym tunelem a tu nagle podłoga się pod nami zapada. Fajnie. Następnym razem podczas tego spacerku wiadomo, żeby w tym miejscu uważać. A i przy następnej próbie może też nie zaskoczy nas ten potwór przyczajony za zamkniętym drzwiami? :) A innym razem... I tak dalej,
aż w końcu znajdziemy upragniony punkt zapisu...

Bardzo trudno jest ten tytuł polecić, równie trudno jest go nie polecać w ogóle. Mniej więcej pierwsza połowa jest świetna, ale już druga koszmarna (nie mająca wiele wspólnego z horrorem). I o ile bardziej lubię gry w stylu Resident Evil gdzie walka jest nieodłącznym elementem, a taki Outlast wydaje mi się zbyt ograniczony pod względem rozgrywki, to w Call of Cthulhu elementy akcji zupełnie popsuły mi odbiór gry jako całości - głównie tym, że irytowały, były toporne i nie pasowały do wstępnych założeń gry.
A szkoda.

post wyedytowany przez Kian18 2020-03-05 11:04:03
18.12.2019 22:30
odpowiedz
Kian18
11
7.0
PC

Fajne i wymaga sporo cierpliwości.
Większość etapów jest ciekawa i przemyślana, występuje też spora ich różnorodność.
Przyznać, też muszę, że gra wydała mi się długa, ale to za sprawą ciągłej potrzeby biegania po sporych planszach z gratami i kluczami potrzebnymi do uruchomienia jakiegoś mechanizmu. Tu pojawia się też problem bo chwilami mam wrażenie, że twórcy umieścili rozwiązania zagadek ze zbyt oddalonomi od siebie elementami popychającymi przygodę do przodu...
I tak wspinamy się, skaczemy i biegamy w kółko, a niestety Indiana nie jest tak mobilny jak np. Lara Croft przez co chwilami mocno się to wszystko rozciąga w czasie. W większości przypadków rozwiązanie problemu daje satysfakcję, ale zdarzają się momenty mocno przesadzone i absurdalne, wymagające zbierania złomu, przy użyciu innego złomu, metodą "wszystko na wszystkim" - a w ekwipunku mamy klamot, który może przecież rozwiązać problem natychmiastowo...
Byłoby to ok w klasycznej przygodówce, ale nie w grze w której można zginąć na każdym kroku...
Gra jednak na plus :) Klasyk :)

10.11.2019 19:56
odpowiedz
Kian18
11

Kiedy kiedyś zagrałem w GoW 2 na zasłużonym ps2 byłem naprawdę zachywycony.
Teraz po tylu latach powróciłem do Kratosa w zremasterowanej wersji i co mogę powiedzieć – emocje takie same. Poznałem przy okazji pierwsza część .
Mam wrażenie, że tu nic się nie zestarzało. Wiadomo, że teraz graficznie gry wymiatają, kolejne generacje robią swoje, ale Bóg Wojny wypada bardzo estetycznie. Majestatycznie wręcz. Wszystko co przewija się przez ekran wciąga, wrzuca w wir wydarzeń tej zakręconej mitologicznej przygody. Znane mity są wplecione zręcznie w historię, postacie które przewijają się przez opowieść są rozpoznawalne i świetnie wdrążone w całość. I choć fabularna całość może wypadać różnie w zależności od gustu to już epickości odmówić jej nie można, ponieważ ta wyrywa się ponad skalę.
Rozgrywka to natomiast istna bajka, i choć stosunkowo prosta, wymusza stosowanie różnych taktyk w zależności o rodzaju przeciwników. System walki jest odpowiednio zróżnicowany i efektowny, pozwala z satysfakcją tłuc hordy mitologicznych stworów. Wisienką na torcie są spotkania z bossami i to co Kratos wyczynia w starciach z nimi. Szalone finishery wypadają znakomicie, jest brutalnie i efektownie. I choć w obydwu częściach pojawiają się momenty irytujące i dające w kość nagłym wzrostem trudności w których pozostaje liczył na szczęście, to zabawa jako całość wypada świetnie.

Gorąco polecam.

post wyedytowany przez Kian18 2019-11-10 19:58:22
28.08.2019 12:15
odpowiedz
Kian18
11

Gra nie jest najgorsza, ale jak na przygodę w otwartym świecie, z postacią z nadprzyrodzonymi mocami wypada tak sobie...
Założenia podobne do "Prototype" z tą różnicą, że repertuar zdolności jest mniej róźnorodny, czyniąc Infamous raczej strzelanką tpp (zrobioną całkiem dobrze) . Wszelkie umiejętności opierają się tutaj na korzystaniu z elektryczności i tak mamy zwykły elekryczny strzał odpowiadający za pistolet, piorun z przybliżeniem, zamiast snajperki, granat elekryczny, albo elektryczną... wyrzutnię rakiet? Do tego dochodzi jeszcze kilka umiejętności związanych z parkourem, ale te też nie są jakieś wyjątkowo wyszukane - ślizg po linach wysokiego napięcia, skok z wysokości zadający obszarowe obrażenia...Te akcje wymagają jednak dostania się na budynek i tu jest problem. Wspinanie nie jest tragiczne, ale w momentach, gdy trzeba, albo zwyczajnie chce się wejść gdzieś wysoko, gra traci na dynamice. W prototype postać biegała po ścianach, było bardzo dynamicznie - nawet Just Cause bez użycia super mocy stawiało na większą mobilność.
Tutaj parkour nie pasuje do pomysłu gry, nie w takiej formie.
Fabuła też nie jest jakaś odkrywcza. Fajnym jej dodatkiem jest natomiast możliwość podejmowania decyzji - te mają wpływ na to, jak jesteśmy postrzegani przez mieszkańców miasta - można więc skończyć grę nie jako bohater, lecz łotr. Dodatkowo dostaje się poprzez ten wybór, dostęp do innych wariantów posiadanych mocy.
W samym mieście natomiast wykonujemy szereg misji głównych i pobocznych. Te priorytetowe są z reguły ciekawsze, ale co z tego, jeśli po jednorazowym wykonaniu zadania głównego, jego motyw i schemat jest następnie wałkowany w kolejnych misjach pobocznych... Przez ten brak róźnorodności, gra szybko staje się monotonna i wtórna.
Nie razi to tak bardzo w niezbyt długich sesiach a tytuł może zapewnić sporo rozrywki w mniejszych dawkach.
Nie ma tutaj jednak czegoś takiego, co nie pozwala oderwać się od konsoli.

Przyzwoity tytuł, ale zrobiony trochę bez wyobraźni, bez pomysłu oraz dawki szaleństwa potrzebnej w tego typu produkcjach.

28.02.2019 22:02
odpowiedz
Kian18
11
3.0
PC

Najgorszy nfs w jakiego grałem. Właściwie to najgorsza gra w jaką ostatnio grałem.
Model jazdy nie sprawia przejemności, auta są ociężałe, brak im zwrotności.
Przerywniki pokazujące istotne zdaniem twórców akcje jak np. zniszczenie radiowozu kompletnie wytrącają z rytmu i pomagają w zaliczeniu dzwona, gdy akurat kamera przywróci kontrolę nad pojazdem, tuż przed czołowym zderzeniem, albo zakrętem nad przepaścią. Jest jeszcze opcja "powrotu" która ratuje z takich opresji. Ta funkcja też jest jednak irytująca - zdarza się, że gra "cofa" za nic! Potrafi też załadować zapis za wyjechanie połową auta na pobocze przy unikaniu karambolu, za delikatne ścięcie zakrętu albo przekroczenie choćby lusterkiem docelowej trasy. Słowem to co ma pomagać, jeśli coś pójdzie nie tak, na dobrą sprawę, psuje grę i totalnie grzebie ciągłość i tempo wyścigów.
Wspomnę jeszcze o skryptach. Tych jest tyle, ile mieści w sobie dowolna część CoD.
Prowadzi to do tego, że czasami gdy walka ma trwać do ostatniego metra, nie można wyprzedzić przeciwnika zbyt szybko (no chyba, że ten akurat w coś niefortunnie przywali) - początek wyścigu więc wygląda chwilami tak, że sypiemy 320km/h a oponent
ucieka nam na mapie jakby poginał sokołem milenium, by na ostatniej prostej dać się wyprzedzić, tak dla podniesienia emocji, zaraz przed metą. W drugą stronę też to się zdarza :) Możemy zapomnieć o istnieniu rywala zostawionego daleko w tyle, tylko po to, by ten w magiczny sposób wyrósł nam spod ziemi gdy scenarisz tak sobie zachce :)
Na plus tylko muzyka i w sumie ładne widoczki rozciągające się na horyzoncie.

28.11.2013 21:21
odpowiedz
Kian18
11

Kujawa. Po przeczytaniu Twojego wpisu, już nawet opinii na temat gry nie oczekuję. Chyba tylko tego, żeby odbiorca wypowiedzi tak w miarę zrozumiał o co Ci chodzi.
Będzie miał z tym pewnie problem :)

28.11.2013 21:02
odpowiedz
Kian18
11

Wchodzę tu często z chęcią przeczytania opinii na temat moim zdaniem ciekawej gry. Gram na PC. Mimo to Ryse to dla mnie... Dość ciekawa propozycja... I czego tu się dowiaduję? O produkcji ? Co tu widzę? Opinie? Może czasem. heh.
Dominuje jeden wielki pieprznik. Wojna na temat sprzętu na jakim gracie.... Ładny cyrk... Chory cyrk.
Chore przekonania.
Choć wszyscy lubicie grać... Tak samo.
Żal.

15.02.2012 13:38
odpowiedz
Kian18
11

Gra bardzo przeciętna. Początkowo zagadki wydają się ciekawe, lecz na dłuższą metę można odczuć znużenie i wszechobecną schematyczność. System "walki o przetrwanie" to obłęd, nie przyłożono się do niego w ogóle.

11.11.2011 00:55
odpowiedz
Kian18
11

Na długie wieczory, które właśnie nas graczy zastały? Takiej gry sportowej, ze świeca szukać... Fenomenalna animacja, grafika przede wszystkim - grywalność, emocje, satysfakcja płynąca z gry. Ostatnie sekundy, rzut za "3", zwycięstwo... Polecam. Magia sportu w zasięgu ręki... Magia której można doświadczyć samemu.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl