jorma

jorma ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

12.03.2022 07:42
jorma
14

-eca-
Tak tak. Do dzisiaj finowie szczyca sie ostateczna utrata karelii. Wiec pewnie te nowsze filmy znasz - talvisota o wojnie zimowej i tuntematon sotilas o wojnie kontynuacyjnej. Rzemioslo ale w porzadku. A jesli interesujesz sie sportowcami to proponuje jeszcze hymyilevä mies o ollim mäkim bokserze. Ten ostatni podobno byl kandydatem do oscara. Film w sensie:)

post wyedytowany przez jorma 2022-03-12 07:43:40
12.03.2022 06:43
jorma
14

-eca-
Spoko. Podalem tylko jeden z przykladow, zebys jednak sie nie poddawal i dal szanse:) okok nie namawiam juz:)

12.03.2022 06:39
jorma
14

SpookyYooki
Ty tez uzywasz sformulowania "holandzki".. ok. Nie mnie oceniac. Zostawmy zatem to tak:)

11.03.2022 16:52
jorma
14

-eca-
Rozumiem, ze finlandia to taki maly kraik w ktorym sa same lasy i bajora i jelenie czy tam losiowe strzyzaki i ktory slynie tylko z eksportu drewna i produkcji opon oraz wodki i ze finscy (finlandzcy:) aktorzy nie brykaja po dywanikach czy tam sciankach w holiludzie, ale mozna tam znalezc perelki. Proponuje zaczac od braci kaurismäki. Calamari union. Arcydzielo. O kondycji wspolczesnego mezczyzny, o desperackiej potrzebie wolnosci i probie ucieczki do lepszego swiata. Kazdy powinien to obejrzec, zastanowic sie nad swoim nedznym zyciem i pomyslec czy nie nazywa sie frank.

post wyedytowany przez jorma 2022-03-11 17:00:56
11.03.2022 10:39
2
jorma
14

zielele nie zrozumiesz

post wyedytowany przez jorma 2022-03-11 10:48:05
11.03.2022 00:16
odpowiedz
jorma
14

A ja z zapartym tchem czekam na wypowiedz kai godek

11.03.2022 00:08
jorma
14

I co z tego, skoro brzmi tak samo idiotycznie jak holandzki

26.11.2021 12:49
1
jorma
14

Dzień dobry panie Bazylu. Szanowny panie Bazylu, ależ ja dziękuję z całego serca i z całej duszy. Na trójce byłem, w Bombasie byłem, wszędzie byłem. No ale kiedy ja nie mogę grać w tę grę inaczej. Bo przypomina mnie się. Idę, patrzę, a tu Niemiec idzie z psem. A ja patrzeć nie mogę, bo to Nero! A mnie nie dali nawet pogłaskać! Kazali odejć, pan odejć! I leją mnie po gębie, wszędzie. Ja tylko się broniłem. Oni zabić chcieli mnie. Pytam was dlaczego wy to zrobiliście? Pytam was! Łotry wy jesteście bandyci! Mordercy! Krwiopiłczy! To dla mnie był przyjaciel najdroższy przyjaciel. Najmilejnszy najdroższy, najukochańszy. Ja go kijem nie biłem. Pytam was tych łotrów, który to zrobili! Więc pijemy z Wojtkiem. O samogona zakupiłem, likierka akuratnego. Bo dobry jest smaczny. Ale tylko pod tuszonkę. Pod słoninkę tuszoną na cebulce i na tłuszczyku. A Wojtek to on to preferuje narkotyk. Bo on na kuchni robił i on nitro lubi narkotyk. Ale w lesie lubi. Dlatego sylabizuje. Albo może dlatego, że jest alfabetą. Dziękuję do widzenia.

17.11.2021 18:55
odpowiedz
2 odpowiedzi
jorma
14

No ja prdle. Cofam moje ostatnie słowa! W sensie nie o Szkolnej 17, bo prezentuje się wyśmienicie, tylko tak no generalnie. Skargi poszły już na biurko prezydenta i do Zakładu Oczyszczania Miasta! No bo powiedzcie mi co za daun wymyslil, ze patch, który zaciąga się z automatu i na którego instalację macie gówno do powiedzenia sprawia, ze wszystkie wcześniej pozapisywane stany gry stają się bezużyteczne. Noz krwa! Nawet Wojtek się znerwował i po moim pytaniu po jaką cholerę był ten cały patch, skoro ani jednego buga nie poprawił, odpowiedział, że patch był po to żeby, cytuję "zjebać sejwy". Najważniejsze, że ukonczyliśmy wcześniej misję w Choroszczy, bo powterzać ją to byłaby sodomia oraz gomoria. Nic to. Żeby osłodzić trochę to na zakończenie, dodam, że do Mexicanów też można strzelać.

