ketyow

ketyow ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

27.09.2017 14:51
odpowiedz
ketyow
7
8.5
PC

Fabuła i klimat. Dwa słowa oddające charakter tej gry. Choć rozwój fabuły w dużym stopniu toczy się przez oklepane już znajdowanie różnych wiadomości, tudzież starożytnych napisów, można uznać, że w tym wypadku jest to ok - jest to dość typowy już ostatnio kompromis w grach eksploracyjnych czy walking simulatorach, który mnie na szczęście jeszcze nie zmęczył.

Co więc w tej fabule mamy? Lądowanie na obcej planecie, która okazuje się skrywać swoje tajemnice - szybko okazuje się, że istniało na niej inteligentne życie, co oczywiście wzbudza ciekawość - czy nadal gdzieś ono istnieje, a jeśli nie, to co spotkało tę dawną cywilizację?

Nie można powiedzieć, abyśmy otrzymali jasną odpowiedź na wszystkie nasuwające się pytania, dlatego na stronie gry toczą się długie dyskusje dotyczące interpretacji pewnych zajść. Nie jest jednak tak, że gra zostawia nas bez żadnych odpowiedzi, co prowadziłoby do frustracji - jest to w tym wypadku raczej pozytywne, gdyż wciąż myślimy o grze po jej zakończeniu.

Klimat z kolei jest niesamowity. Sporo czasu spędzimy w podziemiach, rozświetlając sobie ciemności pochodnią lub latarką, a to na co w nich natrafimy będzie budowało atmosferę grozy. Chwilami gra przypominała mi wręcz dungeon crawlera - tylko bez walk. Nie jest to jednak horror straszący w sposób nagły - nic tu nam nagle nie wyskakuje na twarz - a poprzez długotrwałe budowanie atmosfery samotności i nieznanego. Nie dostajemy do rąk żadnej mapy, a opcjonalne ukryte jaskinie potrafią być skomplikowane w budowie i ze dwa razy zdarzyło mi się na trochę zgubić, co w zasadzie też sprzyjało klimatowi - czy uda mi się znaleźć wyjście nim skończy mi się woda?

Gameplay dostarcza wiele przyjemności, choć należy tutaj nadmienić, że nie jest to prawdziwy surwiwal - to tylko gra eksploracyjna z jego elementami. Wody i jedzenia znajdujemy tak duże ilości, że w zasadzie stają się elementem pomijalnym, przyjdzie nam jednak mierzyć się z bardzo uprzykrzającymi życie (ale nie rozgrywkę) warunkami atmosferycznymi - nie zawsze będziemy mogli pozwolić sobie wskoczyć do wody, żeby nie przemarznąć, a niejeden raz dostaniemy w głowę odłamkiem meteorytu, jeśli w porę nie schowamy się za zasłoną. Przejście gry nie stanowi jednak trudności, nie jest też zręcznościowo.

Pod względem wizualnym gra stoi na wysokim poziomie - nie ma się naprawdę czego wstydzić (wykorzystano silnik Unreal 4), na laptopowym GTX 1060 śmiga płynnie na najwyższych detalach, zatem optymalizacja jest ok. Pod względem audio jest jeszcze lepiej.

Do czego mógłbym mieć zastrzeżenia? Ja chętnie zobaczyłbym tu jakieś skomplikowane zagadki (jestem fanem dungeon crawlerów, a już szczególnie Legend of Grimrock II), ale tych zasadniczo nie praktycznie żadnych, a już na pewno nie trudnych. Niektórym może nie spodobać się to, że mamy tu tylko iluzję otwartego świata - tak naprawdę gra jest liniowa i nie mamy też wpływu na jej zakończenie. Dla mnie nie jest to wadą, raczej lubię gry, które stoją na pograniczu gry i filmu, po prostu w ładny wizualnie sposób, opowiadają ciekawą i klimatyczną historię, nie zmuszając mnie do zręcznościowych wygibasów (np. SOMA). Jeżeli szukacie surwiwalu - nie tędy droga. To tylko wciąż (rozbudowany gameplayowo) walking simulator.

PS Jeżeli posiadasz - instaluj grę na dysku SSD. Ja wrzuciłem na HDD i ładowała się dość powoli. Po przeniesieniu na SSD czasy ładowania są do pominięcia.

