Kurde, napisałem tak rozbudowany komentarz-odpowiedź, a nie został opublikowany ;| Napisze więc najkrócej jak potrafię :D
EA i Acti to to samo bagno - Tak, tylko w tym pierwszym jest trochę cieplej, rzadziej i można wypłynąć.
Kiedy zryw? Nie wiem, nastąpić musi i tak się stanie. Faktycznie, może za 2 lata.
Battlecrap1 nie jest zrywem. Zrywem był BF3. Battlefield 1 wprowadza z kolei więcej zmian(może nie tyle mechanicznych, gejmplejowych, co budujących klimat, realia) niż konkurencyjna seria przez kilka dobrych lat, a to z perspektywy zawartej tu tezy jest istotne.
Crap to crap. Dla jednego może być nim Tumb Rejda, Aszaszin, dla innego BF i COD razem wzięte. Ale to gusta i guściki.
Ah ten gtx 660. Dostaje już bardzo kiepskie wsparcie od Nvidii, która nie pozwala mu wyciągnąć pełni możliwości i w Wiedźminie to doskonale widać.
Sam przed premierą zmieniłem z procesor z phenoma 955 na i5 z myślą, że mój gtx 660 zaoferuje wystarczającą ilość klatek, no ale wyszedłem na tym bardzo średnio. Ale spokojnie. Czekam do końca czerwca na premierę Radeonów RX 480 - idealnie będzie komponował się z intelowskim procesorem.
Co do samych klatek - ja również 40-50 fpsów - na tyle pozwala gtx 660 i reszta podzespołów niewiele jest w stanie ugrać.
Dzięki za zaangażowanie tematem :) Nie da się ukryć, kiedyś nie tylko średnia krajowa była niższa, ale te "ludzkie" zarobki i poziom życia faktycznie były nieco niższe, przez to 129zł za grę(które jako tako trzyma się po dziś dzień) było sporym wydatkiem.
Motywem skłaniającym mnie do napisania tekstu jest ten gwałtowny wzrost cen gier PC. Nagle patrzysz i musisz zapłacić za takiego Battlefronta 160/170zł w momencie gdy Wiedźmina 3 można było wyhaczyć za 119zł. Odrzuca mnie to cholernie i myślę, a nawet mam nadzieję, że wydawcy się na tym przejadą. H5.
Albo ja się starzeje, albo to są jakieś jaja. Znalazłeś w sieci filmik nie trwający nawet minuty, napisałeś dwa zdania i zrobiłeś z tego blogowy wpis? Bleh, to jest odrażające. Wchodząc na sadistica więcej bym przeczytał o tym filmiku i owej(głupiej zresztą) modyfikacji. Stary, litości.
Szanowna gameplay-owa i GOL-owa społeczności, proszę wybaczyć, że udzieliłem komentarza wyświetlając ten wpis na forum, ale nie mogłem się powstrzymać.
@FanBoyFrytek; Albo starasz się zwrócić na siebie uwagę, albo rozwój psychiczny jeszcze przed tobą. Jeżeli w Wiedźminie 3 czujesz się jak w klatce, to a) pomyliłeś gry, b)jesteś ślepy c)obie opcje
Co do "kiepsko zrobiona droga graficznie tak samo niebo czasami" - pomijając już składnie... jeżeli grasz na najniższych ustawieniach graficznych, nie dziw się, że niektóre elementy nie wyglądają tak, jak daleko sięgały twoje marzenia.
@NewGravedigger właściwie to jedenaście i pUł
@Wonder_Boy: w dobrym filmie wiele rzeczy mnie jara.
Szkoda, bo kilka słów dalej wyjaśniłem dlaczego WarZ(Infestation), mimo kiepskiej jakości i spierwiastkowania definicji survivalu znanego z DayZ - odrywało niektórych graczy właśnie od gry Deana Halla.
Niestety, noce są integralna częścią H1Z1 i akurat wtedy miały miejsce dość ciekawe sytuacje. Ale screenów mam sporo i jak skolekcjonuje jeszcze trochę ciekawych materiałów to walnę tekst o nic i o tym jak się gra :D
Hmm. Przeczytałem tekst i mam wrażenie, że pozostawił po sobie hipotezę, że jest tutaj mowa o sztywnych faktach, a nie koniecznie o tym, jak to wygląda "wewnątrz". Siadam więc jutro i piszę tekst o H1Z1 gdzie trochę odniosę się do twojego wpisu i faktycznego stanu owej produkcji.