11.11.2021 20:21
odpowiedz
jorma
14

Szanowne państwo kochani moi chciałem powiedzieć tak ugółem my razem z Wojtkiem to chcieliśmy podziękować stwórcom gry za grę w którą gramy we dwóch z Wojtkiem na podwórku, bo gra to jest przyjemność, radość, życie, szczęście, zdrowie, miłość, piniądze, uczciwość i tak dalej. I to, że odwet wziąć na Żydach można i na Niemcach i Ruskich i na Białoruskich też. I że można alkohol pić w trakcie gry oraz narkotyk używać. Ale nie trzeba. Ale przede wszystkim to jak bardzo spaniale ukazali nam Szkolną 17. Za to wszystko chcieliśmy udziękować z pokolenia na pokolenie jak to się mówi i z baby prababy i pisma poszły też z podziękowaniami do prezydenta Białegostoku i do komendanta Straży granicznej też poszły. Do widzenia.

26.10.2021 17:50
jorma
14

Jaki Wietnam? Jaki nazizm? Jak studiowałem w dawnych czasach, musiałem zdać kolosa. Nie pamiętam już czego dotyczył, to nie mój temat był, w każdym bądź razie odpowiedzi jakie udzieliłem na teście dotyczyły gwiezdnych. W stylu - Józef Piłsudski po zwolnieniu z Magdeburga udał się na planetę Tatooine albo Włodzimierz Lenin przegrał bitwę o planetę Hoth. Tego typu pierdy. Niesety musiałem zdać żeby podejść do egzaminu, więc idę na jana znowu, bez żadnej nadziei do koleżki, bo oczywiście trafiłem na listę osób do poprawki, a on do mnie - panie Łukaszu, proszę porównać postaci z okresu dwudziestolecia międzywojennego ze świata polityki do bohaterów tryptyku Georga Lucasa.. Hehe. Wyszedłem z piątką:)

20.10.2021 10:30
odpowiedz
jorma
14

Squid game to marna kalka Kaiji..

15.10.2021 15:17
jorma
14

Tak. Kolejny artykuł z dupy jak ten sprzed dwóch tygodni. Nie wiem czy sponsorowany czy powstał w wyniku potrzeby twórczej autora. Brakuje tylko bitwy nad bzdurą. Naprawdę. No ale MY chcemy poznać słynne akcje prawdziwych partyzantów. No gdzie ruch 26 lipca? Kubański nomen omen. Gdzie handlujący kokainą farkiści? Gdzie świetlisty szlak? Gdzie pathet lao? Gdzie czerwoni khmerzy z moim ulubieńcem pol potem? No nie ma. Jest za to ofensywa tet. Tet sret do urzygu. Mógłby naskrobać cokolwiek o tych słynnych tunelach z żelaznego trójkąta na przykład, gdzie wysiedlono cały region, zatopiono umocnienia, posłano szczury tunelowe i zrównano z ziemią parę wsi, co tak czy siak niczego nie zmieniło bo tunele jak były wcześniej tak pozostały. Albo o bagnach rung sac gdzie rozpylono hektolitry herbicydów, wysłano marynarkę, a skończono na ofiarach z navy seals. Albo o dżungli tay ninh, gdzie nigdy nie udało się zlikwidować dowództwa centralnego komitetu. Albo przynajmniej o a shau, gdzie lerpi/lerpowie? jak piszą we wspomnieniach, trzęśli się jak popiełuszko w bagażniku, wyobrażając sobie, słusznie zresztą, że znajdują się w najbardziej przejebanym miejscu na świecie. Bo to była prawdziwa partyzantka. Ale niestety trzeba trochę o tym poczytać. I to nie w wikipedii. Ech..

15.10.2021 13:38
jorma
14

He's here! He's there! He's everyfuckingwhere! Richmoooond!

15.10.2021 05:47
odpowiedz
2 odpowiedzi
jorma
14

Dani Rojas to ten piłkarz?

28.09.2021 21:03
3
jorma
14

Ta.. darmowa sluzba zdrowia, edukacja, woda, elektryka, doplaty do studiow za granica, wydobycie kraju z analfabetyzmu, wacha za grosze.. rzeczywiscie wariat. Ech. Z innej beczki - gdzie sie podziala moja ulubiona postac pol pot?

