Cóż, rogue trader mnie wciągnął bardzo ale jestem fanatykiem 40k i tego świata więc chłonąłem to jak gąbka. Naprawdę twórcom należy się uznanie za znajomość uniwersum, klimat oraz immersje. Widać, że w dark heresy chcą powtórzyć ten model ale tym razem zamiast w rogue tradera wcielamy się w przedstawiciela inkwizycji. Fajnie, że Ty gry rzucają nas na najwyższe stanowiska jakie można zajmować w tym świecie. Przypomina mi to trochę Tyranny gdzie też mi się to bardzo podobało bo to takie odwrócenie klasycznego ujęcia - od zera do bohatera. Zgodzę się z przedmówcą, że walka trochę nużyła po czasie. Było tego za dużo, za mało dynamicznie, każda wyglądała bardzo podobnie. Tylko nie wiem czy są w stanie coś z tym zrobić, ja ogólnie średnio lubię walkę w rpgach izometrycznych i zawsze ona mnie nudzi. Rogue trader był też chyba trochę za długi i też od chyba III rozdziału już trochę się męczyłem i gubiłem wątek.
Gra jest naprawdę wyśmienita i widać jak projekt dojrzewa, a twórcy naprawdę słuchają fanów. Ja do uboata regularnie wracam żeby sobie dla relaksu wykonać 2-3 patrole. Mimo iż jest to symulator to próg wejścia nie jest aż tak wysoki bo stopień realizmu można sobie dostosować w opcjach tak, że możemy mieć grę o hiperrealizmie, gdzie będziemy musieli zarządzać dosłownie wszystkim do przyjemnego lekkiego grania z całą masą stadiów pośrednich.
I-III były po prostu trochę nudne. Mi się nawet te filmy podobały ale generalnie rozumiem zarzuty. Efekty specjalne też były trochę słabe i kiczowate. Było kilka irytujących postaci. Napewno Lucasowi należy się plus za to, że pokazał zupełnie inny świat, nowoczesny, nowe technologie tak jak mówił właśnie. Odważny krok ale wykonanie było gorsze.
"Musieli zadowolić zarówno wymagających fanów oryginalnej trylogii, jak również tych nowych." I niby kogo zadowolili? Lucam ma rację, nie wprowadzili kompletnie niczego nowego. Ok w VII jeszcze mogłem to zrozumieć, bo chcieli zrobić ukłon w stronę starych fanów więc gwiazda śmierci po raz trzeci ale VIII była naprawdę słaba pod wieloma względami. Nie jestem jakimś wielkim fanem SW, po prostu lubiłem te filmy łącznie z nową trylogią (I-III), (jestem fanatykiem warhammera 40k) no ale w VIII było tyle nielogicznych zdarzeń, że to rzuciło cień na wszystko co w SW się działo. Miarą tego jak miałki to był film jest to, że nie pamiętam imion kilku głównych bohaterów, nie pamiętam po cholere oni polecieli do tego dziwnego kasyna i generalnie nie pamiętam głównej osi fabularnej i zdarzeń, gdzie przy pozostałych częściach, mimo iż ostatni raz oglądałem je z 3-4 lata temu, pamiętam wszystko.