Oczywiście, nikt Ameryki nie odkrył :) Podobne uczucia obudziły się we mnie nieco tydzień temu, gdy pisałem o wersjach demonstracyjnych i szczerze mówiąc mam wrażenie, że twój tekst poniekąd z niego wynika - zbieżne argumenty - no ale może po prostu nie czytałeś.
(http://gameplay.pl/news.asp?ID=89186)
To ma być forma walki z piractwem? Przecież najbardziej wtedy obrywa się sprawiedliwym graczom, którzy kupili produkt. Patch i tak w kilka chwil ląduje w necie i panowie peerzy chapią go w mgnieniu oka.
Formą walki z piractwem - całkiem skuteczną- okazały się nowe DRMy, które zajęły Chińczykom ponad miesiąc. Poza tym właśnie dema są świetnym sposobem na walkę z piractwem - co świetnie podsunął @damianyk.
Nie będzie kolejnego Secret Service'a, idea crowdfundingu wisi na włosku, w najnowszym CD-Action znajdują się pełniaki, w które grałem. Idą święta - nie ma śniegu, prezenty samemu trzeba sobie kupować, a i moje stare Sennki śmierdzą potem, mają pościerane gąbki i niewidoczny wręcz napis producenta czy stron muszli. Kurde.
Ależ nie napisałem "jaka ta gra jest beznadziejna". Na początku potwierdziłem, że to dobra jakościowo produkcja, ale jest kilkanaście jej wad które po prostu mnie irytowały i zechciałem je wypisać. Gdyby gra mi się nie podobała, nie przeszedłbym całej(panie koobun).
To, że przedstawiłem tylko wady nie jest wcale bez sensu, a takie by było, jakbym sporządził zwyczajną listę plusów i minusów.
Wspomniałem też, że na kilka punktów należy wziąć poprawkę i myślę, że to zdanie nie było nawet konieczne po przeczytaniu wszystkich z wymienionych.
Ja też bawiłem się świetnie, ale tak, ten tekst przedstawia grę w nieco negatywnym świetle(wcześniej przedstawiałem ją przecież z zupełnie przeciwnej strony). Mimo bardzo dobrej jakości i świetnej rozgrywki ta gra nie zasługuje na wiele tytułów, którymi została okrzyknięta.
Rozumiem. Faktycznie to jest jeden z ponurych scenariuszy. Ale przede wszystkim miałem na myśli demo, które po prostu jakby pozwoliło nam sprawdzić czy to jest to czego oczekujesz, jak również to czy twój komputer to uciągnie. Ciężko mi przypuszczać bowiem o tak wielkiej podłości, by demo zrobić stokroć lepsze niż jakość wersji oryginalnej, bądź jak napisałeś - przedstawić najlepszą akcję. Byłoby to naganne do potęgi, bo choć kilka tego typu dem istniało, nie przypominam sobie, by po którymś tak okropnie rozczarowała mnie jakość pełnej wersji.
Słuszna myśl, bo naturę kobiet odniosłeś do kina, co samo w sobie wydaje się być tezą i argumentem :D
Tak, znajomość książki dużo zmienia. Przede wszystkim chodzi o emocje Katniss. Film nie jest w stanie ich przekazać - a momenty w których Lawrence wręcz żałośnie gra - są momentami zgodnymi z bohaterką książki.
Zgadza się, gdy brakowało prawdziwego gracza w ekipie, zastępował go bot, którego rolę może potem przejąć osoba chcąca dołączyć do trwającego meczu. Mi się to podoba.
Nie wiem czy zabrania, czy nie, ale z całą pewnością nie przyczepiłbyś się do tego, gdyby wpis był treściwy prawda? Faktem jest bowiem, że inaczej odbiera się wpis, w którym meritum stanowi film wideo w towarzystwie kilku zdań, a inaczej wpis w którym dodany przez autora filmik jest tylko dokładką do bogatego i wyczerpującego tekstu.
Takich rzeczy jak tutaj - my stali użytkownicy/blogerzy - nie robimy. A że jesteś nowy również czegoś takiego nie rób. Rada i przestroga.
Wybaczcie jeżeli faktycznie się nie da - bez dyskusji mój błąd. Ale wrażenie we mnie zostało :)
Boże, czy naprawdę każdy nowy autor musi zaczynać zawsze od jednego i tego samego tematu? Rzuć jakąś treścią we wpis tak, by w momencie jego wyświetlenia chciało się przeczytać rozwinięty temat, nie rzucić okiem jak na newsa.
Toś Raziel wyczerpał i rozwinął temat... ;0. Mógłbyś przynajmniej strzelić ankietę przy tak zwięzłym tekście i pytaniu postawionemu w pierwszym zdaniu. Tak, piszę - również głównie na steam, bo tam system konwersacji wydaje się być bardziej otwarty i ma się z reguły większe kręgi znajomych, ale właściwie co z tego? :D Nie spotkałem się z "czuciem pustki, gdy z nikim nie piszę" i uważam to za trochę dziwne.