22.08.2021 09:14
jorma
14

Odnosnie pustki w izolacji to pelna racja. A w temacie avp - to jest niekoszerne.

20.12.2020 19:31
odpowiedz
jorma
14

Nie mogę! Ja się poddaję.. Co za down wymyślił ten je..ny patch. Mi drobnica w postaci znikającej fajki Kijanki czy tam sytuacji jak chłop w babę wlazł w jednym momencie nie przeszkadzała. Za to najbardziej wk..wił mnie brak możliwości zmiany przycisków. No ja pi..lę, żyjemy w XXI wieku na boga, ale gdzie tam? Tutaj są przyciski, których ustawień nie da się zmienić. Trzeba grać tak jak sobie stwórcy boskiego cyberpunka obmyślili. Ch..j, na początku zmarnowałem 5 minut, żeby znaleźć plik z ustawieniami. Ok. Znalazłem. Później kolejne pół godziny żeby sobie pozmieniać. No dobra. Udało mi się. Do czasu. Dzisiaj włączam sobie grę. A tu znowu. C żeby przewinąć rozmowę. Po ch..j mi to C?! Ja nie chcę tego C je..nego. Trudno. Wchodzę znowu w plik, który pozmieniałem na początku, a tam moje własne ustawienia. No i powiedzcie mi czy to nie jest debilne?! Nie dość, że trzeba sobie radzić samemu, szukać, zmieniać to jeszcze na koniec okazuje się, że nawet to uniemożliwili. No downy. Jak nic do Choroszczy. Aha i jak ktoś tam wcześniej pisał nawet nie poprawili zapisywania się języka. Ja nie chcę słuchać Kijanki z głosem jakiegoś tam Fronczewskiego. Nawet jeśli mruczy sobie tam i beznadziejnie odgrywa postać to jest to oryginalny Kijanka. Ale tutaj za każdym razem trzeba zmieniać ustawienia. Ja się poddaję. Ide grać w Elitkę..

16.08.2019 14:37
odpowiedz
jorma
14
Image

A to mój świeżo pomalowany Douglas-Mccall Coyote callsign Nemesis

14.08.2019 11:13
4
odpowiedz
jorma
14
8.0
PC

Dobra, moje pierwsze wrażenia dla wszystkich, którzy zastanawiają się czy nabyć to to, czy lepiej poczekać na Star Citizena, czy tam dalej łupać sobie w Elitkę, czy co tam jeszcze lubicie robić ze sobą.

Wszystko zależy od kontekstu w jakim spozieracie na tę grę, ponieważ jeśli spodziewacie się potężnej symulacji statkolotów z ogromnym i dynamicznym rynkiem podaży, popytu i zbytu, z systemem politycznym, w którym ścierają się przeróżne poglądy, od kosmokomunistów po jakichś tam pangalaktycznych liberałów, na które to mamy wpływ, z milionami niezbadanych systemów do odkrycia i opisania i jeżeli dodatkowo marzycie o budowie floty w której skład wchodziłyby frachotwce, drobnicowce i kosmolotniskowce, to pewnie powiecie, że “przyszykowano wam crap dziesięciolecia”. Ja od samiuteńkiego początku nastawiłem się na produkt, do którego nie przywiążę się zbytnio właśnie z powodu tych powyższych ograniczeń, w sensie nie spędzę przy nim iluś tam lat, jak w przypadku Elitki, natomiast liczyłem na to czego brakuje tej całej Elitce. No i powiem wam, że właśnie to wszystko dostałem – rasową napierdalankę w kosmosie, z konkretną ściśle wyznaczoną fabułą, z konkretnymi wyraźnie narysowanymi charakterami postaci i z delikatnym przymrużeniem oka, czyli z tym takim elementem humanizmu, którego nie uświadczy się w zimnej pustce przestrzeni z Elity. Ale zaznaczam jeszcze raz – to nie jest symulator. To jest klasyczna strzelanka z elementami szmuglerki, handelku i odrobiną większą lub mniejszą piracenia. Ot taka zabawa w Malcolma Reynoldsa w wersji kobiecej.