PPS Gra zajęła mi ponad 20 godzin, ale ciężko powiedzieć ile dokładnie - steam nie liczył mi czasu gry w trybie offline. Niestety - to raczej bug, ale w trybie offline większość osiągnięć steam nie zostanie zaliczonych!

27.09.2017 14:50
odpowiedz
ketyow
7
5.0
PC

Spodziewałem się gry eksploracyjnej, czy może walking simulatora z ich głównymi zaletami: ciekawą historią i głębokim klimatem. Niestety, nie uświadczymy tu ani jednego, ani drugiego. Historia jest banalna, można powiedzieć, że pisana na kolanie i nie była w stanie mnie zainteresować. Grę cechuje przede wszystkim nuda. Grafika jest przeciętna, choć na screenach wydaje się piękna. Sekrety nie zachęcają do ich poszukiwania, ani nie dają satysfakcji. Klimatu nie czułem żadnego. Można grę przebiec, jednak nawet w takim szybkim tempie zajęła mi ona 6,5 godziny (czas offline się nie liczy na steam) co uważam raczej za czas stracony. Irytujący jest też fakt, że nie działa adaptacyjna ekspozycja ekranu, więc kiedy wchodzimy do ciemnych pomieszczeń (a spędzamy w nich ze 40% gry) naprawdę ciężko cokolwiek zobaczyć. Nie pomoże tutaj suwak jasności, który jedynie zmniejszy kontrast. Wobec tego grać należy w mocno wyciemnionym pomieszczeniu.

Grę można raczej odpalić dzieciom, chwilami przyjemnie jest szybko pobiegać i poskakać, ale nie wynagradza to zwyczajnej nudy w grze. Nie jest to pozycja dla fanów gier z bogatą historą, w których jest ona wciągająca i cały czas zmusza się do zastanawiania nad tym, co odkryjemy dalej. Zaskakuje mnie ponad 90% pozytywnych opinii na Steam, ja niestety nie poczułem w tej grze żadnego uroku.

27.09.2017 14:49
odpowiedz
ketyow
7
5.0
PC

Pierwsza rzecz jaką trzeba wyprostować to fakt, że gra jest raczej platformówką niż przygodówką. Być może to jedno zdanie spowoduje, że nie zmarnujecie swoich pieniędzy, jeśli czegoś więcej w niej szukacie.

Niestety, fabuła w grze niemal nie istnieje - rozbijamy się na obcej planecie i zbieramy surowce, które mają nam umożliwić tytułowe "dzwonienie do domu" po pomoc. Wprawdzie napotykamy na pozostałości wymarłej cywilizacji i była furtka dla obszycia gry jakąś historyjką, jednak twórcy nie zdobyli się na kreatywność i zasadniczo wykorzystujemy jedynie pozostałości budynków jako schrony przed burzami piaskowymi.

Całość rozgrywki to wspomniane zbieranie surowców umożliwiających przeżycie (leczenie, paliwo dla napędu odrzutowego, energia do szybszego poruszania się i tworzenia teleportów). Potencjał był, jednak nie dostaniemy tutaj żadnych łamigłówek czy wysilania szarych komórek na zasadzie "jak połączyć te teleporty, aby pójść dalej". Przeciwnie, większość przeszkód to przeszkody typowo terenowo-zręcznościowe - przez wszystkie mapy nosimy ze sobą drugiego robota, który nie jest w stanie samodzielnie poruszać się po wzniesieniach, zacina się na każdym najmniejszym schodku, co chwila zostaje gdzieś z tyłu i trzeba po niego wracać, a na dodatek nieustannie trzeba go chować w budynkach czy jaskiniach podczas burz piaskowych, śnieżnych czy deszczu (inaczej koroduje i grozi mu uszkodzenie). Naprawdę dawno już nie grałem w grę, w której tak często musiałem używać wczytywania poprzedniego stanu, bo skądś spadłem.

