Wzruszenie. Mam 61 lat i zainstaluję morrkę 11ty raz. Mam 10 savów końcowych, 8 moich i 2 córki. Z lektorami będzie to przygoda epicka.
Rozumiem, że mam być wdzięczny za to że, Blizzard wreszcie nauczył się wiązać buciki.
Są tacy co nie znają, urodzili się w połowie XX i uczyli się języka rosyjskiego (tylko taki był w szkole z j. obcych w latach 60 tych). I masz rację słabo mi się funkcjonuje w XXI wieku bo słabo znam angielski. To moja wina, wiem o tym i wiek mnie nie usprawiedliwia. Także cienko przędę jak gra nie jest przetłumaczona a gdy jest to jestem za to bardzo wdzięczny.
Ach Siostra Ratched kochałem się w niej już w 1977. Dla niej chodziłem na ten film wagarując.
1991 ja ciężko pracowałem - Oni się bawili.
1996 ja ciężko pracowałem na dwóch etatach i wychowywałem dzieci - Oni się bawili i mieli piniendzy jak lodu.
2000 ja ciężko pracowałem na dwóch etatach żeby mieć za co kupić swoim dzieciom matury - Oni się bawili, mieli piniendzy jak lodu i uwielbienie fanów.
2006 ja odszedłem na emeryturę, wreszcie miałem czas na giercowanie ale musiałem wychowywać wnuki - Oni się bawili, mieli piniendzy jak lodu i uwielbienie lasek. Przeprowadzili się do nowego lokum bo w starym nie mieściły się już szafy wypchane piniendzmi a tłumy fanów ( a także zakochanych lasek) nie dawały pracować.
2020 ja wnuki odchowałem mam wreszcie swobodny dostęp do komputera ale mam problemy z zapamiętaniem 4 cyfrowego pinu do jego odpalenia. Oni się nadal bawią, mają specjalny wydział tylko do liczenia pieniędzy, pojawiło się nowe pokolenie uwielbiających ich lasek i fanów gier którzy nie tracili czasu jak ja, tylko grają nawet jadąc w tramwaju . Po za tym zrobili się z nich światowe chłopaki, zakładają nawet czasem garnitury, mają wyczyszczone paznokcie.
Reasumując. Są moimi idolami od lat, zazdroszczę im, spryciarzom. Gdzie popełniłem błąd ? Nieważne już teraz, trudno. Najchętniej bym ich wszystkich wyściskał ale nie obawiajcie się. Zdając sobie sprawę z tego, jak jestem stary i odrażający, zaniecham tego i nie pojadę do Krakowa przysięgam. Nie powiadamiajcie swojej osobistej ochrony (i policji).
Wielki płacz, wielka smuta teraz. Przypomnijcie sobie tą presję na wydanie gry w terminie (to prawda termin wydania był wzięty z d..y), tą niechęć do twórców, że są leniwi i że już dawno powinni wydać grę. Gadki, że przesadzają z tym "dopieszczaniem", że musi wyjść koniecznie przed świętami. Ale jak to ? Co to? No bez jaj. Przesunięcie premiery ?! . Hejt, hejt, niechęć. Troluchy kpiące z całkiem sporej grupy rozsądnych mówiących, że pewnych rzeczy się nie przyśpieszy, że to znacznie podniosłoby koszty produkcji i cenę. Cenę która przecież nie wyniosła 250 tylko 200 zł.
Tłumaczenie, że to musi trwać tzw. "swoje", że wszystko trzeba dopieścić, posprawdzać na wiele sposobów bo się "rozejdzie w szwach" nie trafiało do wielu graczy. Wiem, może łatwo mi się mówi, młodzi przecież chcą szybko, już, teraz, natychmiast - takie mają po prostu potrzeby, a ja jestem tylko starym emerytowanym saperem.
Cierpliwość, cierpliwość spojrzenie z dystansu, zdjęcie presji ... zabrakło tego. Szkoda.
Nie gram jeszcze w tą grę mimo, że też czekałem na nią z utęsknieniem ale z konieczności oczekuję zawsze na promocje bo mnie po prostu nie stać na 200 zł. Proza życia powoduje więc, że gram w gry AAA gdy są już stabilniejsze, gdyby nie to pewnie bym zakupił na premierę ... takie tam Pyrrusowe zwycięstwo.
Owszem masz rację, często tak identyfikują ... lecz czasami niestety mają rację. Zaryzykujesz gdy upiera się, że jest to "poważna sprawa" ?
No cóż mimo, że zjadasz wszystkich bossów na surowo to wreszcie trafiłeś na godnego siebie, a imię jego bug.
Odnośnie tłumika w realu to jest on stosunkowo głośny w bliskim otoczeniu strzelca i jest słyszalny jako "pyffy, pyffy. Im dalej od strzelca tym oczywiście ciszej. Na dalszym dystansie z tłumikiem czy bez i tak przy celu słychać tylko suche "pyc, pyc", jak strzał trafia w ziemię. Jak trafi w cel to już oczywiście nic nie słychać:). Nie wynaleziono jeszcze materiału który tłumiłby odgłos strzału tak jak to słychać w filmach sensacyjnych ... czyli "pyk, pyk". Tłumik dosyć szybko traci swoje właściwości i trudno ocenić czy ktoś z daleka jeszcze nie słyszy miejsca strzału czy może jednak już biegnie do nas z saperką w ręku.
Age of Conan, wiele pracy trzeba było włożyć w opanowanie każdej z 12 postaci ale wysiłek zawsze się opłacał i satysfakcja ogromna. Tak naprawdę w tej grze nieliczni w pełni ogarniali swoją postać (ja akurat mogłem tylko zazdrościć pro i tylko się uczyć). Najtrudniejsza postać do ogarnięcia to oczywiście Templar, można z nim było często ginąć lub potrafić zawsze wychodzić cało z mega trudnych opresji.
Do tego oczywiście niesamowity klimat gry, sekwencje walk, kombosy ... ale to już oczywiście inny temat.
Tylko czemu spec od wszczepów trudzi się noszeniem okularów? Szewc bez butów chodzi ?
Witam Graczy
Zacząłem wczoraj grę, tylko prolog by sprawdzić czy wszystko u mnie technicznie ok. Zagram później bo akurat kończę Metro Redux.
Nie oceniam więc tej gry choć wiem czego się spodziewać.
Chcę się tylko odnieść do komentarzy w tym wątku.
Moim zdaniem wszyscy oceniający mają rację i ci co są niezadowoleni i ci co są i to bardzo.
Każdy bowiem jest w innym punkcie "uniwersum zjawiska kulturowego gier".
I już to tłumaczę.
Jestem człowiekiem wiekowym bo walczyłem z nastoletnią już córką o miejsce przy komputerze by pograć po pracy w Fallout 1. Moje pokolenie miało 3 gry na krzyż, miesięcznie i było pokoleniem "cierpliwości i
wyczekiwania". Wyczekiwało się na tą jedną jedyną upatrzoną grę i
cierpliwie ją rozpracowywało i rozbierało na atomy. Dotyczyło to oczywiście też książek, komiksów, filmów itp.
Tą grę "nosiło" się w sobie długo, analizowało się przed zaśnięciem. W pracy na kartce (żeby nie umknęło) zapisywało pomysły na rozwój postaci.
Takie były czasy poprostu i taki świat multimedialny.
Takie też robiono wtedy gry to była ówczesna normalność i rzeczywistość.
Niektórzy nie chcą zaakceptować faktu niezwykłego przyśpieszenia multimedialnego, ich spłycenia treściowego, ułatwień i uprzedmiotowienia odbiorcy czyli gracza.
Moje wnuki czyli tzw. gimby grają w parę gier naraz. Ja tego nie neguję rozumiem jak mówią, że chcą poznać jak najwięcej i doświadczyć jak najwięcej.
Nie mają naprawdę czasu na zagłębianie się w głęboką zawartość prawdziwej gry RPG gdyby taka dziś powstała.
To nie jest pokolenie "cierpliwości i wyczekiwania", to pokolenie "rozdarcia i niespełnienia".
Są rozdarci bo dzieje się wokół nich tak wiele, jest tak wiele
możliwości. A ponieważ doba ma niestety nadal 24 godziny są wiecznie niespełnieni i nic do końca nie są wstanie skończyć, zamknąć i przetrawić jak by może chcieli.
Twórcy gier a w tym przypadku Fallout 4 wiedzą o tym doskonale.
Zatrudniają całe sztaby decyzyjne socjologów, statystyków i ekonomistów którym można nadać wspólną nazwę "Targeciarze".
Ich zadaniem jest nie gdybanie i przypuszczenie ale ścisłe wyliczenie najbardziej optymalnego
produktu który przyniesie największy zysk.
I wierzcie mi większości ta gra się spodoba, będzie dostosowana do ich aktualnych potrzeb i oczekiwań multimedialnych. Jest ich większość i większość ma tą grę kupić i przynieść określony zysk (między innymi na
zrobienie kolejnej tego typu gry). Nieubłagana statystyka im to wyliczyła, że to najlepszy i najbardziej opłacalny na dziś sposób.
Ci którzy widzą i odczuwają miałkość produktu ... cóż, też kupią i napiszą negatywną opinię, trudno się mówi. Albo się dostosują albo "pociąg" multimedialny będzie odjeżdżał od nich coraz dalej i dalej.
Reasumując wszyscy którzy nie trolują i oceniają tą grę sumiennie mają poprostu rację. Takie poprostu czasy, szybkie, powierzchowne ale ciekawe, więc ... "maszeruj szybciej lub giń".
Dlaczego jeszcze nie zrobiłiście poradnika dla tej gry pełnej nietypowych (bo nowych) mechanizmów, przy której wielu nowych graczy po prostu się gubi. Gubi się i czasem też zniechęca wybierając niewłaściwe kierunki rozwoju w bardzo rozległym i zaawansowanym w różnorodność cech drzewku. Zmuszeni później do stworzenia nowej postaci.