Graficznie – co kto lubi. No jest to żywcem wyjęty styl z Wing commandera, ale mi osobiście odpowiada. Są wybuchy, śmigajace pociski, płonące statotkoloty w Pasie Oriona, czy tam wiązki cezu błyskające w ciemnościach u Wrót Tannhausera. Są knajpy, można przepuścić fortunę w bilarda, można wygadać się barmanowi. Jest muza, w większości same stonery plus jakieś latino i troche klasyki, ale można wrzucić sobie muze na empetrzy. Można statkoloty przemalować na sposób jaki się wam żywnie podoba. No ale sama bitka jest sednem tej gry. I sprawdza się wyśmienicie, szczegolnie jeśli korzysta się z fajnego bajeru jakim jest automatyczne śledzenie wrogich jednostek, co sprawia, że walka jest bardzo efektowna i bardzo filmowa. Oczywiście dla starych wyjadaczy jest też tryb oldschoolowy, w ktorym toczy się normalne pojedynki czyli zabawę w kota i myszę.

Przyczepić mogłbym się do kolorystyki – te wszystkie odcienie różowatości nie za bardzo pasują mi do przestrzeni kosmosu, ok, taka stylistyka, ale troche bardziej stonowane byłyby raczej bardziej na miejscu. Na szczęście liczę na mody, być może prędzej czy później zapaleńcy wezmą się za ten tytuł. Dodatkowo szkoda, że nie pokazana łapek naszej pilotki jak obsługuje stery, co było bardzo sympatycznie pokazane już w Wing commanderze ze trzydzieści lat temu co zwiększałoby dodatkowo imersję (jak ja nienawidzę tego słowa), która to i tak stoi na bardzo wysokim poziomie. No i kolejna sprawa to głosy. Rozumiem, że główna bohaterka to laska 30+, ale biorąc pod uwagę główny motyw fabuły, mogłaby trochę bardziej chętnie wyrażać emocje, chociaż na szczęście nie są to dialogi nagrywane przez polskich aktorów, których szczerze nienawidzę i które kojarzą mi się z odgrywanym spektaklem Dziadów w teatrze dramatycznym dla geriatrii, więc teoretycznie też można to przełknąć. Aha i sterowanie, a raczej ustawienia przycisków. Ja gram na joy’u z przepustnicą i miałem problemy z przypisaniem co poniektórych przycisków – po prostu niektóre są zdefinowane na stałe i nie da się ich zmienić albo następują konflikty, na szczęście jest ich tak niewiele, że można to łatwo obejść. Na padzie nie chciało mi się grać.

Czy opłaca się wydać siedemdziesiąt kilka złotówek na grę, to musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja jestem zadowoloy z produktu, biorąc pod uwagę, że tworzyło go tam z pięciu kolesi, nie kosztuje on pierdyliarda dolarów i nie jest w fazie alfa od pięciu lat. Przy okazji traktuję go też jako pokazenie jęzora Robertsowi, z którego dorobku właśnie korzystali tworcy Rebel Galaxy. Tak jakby wołali do niego – “Hej, Chris, popatrz, jaką fajną naparzankę zrobiliśmy, a ty i banda tysiącapięciuset twoich kolesi siedzi i grzebie sobie przy jednej grze, która nigdy nie zostanie wydana.” Poza tym jest posucha na rynku, więc tak czy siak Rebel musiał do mnie zawitać.

post wyedytowany przez jorma 2019-08-14 11:17:08
13.08.2019 17:22
jorma
14

Nie. Bo orginal tak uważa i już. Nie lubię tego typu argumentów, ponieważ są z dupy, ale recenzje, wczesne co prawda, na poziomie 70-80% przeczą głupiej tezie twojego przedmówcy. W każdym bądź razie ja za chwilę siadam za sterami.

19.01.2015 21:25
odpowiedz
jorma
14

Ia Đrăng autorze... albo przynajmniej Ia Drang...

03.11.2013 20:52
odpowiedz
jorma
14

@chuca
Podziwiam Samson, że masz siłę uświadamiać tych niereformowalnych ludzi

Rzeczywiście wzór cnót wszelakich godny podziwu:) Razem tworzycie doskonałą parę:) Sorry za uszczypliwość, ale naprawdę albo nie rozumiecie co się do was pisze, albo nie odpowiadacie na pytania.

Ok. Koniec złośliwości. Nikt tu nikogo nie przekona do własnego zdania. Ja też nie zamierzam się z nikim droczyć. Kto chce niech płaci, kto nie - niech piraci. Chodzi o frajdę z grania, czego wam życzę. Pozdro dla wszystkich:)

03.11.2013 15:45
odpowiedz
jorma
14

@Samson
To prawda. I dlatego współczesna kultura jest na poziomie rynsztoku.

Pojęcie piękna jako wartości absolutnej uwalili już starożytni, dlatego się nie spieram, ale ciekawy jestem twojego uzasadnienia:)

Czyli to, że prawo zakazuje korzystania z czyjegoś dzieła bez uiszczania należnej zapłaty (to, czy to prawo jest skuteczne to inna para kaloszy) nazywasz prawem drakońskim?

