Recenzja Xboxa - rewolucja (względem wcześniejszego niewypału oczywiście, MS odrobił lekcję itp.). Recenzja PlayStation - meh, tylko PS4 Pro+, nie tego się spodziewałem. Wyczuwam małą niespójność. Recenzujmy aktualne generacje, a nie to, jak wyglądają na tle poprzedników. Jasne, że Xbox w porównaniu do XOne jest cudowny i jasne, że PS5 w porównaniu do dobrego i tak PS4 jest ewolucją. Tylko patrząc na to, do czego są porównywane, jest to bardzo mylne wyrażenie, stawiające je w niesprawiedliwym świetle. Myślę, że obie konsole tej generacji są porównywalne. Obie mają rzeczy lepsze w tej, czy w tamtej konsoli, o których jednak autor nie wspomina. Jedynie wspomniał Qresume, ale PS5 ma też kilka swoich lepszych rozwiązań. W ogóle, mówienie, że PS5 jest tylko ewolucją, kiedy faktycznie w konsoli Sony mamy całkiem nowe rozwiązania zarówno software'owe, jak i sprzętowe, gdzie MS zrobił wszystko, jak to oni, bez ryzyka, bez finezji, byle by działało, to też przemilczenie wielu rzeczy. Wystarczy przeczytać/obejrzeć wypowiedzi ludzi, którzy mają jakieś pojęcie o technologii. Nie obchodzi ich Xbox, zupełnie. Są ciekawi rozwiązań Sony. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie w przypadku oby konsol. I bardzo dobrze. Tylko recenzja jest o niczym, naprawdę. Niby kilka stron tekstu, a faktycznie konkretnych informacji, przynajmniej dla mnie, brak.
To wszystko, o czym on mówi, było wiadomo już jakiś czas temu, a niektóre rzeczy były pokazane nawet przy pierwszych zapowiedziach (jak choćby struktura powierzchni). Do tego, pad został już rozebrany na części przez niejednego youtubera. I to nie wczoraj. Naprawdę, dział newsów powinien trochę bardziej nadążać za newsami.
Ja czekam w tym miesiącu tylko na to, jeśli mówimy o dużych tytułach. Do tego, nauczona polityką Segi, Yakuza 7 poczeka na przeceny. Demon's Souls poczeka na przyszły rok.
Większość odbiorców gry, to zapewne typowi biali, heteroseksualni mężczyźni. Takiego bohatera też sobie pewnie najczęściej tworzą. Stąd najpopularniejsze cechy mało oryginalne.
Ech... Ale wiecie, że nie każdy może się szczepić? Jest wiele czynników uniemożliwiających takie praktyki. I dlatego szczepienia mają sens, gdy możliwie jak najwięcej osób (tych, które mogą) się szczepi. To jest zbiorowa odpowiedzialność, aby chronić nas i te wszystkie grupy. To, że facet stwierdza, że się nie zaszczepi, bo jemu i jego rodzinie nic nie grozi, świadczy o jego inteligencji aż nadto. Chyba, że to tylko egoizm w czystej postaci.
Dokładnie. Wybaczcie, ale ten tekst redakcji jest wręcz odrobinę chamski. Wiadomo, że w Polsce Nintendo nie jest popularne (choć to się chyba powoli zmienia), ale faktem jest też, że Fire Emblem było naprawdę w czołówce gier roku 2019. Nominacja po prostu jej się należała, chociażby, żeby nie wyjść na ignorantów. Sama chciałabym mieć możliwość głosowania na dobre gry, a nie na popularne w Polsce gry.
Jestem z portalem od dobrej dekady, głosuję, bo chcę się wypowiedzieć i to, że gry, na które zagłosowałam są gdzieś tam w tyle, nie sprawia, że czuję, aby mój głos był stracony, czy mniej ważny. Chodzi o możliwość wypowiedzenia się. Abym nie musiała głosować wbrew temu, co myślę, bo muszę podążać za tłumem.
Coś kiepsko szukałeś tej przeceny na dodatki do Dark Souls 3, bo chociażby jakieś 3 miesiące temu, w samym sklepie firmowym Bandai Namco, Season Pass (na Steam oczywiście) był za ok. 25zł.
