Kupiłem w czerwcu SteamDecka. Jest to pierwszego typu konsola handheld w moim życiu i przyznam, że odłożyłem swój komputer na bok. Gry typu NBA2K25, RDR2 chodzą nie zarzutów. Zamiast kupić Red Deada na Steamie, kupiłem na RockstarGames za cenę 60 złotych. Troszkę ustawiania z poradnikami i wszystko działa bez zarzutów. Dwieście zlotych w kieszeni. Kolega ma Switcha i każda gra kosztuje od 100 zlotych w górę. Niby jest różnica 300 złotych pomiędzy konsolami, ale przechodząc tytuły na longterm SteamDeck bezapelacyjnie wygrywa.
Dlatego jadę kupić SteamDecka OLED żeby takich ,,ekscesów,, growych uniknąć i tych cen gier. Najnowszy Mario gorszy od poprzednika z nużącymi trasami będzie kosztować 280, kogoś na prawdę powaliło...