To, że prawo narzuca sankcje karne za skopiowanie i skorzystanie z produktu bez uszczerbku dla jego twórcy/wydawcy/producenta uważam za absurdalne. Za drakoński uważam wymiar tychże wraz z informacją o karalności w krk komplikującą znacznie życie szczególnie młodych ludzi, którzy dopiero wchodzą w dorosłe życie.

Jeżeli jest to postawa sprawiedliwa, to nie obraziłbym się, gdybyś tak to nazwał:)

Nie zwerbalizuję mojej odpowiedzi, ponieważ mógłbyś się obrazić:)

Pracodawcy nas nie okradają płacąc głodowe stawki ?

Nie, jeśli na taką stawkę się z nim umówiłeś. Praca nie jest w Polsce przymusowa, o ile dobrze mi wiadomo.

a zus nas nie okrada?

ZUS nas okrada, to prawda, ale tylko dlatego, że jest przymusowy. Gdyby ubezpieczenia były dobrowolne, to nie byłaby to kradzież.

Proszę cie. W sytuacji 20 procentowego bezrobocia praca jest towarem deficytowym w ramach którego to pracodawca narzuca warunki pracownikowi i proszę wytłumacz kasjerce z biedry mającej na utrzymaniu rodzinę, że może negocjować zasady z szefem. Nie rozśmieszaj mnie. A zus srus. Jest takim samym przymusem jak praca o której pisałeś. Nikt nie zmusza cię do pozostawania w tym kraju. Zdobądź obywatelstwo takiego, w którym nie będziesz płacił składek, polskiego się pozbądź i po sprawie. Argumentum ad absurdum.

A do międzynarodówki i komunistów proszę dorzuć jeszcze faszystów i Żydów wtedy twoja argumentacja będzie spójna i kompletna.

@chuca
oczywiscie że jest. Moralność jest jedna.

O estetyce pisałem w pierwszym zdaniu, pojęcia z zakresu etyki podlegają tym samym zasadom.

@PierwszyWolnyJestZajęty
Minęły? To dlaczego ludzie nie chodzą tłumami do teatru, opery czy muzeum? Z tymi ostatnimi jest ciekawa sprawa bo jak co roku jest ta "darmowa" (darmowa w cudzysłowiu bo Kowalski wraz z rodziną ma się za darmo teleportować pod drzwi muzeum) noc to kolejki po 1000 osób.

Chodzi mi o powszechny dostęp do kultury, który jeszcze sto lat temu był niemożliwy. Poczytaj sobie opracowania z zakresu historii kultury na przestrzeni wieków i porównaj przeszłość z sytuacją obecną. Polecam też fajne antropologiczne prace Goody'ego i Wattsa na temat piśmienności. W skrócie koleżkowie prześledzili i powiązali rewolucje społeczno-polityczno-kulturowe wraz ze zmianami w sposobie przekazywania i memoryzowania informacji. Od demokratyzacji antycznej Grecji po przejęciu pisma alfabetycznego od Fenicjan, przez wprowadzenie druku i odejście od modelu feudalnego w Zach. Europie po czasy współczesne czyli radio i telewizję. Internet upowszechnił informację na skalę dotąd nie znaną. Czasami nie zdajemy sobie sprawy jakich wielkich społecznych przemian jesteśmy świadkami. Jak pisałem wcześniej prawo niestety za tymi zmianami nie nadąża, między innymi dlatego powinno zostać dostosowane do obecnej sytuacji.

@Samson, duzyManiek i cała reszta.
To nie jest frazes. To jest uniwersalne pojęcie, które w przypadku piractwa znajduje zastosowanie jak mało które.

Piractwo to jest kradzież i nie ma co na ten temat dyskutować

Tu jest pies pogrzebany - po prostu opieramy swoje wypowiedzi na różnych przesłankach. Wszyscy zgadzamy się z faktem, że kopiowanie i korzystanie bez zgody wydawcy z oprogramowania czy generalnie dóbr objętych prawem autorskim jest nielegalne. Dyskutujemy i spieramy się o to czy słusznie. Część z nas uważa, że nie, opierając swoje wypowiedzi na definicji kradzieży. Ja i parę innych osób podzielających moje zdanie już to zrobiło. Wy - nie. Proszę zdefiniujcie pojęcie kradzieży.

