Mogę przyznać rację, że sposób pojmowania sprawiedliwości przez Stannisa działał na tej samej zasadzie co pojmowanie sprawiedliwości przez Aerysa II. Jednak niezmiernie podoba mi się u Stannisa to, że gdyby wparował do KP to już by się postarał zrobić coś z tymi służalcami jak Pycelle, Slynt (którym zresztą i tak pogardzał i nawet apropobował egzekucje Slynta przez Snowa na Murze - uważał za "sprawiedliwą) i ogólnie z samymi Lannisterami. Littlefinger i Varys pewnie by się jakoś wywinęli.
Seklez, ja jednak się upieram, że Stannis jednak nie jest aż tak przesadnie zły za jakiego go uważasz:
spoiler start
- Ok, zdradził żonę i zabił brata. To prawda, jednak Stannis przez ten cały czas po śmierci Renly'ego wspomina dość często moment z brzoskwinią i to, że ma co chwile koszmary, co miałoby oznaczać że żałuje śmierci swojego brata. Jednak tu się zgodzę.
- A jak myślisz, czemu nie zdradził Robertowi fakt kazirodczego związku Cersei z Jaimem? To dość proste, Cersei by i tak ich wyprzedziła, a zapewne Robert bez dowodu by nic nie zrobił. Poza tym zawsze uważałem Roberta za słabego króla, co dość dobitnie pokazała pierwsza część sagi Martina. Odwracał wzrok od wszystkiego, nawet od brutalnej śmierci dzieci Rhaegara.
- Tak, za pomocą magii krwi. Jednak nie możemy opierać tego od razu na magicznych zdolnościach pijawek, a raczej na zbiegu okoliczności. Joffrey wykitował, bo taki był plan Littlefingera i Olenny Tyrell. Robb Stark zginął, bo był naiwny i popełnił wiele błędów (powierzyć większość sił Północy Roose'owi Boltonowi to była jedna z głupot, zdradzenie Freyów to już druga głupota, ścięcie głowy Karstarkowi to trzecia głupota) a Balon zginął bo tak chciał Euron Greyjoy (prawdopodobnie - w końcu dziwnym przypadkiem jest to, że zjawił się od razu tuż po śmierci Balona. Nawet taka Asha dowiedziała się o tym fakcie zbyt późno). A sam Stannis uważał, że to nie magia ich zabiła. On nigdy w to nie za bardzo wierzył. Stannis książkowy to realista, a nie oddany fanatyk.
- Zresztą osobiście uważam, że Stannisowi jest bliżej do deisty niż do jakiegoś gorliwego wierzącego. A spalał zdrajców przede wszystkim, rzadko tych którzy nie wierzyli w Czerwonego Boga.
- Poza tym zapomniałeś dodać jak Stannis rozprawił się ze swoimi żołnierzami, którzy oddali się kanibalizmowi podczas wyprawy na Winterfell. Co zrobił z nimi? Stracił ich oczywiście.
- A sam wątek spalenia córki, to wiem, że będzie w Wichrach Zimy. Jednakże rozkaz jej spalenia NIGDY by nie wyszedł od Stannisa Baratheona, który sam zaznaczył do swoich rycerzy, że jeżeli on zginie to mają za wszelką cenę umieścić na tronie jego córkę. To Benioff i Weiss zrobili z tego kalkę by zrobić z Stannisa jeszcze bardziej powalonego na umyśle niż jest.
spoiler stop
Moja konkluzja jest prosta - Stannis korzysta z religii tylko dla osiągnięcia celu, nic dla niego to nie znaczy. Nigdy nie był fanatykiem, a przynajmniej ten książkowy.