Wyprzedaże ich gier są ciągle. Faktem jest, że wyjściowo ich gry raczej nie są nigdy tanie, dlatego i po przecenie nadal trzeba trochę zapłacić zazwyczaj. Jednak bez przesady z tym trzymaniem cen.
Tylko, że za poprawność polityczną powinniśmy uważać bardziej unikanie pewnych tematów, a nie wciskanie ich gdzie popadnie. Także trochę mylisz pojęcia, choć przyznaję, że zdecydowana większość wiecznie oburzonych wszystkim internautów to robi.
@indominus - pewnie nie oś fabuły, ale też nie nic nie znaczący epizod. Raczej kwestia określająca w jakiś sposób bohaterkę, przybliżająca ją, jej uczucia, emocje graczom. To zawsze na plus. A opinie graczy, którym miałby się nie podobać taki wątek, to akurat coś istotnego w stosunku do gry jako całości? Wiadomo co się kupuje raczej, jeśli tylko choć trochę się ktoś wysili przed zakupem, więc jeśli koncepcja takiej bohaterki miałaby dla kogoś skreślać grę, to chyba nie trzeba do tego opinii graczy, tylko własnej decyzji.
Z jednej strony masz zupełną rację i można się wkurzyć. Jakiś czas temu przechodząc sobie obok sklepu elektro ot tak przystanęłam, żeby pomacać sobie gamingowe laptopy. Od razu zjawił się (oczywiście) bardzo miły pan z pytaniem, co mnie interesuje. Stwierdziłam od niechcenia, że po prostu obczajam sobie lapki do gier. Na co padło pytanie: "A do czego Pani by potrzebowała taki komputer, jakieś Simsy?" Ponoć moja mina mówiła, że zaraz popełnię morderstwo.
Z drugiej jednak strony myślę, że nie ma sensu nikomu niczego tłumaczyć. To tak, jak szczycenie się tym, że "nie jestem statystycznym Polakiem, czytam książki". No fajnie, ale kogo to obchodzi? Fajnie dla Ciebie, masz bogatsze życie (mówię zarówno o książkach, jak i tutaj w temacie o grach). Nie ma co się chyba jednak spinać, głosić jaką to się jest zajebistą laską i że "jest inaczej niż myślicie!", bo kto ma wiedzieć, na pewno to wie, a reszta i tak wie swoje. Dodam też, że wydaje mi się, iż w moim wieku trudniej znaleźć grającą laskę, jest nas jednak mniej i takie przeświadczenie się utarło. Ale jak się już taką znajdzie, to skarb. Ale ja już stara dupa jestem. Za to pokolenie o kilka lat młodsze, to już zupełnie inna bajka. I chyba faceci nie rozglądają się jakoś specjalnie za kimś z kim mieliby wspólne zainteresowania, tylko wiadomo. A potem biadolą takie pierdoły i powstają takie listy. Odnośnie listy jeszcze, zarzut - jest taka dla nikogo właściwie. Gracze znają, są tam bowiem całkiem spoko rzeczy, ale są też takie, powiedzmy na chwilkę na spędzenie z kimś wieczoru, niekoniecznie z dziewczyną. I te drugie na bank nie są grami, które mogłyby sprawić, że laska obojętna na nasze hobby, zainteresuje się nim dłużej niż ten jeden wieczór i zacznie myśleć jak o czymś dającym więcej. Ufff...
Pan Artur Dziurman podaje podstawowy powód, dlaczego te wszystkie dubbingi są słabe. Oryginalni aktorzy wiedzą, co robią, a najczęściej jeszcze biorą udział w sesjach motion capture, więc wydają z siebie naprawdę naturalne dźwięki, rozmawiają też swobodnie między sobą. Tutaj, facet, nie dość, że po prostu stoi sam w pokoju i czyta kwestie, nie może się fizycznie wczuć w sytuację i wykonać tych rzeczy, to nawet nie widzi, co się dzieje na ekranie, co właściwie robi postać, którą odgrywa. I jak to ma dobrze wyjść?
To była druga część, nie pierwsza. Licząc te nowe oczywiście.
Normalnie się aktywuje na Steamie. Nie ma przecież żadnej region blokady na Polskę. Kupienie gifta działa bez problemu.
A czy "wyjść naprzeciw" nie ma przypadkiem odwrotnego znaczenia niż to, które tutaj sugerujesz?
Nie twierdzę, że Jordan ma świetną dykcję, czasem faktycznie coś się tam plącze, jest niewyraźnie, ale też bez przesady. Nie jest łatwo coś takiego zmienić, więc nie wszystko na raz.
Ja tam wszystko zrozumiałam, więc może problem nie tkwi w autorze materiału.
A! Na wielki plus też zmiana tonu wypowiedzi, czy nie wiem jak to nazwać. Chodzi mi o to, że jest profesjonalnie i rzeczowo właśnie, a nie ma starania się być bardzo na luzie jak to bywało ostatnio.
Nie należę do hejterów Jordana. Zazwyczaj dostrzegam drobne wady, jak powtarzanie się, czy mówienie o niczym, ale Jego materiały zawsze oglądam i jakoś specjalnie nie narzekam. Doceniam akurat fakt, że zajmuje się w tvgry takimi rzeczami, jakimi inni niespecjalnie. Różnorodność jest potrzebna, jeśli kogoś temat nie interesuje, niech nie ogląda. Tutaj jednak aż muszę się wypowiedzieć. Naprawdę bardzo dobry film! Trwa dość długo, ale jest rzeczowo i zawarte jest bardzo dużo istotnych informacji podanych w odpowiedniej formie. Nie ma zbędnego pitolenia, może pod sam koniec w formie podsumowania faktycznie jest drobna powtórka (ale bardzo krótko, więc spełnia swoją funkcję). Czuć, że się ktoś do tego faktycznie przyłożył. Dawno żaden materiał mnie tak nie zaskoczył i usatysfakcjonował. Jestem pod wrażeniem. Choć przyłączam się też do apelu, aby postarać się zrobić jakieś materiały o trochę nowszych grach, o których jakoś cicho na tym portalu.
Niestety w grę nie da się grać bez nerwów. To, że liczba klatek spada, to jedno. Inna sprawa, że samo sterowanie, interfejs, nie jest to zwyczajnie wygodne. Muszę się namęczyć, żeby wykonać byle pierdołę i nie wynika to z moich marnych umiejętności, bo do tych akurat potrafię się przyznać, a beznadziejnego wykonania. Jak napisano w recenzji, gra technologicznie zatrzymała się na poziomie Dreamfall, czyli 10 lat temu. Może i wygląda ciut ładniej, ale nie o to chodzi. Chodzi o sterowanie, poruszanie się postaci, wszystko inne, samą przyjemną i płynną rozgrywkę. Może osoby grające tylko w przygodówki tego nie odczują aż tak, bo te zazwyczaj technologicznie nie powalają, są raczej drewniane i na tym tle gra ta może nawet zrobić na kimś wrażenie. Inni dadzą sobie spokój po pół godziny. Do tego ciągłe bugi powodujące, że nie można iść dalej. Trzeba powtarzać jakiś etap licząc, że tym razem się nie wysypie. Czytałam komentarze na Steam'ie, że przesiadka na nowy silnik to wszystko pogorszyła (już po wydaniu pierwszych epizodów zmieniono go), a pierwotnie nie było aż tak źle. Jestem bardzo zawiedziona. Nie liczyłam na nic nadzwyczajnego, poziom pierwszego Dreamfall'a byłby ok. Wiadomo, że TLJ to to nie jest. Tym bardziej boli, że gra jest po prostu niegrywalna w chwili obecnej i mimo szczerych chęci nie potrafię się nią cieszyć.
Chciał się wypowiedzieć, wyrzucić to z siebie po seansie, to się wypowiedział. Każdy tutaj wie czego się spodziewać po takiej recenzji, więc jeśli go to i tak interesuje, to obejrzy, a jeśli nie, to nikt nie zmusza do klikania. Jest duży wybór materiałów. Sam w sobie materiał nie jest zły, jeśli jesteśmy świadomi tego, że autor nie jest super krytykiem filmowym, a po prostu zwykłym widzem i geekiem (tu wkrada się sentyment do marki), który podchodzi do filmu jak chyba każdy w miarę ogarnięty widz (czyli ogólnie jest świadomy wielu rzeczy, choć może niekoniecznie zna się na tym fachu jakoś super), więc nie wiem czemu taki hejt spadł nagle. Ja podchodzę do tego filmu podobnie. Choć jeszcze nie widziałam, to myślę, że i tak będę mieć fun, nawet jeśli będę dostrzegać minusy. Jeśli ktoś chce posłuchać zdania osoby podobnej do siebie, a myślę, że grupa docelowa tego materiału jest właśnie taka, to będzie zadowolony. Zresztą, o to chyba chodzi, żeby szukać sobie recenzentów, którzy nam akurat odpowiadają, bo mają podobny gust i wiemy, że jak to czy tamto mu się akurat podoba, to pewnie mi też się spodoba.
Nie znam się zupełnie na tym jak faktycznie wygląda praca w takich firmach i produkcja gier, ale ten film był bardzo pozytywny. I nie chodzi nawet o to, że ludzie wydają się tam być faktycznie takimi zapaleńcami z marzeniami, którzy powoli do czegoś starają się dojść (bo sama sympatyczność też do niczego nie prowadzi), ale też wygląda to całkiem poważnie. To, co powiedzieli, że starają się stworzyć dobre warunki i faktycznie mają na swoim koncie i w trakcie produkcji gry, które są pierwszymi poważnymi projektami kogoś, mają nieduży zespół, ale to wszystko wychodzi im jak na razie całkiem fajnie (no bo i Kholat i Thea chyba radzą sobie dobrze), to sprawia bardzo dobre wrażenie.
Co to za japońska gra w okolicach 5.25 minuty filmu? Była mowa o Zeldzie wtedy akurat, ale jeśli tak, to która to część jest pokazana?
Bardzo dobry materiał. Jak zwykle :)
Co do tematu, to ja może ciut z innej beczki, bo wspomnę o grach typu interaktywny film. Może być trochę spoilerów, więc uwaga.
Ostatnio grałam w 1. epizod Life is strange i tam były momenty, kiedy nie robiłam czegoś, bo to było wbrew jakimś moim zasadom. Gra namawiała np. do zaglądania ludziom we wszystkie kąty i wiedziałam, że nawet jak mnie przyłapią (bo ktoś siedział akurat obok, co przecież nie było przeszkodą...), to będę mogła to cofnąć, ale nie potrafiłam się przemóc. Z drugiej strony straciłam przez to wiele cennych informacji, które na pewno wzbogaciłyby odbiór tego świata i ludzi. Ale jakoś tak bardzo chciałam być w porządku w stosunku do nich, bo np. kogoś tam polubiłam. Głupie to chyba :)
Skończyłam też Tales from the Borderlands niedawno i tam znów, mimo, że uważałam, że Rhys i Fiona świetnie do siebie pasują (i nawet wystarczyłoby mi to jedno niejasne zdanie, które mógł wypowiedzieć na samym końcu gry za cały romans - taki dowód, że jednak coś było na rzeczy, nie musiałoby się nic więcej dziać między nimi i z tego co wiem nie dzieje się), to gra wręcz zmuszała mnie do romansu z Sashą. Jedynym wyjściem było omijanie jej szerokim łukiem, ale wtedy straciłabym wiele genialnych momentów tej gry. Wiem, że takie było założenie, ale też twórcy do końca nie zrezygnowali z Fiony, bo po co by dawali potem to zdanie do wyboru?
Ogólnie, już odchodząc od tego typu gier, strasznie frustrujące jest zmuszanie gracza do biegania wszędzie, robienia wszystkiego, bo inaczej jest groźba, że coś fajnego cię ominie. Męczące, ale ciężko jest odmówić, bo chce się czerpać z gry jak najwięcej.
Czy ktoś mi odpowie, czy w tym pudełku jest faktycznie gra drm-free, czy i tak jest na Steam'a?
@premium249440
To fakt, ale po co tacy ludzie w ogóle oglądają Jego materiały, skoro tak gardzą tym wszystkim, co On lubi i wiedzą co w nich będzie? Niech tu nie zaglądają i nie piszą wypocin, tylko po to, żeby sobie pisać, a komentują rzeczy, które ich interesują i lubią.
Czemu zmieniły się komentarze? To wygląda paskudnie :/ Niepotrzebnie wielkie jakieś takie i ogólnie bleee.
Pytanie: Czy pudełkowa wersja Limited Edition będzie DRM-free, czy będzie tam klucz Steam? Nigdzie nie znalazłam żeby było to wprost powiedziane.
Czytając ten artykuł nie byłam pewna, czy autor mówi poważnie, czy tylko po to, żeby sobie pomarudzić. Argumenty przeważnie słabe lub całkiem bez sensu, bo wyciągnięte z kontekstu tego, w jakim czasie dana gra powstała na przykład, w połączeniu z kompletną niewiedzą co faktycznie wniosła wtedy. Całość opiera się na tym, że autor lubi coś, a czegoś innego nie rozumie/nie lubi, bo tak, bo po prostu tego nie czuje. Niby sam tytuł na to wskazuje, ale spodziewałam się jakichś merytorycznych treści, czegoś, po czym sama się zastanowię, a może faktycznie to jest tu słabe akurat, a nie tego typu wypocin. Albo to porównanie RDD do GTA5. Serio? Mam nie lubić jakiejś gry, bo inna gra, która wyszła kilka lat później była lepsza? No, słabo by było, gdyby się nie rozwinęli przez ten czas.
Podsumowując, kto w ogóle ma potrzebę wypisywania takich pierdół w internetach, jakby był Bóg wie jakim autorytetem i kogoś obchodziło to, że dana gra mu się po prostu nie podoba? Trochę przygotowania najpierw merytorycznego, zastanowienia się nad tym co chcesz napisać, żeby to było faktycznie ciekawe, jakiejś analizy. Też sobie chyba założę bloga, gdzie będę wylewać swoje (pewnie jakże głębokie) żale na temat tego, że powiedzmy taki Skyrim jest beznadziejny, bo nie lubię tego typu gier i nie czaję co inni w nim widzą.
Wszystko fajnie, ale skoro ta część jest tak naprawdę powtórką z rozrywki, to czy zasługuje na aż tak wysokie oceny wszędzie? Rozumiem, że to nadal dobra gra, ale zazwyczaj jest wielki szum, gdy wychodzi kolejna część jakiejś dobrej serii i nic nie wnosi. A to mi na filmach wygląda dokładnie tak samo jak w roku 2013. A co do tamtej części, to wcale taka idealna jak to wszyscy wtedy mówili, nie była. Już nawet nie chodzi o jej "tombrajderowość", bo to całkiem inna gra jest. Chodzi o to, że fakt, było to dość dopracowane, ładne, grało się ogólnie przyjemnie. Tylko nie bardzo wiedziałam po co w to gram właściwie. W zasadzie sam początek był ciekawy, a potem to już zmuszałam się, żeby iść dalej i to skończyć. Postacie były beznadziejne. Wcale mnie nie obchodziło, że ktoś zginął, bo przecież zamieniłam z nim w grze raptem jedno zdanie i to niezbyt ciekawe. Historia od początku była jasna, ale Lara na 10 min przed końcem dopiero dostała olśnienia o co w tym wszystkim chodzi i co chcą zrobić z jej przyjaciółką. No, proszę... Myślałam, że w tej części to naprawią. A okazuje się, że jest gorzej niż było. Do tego nawet te lokacje wyglądają podobnie. Wymęczyłam tamtą część i jakbym teraz miała się pisać na kolejne godziny z tym samym, to już bym nie dała rady.
Lubię Twoje materiały, ale już jakiś czas temu zauważyłam, że masz tendencję do mówienia czegoś kilka razy. Nie chodzi o jakieś konkretne zdanie, tylko raczej o... hmmm, jakby to powiedzieć? Wypowiedzi takie bardziej owijające w bawełnę, mające nadać całemu materiałowi jakiś kierunek lub podsumowujące coś (najpierw tak jakby wstępnie jakaś myśl/wniosek, a potem jest to jeszcze kilka razy powiedziane, może dodając nieco do tego). Coś jak amerykańskie programy rozrywkowe; co chwilę komentowanie tego, co przed chwilą każdy widział. Wiem, że chodzi o to, żeby było to wszystko przyjemne w odbiorze, ładnie, rozbudowanie powiedziane, ale jakby było troszkę bardziej rzeczowo, to też nie byłoby źle. A co do gry roku, abstrahując od faktycznego stanu tych gier, to jak u nas będzie to Wiedźmin, to będą zadowoleni i będą też niezadowoleni, twierdzący, że to tylko dlatego, że "nasze". A z drugiej strony z MGS jest taka sprawa, że afera z Konami i autorem itd. - coś prawie na miarę jakby ktoś umarł i trzeba go teraz koniecznie docenić. Ludzie mają jakieś dziwne parcie na tego typu rzeczy.
Do mnie za cyfrowymi grami przemawia tylko fakt, że kilka razy miałam problem z wadliwymi płytami. Mimo posiadania wielu gier na Steam'ie i ewidentnej wygody w użytkowaniu, jakoś tak najsensowniejszym wyjściem wydaje mi się wersja cyfrowa, ale jednak drm-free jak na GOG'u. A już w ogóle najgłupsze są wydania pudełkowe, które i tak są na Steam. To się trochę mija z celem jak dla mnie. No i najważniejsze: Nie mów tak o książkach! Toż to całkiem co innego i mam nadzieję, że Twoja wróżba nigdy się nie spełni.
A pad od psx'a nie był bez analogów przypadkiem? A dopiero potem pojawił się nowszy z gałkami? Czy coś mi pamięć szwankuje? Bo to zdjęcie szaraka jakoś mi nie pasuje...
Polecam, namawiam, można kupić za grosze :)
Naprawdę dobra gra. Nie ma jej co porównywać do Najdłuższej podróży, bo cały gameplay jest inny. Jeśli ktoś lubi klasyczne przygodówki, nie lubi stresować się, że zaraz ktoś go zabije za rogiem, to Dreamfall, może być faktycznie wyzwaniem. Sama gdzieś tak do 2/3 gry trochę się z tym męczyłam (skradanie się w korporacji, dom graniczny czy podziemia z potworami były faktycznie stresujące), ale ciekawa fabuła motywowała mnie do wczytywania gry ponownie ;)
Fajnie było znów zobaczyć miejsca z Najdłuższej podróży w nowej jakości. Choć cała ta historia to niby ciąg dalszy, to jednak traktowałabym ją raczej jako spin off, w końcu April nie jest tu postacią pierwszoplanową.
Ja właściwie dopiero gdzieś w momencie, kiedy pojawiła się na dłużej April, pojawił się Kruk - poczułam się jak w domu (mimo, że całość mi się ogólnie podobała). Choć czytałam opinie niezadowolenia, że April się tak zmieniła, że taka drętwa, poważna itd., ale mogę to zrozumieć. W końcu minęło 10 lat, ma swoje lata, dużo przeszła, ba! pewnie wielu ludzi zabiła. Jak można oczekiwać od kogoś takiego zachowań beztroskiej 18 latki?
Zresztą, mimo, że jej ostre komentarze nie pojawiają się tu niestety zbyt często, to wystarczył mi pierwszy lepszy (właśnie w trakcie tej dłuższej gry jej postacią) za wszystkie inne teksty wypowiadane w tej grze. Co do Kruka, to całkiem inna historia ;)
Zoe nie jest złą postacią, ale wg mnie brakuje jej "tego czegoś" co miała April.
Ale! Grę bardzo polecam :) Po prostu nie można jej porównywać do TLJ. Wtedy nie ma zawodu i hejtu, że nie tak to przecież sobie wyobrażałem i wtedy to jedna z najlepszych przygodówek.
Wkradł się duplikat :)
Genialna. Najlepsza gra na świecie. Historia, lokacje (grafika, wiadomo, dziś ktoś może kręcić nosem, ale wg mnie jest po prostu piękna, mimo takich, a nie innych wtedy możliwości), postacie, dialogi, niesamowity klimat - to wszystko pochłania zupełnie. No i po prostu kocham April. Wiem, że wszyscy się tak zachwycają polskim dubbing'iem, ale ja polecam eng. Naprawdę, April w wersji eng jest najbardziej naturalną, spontaniczną, zabawną i w ogóle bezpretensjonalną osobą, jaką było mi dane grać. Nasz dubbing nie jest zły, ale oryginał, to cudo. Po skończeniu gry jeszcze siedziałam długo słuchając nagrań z prób aktorów, śmiejąc się jak głupia z ich żartów i chłonąc ten klimat. Warto zwrócić uwagę też na dziennik w grze. Czegoś takiego w późniejszym Dreamfall'u nie było (przynajmniej w takiej formie). W ogóle próżno dziś szukać takich rozwiązań. Owszem, są dzienniki, w których bohater zapisuje "byłam gdzieś tam, dostałam coś tam, hmm.. to muszę teraz zrobić coś tam". Ewentualnie jakieś zdanie bezpłciowego komentarza. Co to ma być? Tutaj jak nigdzie indziej ciągle chciało mi się zaglądać do tego dziennika, byłam ciekawa co tam April myśli, bo była tam zawarta po prostu cała jej osoba, rzeczy, które w ciągu gry nie były wcale takie oczywiste, jej przemyślenia, wspomnienia, naturalne reakcje, komentarze. To wszystko sprawiało, że April żyła. Dreamfall jest grą dobrą, choć zdecydowanie inną. Ale wg mnie różnica jest taka, że Najdłuższa podróż, to długo oczekiwane, nie skażone komercją, dopieszczone dziecko autora. W Dreamfall'u musiał pewnie iść na ustępstwa, zresztą po takim sukcesie, na pewno wyglądało to wszystko inaczej, na co innego musiało(?) być też nastawione.
Czytałam też opinie, że gra jest za trudna. Owszem, specjalnie łatwa nie jest, ale moje odczucia są zupełnie inne. Wszystko to jakoś tak przychodziło u mnie bardzo naturalnie. Nie doświadczyłam bezsensownych zagadek. Trzeba logicznie myśleć i dać się porwać historii, a problemów i frustracji nie powinno być.
Nie bójcie się też kupować gry na Steam'ie, czy GOG'u, bo nie ma wersji pl, a ponoć była taka super i co to będzie. Jasne, dialogów jest sporo, ale jeśli ja sobie poradziłam, to każdy da radę. A wspomniana już wersja eng jest przecudowna i bardzo, bardzo mocno namawiam do gry :)
Świetna przygodówka. Choć gra ma kilka minusów, jak np. irytująca towarzyszka głównego bohatera (taka głupiutka, co tu dużo mówić - choć po pewnym czasie można się przyzwyczaić i przymknąć oko na poczynania tego dziewczęcia...), czy mało zaskakująca fabuła (co nie oznacza wcale, że nie jest ciekawa - po prostu szalonych zwrotów akcji nie doświadczycie, a dla niektórych kilka rzeczy pewnie nie będzie wcale taką niespodzianką), to wciąga bez reszty. Zadania niektórym mogą się wydać za łatwe, ale dla mnie są na idealnym poziomie. Wszystkie logiczne, dzięki czemu gra się z przyjemnością, a historia sama pędzi do przodu. Do tego ich trudność stopniowo wzrasta w ciągu gry (przynajmniej ja miałam takie odczucia). Nie biega się i nie łączy wszystkiego z wszystkim, jak to czasem bywa. Frustracji raczej nie wywołują. Wpływu na los bohaterów nie ma, ale możliwość wyboru różnych zachowań, a dzięki temu jako takiego charakteru naszego bohatera i zmiana drobnych sytuacji, jest fajna. Piękna grafika i świetny klimat. Przyzwoity czas rozgrywki. Polecam.