03.11.2013 12:46
odpowiedz
jorma
14

@Samson Wrzucając cytat z Topora moim zamiarem było obnażenie hipokryzji lub głupoty ludzi, pouczających innych jak mają żyć powołując się na rzekomo uniwersalne, obiektywne wartości, których sami nie wyznają. Głupotę toleruję, ponieważ fakt świadomości własnej niewiedzy jest motorem rozwoju i ja sam często się do niej przyznaję. Hipokryzją gardzę, ponieważ zazwyczaj pod przykryciem praworządności ukrywa prawdziwe oblicze dewiacji, socjopatii lub zwykłego sk..stwa.

Przykład mojego znajomego reżysera nie należy do innej pary kaloszy. Są to te sama prawa autorskie dotyczące własności intelektualnej. Zadam jeszcze raz pytanie kto kogo okrada. Pirat, wydawca, producent czy może sam autor, który dostaje tylko kilka procent przychodu za emisję?

Gry komputerowe nie są luksusem. Są ogólnodostępnym dobrem kultury, a czasy, kiedy kultura była elitarnym, ekskluzywnym towarem dostępnym dla garstki nielicznych na szczęście już minęły. Oczywiście, że jeśli czegoś nie akceptuję to mogę z tego zrezygnować - mam na myśli zasady zakupu towaru, ja po prostu wyrażam swój sprzeciw wobec moim zdaniem absurdalnego i drakońskiego prawa służącego jak już ktoś wcześniej napisał nie nam (konsumentom) tylko producentom. Zazwyczaj zadaję pytania lub kwestionuję pokutujące w społecznej świadomości dogmaty, a takim jest frazes o kradzieży. Staram się też nikogo nie obrażać, ale sorry powiedz mi jak nazwać postawę broniącą praw innych podmiotów ze szkodą dla siebie? Niestety to my sami wyrażamy zgodę i przyczyniamy się do powstawania takich prawnych bazyliszków jak jakaś sopa. acta czy inna pipa. Łykając kity o sprawiedliwości obowiązujących uregulowań czyniących z nas de facto obywateli drugiej kategorii i popierając je bezkrytycznie sami podajemy tej drugiej stronie narzędzie do ładowania nas w d..la. Smutne jest to, że ty i większość społeczeństwa tego nie zauważa.

03.11.2013 09:43
odpowiedz
jorma
14

@nagytowie kochany, twój post jest tak mądry, że zgodnie z jego logiką odpowiem, że jesteś moim konkurentem na rynku pracy wobec czego potencjalnie pozbawiasz mnie potencjalnego zarobku, a więc środków do życia, okradłeś mnie z czasu, który poświęciłem na swoją edukację, a zatem jesteś złodziejem.

W tym całym temacie chodzi o to, żeby nie dać sobie wcisnąć jakiejś jednej uznawanej przez niektórych za słuszną interpretacji ludzkiej działalności. Kurde, myślcie, zadawajcie pytania, kwestionujcie, tym bardziej, że leży to w waszym/naszym interesie jako graczy/odbiorców kultury. Powtarzanie frazesów opartych na jednym założeniu (zresztą eufemistycznie mówiąc mocno dyskusyjnym co udowodnił nagytow), że skorzystanie z czyjegoś dzieła jest kradzieżą wzmacnia tylko potęgę największych gigantów w d..pie mających was i wasze potrzeby. Z pozoru przejrzyste zasady, którymi rządzi się wolny rynek wcale takimi nie są. @chuca płacąc za film czy muzę wynagradzasz autora za poświęcony przez niego czas i energię? G..no prawda. Płacisz producentowi/wydawcy. Autor dostaje kilka marnych procent. Pracuję z fajnym, choć niszowym reżyserem, który co miesiąc przeglądając rozliczenia za tantiemy złorzeczy na TVP, że (uwaga!) okrada go:). Na podobnej zasadzie szwaczka w Wietnamie za parę uszytych przez siebie spodni dostanie kilka centów, za które ty zapłacisz 100 dolarów. Nie mów, że to jest w porządku.

Pomimo tego, że sam jestem skłonny zapłacić o wiele więcej za gotowy produkt takim gościom jak Molyneux, Sid Meier, Chris Roberts czy spoza branży komputerowej Mark Walker, Ben Hull albo Trzewiczek bo podzielam i doceniam ich PASJĘ to uważam, że należy kwestionować obecne prawo, a przede wszystkim zakusy koncernów zmierzające do jego zmiany na bardziej restrykcyjne.

