Może nie największe trudności jak w pytaniu, ale największą przyjemność podczas pisania dawało mi wymyślanie i wplatanie w tą krótką historyjkę parę ukrytych smaczków i nawiązań z rzeczywistych zdarzeń lub dzieł kultury, z czego przecież seria AC słynie. :)
Niektórym może niepotrzebne było konto na forum, żeby móc czytać recenzje, zapowiedzi, wiadomości o grach i inne ciekawe artykuły. Nie wszyscy potrzebują wyrażać swoją opinię w komentarzach, gdzie "znafców" jest nie mało.
Szanujmy się - niezależnie od ilości komentarzy w profilu. Organizatorzy na pewno starannie podejdą do oceny zgłoszeń.
Była późna noc. Ulice Nowego Świata i Alej Ujazdowskich zdążyły już prawie w całości opustoszeć po niedawnym pochodzie, choć gdzieniegdzie wciąż pojawiały się pojedyncze osoby. Jedna z nich zgrabnie przemykała między budynkami, kryjąc się w cieniu i skutecznie unikając świateł zapalonych latarni, aż w końcu dotarła do budynku Gazety Warszawskiej. O tej porze budynek powinien być pusty, jednak z uwagi na obecną sytuację wiedziała, że tak nie jest. Musiała niepostrzeżenie dostać się do środka i podsłuchać toczące się tam rozmowy. Bractwo musiało dowiedzieć się co planuje Zakon. Dzięki doświadczeniu i zdobytym umiejętnościom, nie było to trudne. W środku znajdowało się jednak o wiele więcej ochrony niż można było przypuszczać, lecz wystarczyła odrobina cierpliwości i odpowiedniego wyczucia czasu, by niepokojąc nikogo dostać się do gabinetu obok pokoju, gdzie toczyły się główne rozmowy. Stamtąd wystarczyło już tylko zajrzeć w dziurkę od klucza w drzwiach łączących oba pomieszczenia, aby zobaczyć jak..
~~*~~
Eligiusz Józef Niewiadomski klęczał skulony na środku pokoju przed tajemniczym zakapturzonym mężczyzną. Pojękiwał cicho i co jakiś czas niezdarnie próbował wstać, lecz za każdym razem targały nim pojedyncze konwulsje, doprowadzające do powrotnego upadku.
- Wystarczy - wypowiedziała nagle zakapturzona postać. Błysnęło światło i Eligiusz Niewiadomski zastygł w bezruchu. - Jak widzisz Eligiuszu, opór jest daremny, zrobisz wszystko co ci karzę. A mogę ci kazać tak podnosić się i upadać w nieskończoność, jak niegdyś kazano Syzyfowi wtaczać kamień pod górę. Jednak Ja mam dla ciebie zupełne inne plany.
Mężczyzna w kapturze oddalił się na moment od klęczącego i po chwili wrócił z powrotem trzymając w ręku rewolwer. Wycelował i..
- Umrzesz śmiercią bohaterską. Staniesz się sławny i przysłużysz się sprawie Zakonu - powiedział i położył broń na podłodze przed Niewiadomskim. - Wybory wygrała nie ta osoba, co powinna. Nie takie były nasze plany, ale wiemy jak to naprawić. Zabijesz prezydenta! Zabijesz Narutowicza! Potem się poddasz i poprosisz o karę śmierci.
~~*~~
Tymczasem w sąsiednim pokoju, przyglądająca się wszystkiemu przez dziurkę od klucza, postać nie mogła uwierzyć temu co widzi i słyszy. Nie było czasu na powrót do Bractwa by przekazać zdobyte informacje, trzeba było działać póki jeszcze był czas. Sięgnęła do nadgarstka i upewniła się, że mechanizm ukrytego ostrza działa jak należy, gdy nagle usłyszała dźwięk odbezpieczanej broni i poczuła dotyk zimnej lufy z tyłu głowy.
~~*~~
Drzwi łączące oba pokoje otworzyły się niespodziewanie z trzaskiem i do środka pomieszczenia z Niewiadomskim wpadła z impetem obezwładniona postać, a za nią wtoczyło się trzech ludzi z ochrony, natychmiast ją przygwożdżając do podłogi
- Znaleźliśmy go podsłuchującego pod drzwiami - Rzekł jeden z ochroniarzy - miał przy sobie to - dodał pokazując w jednej ręce mechanizm ukrytego ostrza, a w drugiej naszyjnik o trójkątnym kształcie.
- Kaczmarek? - Powiedział zaskoczony zakapturzony mężczyzna rozpoznając nieproszonego gościa - Haa.. no Ciebie się tu nie spodziewałem. Do tego w Bractwie? Twoje dzieci będą załamane gdy nie wrócisz do domu. Zabić go.
~~*~~
Błysnęły ostrza, polała się krew. Zdemaskowany Asasyn zdążył tylko ujrzeć niewielki okrągły złoty przedmiot w ręce templariusza, zanim powieki opadły mu na dobre.