To ja od siebie dorzucam jeszcze
spoiler start
pokręcony wątek Żelaznych Ludzi, gdzie Balon ma się dobrze i nie pływa z krabami na brzegu Pyke, a Yarasha Greyjoy dzielnie ratuje swojego brata z rąk złego Ramsaya Boltona.
spoiler stop
Dla mnie największym nonsensem tego serialu jest wspomniane tutaj przez Ciebie autorze kompletne spłycenie postaci Stannisa Baratheona, który w serialu jawił się jako największy i gorliwy fanatyk R'hlora jakiego Westeros widziało.
spoiler start
Ba! Nawet własną córkę oddał płomieniom byleby zdobyć jakiś magiczny atut i pomyślne wiatry przeciwko przebiegłym Boltonom (oj przebiegłym, ale o tym potem).
spoiler stop
I pomyśleć, że lubię bardzo książkową postać i kibicuje mu zwycięstwo - przynajmniej na krótko - w wyścigu o Żelazny Tron. Bardzo się na tym zawiodłem.
Ogólnie dla mnie cały piąty sezon Gry o Tron, to była jakaś farsa. Scenarzystom i tak starczyło książkowego materiału na tyle, aby mogli ukręcić z tego w miarę przyzwoity sezon. Jednak oczywiście fanfiki muszą tutaj być.
spoiler start
Seks Tommena (7 letniego w książce, sic! ) z Margaery Tyrell. 20 niewidzialnych ludzi Ramsaya Boltona i Idy Murowe Jona Snowa, w którym tak samo jak Stannisa zeźlili również ser Allisera Thorne'a (bo przecież on się z Jaśkiem tak nie lubi w serialu, choć w książce mają do siebie choć trochę szacunku) i pogłębienie emo zachowania Olly'ego (o nim nie wspomnę, bo to dno i wodorosty). Na plus mogę tylko - o ironio - docenić odcinek z Hardhome, gdyż to był kawał dobrej roboty choć jechało fanfikiem na kilometr.
spoiler stop
Osobiście jak gram w Dotę 2, to bawią mnie te słowne wojenki między graczami. Na takie prostactwo mam tylko jedno rozwiązanie - nie odzywam się i nie walczę na słowa z idiotami. Czasem ból dupci im przechodzi i dają sobie spokój.
PS: Dodam, że namawianie do samobójstwa albo życzenie komuś by miał raka to najbardziej żałosne teksty wśród społeczności ever.
@Kisiel_34 Widzę kolejny cwaniaczek forumowy się znalazł. Może to czas byś też zastanowił się co i do kogo piszesz? Może my też mamy omijać komentarze, ale nie Sir Xan tylko Twoje?
No tak - amerykanie burzą się o to, że fikcyjna postać zabija ich rodaków. Ok, w USA się nie pojawi ten fragment. No, ale gdy Connor jeszcze w innym trailerze zabijał Brytyjczyków, to jakoś nikt nie zwracał uwagi na protesty ludzi z Wielkiej Brytanii. Coś tu jest nie halo.
Yoghurt - polecam jeszcze zagranie w modyfikację Bellum Crucis. Według powszechnej opinii na forach o tematyce serii Total War, mod jest lepszy od SS.
Tak pokrótce się zastanawiając, to Letho z Gulety z Wiedźmin 2. Jego motywy i powody, dlaczego postanowił przez całą grę zasiać zamęt i chaos w Królestwach Północy były niesamowicie zaskakujące. Potrafił zmanipulować nawet najbardziej szare eminencje wiedźmińskiego świata.
Ktoś tu napisał o Sarenie i jego - wbrew pozorom - dobrych zamiarach. Człowiek Iluzja również chciał dobrze, ale niestety, wyszło jak wyszło.
Demilisz ma rację. Gdybym ja grał z historyczną wiernością, to nigdy nie kontrolowałbym połowy europy Anglią w medku ani nie zostałbym siogunem grając rodem Shimazu. :D
Nasuwa się bardzo prosty wniosek - internet, a w szczególności polski rejon jest opanowany przez gimbusów i dorosłych przygłupów, którzy nie dojrzeli do korzystania z niego. Te wszystkie pokazówki kilofów, groźby fizyczny jak i psychiczne pokazały żałosny stan polskiej społeczności.
No cóż, tu muszę się zgodzić z ROJO(-em?, nie wiem jak to się odmienia :P) - seria Mass Effect i Wiedźmin 2 biją wszystko i wszystkich na głowę. Zbrodnią byłoby dla mnie ominięcie dialogów Człowieka Iluzji w ME2 oraz Vernona w drugim Wiedźminie. Jednakże żadnego dialogu nie pominąłem w Fallout: New Vegas, z tego powodu, że większość postaci miała cenne informacje i sprawiało mi frajdę, gdy mogłem się dowiedzieć co nieco o Legionie, czy też rozmowy o jednej z mojej decyzji.
Nie tak dawno temu znów zabrałem się za Wiedźmina 2. Tym razem jednak postanowiłem dopełnić poznanie tego uniwersum - kupiłem prawie wszystkie książki u handlarzy. Nie dość, że w dzienniku się ładnie zapełniło, to jeszcze można było się o różnych ciekawostkach dowiedzieć.
Z kolei w Skyrim było ciężko, książki były długie i niektóre przynudzały swoją formą. Postanowiłem przeczytać tylko te książki, których oś czasowa dotyczyła wydarzenia pomiędzy Oblivionem a Skyrim (Thalmor, Aldmerskie Dominium i parę innych).
Wiedźmin, Assasin's Creed II i oczywiście G2:NK - gdybym mógł głosować więcej, to oczywiście zagłosowałbym na czwartego Hitmana, trzeciego Splinter Cella oraz na New Vegas. :P
Wygląda na to, że EA nie maczało palców w tej liście, inaczej BF3 byłby już w kilku kategoriach, a tu du... znaczy się niespodzianka! :D
Większość z tych theme'ów, które podał autor przypadła mi do gustu (GTA IV, Duke Nukem, Mafia i Max Payne'y). Imo jednak przydałoby się więcej takich utworów, brakuje tu np. Hitmanów.
@Dead Men
To, że masz sobie polski odpowiednik, nie znaczy, że każdy będzie tak pisał. Dla większości osiągnięcia to acziwy/acziki itd.
@Jenot
Ten patch miał tylko poprawić unlocki broni i acziwy. Następny patch poprawiąjący statystyki już niedługo.
Nie obraź się, ale skąd Ty możesz wiedzieć za ile gra będzie grywalna? Bo z tego co wiem, nad większością rzeczy Tripwire już pracuje, w tym między innymi nad unlockami broni. Poza tym okłamujesz sam siebie - twierdzisz, że gra jest fajna by z kolei powiedzieć, że nie ma sensu ją kupywać. Zdecyduj się.
Nawet fajnie się zapowiada. Jak ma to być coś ala World in Conflict, to must have - jak ma być zbytnio kamienionożycopapierowate jak r.u.s.e, to wtedy podziękuję i nie kupię gry.
" Główny bohater po zabiciu 9038393730 wiewiórek i rozdaniu punktów doświadczenia(?) potrafi dyplomatycznie zażegnać konflikty wagi międzypaństwowej "
Czemu od razu mi się to kojarzy z Falloutem, gdzie posiadając właśnie odpowiednie umiejętności retoryki stawało się zawodowym dyplomatą. :D
Jakoś nie przykładam uwagi do tych "acziwów" - niech sobie lecą, mi nie zależy na jakimś e-prestiżu jakie rzekomo dają. Przykładowo, grając w Red Orchestra nawet nie staram się ich zdobywać - są po pierwsze dobrze przemyślane i trudne do zdobycia, a ja wolę sobie jednak postrzelać, pograć w doborowym towarzystwie niż myśleć jak kropnąć gościa z 500m karabinem jednostrzałowym.
Eee tam, nie ma co zwracać na posty takiego prymitywa jak michcio1999 - robi tylko "koło dupy" i chwali się, że ściągnął Wiedźmina 2. Bardzo chwalebne :D
Posiadam pierwszą część, i nie żałuję, że wydałem 40 złotych na nią. Tak więc wiążę spore nadzieje wobec nowej Red Orchestry, bo od patrzenia na coraz to nowe Battlefieldy i CoDy, to mi się nie dobrze robi.