Przez 3-4 miesiące, zaraz po szkole, byłem zarejestrowany w urzędzie pracy i czekałem na oferty stażu i nic, tylko raz poszedłem na rozmowę(staż) gdzie powiedzieli, że szukają kogoś z większym doświadczeniem...pff :/ chyba do teraz siedziałbym w domu czekając na jakąś lepszą pracę
Pracuje już od roku i mam uczucie, że to był najgorszy rok życia. Nie mam na nic ochoty tylko zmuła przez tą robotę, jestem wykończony psychicznie. Jak sobie wyobrażam, że tak mam tyrać do 67 roku życia i tylko myśleć o pracy to jest mi naprawdę słabo, nie mam nawet ochoty w coś sobie pyknąć. Tak się zastanawiam czy też ktoś tak ma? Za 8 zł tyrać 8 h dziennie i tracić życie, nie jestem leniwy, naprawdę. To teraz tak, kupiłem sobie samochód, zbierałem na niego chyba z pół roku. Tak się zastanawiam na co mam zbierać teraz te marne pieniądze? Na dom ? Pewnie za 30 lat się dorobię o ile jeszcze będę żył :( Nie mam depresji czy coś takiego, ale nie widzę w takim trybie życia żadnego sensu.