Nie oceniaj ludzi względem jednego błędu, a tym bardziej przeoczenia literki, spotkajmy się i przekonajmy kto w szkole z jakimi efektami siedział dłużej, panie jimbeam. Internet to fantastyczna maska, którą założyć może każdy.
Dzięki za komentarz. W rzeczywistości fakt faktem - gra się bardzo przyjemnie. Wszystko jest płynne, efektowne, całkiem rozbudowane i sprawia wrażenie otwartego, ale jednak za mało tutaj jakby udziału i autorskich pomysłów samych twórców. Wszystko widzieliśmy i dlatego dobrze to smakuje, ale to tylko tyle.
Wybaczcie to bynajmniej, bo bynajmniej miałem inną wizję tego zdania. Nie przeczytałem go ponownie, albo gdzieś mi umknęło, co nie zmienia faktu, że za pierwszym razem popełniłem błąd. Zorientowałem się po pierwszym komentarzu, ale nie chciałem edytować całego wpisu, bo trzeba go potem na nowo publikować, a kto wie jak działa system związany z wyświetleniami.. Przynajmniej zaufajcie mi, że bynajmniej wiem o co chodzi.
No właśnie mam problem z tym filmem, bo ze względu na tematykę Igrzysk, chciałem się na niego wybrać w ten weekend. Nie wybrałem się, bo internet mi powiedział, że to sztampowe, sztuczne, bez prawdziwych emocji i w ogóle to można przejść wokół tego obojętnie.
Jednakże czytając twoje wrażenia, gdzie podkreślasz swoją "normalność" i spojrzenie okiem widza, nie eksperta kina przyczepiającego się do każdej pierdoły, chyba jednak sprawdzę tą produkcję.
Oczywiście :) Również niezmiernie chciałbym, aby była to wspaniała pierwszoosobowa sieka i trzymam ku temu kciuki bo rzeczywiście niewiele takich produkcji na rynku.
To prawda, coraz częściej zdarza się widzieć takie akcenty w filmach. Ja jednak najbardziej zapamiętałem jeden film. Księga Ocalenia. Klimatyczne, oryginalne kino, gdzie główny bohater wśród postapokaliptycznego krajobrazu zakładał Beatsy przed snem lub przed długą podróżą do najbliższej lokacji
Świetna rozkmina, która zapewne wielu z nas po głowie krążyła, ale jakoś nikt wcześniej tego nie przelał na słowa. Miałem jednak nadzieję na nieco większy, poparty innymi przykładami i historiami tekst, bo w przypadku każdej gry ten właśnie problem panuje. Uczucia mają odzwierciedlenie w ocenie gry przy recenzji, ale wydaje mi się, że pisanie recenzji po uprzedniej, całkiem długiej przerwie od grania i odpowiedniego przeanalizowania wad i zalet, załatwia sprawę. Tak przynajmniej jest w moim przypadku, ale zgodzę się - często pewne wady wyolbrzymiamy, a na inne nie zwracamy uwagi. Każdy inaczej interpretuje grę i ma do tego oczywiste prawo, dlatego recenzja zawsze będzie miała w sobie tylko pierwiastek obiektywizmu.
JUST - Jedyny Ubezpieczający System Technologiczny. "Zajmiemy się twoim bezpieczeństwem"
Murdered: Śledztwo zza grobu jest produkcją z gatunku mało eksploatowanego i jednocześnie bardzo interesującego. Akcent detektywistyczny wbrew pozorom rzadko występuje w środowisku growym, a skupiających się jedynie na tym motywie gier jest zdecydowanie zbyt mało. W kolejnych Batmanach większy nacisk kładzie się na bardziej widowiskową, wartką akcje, rozbudowany świat i interesujący, acz coraz mniej sensowny wątek. L.A. Noire z kolei przedstawia nieco inny charakter rozgrywki - przede wszystkim z uwagi na czas akcji. Mourdered nie ma bezpośrednią grą detektywistyczną, bo znajdziemy tu rozgrywkę rodem z gier akcji czy klikanych przygodówek. Niemniej cały wątek od początku kręci się wokół zagadki własnej śmierci. Ten fakt przyczynia się do tego, iż nasz protagonista jest duchem, a to pewien powiew świeżości nie tylko wśród gier z gatunku, ale również całej branży.
Jeżeli będzie to po prostu rozwinięta kontynuacja pierwszej odsłony, nie warto. Cały gameplay i ogólny design gry musiałyby przejść ogromny lifting, by można było mówić o konkurencyjności. W pierwszej odsłonie było kilka pomysłów, ale były najwyraźniej ambitniejsze, niż zdolności twórców. Szkoda, bo zewnętrznie prezentuje się całkiem fajnie i klimatycznie.
@Qualltin
Więc jednak w pewien sposób się rozumiemy, bo na samym początku również miałem wrażenie, że Watch_Dogs będzie tym pewnego rodzaju rodzynkiem. Taką kwintesencją. Z tym, że jakoś tak z miesiąca na miesiąc -im więcej materiałów i wieści, coraz bardziej twórcy uświadamiali mi, że charakter tej produkcji ma być nieco inny. Bardziej komercyjny.
Nie wiem, jak to wyjdzie, ale jeżeli chodzi o PCty brakuje teraz dobrego sandboksa pokroju GTA. Stąd też mimo wszelkich wad i cech nadchodzącego WD, po prostu mam na tą produkcję pewną chrapkę :D
Wybacz, ale tym razem twoja rozkmina wydaje mi się zwyczajnie zbędna i trochę niepoprawna. Jeżeli gra reklamowana jest w telewizji, nie znaczy to wcale, że jest ona uniwersalna i jakby robiona pod każdy typ człowieka. Nawet ta wszechobecna Fifa przecież kierowana jest głównie do lubujących się w piłce nożnej.
Serio, jak widzisz reklamę gry w tv to myślisz: "cholera, to miała być fajna gra, ale teraz już wiem, że poza dedykacją dla inteligentnych nerdów, skierowana jest również dla rudych grubasków" ? Wydaje mi się, że tego typu pogląd jest zbędny.
Watch_Dogs to sandbox, co według mojego uznania już to samo w sobie czyni grę bardziej uniwersalną, i to własnie pojawienie się tej konkretnie produkcji w TV jest na mój gust bardziej stosowne niż np. AC3.
"jednak i do „piątki” można mieć parę zastrzeżeń, których istnienie można wyjaśnić właśnie tym, że GTA stało się jeszcze bardziej nastawione na dosłownie każdego" - Idąc tym typem rozumowania, mogę się przyczepić do nowej fify, że jest tam zbyt dużo rozgrywki, a zbyt mało menedżerskiego kombinowania, albo do Titanfalla, że zbyt dużo akcji z powodu dotarcia do jak najszerszej gamy klientów.
To gra dla mas? Jasne. podpiszę się pod tym rękami i nogami. Gdyby jednak każdy producent/ twórca był w posiadaniu tak ogromnej puli pieniędzy jak sony czy Ubi, to reklam mielibyśmy naprawdę setki.
Takie jest moje zdanie, bo z tekstu jasno wynikało, że należałoby podzielić się własną opinią na ten temat :)
Nie wiem czy skojarzyliście fakty, ale.. Porównajcie sobie zresztą okładkę nowego Call of Duty z pewną sceną z filmu Elizjum ( http://media2.pl/g/0/38808.jpg ) . Nawet nie konkretnie tą sceną, ale całym motywem.
No właśnie. Ciekawym jest - kiedy Call of Duty się skończy. To będzie kolosalne wydarzenie w branży. Znając jednak Activision - jak się skończy, rok później wejdzie inny fps o podobnej strukturze i znowu będzie rozciągany.
DM! Jasne, że to co mówisz jest prawdą. One nie mają na celu edukacji, acz pośrednio do tego się przyczyniają. Wspomniałem, że to nie jest zamierzone działanie, chociaż bardzo dobre. No i chyba nie musiałem w tekście tłumaczyć, iż produkt wytworzony w jednym kraju jest eksportowany na kilkunastu innych, przez co dodrukowuje się tłumaczenie. Uznałem to za oczywistą oczywistość.
Nie dałem White'a bo ankieta byłaby zbyt oczywista.
@Stalin_SAN. Hah :) Z tym Jesse'm to nie błąd. Wykazuje patologiczne zachowanie, ale potrafi myśleć. O to mi chodziło :D
Co do tej krytyki ze strony kościoła, podkreślam to, co usłyszałem i co słyszę w kościele. Nie tylko tym, do którego uczęszczam.
Biorąc pod uwagę twoją końcową radę. Rozumiem to i nie raz zaznaczyłem, że nie wszędzie i nie zawsze tak się dzieje. Może nie zabrzmiało podczas czytania tak, jak miało.
Tak powinno być. Rimejki i rebooty leżą obok siebie i na dobrą sprawę nie jest grzechem mylenie tych terminów. Przy remake'u mamy nową wersję danego tytułu opartą w pewnym stopniu o pierwotny scenariusz, lub też nie. Mamy też szereg nowych mechanik i właściwie nazywanie nowej gry bazującej na poprzedniej, remake'iem nie jest złe.
Reboot jest restartem, fakt. Mówisz, że Tomb Raider nie jest remake'iem, lecz rebootem. Rozumiem tą logikę, ale jeżeli Shadow Warrior jest remake'iem, Prince of Persia jest remake'iem, to postarajmy się wprowadzić znaczącą różnicę między tymi dwoma pojęciami i pokazać to w praktyce.
Reboot powinien wskrzeszać serię, powinien zaczynać nowy cykl porzucając stare korzenie, a ze wszystkich przytoczonych przeze mnie przykładów, takiego zajścia nie ma, są to jednorazowe produkcje.
Pozwólcie, że wytłumaczę, bo być może w danym zdaniu to nie brzmiało tak. Pisząc "świetnie" mam ciągle na uwadze przedział cenowy, bo autentycznie ciężko mi znaleźć sprzęt do 180zł, który grałby lepiej. Jeżeli chodzi o dźwięk jako ogół, to zgodzę się z tobą darth, wybrałbym jeden z przytoczonych przez ciebie przymiotników.
Co do Genius 2.1 SW-G2.1 1250. Sporo o nich studiowałem, bowiem nie ukrywam, że konkurowały z moim wybrańcem. Przegrał ich tragiczny na mój gust wygląd i przesyt bassu potwierdzony przez sporo użytkowników. Dopytywałem się nawet prywatnie wielu ludzi i mówią, że grają dobrze i płynnie, ale niskie tony dają mocno czadu. Można to lubić, albo nie.
Ależ oczywiście, że macie racje co do ocen, sam nie lubię przypisywać grze jednoznacznej noty i wolę wypunktować co mi się podoba, co nie. Jeszcze więcej racji macie, że najlepsza recenzja będzie od osoby zaufanej, oscylującej gdzieś w naszym guście.
Mnie jednak temat niskich ocen w pewnym stopniu poruszył i trochę wylałem z siebie, co mi zalegało.
Jeszcze gwoli ścisłości, nie napisałem, że WSZYSCY wystawiający niższą ocenę to weterani, ani że wystawiający wyższe oceny to młodzi. Ta teza ma jednak poparcie w komentarzach na metacritic, jak i pod recenzjami na innych serwisach
Ale żeś doczepił tytułów. Co do tekstu. Mądry, ciekawy i długi. Długi. Czasami mógłbyś odpuścić pewne mniej ważne informacje, oszczędzając długości tekstu, bo jak sobie pierwszy raz zescrollowałem w dół to troszkę się przeraziłem :)
Seksizmu jest dużo właśnie ze względu na marketing. W głębi gry brakuje jednak samego seksu, naturalizmu, do jakiego przyzwyczaiło nas kino.
Co do postaci, może nie jako towarzyszka, ale mile wspominam kilka godzin w skórze Faith. Postać tajemnicza, i raczej przedstawiona w dość ograniczonym stopniu jak na główną bohaterkę. Gdybym jednak miał świadomość, że po dachach biegam facetem, gra nie sprawiałaby mi tyle frajdy.
@wysiak Czy myślisz, że mając facebooka nie zaobserwowałem tego zjawiska i odwołałem się do jakiegoś tematu założonego na forum tylko po to, by cokolwiek napisać? Naprawdę tak myślisz? To szkoda, że tak myślisz
No właśnie zombie było bo było, tak po prostu. Nie wnosiło nic szczególnego do rozgrywki, ale taki motyw istniał, co w przypadku tego tematu jest istotne.
Nie mogę się nie zgodzić. Należy jednak wziąć pod uwagę to, że obecnie powrót w którejś odsłonie którejś serii - motywu wędrówki, tak jak to było w AC1, byłaby wręcz niedorzeczna. Już jesteśmy przyzwyczajeni do tego typu rozgrywki i to podróż identyfikujemy tylko z "mniejszymi grami".
Nie wyobrażam sobie teraz, by w kolejnej odsłonie Skyrima nie było ekspresowych podróży, ani tego, że kolejny AC będzie w stanie dostarczyć nam podobny motyw. To już nie byłoby smaczne.
Podróż, która niewątpliwie najbardziej nasyca nas klimatem, jest i będzie zarezerwowana dla gier takich jak Journey właśnie. Specyficznych. Wątpię, bym kiedykolwiek doświadczył tego motywu w największych produkcjach, a jeżeli tak się stanie, to z uwagi na nasze niedługie przyzwyczajenie, może być różnie odebrane.