Ponadto drugą, chyba jeszcze gorszą przeszkodę, stanowi koszmarne oskryptowanie gry. Zdarzało mi się błądzić po naprawdę sporych mapach godzinami, zaglądając w każdy ich kąt i zwyczajnie nie wiedząc co mam dalej zrobić i dokąd iść. A że większość czasu gram będąc poza cywilizacją, nie mając internetu, zwyczajnie utknąłem w paru miejscach. Bez zaglądania w jakiekolwiek poradniki odkryłem większość secretów w Legend of Grimrock II, większość gwiazdek w The Talos Principle, a tutaj poległem na platformówce dla dzieci? Cóż, kiedy wreszcie złapałem zasięg i zajrzałem do internetu, okazało się, że pewne miejsca trzeba odwiedzać w odpowiedniej kolejności, albo stanąć niemal dokładnie w konkretnym miejscu, bo w innym wypadku nie odpali się skrypt i nie będzie można przejść do następego etapu. Szukałem godzinami jednego portalu, bo nie odpalił się jeden skrypt, a potem innego, bo nie odpalił się inny skrypt. Zapewne miałem skrajnego pecha, a mając internet sprawdziłbym co dalej zamiast się denerwować, ale to jednak świadczy o wykończeniu gry.

Czy jednak pomijając te punkty, które nie każdego odstraszą (zręcznościówki i platformówki to nie mój typ gier, ale przecież mają fanów), jest coś czym gra wynagradza te katusze i męki? Cóż, na niezłym poziomie stoją monologi prowadzone przez SI statków kosmicznych. Błędem ze strony twórców było na pewno to, że robocik, który z nami podróżuje, nie ma własnego głosu - wydaje z siebie pikające dźwięki, a jego kwestie musimy czytać, co często jest ciężkie, bo on(a) gada niemal na okrągło, a ja zawsze akurat przez coś przeskakuję i nie mogę śledzić tekstu. Tutaj uwaga - bez znajomości angielskiego może być ciężko, bo nie będziemy wiedzieli co mamy robić - nie ma żadnej mapy, a znaczniki pokazujące dokąd iść są tylko czasami (na dodatek czasami błędnie pokazują nam jeszcze miejsce z poprzedniego zadania i znowu tracimy czas na skakanie). I mówię to ja, przeciwnik wszelkich znaczników, który do tej pory z łezką w oku wspomina jak to "w Morrowindzie to trzeba się było naszukać, żeby pchnąć zadanie do przodu, a w dzisiejszych czasach to tylko bieganie za strzałką i przeklikiwanie dialogów".

I to w zasadzie tyle. Jak wspomniałem, fabuła na minus. Wyborów niemal zero - liniowa do bólu. Dostajemy do podjęcia tylko jedną decyzję pod sam koniec gry - bez względu na to jaką wybierzemy, zakończenie będzie takie samo (ale odblokują się inne osiągnięcia). Jeśli chodzi o osiągnięcia na steam to też zdobycie więcej niż sześćdziesiąt parę procent będzie trudne. Przejście gry bez leczenia się ani razu wykracza poza możliwości mojego pojmowania - masochizmem z mojej strony był już fakt, że w ogóle ją ukończyłem. A leczyłem się setki razy.

Nie jest to też gra z gatunku tych pięknych do pooglądania, choć po screenach wydaje się ładna. Krajobrazy są bardzo jałowe i szybko stają się monotonne. Natomiast to co mnie w tej grze zaskakuje to liczba pozytywnych recenzji. Metacritic nie był już jednak tak łaskawy. Ani ja nie jestem.

27.09.2017 14:47
odpowiedz
ketyow
7
9.5
PC

Po dwójce, w której naprawdę męczyły mnie walki, Infinite wychodzi obronną ręką. Strzelanie jest znacznie przyjemniejsze, poziom trudności nie jest tak wyśrubowany - jeżeli ktoś przechodzi raczej dla fabuły niż zmierzenia się z wyzwaniem w walce to nie ma tu problemu. Tutaj dopieszczeni będą i casuale, i hardkorowcy (tryb 1999).

Liniowość oczywiście stuprocentowa, ale nie jest to większą wadą. Fabuła bardzo dobra (choć nie uchroniła się przed pewną schematycznością), pięknie zaprojektowane poziomy, no i piękne zamknięcie całej historii. Po przejściu zostaje wręcz pustka - mimo, że podstawka to ok. 15 godzin, wystarczy abyśmy mocno zżyli się z bohaterami.