@Samson Prawo do nauki i wolności korzystania z dóbr kultury nie są frazesami. Czy tego chcesz czy nie, są podstawowymi prawami człowieka mającymi zapewniać należną każdej ludzkiej istocie sprawiedliwość i godność, z których ty też korzystałeś oddając się całkowicie za darmo pasjonującemu procesowi edukacji. Pomyśl jak byłbyś uboższy gdyby dajmy na to taki Tesla, Nobel, Einstein, Watson, Crick, Wilkins, LeGoff, Sartre, Derrida czy wasz Friedman uznali, że "plon ich pracy" jest dziełem, za możliwość skorzystania, z którego należy płacić im i ich prawnym spadkobiercom. Aparat represji brzmi absurdalnie, ale zaczynasz inaczej na niego patrzeć kiedy dotyka ciebie.

@Hellmaker Star citizen Robertsa i Elite Brabena. Gry tworzone przez pasjonatów i finansowane przez kickstarter.

@lipt0n, Vader Racja. Ja ze swojej strony też dorzucę cytat z Topora adresowany do wszystkich obrońców moralności i krzyżowców uniwersalnych wartości, którzy nigdy nie przekroczyli prędkości, nie jechali na gapę, nie przeszli na czerwonym i nie ściągali na klasówkach:

W wiktoriańskiej Anglii małym dziewczynkom nie wolno było nosić zbyt wypolerowanych bucików. Przyzwoitość nakazywała nawet, aby obuwie było lekko matowe.
- Przyzwoitość?
- Tak, obawiano się bowiem, że podbrzusze i uda mogłyby odbijać się w ciemnym i wypukłym lusterku pantofelka.
Są ludzie, którzy potrafią pomyśleć naprawdę o wszystkim

03.11.2013 00:32
odpowiedz
jorma
14

@jazzry, Łysy Samson Kradzież sradzież. Powinniście unikać sądów asertorycznych w kwestiach dyskusyjnych. Nazwanie kradzieżą skorzystanie z czyjegoś intelektualnego dorobku jest banałem opartym na apriorycznych frazesach. Nie posądzam was o bezmyślność, ale podobnie jak większość społeczeństwa powtarzacie pogląd zmaterializowany w postaci pokrętnej konstrukcji prawnej i ukuty przez prawników producentów w odniesieniu do anachronicznego dziewiętnastowiecznego prawa służącego bynajmniej nie twórcom produktu. Kradzieżą jest wyniesienie ze sklepu fizycznego pudełka z fizycznym nośnikiem bez płacenia za niego. W tym przypadku jego właściciel zostaje pozbawiony materialnego przedmiotu. Kopiując, korzystając z treści nie pozbawiam go niczego poza teoretycznym brakiem przychodu z transakcji, w której mógłbym być stroną. Teoretycznie mógłbym, ale jeśli uważam, że na grę nie wydam ani złotówki to i tak i tak na mnie nie zarobi. Czy zatem jestem złodziejem jeśli nie pozbawię go jego własności, a tylko teoretycznie nie powiększę jego majątku? Czym się różni przeglądanie youtube od ściągnięcia utworu? Przeglądając internet nie zabieram niczyjej muzyki. Ja jej po prostu słucham. Nie namawiam oczywiście nikogo do łamania prawa, ale jest ono po pierwsze tylko społeczną umową, więc jego ocena jest całkowicie subiektywna i jak dobrze wiemy z historii niekoniecznie jest ono słuszne i trwałe. Dzisiaj obowiązuje, jutro nie. Czy moja ocena jako człowieka zmienia się w chwili zmiany prawa? Po drugie w przeciwieństwie do pejoratywnie nacechowanego pojęcia kradzieży prawo ma niewiele wspólnego z moralnością. Moralność nie polega na ślepym stosowaniu jego litery i bezwzględnym posłuszeństwie kodeksom. Norymberskie ustawy rasowe też przecież nosiły znamiona powszechnie obowiązujących aktów wprowadzonych z poszanowaniem zasad praworządności. Moralność to odpowiedzialność za innych. To świadomość, że moje działanie ma jakiś wpływ na drugiego człowieka. A ten wpływ to również powszechny, nieograniczony dostęp do myśli, idei, informacji, czy generalnie produktów kultury. Pytanie co z punktu widzenia moralności jest bardziej słuszne - poszerzanie kręgu odbiorców kultury czy pod groźbą użycia całej machiny państwowego aparatu represji jego ograniczanie? Bezwzględne ograniczanie dostępu do dóbr kultury nie prowadzi do niczego. Jeśli odbiorca nie kupi produktu, nie zyska na tym nikt. Ani on, ani twórca. Jeśli za darmo ten produkt skopiuje (skorzysta, nie ukradnie) beneficjentem będzie i on i twórca. Czy raczej wydawca. Bo spośród tych kilku, którzy skopiują znajdzie się niemała liczba doceniających autora i skłonnych mu zapłacić. Nie mówiąc już o crowdfundingu. Generalnie całe prawo autorskie nie nadąża za zmianami w sposobach komunikowania się, przekazywania informacji czy procesami kulturotwórczymi. Kiedy je tworzono nie istniały takie pojęcia jak gra komputerowa, longplay (to słowo jeszcze funkcjonuje?) czy nawet film. W miarę pojawiania się nowych nośników i rodzajów produktów kultury, na potrzeby wydawców było dostosowywane przez bezstronnych aktotwórców do zmieniającej się rzeczywistości dzięki czemu coraz szerzej sięgające zryte zasady rynkowe nazywają kradzieżą coś co nią ewidentnie nie jest. Pozdro

06.10.2013 11:46
odpowiedz
jorma
14

Gra jak każdy inny produkt może sprawić frajdę, jeśli przymknie się oko na wszystkie niedoskonałości i spróbuje skupić na tym co fajne. Pytanie na ile można przymknąć oko. Ja wyrosłem już chyba z malkontenctwa i staram się nie oceniać po pozorach i dawać drugą szansę. Poza tym mam coraz mniej czasu na poważne gry i coraz bardziej zaczynam doceniać zręcznościówki z założenia mające po prostu relaksować bez zbędnych dodatkowych pierdów.
Hmm. Przede wszystkim nikt nikogo nie oszukuje - to jest gra zręcznościowa, która nawet nie próbuje symulować symulacji;), co niestety może być przeszkodą dla osób lubujących się w realistycznym sterowaniu. Nie oferuje nawet jego namiastki. Mi chyba z godzinę zajęło przyzwyczajanie się do sp..ego sposobu prowadzenia śmigłowca. Ścieżka dźwiękowa jest naprawdę z d..y. Utwory nadają się tylko do wyciszenia, a głos aktorów kojarzy się nieodparcie z upośledzonymi wyrośniętymi gimnazjalistami. Fakt, pierwsza ćwiczebna w zasadzie, mapa jest rzeczywiście karłowata, ale później jest zdecydowanie lepiej. Do zręcznościowej zabawy w zupełności to wystarcza. Aha, trzeba jeszcze dodać historyczne nieścisłości. To tyle o minusach.
Kurde, nie wiem, może z powodu posuchy na rynku, ale ja grałem w to pół soboty. Chodzi chyba o klimat. Grafika mnie satysfakcjonuje - słoneczne refleksy na ryżowiskach i nisko wiszące monsunowe chmury nad highlandem naprawdę cieszą oko. Rajdy zahaczającym płozami o palmy gunshipem na wioski charliego przy grającym w tle purple haze albo rozpylanie defoliantów na dżunglę bawią mnie niezmiernie. Pojawia się nawet delikatny element taktyczny - np. rozpoznanie przy pomocy AH-6, czyszczenie LZ przez ostrzał rakietowy z cobry i desant piechoty z chinooka czy nagły atak na stanowiska artylerii przeciwlotniczej zza wzgórza i ucieczka poza pułap chmur. Lot kołowy nad płonącymi strzechami po zakończonej walce daje satysfakcję i aż ma się ochotę powiedzieć - psychedelic killer has struck again:)
Hmm. Miłośnicy poważnej symulacji i historycznej dokładności od gry powinni uciekać jak najdalej, reszta, która jest w stanie zaakceptować uproszczenia może śmiało bombardować charliego napalmem i napawać się widokiem dokonanych zniszczeń. Tym bardziej, że premiera zbiegła się ze śmiercią Vo Nguyen Giapa.

06.09.2013 21:30
odpowiedz
jorma
14

Chaos engine to prawdziwy klasyk. Może przemawia przez nas nostalgia, ale ja tęsknie za takimi cudami jak ścieżka do Shadow of the beast, heroquest, lost patrol czy genialny turrican.

07.04.2012 20:44
odpowiedz
jorma
14

GodricPL i Rmoahal - możliwe jest dokonywanie płatności w innej walucie. Pobierają wam hajs z konta po kursie narzuconym przez paypal bodajże.

17.03.2012 13:55
odpowiedz
jorma
14

Co to znaczy saksów?

06.01.2012 21:52
odpowiedz
jorma
14

Bynajmniej to ku..a nie przynajmniej! Nawet na mniejszych poziomach!

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl