Stroje wszystkich uczestników są świetnie wykonane, jednak spośród całej czwórki asasynów tylko w przypadku BlackElf mam wrażenie, aż zaraz wyskoczy z monitora i obierze mnie na swój kolejny cel. Jako jedyna nie posiada backgroundu w postaci innych modeli, ale wcale na tym nie traci. Genialnie wpasowujące się w piracki klimat pozy, mimika twarzy oraz obróbka graficzna naprawdę robią wrażenie i tworzą spójną całość. Poza tym, ta cosplayerka prezentuje się najnaturalniej, tak jakby wcale nie odgrywała postaci, tylko naprawdę była piratem siejącym postrach za siedmioma morzami.
Także „Czarna Elfko” - pora zastąpić łuk ukrytym ostrzem, a konia statkiem ;)