Warto ograć też Burial at Sea - ciekawa wariacja na temat Rapture.

27.09.2017 14:46
odpowiedz
ketyow
7
5.5
PC

Dawno już nie czułem się tak oszukany kończąc grę. Mimo jej oczywistych braków, aż do chwili zakończenia, byłem przekonany, że dam jej pozytywną ocenę - siódemka byłaby chyba rozsądną oceną. Pomimo, że gra składa się w zasadzie z dwóch małych lokacji, a wokół nich rozciągają się kilometry pustych stepów, pomimo tego, że polega ona niemal w całości na chodzeniu między tymi dwiema lokacjami i wykonywaniu nudnych (i identycznych) mini gierek, wydawała się interesująca. Z racji tego, że ciekawiła tajemnica, którą cały czas próbujemy rozwiązać. Co się wydarzyło, kim jesteśmy, jaki jest nasz cel? Trzy pytania, które powodują, że biegamy i wykonujemy te mini gierki, choć już się ich odechciewa.

Bywa, że klikamy kursorem na wszystkim dookoła, bo często nie ma logiki we współdziałaniu ze sobą przedmiotów, albo nie możemy jakiegoś znaleźć, bo leży pod fotelem. Ale nic tam. Jestem starym wyjadaczem, przechodziło się bez solucji gry, w których trzeba było trafić w konkretny pixel na ekranie, znalezienie jakiegoś tam pilota jest do przełknięcia. No więc szukamy czegoś co zbliży nas do rozwiązania zagadki. Czekamy na wielkie odpowiedzi i... koniec. Nie ma. Do przeczytania dziesiątki papierków walających się po jurcie - niewiele nam one powiedzą.

Gra posiada już język polski, co niektórym może to zadanie ułatwi (choć tłumaczenie jest paskudne, ale nie będę go tutaj oceniał), ale nie do końca. Bo tak się składa, że są specjalne notatki, poukrywane dobrze (są za nie achievementy na steam), na tyle dobrze, że przy standardowym i nawet dość uważnym przechodzeniu gry, nie znalazłem żadnej. Ani jednej. A w nich prawdopodobnie dopiero pojawiają się jakieś wyjaśnienia lekko rozjaśniające fabułę. Lekko, bo na steamie dyskusja (po angielsku) jest bardzo, bardzo długa, a i tak ostatecznie nikt chyba nie wie o co w grze chodziło. Mało też kto te notatki znalazł (wg achievementu mniej niż 3% graczy).

W pierwszej chwili postanowiłem jeszcze poszperać w necie za tym co w grze przegapiłem, rozjaśnić coś sobie, bo naprawdę chciałem wiedzieć o co chodzi, ale po dwóch godzinach czytania różnych domysłów, wciąż mam tak dużo pytań bez odpowiedzi, wciąż tak dużo rzeczy zwyczajnie nie trzyma się kupy i nie ma sensu, że dochodzę do wniosku, że autorzy chyba sami nie wiedzieli o co im chodzi. Ładna grafika, początkowo bardzo fajny klimat, ale co z tego, kiedy to wszystko zaprzepaszczone.

Nie kupuję gry po to, żeby oglądać na youtubie jak ktoś przez kilka godzin biega i szuka notatek, bo bez nich gra nie ma najmniejszego sensu. Ale naprawdę - w przypadku tej gry lepszy będzie jakiś Let's Play niż płacenie...

Choć klimat i grafika urzekają. Do tego stopnia, że wciąż chciałoby się bardzo takiej gry, tylko rozwiniętej i dobrze wykończonej.

27.09.2017 14:39
odpowiedz
ketyow
7
8.0
PC

Bardzo ciekawa koncepcja. Rozgrywka jest żywcem wyjęta z Odysei Kosmicznej - jesteśmy na statku kosmicznym - my oraz statkowa sztuczna inteligencja. Co do której szybko nabieramy wątpliwości, czy aby jest godna zaufania. Gameplay ogranicza się praktycznie do poruszania i ręcznego wpisywania poleceń bądź pytań w konsoli komputerów sztucznej inteligencji. Jest to więc rozmowa z botem, która potrafi potoczyć się w różnych kierunkach, a SI zaczyna mieć o nas własne zdanie.

Oczywiście konieczna jest znajomość języka angielskiego i to na tyle dobra, aby konstruować proste zdania dla komputera. Opowiedziana przez grę historia może głowy nie urywa, ale trzyma się kupy, a sposób rozgrywki jest interesujący i aż prosi się o więcej (o prawdziwą SI!).

Gra jest krótka, kiedy przechodziłem po raz drugi, znając już co gdzie i jak - wyszła może z godzina. Ale pierwsze przejście i mnóstwo pytań do komputera, by wyciągnąć informacje o losach poprzedniej załogi to już dobre cztery godzinki (choć parę razy miałem zastój, bo przegapiłem parę szczegółów). Właściwie druga rozgrywka jest nawet wskazana - by tylko spojrzeć na to jak bardzo odmienne będą reakcje komputera, kiedy my się zachowujemy inaczej.

27.09.2017 14:27
odpowiedz
ketyow
7
6.5
PC

Autorzy chyba trochę wzorowali się na Zaginięciu Ethana Cartera. Historia jest dość ciekawa, niestety w grze niewiele jest treści, zajmuje ona około 2,5 godziny i to przy wnikliwym oglądaniu wszystkich przedmiotów dla zebrania osiągnieć na steam. Gameplay dość toporny, dodatkowo gra sztucznie wydłużona jest poprzez bardzo powolne poruszanie się, ale przy całkowitej długości gry nie jest to za specjalnie męczące. Grze można by podnieść ocenę o jedno oczko, gdyby nie jej cena. Płaciłem 10,5 Euro w promocji na Steam, ale wciąż uważam, że przepłaciłem za ilość gry jaką faktycznie otrzymujemy, bo w tej cenie dwie osoby mogą już iść do kina. Większość gry to oglądanie przedmiotów, aby usłyszeć krótki komentarz na ich temat (tudzież jednozdaniowe wypowiedzi postaci), całość zmieściłaby się pewnie na trzech stronach. Ale zasadniczo lepsze to niż pięćset notatek w ogóle nic nie wnoszących do fabuły, jak to w niektórych grach ostatnio bywa. Plusem gry jest za to klimat - historia może lekko moralizująca i smutna. Nie jest to gra zła, ale daleko jej do rewelacji jakich można by się spodziewać po jej zatrważająco pozytywnych ocenach.

post wyedytowany przez ketyow 2017-09-27 14:34:58
20.07.2017 23:41
ketyow
7

Fragment o którym mówisz nie był w najmniejszym stopniu wymagający zręcznościowo. Był za to wymagający intelektualnie. W zasadzie był to jedyny fragment w grze, w którym trzeba było odrobinę pomyśleć (a szkoda, zagadki dobrze by jej zrobiły). Wystarczyło

spoiler start

odpowiednio umiejscowić sobie znacznik teleportu, by ten zręcznościowy fragment wykonać za pierwszym podejściem bez większego problemu.

spoiler stop

Osobiście nie cierpię również fragmentów zręcznościowych w tego typu grach, dlatego pozwolę sobie sprostować, że nie ma się czego obawiać.

23.01.2017 12:14
odpowiedz
6 odpowiedzi
ketyow
7

7 gier w trzy lata to serio dobry wynik? Ja ukończyłem 10 gier w ciągu ostatnich 2 miesięcy (tak, mam teraz bardzo dużo wolnego czasu). Z czego to wynika, konsolowcy tak mało grają? Piractwo aż tak wysokie? Rozumiem, że sporo konsol nie zostało kupione od razu po premierze i jedni mają tych gier 15, a inni dopiero nabyli sprzęt i mają dwie. Ale to mi się nadal wydaje bardzo małą liczbą.

03.01.2017 15:19
1
odpowiedz
ketyow
7
8.5
PC

Godzina gry i trzy godziny czytania interpretacji zakończenia, by odkryć czy ktoś myślał tak samo jak my - niesamowite pole do spekulacji. Od razu chce się przejść ponownie i szukać kolejnych wskazówek. Narrator raczy nas przez całą grę opowieściami - jednak jest aż po kilka wersji tekstów mówionych, zatem przy ponownym przejściu możemy usłyszeć i zobaczyć coś zupełnie innego niż przy pierwszym. Niemal każdy interpretuje wydarzenia jakie zaszły na swój własny sposób, a odpowiedzi na to co się stało jest zatem tyle, ilu graczy. Ale niedopowiedzenia nie są w tym wypadku wadą, a zaletą. Jedna z tych gier, które ciężko skategoryzować, o niesamowitym klimacie, jedna z tych, na temat których po prostu chce się rozmawiać.

03.01.2017 15:00
odpowiedz
ketyow
7

Zawsze chciałem zagrać w Mysta i chyba właśnie tego się po nim spodziewałem. Twórcy nie zaprzepaścili marki i udowodnili, że potrafią zrobić dobrą przygodówkę eksploracyjno-zagadkową. Trzeba sobie jasno powiedzieć: w grze nie ma zbyt wiele story-tellingu, znajdujemy głównie jakieś notatki rozwijające fabułę. Całość skupia się na chodzeniu w każdy kąt, szukaniu wskazówek, rozwiązywaniu łamigłówek (na dość wysokim poziomie, ale wciąż znacznie łatwiejszych niż niektóre gwiazdki w Talosie czy secrety w Legend of Grimrock II). Całość gry można z pewnością bez większych kłopotów ukończyć bez sięgania po poradniki, choć warto wracać w już przeszukiwane miejsca, bo zdarzy się coś przegapić. Zakończenia ciekawe, a grafika rewelacyjna. Całość zajęła mi 16 godzin, ale należę do tych, którzy przeszukują każdy kąt i czasami błądziłem bez celu, byle tylko wszystko rozwiązać samemu, bez internetowych pomocy. Ogólnie gra wywarła na mnie jak najlepsze wrażenie. Trochę dodatkowej historii można dowiedzieć się czytając wikię poświęconą Obduction, nie wiem czy umknęło mi coś uwadze w trakcie gry, czy może twórcy gry dopowiedzieli pewne fakty już po jej wydaniu.

Co do optymalizacji to na laptopowym GTX 1060 (~GTX 970) generalnie jest powyżej 60 FPS, jest parę miejsc w które patrząc uświadczymy faktycznie spadki FPS i od czasu do czasu zdarzy się mikroprzycięcie jak przy doczycie lokacji, ale w moim wypadku były to sytuacje rzadkie bądź nie mające wpływu na odczucia z gry i nie zwracałem na nie specjalnie uwagi (a wszystkie ustawienia graficzne miałem na max). Może być tak, że do gadania ma tu coś także procesor, w każdym razie gra jest zoptymalizowana na wykorzystanie czterech rdzeni i przy laptopowym i7 6700HQ wykazywała prawie cały czas wykorzystanie CPU w okolicach 50% (zatem nie potrafi korzystać z 8 wątków, ale cztery wyciska maksymalnie). Myślę więc, że jeśli ktoś ma w miarę dzisiejszy konfig, to raczej brak płynności mocno nie grozi.

18.06.2016 10:47
odpowiedz
ketyow
7
10
PC

Przeszedłem niemal wszystkie dungeon crawlery. O ile jedynka jest dobra, poprawna i warta przejścia, ale nie jest to poziom starych labiryntówek, o tyle dwójka to już dla mnie ścisły kanon. Ilość i poziom zagadek, naprawdę super, jest się przy czym naprawdę nieźle pogłowić, ale da się przejść bez żadnych poradników - więc raczej nie są one wymyślane na siłę. Choć może być gorzej ze znalezieniem wszystkich najlepszych itemów - ja też poległem na paru zagadkach. Gra jest warta każdej złotówki. Jedyne co chciałbym aby rozbudowano, to fabuła - mogłoby być więcej znajdowanych wiadomości budujących klimat gry, dałoby się to zrobić. Ale nie odejmuję za to punktów, bo nigdy na fabule dungeon crawlery nie leżały. Jeżeli ktoś jeszcze szuka czegoś dobrego i ma trochę zapału, to poszukajcie i zagrajcie w amigowego Evils Dooma - mało znany, rewelacyjny crawlerek. W sieci da się znaleźć gotowy exe dla Windowsa.

post wyedytowany przez ketyow 2016-06-18 10:50:33
21.08.2014 22:45
odpowiedz
ketyow
7

Przelicznik walutowy masz taki, jaki ustali Ci bank. Czyli kurs tak pewnie z 10 groszy gorszy niż wymieniając w kantorze. Przy grze za kilkanaście złotych raczej nie warto zakładać konta walutowego tylko dla zakupu.

21.08.2014 12:15
odpowiedz
ketyow
7

Gra była taniej w zimowej wyprzedaży na muve.pl, tzn. podstawka kosztowała chyba właśnie coś koło 20 zł, Borderlands pierwsza część GotY chyba 10 zł, a Borderlands 2 GotY coś ok. 35 zł. Ale od tamtej pory nie widziałem nigdzie tak niskich cen.

17.06.2013 15:05
👎
odpowiedz
ketyow
7

Daję grze ósemkę i odejmuję pięć ocen za bugi. Różne bugi bywają w grach i można czasem przymknąć oko, ale niestety tutaj jest tak, że głównym wątkiem gry jest bug, a całość skupia się wokół niego. Non stop crashe do pulpitu, zacinające się skrypty (a cała gra jest tak zaskryptowana, że to aż boli), nie mogę wygrać swoją frakcją, bo głównej misji nie da się wykonać, nowi bandyci spawnują się na moich oczach, w trakcie przejmowania baz dochodzi do sytuacji, że postać chowa broń (lepiej wczytać save'a - potem już nigdy jej nie wyjmiecie w tej lokacji i nie zabijecie przeciwników), czasem w trakcie rozmowy postać pada martwa na ziemię. Niekiedy przed emisją nie da się schować, albo sojusznicy bez żadnego powodu stają się wrogami i sieką do ciebie z karabinów. Ja ostatecznie mam taki problem, że w Czerwonym lesie, kiedy idę do kolejnego punktu wyznaczonego przez zadanie, przekraczając pewną linię mam crash do pulpitu i próbowałem już wszystkiego - nie da się ominąć, w innych save'ach to samo. Czyli mojej gry nie da się przejść, może jakbym zaczął od nowa? Nie zacznę, to czysty masochizm. Ta gra to kompletny shit i szkoda czasu i nerwów. Już nie mówiąc o tym, że szkoda pieniędzy. Niektórzy mówią, że piracka angielska wersja chodzi lepiej (ja mam polską oryginalną - oczywiście połowa mówionych tekstów nie jest i tak tłumaczona), ale nie wiem czy chce mi się jeszcze męczyć z tym dnem.

13.03.2013 20:03
👍
odpowiedz
ketyow
7

Gra jest bardzo dobra, choć nadal nieco brakuje jej do takich perełek jak Black Crypt, Eye of the Beholder czy wreszcie mało znany, ale najlepszy w gatunku Evil's Doom. Zagadki są i są niezłe, nie trzeba się natrudzić aż tyle co kiedyś, ale nadal trzeba i samodzielne myślenie jest wymagane - to to czego brakuje obecnym grom w stylu Elders Scrolls, które choć bardzo lubię, ranią mnie tym, że są przeznaczone dla kompletnych idiotów (bo nawet nie czytając dialogów a biegając za strzałką przejdziemy grę). Tutaj nieco pokombinować trzeba. Mogłoby być więcej rodzajów potworów i bardziej zróżnicowane labirynty, ale gra posiada dodany edytor i już oprócz standardowego lochu możemy ściągnąć fanowskie, a i twórcy ponoć pracują nad drugą kampanią. Tymczasem osobom, które pograły i polubiły polecam nadrobienie klasycznych gier gatunku (oprócz w/w warto zainteresować się Dungeon Masterem II). Ponieważ ich odpalanie na pececie może być kłopotliwe, z pomocą przyjdzie strona thecompany.pl z której możemy pobrać gotowe do gry pliki exe, klikamy dwa razy i już możemy grać bez zbędnej rozterki nad konfiguracją emulatora (menu wywołuje się f12). Polecam szczególnie Evil's Doom, tam oprócz labiryntu mamy i ścieżkę fabularną, odwiedzimy karczmę, pogadamy z barmanem, wykupimy dodatkowe runy do rzucania czarów, czy zwerbujemy ludzi do walki.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl